Archiwa miesi臋czne: Lipiec 2015

Od wielkiej mi艂o艣ci – do nienawi艣ci!

Je艣li b臋dziesz mi dawa膰 trzy razy w tygodniu i dodatkowo w weekend, to b臋dziesz widzia艂a moj膮 wyp艂at臋, a wi臋c Iza dawa艂a, cho膰 cz臋sto nie mia艂a na to zupe艂ne ochoty!

Poznali si臋 na studiach i od razu ze sob膮 zamieszkali, gdy偶 Pawe艂 mia艂 swoje mieszkanie, kt贸re kupili mu bogaci rodzice. Pawe艂 mia艂 si臋 uczy膰 na prawnika i wszystko by艂o dla niego, aby tylko tym prawnikiem zosta艂. Rodzice Paw艂a nie spodziewali si臋, 偶e tak szybko zamieszka z nim kobieta, ale skoro si臋 zakocha艂, to musieli to zaakceptowa膰, bo Pawe艂, to by艂o ich oczko w g艂owie.

Iza si臋 wprowadzi艂a do艣膰 ostro偶nie, bo ba艂a si臋 jego rodzic贸w, ale zapewnia艂 j膮, 偶e wszystko jest w porz膮dku i nie ma si臋 czego obawia膰.

Nie wychodzili z 艂贸偶ka przez p贸艂 roku, w kt贸rym uczyli si臋 do sesji, kochali i jedli. To by艂a taka mi艂o艣膰, 偶e inni im zazdro艣cili, 偶e tak dwie po艂贸wki jab艂ka si臋 odnalaz艂y. Iza schud艂a od tej mi艂o艣ci, bo seks wyssa艂 z niej przynajmniej z pi臋膰 kilogram贸w, ale by艂a taka z nim szcz臋艣liwa.

Od czasu, do czasu wychodzili na imprezy, mocno zakrapiane, a tak偶e zdarzy艂o si臋 im wci膮gn膮膰 kresk臋. By艂o super, by艂o tak weso艂o i fajnie, a do tego ich seks by艂 wci膮偶 atrakcyjny, a wi臋c kochali si臋 rano i w po艂udnie, a w mi臋dzy czasie studiowali.

Iza bra艂a tabletki anty, ale nie wiadomo jakim cudem zasz艂a w ci膮偶臋. Piotr by艂 z艂y, bo nie planowa艂 dziecka, przynajmniej w tym momencie, ale Iza si臋 upar艂a, 偶e urodzi i koniec.

Trzeba by艂o bra膰 szybki 艣lub, a wi臋c czas im up艂ywa艂 na planowaniu 艣lubu i wesela, bo rodzice bogaci tak sobie tego 偶yczyli, a wi臋c najlepsza restauracja, najlepsza orkiestra i dwie艣cie go艣ci.

By艂a w trzecim miesi膮cu, kiedy Piotr jej przysi膮g艂, 偶e w zdrowiu i w chorobie, a ona by艂a w niego wpatrzona jak w obrazek i wierzy艂a w ka偶de jego s艂owo i taka by艂a szcz臋艣liwa, 偶e go ma.

Lekarz oznajmi艂 jej, 偶e ma w swoim 艂onie dwoje dzieci i jedno mo偶e by膰 z zespo艂em Downa. Bieg艂a do domu ca艂a we 艂zach i tak sp艂akana, oznajmi艂a to m臋偶owi. Przytuli艂 j膮 i powiedzia艂, 偶e dadz膮 rad臋 i to j膮 uspokoi艂o.

Brzuch jej r贸s艂 i zrobi艂a si臋 wielka, 聽a do tego 藕le znosi艂a t膮 ci膮偶臋. Musia艂a le偶e膰, bo lekarz kaza艂 si臋 oszcz臋dza膰 i dba膰 o siebie, ale dopad艂y j膮 stany depresyjne, bo ba艂a si臋 chorego dziecka.

Pierwszy raz uderzy艂 j膮, kiedy by艂a w si贸dmym miesi膮cu ci膮偶y, bo nie star艂a kurzu z mebli, a Piotr by艂 perfekcjonist膮. Popchn膮艂 j膮 i waln膮艂 pi臋艣ci膮 w brzuch, a ona si臋 przerazi艂a tego, co b臋dzie dalej.

