W naszym kraju wciąż coś zgrzyta!

Dzień dobry. 🙂

Zimno i niech to, bo chce się już zaśpiewać – żegnaj lato na rok, bo lata nie ma w tym roku – póki co. Marznę jak nie wiem co, a grzejniki zimne jak nieboszczyk. O nieboszczyku chcę właśnie napisać i o umieraniu, bo i w tej kwestii państwo nie zdało egzaminu. Nasze państwo nie działa drodzy moi mili.

Jest taki program na TVN Style „Miasto kobiet”. Lubię ten program, w którym Dorota Wellman i Paulina Młynarska dotykają ważnych tematów, tak bardzo omijanych przez elity polityczne, bo co tam polityków obchodzi jakieś tam umieranie!

Politycy kręcą się jak kot z pęcherzem wokół powoływania życia, czyli wciąż nie rozwiązanego tematu in vitro i kłócą się na wizji w nieskończoność, a także się ośmieszają, jak wczoraj Beata Kempa u Moniki Olejnik, która zamiast in vitro proponuje z całą stanowczością, że to naprotechnologia jest najwłaściwszym kierunkiem, by zostać rodzicem i czytamy, że Beata Kempa klepie, ale nie ma pojęcia o czym:

„Beata Kempa wyszła z alternatywą naprotechnologii. – Czytałam opracowania – mówiła, jednocześnie przekonując, że warto wspierać medycynę w tym zakresie.

Wtedy jej wywód przerwała Monika Olejnik, która chciała wyjaśnić telewidzom, czym jest naprotechnologia. – Co to jest, na czym polega ten rodzaj leczenia niepłodności – zapytała posłankę Kempę.

– Nie jestem lekarzem, więc nie powiem pani – odpowiedziała krótko polityk, twierdząc tylko, że to „kompleksowe leczenie niepłodności”. Z wyjaśnieniem lepiej szło już Joannie Musze, która nakreśliła ogólną teorię naprotechnologii. No cóż, jeśli ktoś jest zwolennikiem (lub przeciwnikiem) konkretnej metody, przynajmniej warto potrafić ją wyjaśnić. 😀

Wszystkich, których interesuje ten rodzaj leczenia niepłodności zapraszamy tutaj, gdzie dokładnie wyjaśniliśmy ten termin.”

Kempa nie ma pojęcia o czym mówi!

Ale wracam do tematu, który zaczęłam i chwyciłam się za głowę, bo nie miałam pojęcia, że jeśli mi się zemrze w domu, to moja rodzina może przechodzić drogę przez mękę chcąc mnie pochować, walcząc z systemem zamiast oddać się żałobie po mnie.

Do programu zostały zaproszone dwie panie, które przeszły piekło z pochówkiem swojego rodzica, który odszedł właśnie w domu. Obie najpierw powiadomiły Pogotowie Ratunkowe, które absolutnie nie przyjedzie by stwierdzić zgon, a także nie jest powołane do tego, by wystawić akt zgonu, bo nie jest do tego powołane. Pogotowie Ratunkowe jest powołane do ratowania życia i tak się tłumaczy.

Nie przyjedzie też lekarz pierwszego kontaktu, a dlaczego? – Dlaczego? Bo nie pracują w weekendy, a w dni powszednie tylko o określonych godzinach. Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, kiedy zmarły człowiek nie miał lekarza rodzinnego lub pochodzi z innego miasta.

Obie panie czekały kilka godzin na wystawienie odpowiedniego dokumentu, niezbędnego do procesu pochówku i zamiast oddać się żałobie, siedziały po kilka godzin na telefonie i niczego ze służbą zdrowia nie załatwiły. Miały to szczęście, że miały znajomych lekarzy, którzy po znajomości właśnie pofatygowali się, by pomóc i wystawić stosowny dokument.

Dlaczego jest taki bajzel w kraju i tu zaproszona lekarz wyjaśniła, że od lat zabiega o powołanie koronera, który będzie upoważniony, jako jedyna osoba do oględzin, stwierdzenia zgonu i wystawienia aktu zgonu, bez którego żaden zakład pogrzebowy nie oklepie nam pupy.

Powołanie takiego koronera jest w gestii  Starostów, czy też Prezydentów miast, ale to się wiąże z pewnymi kosztami, a więc nikt nie będzie się na takie koszty narażał, a więc jeśli umierać, to tylko nie domu, gdyż rodzina nie będzie miała nawet czasu po naszym odejściu – uronić łzę!

Za Wikipedią:

W Polsce koroner oznacza lekarza medycyny sądowej (potocznie nazywanego medykiem sądowym), którego praca polega na stwierdzaniu lege artis zgonów pacjentów[8]. Jako odrębny zawód istnieje od 2002 roku[9], jego wprowadzenie miało na celu odciążenie lekarzy domowych i lekarzy pogotowia ratunkowego, a także zapobieganie pogrzebowejkorupcji[10] i handlowi zwłokami[11]. Koronera obowiązuje tajemnica służbowa[9].

12 myśli na temat “W naszym kraju wciąż coś zgrzyta!

  1. A ja myślę, że zaden rząd nie zdoła nic dobrego dla nas zrobić.
    Tyle już tych partii było u władzy i co ? …. i nic!
    My Polacy nie potrafimy się z soba dogadać.
    Oni wszyscy walczą tylko o lepszy byt dla siebie, a nie dla Narodu.

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  2. Zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami. W tym kraju za nic urzędnik nie odpowiada, więc może nie wywiązywać się ze swych obowiązków. Który minister odpowiadał za to, że nie ma ustaw, rozporządzeń? Cały czas zajęci między sobą walkami, nie mają czasu, aby jeszcze coś zmieniać. Szkoda słów. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s