Archiwum dnia: 16 czerwca, 2015

„Dzika orchidea”, „9 i 1/2 tygodnia” – moje kino

Dzi艣 na zachodzie brak s艂o艅ca i tak jako艣 ponuro si臋 zrobi艂o i zdaje si臋, 偶e w ca艂ej Polsce pogoda kaprysi, cho膰 mamy ju偶 po艂ow臋 czerwca. Mo偶na sobie tylko zada膰 pytanie jak planowa膰 urlopy w Polsce, ale ja mam urlop ju偶 ca艂y rok. Ciekawe jaki b臋dzie lipiec, a wi臋c mo偶e jeszcze lato nie jest stracone.

Taka pogoda, to zda艂o by si臋 obejrze膰 jaki艣 film. Wpisa艂am w wyszukiwark臋 film o mi艂o艣ci i wyskoczy艂a mi „Dzika orchidea” i „9 i 1/2 tygodnia” . Oba filmy z amantem tamtych lat –聽Mickey Rourke.

Mo偶e nie powinnam pisa膰 o tych filmach, bo przecie偶 ju偶 jestem seniork膮 i takie tematy w moim wieku nie uchodzi, ale ups – obejrza艂am oba! 馃榾

„Dzika orchidea” dzieje si臋 w Brazylii i mamy w filmie momenty, ach te momenty z tamtych lat i pi臋kn膮 kobiet臋, wprost cudownej urody, kt贸r膮 gra聽聽Carre Otis.聽

Jak to bywa w filmach o mi艂o艣ci mamy kobiet臋 i m臋偶czyzn臋, kt贸rzy si臋 spotykaj膮 i zaczyna si臋 co艣 mi臋dzy nimi rodzi膰, a wi臋c oba filmy s膮 o mi艂o艣ci, erotyce i po偶膮daniu. W obu filmach mamy sporo smacznego seksu, ale ka偶dy film ma zupe艂nie inne zako艅czenie, bo wielka mi艂o艣膰 po艂膮czona z udanym seksem nie zawsze ko艅czy si臋 happy endem, a wi臋c kilka zajawek z „Dzikiej Orchidei”

Takie erotyczne filmy maj膮 swoich zwolennik贸w, ale tak偶e i przeciwnik贸w, a ja uwa偶am te dwa filmy za 艣wietne, psychologiczne kino, bo zwi膮zki mi臋dzy kobiet膮 i m臋偶czyzn膮 pokazane w tych filmach z wielkim smakiem zas艂uguj膮 na uwag臋.

 

nagrody: 2 nominacje

9 i 1/2 tygodnia i zmys艂owa okropnie聽Kim Basinger:

re偶yseria:
scenariusz:
oce艅 tw贸rc贸w聽
gatunek:
produkcja:
premiera: 14 lutego 1986聽(艣wiat)
nagrody: 3 nominacje

Tekst z sieci, kt贸ry budzi r贸偶ne emocje!

Czy mo偶na nie kocha膰 w艂asnego dziecka? 鈥濨y艂am matk膮 bez serca. Instynkt macierzy艅ski to mit”

Podobno jest wrodzona, bezwarunkowa, silniejsza ni偶 wszystko. Mi艂o艣膰 matki do dziecka. Tylko, 偶e niekt贸re kobiety jej nie czuj膮. Przynajmniej na pocz膮tku.

Nazwijmy j膮 Marysia. 39 lat. Dziewi臋cioletnia c贸rka, nazwijmy j膮 Lena. I m膮偶, nazwijmy go Adam.

Z notatek Marysi. 2006 rok, luty:
Pieprzony mit, 偶e mi艂o艣膰 macierzy艅ska to dar, kt贸ry dany jest ka偶dej z nas. Jestem bezkszta艂tn膮 kul膮 nadwagi. Jestem rozst臋pem, jestem b贸lem pachwin, kr臋gos艂upa, niemoc膮, zdycham.聽Dziewi膮ty miesi膮c.Matka: 鈥濧le si臋 zapu艣ci艂a艣. Ja w ci膮偶y przyty艂am tylko siedem kilogram贸w.