Na przeprosiny przyni贸s艂 jej kwiaty i kl臋cza艂 przysi臋gaj膮c, 偶e to si臋 wi臋cej nie powt贸rzy, 偶e go ponios艂o.

Uwierzy艂a i kiedy urodzi艂a dwoje dzieci i faktycznie jedno z nich by艂o chore, to j膮 zostawia艂 sam膮 w tym wszystkim i nie pomaga艂, ani w dzie艅, ani w nocy. Balangowa艂 i 艣wietnie si臋 bawi艂, a kiedy co艣 mu si臋 nie podoba艂o, to bi艂.

Bi艂 matk臋 swoich dzieci, kt贸re kompletnie go nie obchodzi艂y i wyzywa艂 Iz臋 od nieudacznic 偶yciowych, z艂ej matki, niezgu艂y, brudasa, a ona wci膮偶 mu wybacza艂a i stara艂a si臋 z ca艂ych si艂 ogarn膮膰 dzieci i dom.

– Jeste艣 艣mieciem, bo urodzi艂a艣 mi psychiczne dziecko – 聽wrzeszcza艂 kiedy by艂 trze藕wy i kiedy by艂 pijany. – Nie nadajesz si臋 szmato do niczego i zobacz jak ty wgl膮dasz! – Umaluj si臋, bo wygl膮dasz jak z pod budki z piwem. – Wstydz臋 si臋 ciebie. – Zostawi臋 ciebie i te bachory. – Mam do艣膰, bo nie nadajesz si臋, ani na matk臋, ani na 偶on臋!

By艂a zm臋czona, bardzo zm臋czona. Posz艂a do sklepu chemicznego i kupi艂a specyfik do przepchania rur i go wypi艂a. Lekarzom nie uda艂o si臋 jej uratowa膰!

Przepraszam za niecenzuralne s艂owa :)

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Dzi艣 dzie艅 zaj臋ty, a wi臋c m贸j wpis b臋dzie troch臋 na skr贸ty, ale napisz臋 dlaczego taki b臋dzie. Ot贸偶 obserwowa艂am dzi艣 dzieciaki na placu zabaw, a 艣ci艣lej na resztkach placu zabaw, gdy偶 sypie si臋 strasznie i z roku na rok wygl膮da to coraz bardziej 偶a艂o艣nie. W艂adze nie maj膮 pieni臋dzy widocznie i dlatego jest to ju偶 obraz n臋dzy i rozpaczy.

Obserwowa艂am wi臋c te dzieci, kt贸re siedzia艂y na hu艣tawce, ale si臋 nie buja艂y, a gapi艂y 聽w telefony i prawie ze sob膮 nie rozmawia艂y. Jedna dziewczynka mia艂a nawet ze sob膮 tablet i tylko od czasu, do czasu co艣 tam innym pokazywa艂a, ale nie wybucha艂y 偶adne salwy 艣miechu, tylko co艣 tam, co艣 tam sobie powiedzieli i wszyscy wracali do swoich magicznych kom贸rek.

Widok przykry, a mnie si臋 przypomnia艂y nasze dawne powiedzonka, z podw贸rka i z domu oczywi艣cie, kt贸re ka偶dy mia艂 je w g艂owie i w odpowiednim momencie si臋 je u偶ywa艂o, albo u偶ywali je nasi rodzice i cho膰 nie wszystkie by艂y 艂adne, to jednak by艂y w obiegu.

Ju偶 dzieci nie bawi膮 si臋 w berka, ani w pi臋膰 cegie艂ek, a dziewczyny nie graj膮 w klasy, albo gum臋, Tamte czasy nie wr贸c膮, bo technologia wszystko na tym 艣wiecie zmieni艂a.

A wi臋c – pami臋tacie?

***

Moja ciocia z Ameryki
Ma samoch贸d na guziki
Je藕dzi na nim jak na krowie
I udaje pogotowie

***

Pan Pierdo艂ka spad艂 ze sto艂ka
Z艂ama艂 nog臋 o pod艂og臋
Przyszed艂 lew, wypi艂 krew
Pan Pierdo艂ka zdech艂

***

Dwaj murzyni na pustyni
Z艂apali grubasa
Nie wiedzieli co z nim zrobi膰
Obci臋li kutasa

***

Poszed艂 偶uczek za cha艂upk臋
Zdj膮艂 majteczki zrobi艂 kupk臋
I przygl膮da si臋 tej kupce
Jaki ci臋偶ar nosi艂 w dupce
呕uczku, 偶uczku, co艣 ty zrobi艂
G贸wnem chatk臋 przyozdobi艂

***

O, o, o
P臋k艂o szk艂o
Zawin臋艂o si臋 w papierek
I udaje, 偶e cukierek

***

Co艣 pod d臋bem stukn臋艂o
Co艣 pod d臋bem hukn臋艂o
A to komar z d臋bu spad艂
I po艂ama艂 w dupie gnat

***

Cholera jasna
Sp贸dnica ciasna
A pod sp贸dnic膮
Majteczki wisz膮

***

Wlaz艂 kotek na p艂otek po 偶erdzi
Najad艂 si臋 kapusty i pierdzi

***

Wlaz艂 kotek na p艂otek po s艂upie
Podar艂 se futerko na dupie

***

Po wodzie p艂ywa
Babcia nie偶ywa
I robaczki te偶 p艂ywaj膮
Babci pi臋ty podgryzaj膮
Ropka z noska babci leci
艢mierdzi, cuchnie, moje dzieci
(Gdy b臋dziemy wod臋 pili
Babci r膮czki, n贸偶ki wypijemy)

***

Gdzie艣 daleko w Himalajach
S艂o艅 powiesi艂 si臋 na jajach
Teraz wisi se na tr膮bie
I jajami drzewo r膮bie

***

Jacek, peda艂, gacie sprzeda艂
Kupi艂 nowe, papierowe
Papierowe nic nie warte
Ledwie pierdn膮艂 ju偶 podarte

***

Panie pilocie
Dziura w samolocie
Drzwi si臋 otwieraj膮
Go艣cie wypadaj膮

***

Siedzi Turek po turecku
Pije kaw臋 po niemiecku

***

Idzie sobie Hakelbery
A tu偶 za nim Pixi Dixi
Co si臋 k膮pie w proszku Ixi

***

Ta艅cowa艂y dwa Micha艂y
Jeden du偶y, drugi ma艂y
Jak ten ma艂y zacz膮艂 pierdzie膰
To ten du偶y zacz膮艂 艣mierdzie膰

***

Sz艂y pch艂y ko艂o wody
Pch艂a pch艂臋 pch艂a do wody
Potem pch艂a p艂aka艂a
呕e j膮 tamta pch艂a popcha艂a

***

To nie sztuka zabi膰 kruka
Ale sztuka ca艂kiem 艣wie偶a
Go艂a dup膮
Si膮艣膰 na je偶a

PIOSENKI

Alternatywne teksty do znanych melodii.

***

Titina, ach, Titina
To by艂a cud dziewczyna
Siedzia艂a tu偶 pod p艂otkiem
Klepa艂a g贸wno m艂otkiem

Tekst 艣piewany na melodi臋 z filmu Chaplina.

***

Mi艣 Colargol wielki cham
Mia艂 p贸艂 litra wypi艂 sam
Teraz sobie smacznie 艣pi
I p贸艂 litra mu si臋 艣ni
Misio o-o-o
Kaca, kaca, kaca ma
I do do-o-mu
Mi艣 Colargol nie-e wraca

艢piewane na melodi臋 z Misia Colargola

***

Szed艂 Hitler na front
Pierdoln膮艂 go pr膮d
A偶 jaja mu posiwia艂y

Na melodi臋 piosenki „Teraz jest wojna”.

ODZYWKI

***

Kto na kogo si臋 przezywa,
Ten tak samo si臋 nazywa

***

– Co?
– Pstro! G贸wno drog膮 sz艂o!

***

Srutu tutu k艂臋bek drutu!

***

Dajcie trumn臋
Bo ja umr臋!

***

Srali muchy b臋dzie wiosna
B臋dzie lepiej trawa ros艂a

Trzy powy偶sze teksty, to reakcja, gdy kto艣 opowiada艂 g艂upoty.

***

Trzech na jednego
To banda 艂ysego

***

„Daj” to chi艅ski sprzedawca jaj
Wzi臋li go na nosze
I powsta艂o s艂owo „prosz臋”

***

– Kt贸ra godzina?
– P臋k艂a spr臋偶yna! Dla takich smark贸w nie ma zegark贸w!

***

Jutro b臋dzie futro.
A pojutrze dziura w futrze.