Maria:聽Kobiety marz膮 o dziecku. Nie marzy艂am. Marzy艂am o naszym mieszkaniu z Adamem, kanapie, podr贸偶ach, kinie, blisko艣ci. Naszym 偶yciu. W spokoju. Z dala od rodzic贸w, kt贸rzy mnie ranili. Przyzwyczai艂am si臋 do pyta艅. 鈥濧 dlaczego wy jeszcze nie?”. 鈥濨臋dziesz 偶a艂owa艂a”, 鈥濻taracie si臋, tak?”. Co odpowiada膰 na takie pytania. Ile tekst贸w o tym by艂o, ile wyzna艅. Wci膮偶 to samo.

Ale Adam marzy艂 o dziecku. I wprost m贸wi艂: 鈥濪la mnie rodzina to dzieci”. Namawia艂 mnie na macierzy艅stwo pi臋膰 lat. M贸wi艂: 鈥濸rosz臋, pokochasz, zrozumiesz”. M贸wi艂am: 鈥濶ie czuj臋 tego, jestem pusta”. Obiecywa艂: 鈥濨臋d臋 kocha膰 za nas dwoje”. Nie szanta偶owa艂 mnie. Nie ba艂am si臋, 偶e odejdzie. Kocha艂am m臋偶czyzn臋, kt贸ry pragn膮艂 dziecka. Kt贸rego艣 dnia pomy艣la艂am: 鈥濵i艂o艣膰 to dawanie. Dlaczego chc臋 go pozbawi膰 tego, czego pragnie?”.

O Len臋 starali艣my si臋 prawie rok. Seks pozbawiony spontaniczno艣ci, monitoring cyklu, duphaston po kt贸rym moje piersi ros艂y i zamienia艂y si臋 w dwa gigantyczne, bolesne arbuzy. W ko艅cu zasz艂am w ci膮偶臋. I na pocz膮tku si臋 cieszy艂am. Bo dawno nie widzia艂am, 偶eby m贸j m膮偶 by艂 tak szcz臋艣liwy.

Z notatek Marysi, marzec:
Przyje偶d偶amy z Len膮 do domu. W noside艂ku stawiamy j膮 na pod艂odze. 鈥濶iech obw膮chaj膮 j膮 zwierz臋ta, musz膮 j膮 pozna膰” cieszy si臋 Adam. A ja my艣l臋: Bo偶e, to ju偶 zawsze. On robi mleko, ja pr贸buje wywo艂a膰 laktacj臋. Sutek rozci膮gany przez laktator. Moja kobieco艣膰, kt贸rej nie ma. I wspomnienie studenta medycyny, kt贸ry podczas obchodu sprawdza, jak mam zszyte krocze: 鈥炁俛dnie si臋 goi” stwierdza. Chce mi si臋 wymiotowa膰. Czy moja wagina jeszcze kiedy艣 kogo艣 podnieci 鈥 my艣la艂am. 殴le mi.

Maria:聽Matki zwykle wspominaj膮 mleczny zapach niemowl臋cia, u艣miech, male艅kie r膮czki. Ja nie czu艂am nic. Rodzi艂am ponad dob臋. Potem chcia艂am tylko spa膰. Patrzy艂am na male艅stwo zawini臋te w niebieskie 艣pioszki. P艂aka艂am jak g艂upia. I czu艂am obco艣膰. Do przyjaci贸艂ki pisa艂am: 鈥濷bco艣膰. Nie chcia艂am”. T艂umaczy艂a, 偶e to聽depresja poporodowa,聽chwilowa niech臋膰. Ale ja nie czu艂am niech臋ci. Czu艂am odpowiedzialno艣膰. Poci臋ta, obola艂a, wsta艂am J膮 przewija膰. 鈥濸rosz臋 si臋 ogarn膮膰” rzuci艂a sucho piel臋gniarka. Wi臋c si臋 ogarnia艂am.聽

Obcy 艣wiat. Biologia. Moja zale偶no艣膰. A ja robi艂am karier臋, pracowa艂am nad cia艂em. Kontrola by艂a dla mnie najwa偶niejsza. Straci艂am j膮. W swoim oczach by艂am nikim. Plus ogromne poczucie winy, 偶e nie kocham. 呕e jestem tylko odpowiedzialna. Nie ma pasji, wzruszenia, 艂ez. Dlaczego nikt o tym nie m贸wi? Czy tylko ja to czu艂am?