***

– 殴le ci?
– 殴le!
– To rzygnij se!
– Ja nie cham, rzygnij sam!
– To nadstaw kiesze艅!

***

– Poka偶
– Ja nie tokarz. Ja marynarz. Jak ci臋 kopn臋. Nie wytrzymasz

***

– Szufla… Tam na sk艂adzie w臋giel k艂adzie

Przy s艂owie „szufla” podawa艂o si臋 komu艣 r臋k臋. Gdy on te偶 wyci膮ga艂 d艂o艅, zabiera艂o si臋 swoj膮 z kolejnym tekstem.

***

Nie pokazuj j臋zyka,
Bo ci krowa nasika

***

Otw贸rz paszcz臋,
To ci naszcz臋

***

Nie d艂ub w nosie,
Bo艣 nie prosi臋

***

Palec nie g贸rnik
Nos nie kopalnia

***

– Co si臋 gapisz?
– Bo mam oczy!
– To niech ci 偶aba wskoczy!
– A tobie 偶mija do ryja

***

– Nie mog臋
– To przez nog臋. I dalej mog臋

***

Skar偶ypyta bez kopyta
J臋zyk lata jak 艂opata
Na j臋zyku czarna szmata

***

Jeste艣 g艂upi i masz wszy.
Ja mam jedn膮, a ty trzy.

***

呕ycz臋 tobie szcz臋艣cia, zdrowia
I karetki pogotowia.

***

Mam.
Krzywe nogi jak sram.

***

Cztery oczy jedna szyja
Okularnik dosta艂 w ryja

***

Beksa lala pojecha艂a do szpitala
A w szpitalu powiedzieli
Takiej beksy nie widzieli

***

Zakochana para
Jacek i Barbara

We wczesnych latach szkolnych zadawanie si臋 z p艂ci膮 przeciwn膮 by艂o obciachem i pi臋tnowano je np. powy偶szym wierszykiem.

***

Chory.
Na wory.

Pow膮tpiewanie w czyj膮艣 chorob臋.

***

– Chcesz cukierka?
– Chc臋.
– To id藕 do Gierka. Gierek ma, to ci da.

***

Metr wzrostu
Dwa zarostu

***

Nie do 艂adu, nie do sensu
Wyjmij g贸wno spod kredensu

***

Prosz臋 wsiada膰
Nic nie gada膰

***

W prawo, w lewo
Prosto w drzewo

WYLICZANKI

***

Misia Asia, misia Fela,
Misia Kasia, konfacela
Misia A, misia Be,
Misia Kasia, kon fa ce

***

Ene, due, like, fake
Torba, borba, kusme, smake
Deus, deus kosmateus
I morele b臋c

***

Ele, mele, dutki
Gospodarz malutki
Gospodyni jeszcze mniejsza
Ale za to rozumniejsza

lub

Gospodyni garbata
I do tego smarkata

Teraz m艂odzie偶 i dzieci pos艂uguj膮 si臋 j臋zykiem skr贸towym, acz bardziej dobitnym, ni偶 to robili艣my MY.

„W kr臋gu mi艂o艣ci” – moje kino

Dzie艅 dobry! U mnie wieje przeokropnie i s艂o艅ce gdzie艣 si臋 schowa艂o. Nakr臋ci艂am kr贸tki filmik, aby pokaza膰 moj膮 pogod臋. Nauczy艂am si臋 wgrywa膰 filmiki na YT – taka zdolna jestem, 馃槈

https://www.youtube.com/watch?v=AWFrxEXCoFk

Skoro jest taka pogoda, to postanowi艂am obejrze膰 jaki艣 film w sieci i natrafi艂am na bardzo dobre kino, wr臋cz arcydzie艂o sztuki filmowej, do obejrzenia kt贸rego gor膮co zach臋cam, bo nie b臋dzie to czas stracony.

Film pt. „W kr臋gu mi艂o艣ci” – wed艂ug mnie jest to mistrzostwo 艣wiata i tu podaj臋 najwa偶niejsze parametry tego filmu:

nagrody: SatelitaEuropejska Nagroda Filmowa (od 1997)Cezaroraz 3 inne nagrody i 7 nominacji

Kochani, dawno nie ogl膮da艂am takiego filmu, kt贸ry od pierwszych kadr贸w wci膮ga, a akcja jest tak wartka, 偶e nie spos贸b si臋 oderwa膰 聽ani na minut臋 od tego filmu.

Co my znajdziemy w filmie, a wi臋c spotyka si臋 dwoje ludzi i od pierwszego zauroczenia seksem i dobr膮 zabaw膮 ich zwi膮zek nabiera coraz bardziej powa偶niejszego statusu. Zakochuj膮 si臋 w sobie i po jakim艣 czasie, rodzi si臋 owoc tej ich szalonej mi艂o艣ci.

On z pocz膮tku nie chce tego dziecka, bo jest typem imprezowicza, zajmuj膮cego si臋 艣piewaniem i graniem muzyki聽聽bluegrass i j膮 te偶 wci膮ga do swojej kapeli. Oboje w ten spos贸b zarabiaj膮 na 偶ycie, troch臋 膰paj膮c, troch臋 pij膮c i imprezuj膮c, ale kiedy pojawia si臋 dziecko na 艣wiecie, ich perspektywa patrzenia na 艣wiat diametralnie si臋 zmienia.

Zaczynaj膮 podporz膮dkowywa膰 swoje 偶ycie pod t臋 malutk膮 istotk臋, kt贸ra ro艣nie w艣r贸d grajk贸w muzyki ameryka艅skiej.

Jednak wszystko zaczyna si臋 psu膰, kiedy dowiaduj膮 si臋, 偶e dziewczynka zachorowa艂a na raka i tu zaczyna si臋 batalia o jej 偶ycie.

Nie napisz臋 jak sko艅czy艂a si臋 ta historia, ale zapewniam, 偶e jest to kawa艂, wspania艂ego kina.

To nie by艂a 偶adna przyja藕艅!

Siedzia艂y w jednym biurze d艂ugie lata na przeciw siebie. Anna i Karolina zna艂y si臋 jak 艂yse konie. Ka偶dego poranka ta, kt贸ra przysz艂a pierwsza robi艂a kaw臋 dla tej drugiej i od rana wymienia艂y wra偶enia z poprzedniego, minionego dnia.

Opowiada艂y o swoich 聽m臋偶ach, a tak偶e o k艂opotach i problemach i by艂y dla siebie wielkim wsparciem. Lubi艂y si臋 i inni w urz臋dzie lubili je, bo nie nale偶a艂y do grona plociuch贸w i to, co by艂o mi臋dzy nimi nigdy nie wysz艂o poza.

Ufa艂y sobie i 偶adna z nich nie dopu艣ci艂a si臋 zdrady i przekazania posiadanej wiedzy i to w nich ceniono, 偶e mog艂y ze sob膮 konie kra艣膰.

To by艂a taka biurowa przyja藕艅, kt贸ra przek艂u艂a si臋 w sp臋dzanie wsp贸lnych imienin i urodzin na p艂aszczy藕nie domowej i to te偶 ludziom si臋 podoba艂o, 偶e potrafi艂y pogodzi膰 prac臋 z 偶yciem prywatnym.

Anna wiedzia艂a czego mo偶e si臋 spodziewa膰 po m臋偶u Karoliny i widzia艂a w nim zakochanego faceta w swojej 偶onie. Anna widzia艂a w Romanie takiego mi臋ciutkiego misia z lekkim, zalotnym brzuszkiem, kt贸ry by艂 na ka偶de skinienie jej kole偶anki. Czasami Anna mia艂a wra偶enie, 偶e Karolina wykorzystuje swojego misia i jest jej z nim bardzo wygodnie. Roman robi艂 zakupy, sprz膮ta艂, my艂 okna i kiedy Karolina przychodzi艂a z pracy, to mia艂a wszystko zrobione, a do niej nale偶a艂o jedynie zrobienie szybkiego obiadu, a potem mia艂a totalny luz. Korzysta艂a z tego i cz臋sto wybiera艂a si臋 samotnie do kina, bo Roman wola艂 siedzie膰 w domu i kina nie lubi艂. Wola艂 zacisze domowe, ale nie broni艂 Karolinie tych samotnych wyj艣膰.

Nie mieli dzieci, bo Karolina nie mog艂a ich mie膰, a o adopcji nigdy nie my艣la艂a, cho膰 Roman od czasu do czasu nalega艂, ale 偶ona gasi艂a jego zap臋dy.