Z notatek Marysi, marzec 2007:
Wol臋 milion spotka艅 z lud藕mi, milion s艂u偶bowych zada艅.聽Rutyna mnie zabija, nu偶y, niszczy. Rozpadam si臋. Gaworzenie, karmienie. Prze偶y艂am rok w niebycie. Karmienie, pranie, sprz膮tanie, prasowanie ubranek. Nie mam w sobie mi艂o艣ci. Mam 艣wiadomo艣膰, 偶e mo偶e w og贸le nie umiem kocha膰. Dziecko bole艣nie u艣wiadamia ci ka偶dy tw贸j brak, ka偶d膮 nieumiej臋tno艣膰. Nie mo偶esz uciec przed blisko艣ci膮, odpowiedzialno艣ci膮.

Maria:聽Cz臋艣膰 mnie nienawidzi艂a Adama. By艂 idealny. Cierpliwy, dobry. Lepszy ode mnie. Czterogodzinne spacery z dzieckiem, zabawy, kochanie, przewijanie. Druga cz臋艣膰 go podziwia艂a. Chcia艂am by膰 taka jak on. Wrzeszcza艂am: 鈥濪la ciebie liczy si臋 tylko ona”. 鈥濶ieprawda liczycie si臋 wy” m贸wi艂. By艂a 艣liczna, s艂odka, urocza. Karmi艂am j膮 piersi膮, bo w ko艅cu wypracowa艂am sobie t臋 laktacj臋. By艂am wi臋c matk膮 porz膮dn膮. Uwierz, byli艣my na zewn膮trz idealn膮 rodzin膮. Ale ja marzy艂am o innym 偶yciu. Mieli艣my wspania艂膮聽niani臋. 鈥濷na jest taka czu艂a” m贸wi艂am sobie. O 19.00 podje偶d偶a艂am pod dom. Patrzy艂am w okno Leny. Zapalone 艣wiat艂o czy zgaszone? Gdy by艂o zapalone, w艂膮cza艂am muzyk臋 i siedzia艂am w aucie. Czeka艂am, a偶 ona za艣nie. 呕eby nie musie膰 znosi膰 jej p艂aczu i foch贸w. Czu艂am wstyd. Ale m贸j komfort by艂 dla mnie wa偶niejszy. Ale lubi艂am przytula膰 si臋 do niej, gdy spa艂a.

Fot. 123RF

Z notatek Marysi, 2010:
Spotkania z Psycholog. M贸wi臋, 偶e nie kocham chyba Leny, 偶e chc臋 uciec. 呕e ju偶 chyba nie kocham Adama. Bo rodzina, to co艣 kompletnie nie dla mnie. 鈥濧 jak by艂o z mam膮? A dlaczego w艂a艣ciwie ma pani dziecko? Jak pani sobie wyobra偶a艂a 偶ycie?.