Czasami zwierza艂a si臋 Annie, 偶e jej misiu troch臋 ju偶 j膮 nudzi i ten seks jest taki nijaki i mechaniczny, bez 偶adnych ju偶 uniesie艅, ale Anna si臋 z niej 艣mia艂a, 偶e po 15 latach ma艂偶e艅stwa to chyba ju偶 fruwaj膮 w brzuchu starsze motyle i tak zamyka艂a temat, poniewa偶 bardzo lubi艂a Romana i troch臋 by艂o jej go 偶al.

M膮偶 Anny – Jan to by艂 zupe艂nie inny m臋偶czyzna, gdy偶 nale偶a艂 do twardzieli, kt贸ry uwielbia艂 sport i cz臋sto wychodzi艂 na si艂owni臋, oraz biega艂 d艂ugie dystanse i cz臋sto nie by艂o go w domu. Nie szczeg贸lnie pomaga艂 Annie w domu, bo uwa偶a艂, 偶e to kobieta powinna si臋 nim zaj膮膰, tak jak to wyni贸s艂 z domu, w kt贸rym kobieta by艂a od gotowania, a m臋偶czyzna od zarabiania i nijak Anna nie potrafi艂a tego zmieni膰.

Kocha艂a swojego m臋偶a, bo mimo twardego faceta i cholernie przystojnego, widzia艂a w nim co艣 takiego, 偶e j膮 to rozwala艂o na 艂opatki, Potrafi艂 si臋 wzrusza膰 na filmie mi艂osnym i mia艂 porywy, 偶e obsypywa艂 j膮 prezentami i szalonymi wyjazdami gdzie艣 tam w 艣wiat.

Sam planowa艂 wakacje i Anna nigdy nie wiedzia艂a gdzie j膮 m膮偶 porwie i zapakuje w samolot, by wyl膮dowa膰 w Maroku, czy Egipcie.

Kocha艂a go tak mocno, 偶e darowa艂a mu tak膮 niedba艂o艣膰 o sprawy domowe, tym bardziej, 偶e sama uwielbia艂a sprz膮ta膰 i gotowa膰 przysmaki dla swojego m臋偶czyzny.

Jan nigdy nie chcia艂 mie膰 dzieci, poniewa偶 ich po prostu nie lubi艂. Zawsze m贸wi艂 Annie, 偶e kocha j膮 i nie chce by zatraci艂a si臋 w macierzy艅stwie i straci艂a przy okazji figur臋. Anna czasami my艣la艂a, 偶e to wygodnictwo i nalega艂a na dziecko, ale jej rozmowy mia艂y z jego strony tysi膮ce argument贸w na nie!

Jednak w Annie wzrasta艂 z ka偶dym rokiem instynkt macierzy艅ski i napiera艂a Jana na dziecko. Pok艂贸cili si臋 okropnie i Jan trzasn膮艂 drzwiami i wiele dni nie wraca艂 do domu. Anna szala艂a i dzwoni艂a do m臋偶a, ale jego telefon milcza艂, a wi臋c postanowi艂a, 偶e go postraszy i uda, 偶e odchodzi.

Zadzwoni艂a do hotelu i zam贸wi艂a dla siebie pok贸j, a Janowi zostawi艂a kartk臋, 偶e to koniec ich ma艂偶e艅stwa, a ona si臋 wyprowadza. Kartk臋 przyczepi艂a na lod贸wk臋 i spakowa艂a kilka swoich rzeczy.

Podjecha艂a pod hotel i kiedy si臋 rejestrowa艂a ujrza艂a schodz膮cego Jana ze swoj膮 kole偶ank膮 – Karolin膮, schodz膮cych po schodach w mi艂osnym u艣cisku.

Prawie w tym samym czasie odby艂y si臋 dwa rozwody i Anna z Romanem, m臋偶em Karoliny wyjechali do innego miasta i za troch臋 Anna urodzi艂a syna Romanowi w wieku 40 lat, a Jan zostawi艂 Karolin臋, poniewa偶 nie by艂a zdolna nigdy urodzi膰 mu dziecka, bo nagle sobie przypomnia艂, 偶e dobrze by by艂o kogo艣 po sobie zostawi膰!

Co sta艂o si臋 z Karolin膮? Przesz艂a leczenie psychiatryczne i jest na rencie. Od czasu do czasu ludzie j膮 widuj膮, bardzo zaniedban膮, kupuj膮c膮 alkohol i chy艂kiem przemierzaj膮c膮 tras臋 od domu do pobliskiego sklepiku. Obraz n臋dzy i rozpaczy!