Maria:聽Jak w 艣wiecie, gdzie kobiety s膮 zdradzane i zostawiane, gdzie panuje kult Matki-Polki mo偶na wyzna膰: to ja jestem ta z艂a, niedobra, ta niepotrafi膮ca. Nienawidzi艂am: plac贸w zabaw. Gadek przy piaskownicy, bawienia si臋 w pasku, hu艣tania, robienia babek, u艣miechania si臋 i wymy艣lania historii. 鈥濵amooooo鈥.” Lena mnie ci膮gn臋艂a za sob膮. 鈥濲eszcze tylko godzina, dwie” my艣la艂am sobie. Bawi艂am si臋 z ni膮, robi艂am babki, ale nudzi艂am si臋 tak, jak nigdy w 偶yciu. 鈥濨y艂y艣my trzy godziny na placu zabaw” m贸wi艂am Adamowi. I my艣la艂am: 鈥濼eraz we藕 j膮, 偶ebym nie zwymiotowa艂a. 呕ebym po偶y艂a, poczyta艂a ksi膮偶k臋, obejrza艂a film, przez chwil臋 by艂a sob膮. Najbardziej m臋czy艂o mnie, 偶e musz臋 by膰 wci膮偶 gdzie艣 dla innych. W pracy cudowna szefowa, kt贸ra rozumie innych, w domu dobra 偶ona co zrobi obiad i nale艣niki, i dobra mama, kt贸ra bawi si臋 w kucyki Little Pony. I ci膮g艂e poczucie, 偶e to nie ja, nie m贸j 艣wiat, nie moje 偶ycie. Bo przecie偶 mieli艣my mie膰 z Adamem siebie. I wolno艣膰.

Z notatek Marysi 2013:
艢wiat jest pe艂en rodzin, jest pe艂en dobrych matek, kobiet, kt贸re powinny mie膰 dzieci, bo s膮 wspania艂e. Kobiet dla kt贸rych macierzy艅stwo jest 艣wiadomym wyborem i innych, kt贸re 艣wiadomie m贸wi膮: 鈥濶ie”. Gdyby nie m贸j m臋偶czyzna te偶 bym powiedzia艂a: 鈥濶ie” Czasem my艣l臋 czy Lena czuje, 偶e jestem obok, cho膰 bardzo si臋 staram, 偶eby tak nie by艂o.

Maria:聽Matka nie idealna to niekoniecznie matka, kt贸ra nie przytula i nie m贸wi 鈥瀔ocham”. To czasem matka perfekcyjna, przytulaj膮ca, czu艂a. Taka staram si臋 by膰. A potem czuj臋 narastaj膮c膮 furi臋 i z艂o艣膰. I my艣l臋: 鈥濶ie nadaj臋 si臋 na matk臋. Nie znosz臋 swojej c贸rki”. Jest taka jak ja. Zbuntowana, gniewna, niezale偶na. Nie mam do niej cierpliwo艣ci.聽

Z gabinetu psychologa:
鈥 Jakie by艂o pani pierwsze wspomnienie z matk膮?聽
鈥 Jak mnie zbi艂a smycz膮 za to, 偶e pogryz艂 mnie pies.
鈥 To znaczy?
鈥 Mog艂a艣 uwa偶a膰, sieroto! Musia艂a艣 si臋 pcha膰 do tego psa. 鈥 krzycza艂a. A potem mnie zbi艂a smycz膮 po twarzy.
鈥 Ile pani mia艂a lat?
鈥 Sze艣膰.
鈥 Czy naprawd臋 uwa偶a pani, 偶e da si臋 przelewa膰 z pustego w pr贸偶ne? Kocha膰 tak po prostu, gdy nas nie kochano?

Maria:聽Umie艣膰 mnie gdzie艣 po 艣rodku. Nazwij wyrodn膮, albo nazwij niekochan膮, kt贸ra z czasem zrozumia艂a co to jest mi艂o艣膰 do dziecka. Bo z czasem zrozumia艂am. Mi艂o艣膰 to troskliwo艣膰, bo martwi臋 si臋 o Len臋. Mi艂o艣膰 to uwaga, bo s艂ucham co opowiada o szkole, wiem z kim si臋 przyja藕ni. Bo to czu艂o艣膰鈥 kt贸r膮 jednak dla niej mam.聽

Ale tak, nie kocha艂am jej na pocz膮tku. Tak, teraz kocham bardzo.

Ile nas takich jest? Nie wszystkie powinny艣my mie膰 dzieci. Jestem tego pewna, jak niczego na 艣wiecie. Nie namawiajcie nas do tego.