Paranoja przed wyborami i potem!

”聽Patrz jaka pi臋kna jest ojczyzna nasza z lotu ptaka
A偶 chce si臋 p艂aka膰, normalnie chce si臋 p艂aka膰
O jaka pi臋kna jest ojczyzna nasza z lotu ptaka
A偶 chce si臋 p艂aka膰, p艂aka膰 si臋 chce”.

 

聽A mnie si臋 p艂aka膰 chce, bo faktycznie jest pi臋kna ta nasza Ojczyzna, a zw艂aszcza z lotu ptaka, ale i z innego, zgo艂a powodu!

My艣la艂am, 偶e w czasie kampanii wyborczej wykluje si臋 kto艣 taki, kt贸ry zaw艂adnie mn膮, oczaruje bez obiecanek, a tak偶e wdmuchnie we mnie nadziej臋 na lepsz膮 Polsk臋.

Niestety, nic si臋 takiego nie sta艂o i ju偶 nie stanie, a mnie si臋 chce wy膰! Jeszcze cztery lata temu sz艂am do wybor贸w z wiar膮, 偶e to wszystko p贸jdzie do przodu, 偶e Polska stanie na nogi i b臋dzie z krwi i ko艣ci silnym pa艅stwem i powa偶nym, licz膮cym si臋 na zachodzie i w 艣wiecie, a偶 tu nagle poczu艂am si臋 zwyczajnie oszukana i okradziona z mojej wiary w lepsze jutro. Wiary, 偶e moim dzieciom i wnukom b臋dzie si臋 lepiej 偶y艂o w tym naszym cudnym kraju pod wzgl臋dem geograficznym. Polska ma wszystko, bo ma pi臋kne rzeki, jeziora, g贸ry i dost臋p do morza, ale nie ma w niej m膮drych ludzi do rz膮dzenia.

Joana Senyszyn pisze i tu podkre艣lam, 偶e nie skr臋cam w lewo, ale podzielam jej pogl膮d, 偶e Polsk臋 ogarn臋艂a paranoja wielko艣ci Himalaj贸w, bo czytam:

Paranoja?
85 proc. Polak贸w popiera in vitro, 70 proc. chce zwi膮zk贸w partnerskich, 60 proc. przyznaje si臋 do uprawiania seksu przedma艂藕e艅skego i stosowania antykoncepcji . Dlaczego wiec 49 proc. popiera PiS, chce powrotu kaczyzmu i pa艅stwa policyjnego? Czy to paranoja, czy raczej b艂膮d wakacyjnych sonda偶y, kt贸re nie oddaj膮 rzeczywistych preferencji wyborczych?

Najnowszy sonda偶 m贸wi, 偶e PiS bierze wszystko i tu mo偶na zadr偶e膰 z niepokoju, poniewa偶 ja nie chc臋 powrotu tej partii i aby to ona gra艂a w pa艅stwie pierwsze skrzypce. Pami臋tam ich rz膮dy i d艂ugo nie zapomn臋, ale wida膰, 偶e m艂odzi nie pami臋taj膮 i prawdopodobnie sami musz膮 si臋 przejecha膰 na sobie, bo te rz膮dy b臋d膮 pod patronatem ko艣cio艂a i niestety wpadniemy w czarn膮 dziur臋 katolickiej anarchii.

呕eby nie by艂o, 偶e mam co艣 przeciwko ludziom wierz膮cym, ale boj臋 si臋 fanatyzmu i tu przytocz臋 rozmow臋 w Radio Maryja, tfu Kasiora, do kt贸rego dzwoni膮 w艂a艣nie fanatycy:

„Noc z poniedzia艂ku na wtorek. Na antenie Radia Maryja przez 1,5 godziny obrzucano zniewagami Bronis艂awa Komorowskiego. Na koniec ojciec prowadz膮cy odm贸wi艂 prezydentowi prawa do przyj臋cia komunii 艣wi臋tej.
Artyku艂 otwarty w ramach bezp艂atnego limitu prenumeraty cyfrowej
Punktem wyj艣cia nocnej audycji by艂 list abp. Stanis艂awa G膮deckiego, w kt贸rym przewodnicz膮cy Episkopatu krytykowa艂 ust臋puj膮cego prezydenta za podpisanie ustawy o in vitro. Prowadz膮cy audycj臋 redemptorysta najpierw przeczyta艂 list, a potem poprosi艂 o telefony s艂uchaczy, z kt贸rymi ch臋tnie wchodzi艂 w dialog. Przytaczamy najbardziej skandaliczne fragmenty:„Gorzej jak Hitler”Teresa, Wielkopolska: – Prosz臋 ojca, jestem zszokowana, ja 20 lat temu straci艂am c贸rk臋, wiem, co to znaczy 偶ycie, sz艂a do ko艣ci贸艂ka, zosta艂a zgwa艂cona, po prostu uwa偶am, 偶e tak musia艂o by膰. Ale teraz to mi si臋 uk艂ada w jedn膮 ca艂o艣膰, uwa偶am, 偶e po prostu prezydent Komorowski… on jest gorszy od Jaruzelskiego, robi takie dra艅stwa, i Kopaczowa, kt贸ra k艂ama艂a i to wszystko… Moja mama przed 艣mierci膮 w 2011 r. powiedzia艂a o Komorowskim, o Tusku, o Niesio艂owskim, 偶e oni si臋 nawet nie nadaj膮 do szamba wioski, po tym wszystkim, co w Smole艅sku i oni robi膮 takie co艣… Uwa偶am, 偶e arcybiskup G膮decki fantastycznie to napisa艂, ale co z tego, jak oni maj膮 w艂adz臋. Oni po prostu kpi膮 z nas, prawdziwych katolik贸w, on nie jest katolikiem, jemu tylko przyklei膰 w膮sa – to jest gorzej jak Hitler. Trzeba ewangelizowa膰 ten nar贸d polski, 偶eby ludzie chcieli s艂ucha膰 nie tych TVN-贸w, i du偶o mi艂o艣ci, mi艂o艣膰, mi艂o艣膰, a nie nienawi艣膰, kt贸r膮 oni w rz膮dzie siej膮. Prosz臋 Matk臋 Bosk膮, 偶eby pomog艂a zwyci臋偶y膰 dobru w Polsce, bo jest tego dobra, ale z艂o jest…Prowadz膮cy: – Dzi臋kuj臋, pani Tereso, gor膮co i serdecznie pozdrawiam, trudno jest por贸wna膰 z艂o czynione przez jednego czy przez drugiego cz艂owieka. Z艂o rozprzestrzenia si臋, owoce jego niestety s膮 cierpkie i niszcz膮, natomiast ten g艂os ksi臋dza arcybiskupa G膮deckiego jest g艂osem nie pierwszym, nie ostatnim…Rydzyk: „Hitler te偶 mia艂 profesor贸w”Ojciec Tadeusz Rydzyk: – To nas nie tylko bulwersuje, co zrobi艂 prezydent, i to o艣mieszanie Ko艣cio艂a, lekcewa偶enie, w tym bior膮 udzia艂 parlamentarzy艣ci jacy艣, znajduj膮 jakie艣 autorytety z tytu艂ami profesor贸w… A propos tych profesor贸w, to Hitler te偶 mia艂 profesor贸w, wykszta艂conych ludzi i t臋 machin臋 zbrodni dokonywali. To w historii by艂y nieraz takie sprawy. To nas bulwersuje, bo byli艣my przyzwyczajeni do r贸偶nych atak贸w, ale nie a偶 takich. To, co si臋 dzieje, robi膮 w roku Jana Paw艂a II! To jest k艂amstwo, ojcem k艂amstwa jest szatan. Tu trzeba pot臋偶nej modlitwy, komunii 艣wi臋tej, o przemian臋. Te wszystkie krucjaty r贸偶a艅cowe – trzeba to robi膰, nie b贸jmy si臋 tego. Ta rewolucja kulturowo-cywilizacyjna idzie przez ca艂y 艣wiat, ale to, co si臋 dokonuje w Polsce, chocia偶by to in vitro i inne sprawy, kt贸re podpisywa艂 prezydent – to u nas jest o wiele mocniej ni偶 na Zachodzie. Jak mo偶na, jak mo偶na, Pan B贸g nie da z siebie na艣miewa膰 si臋, Pan B贸g si臋 upomni.Ale to nie tylko to, te wszystkie wybryki przeciwko rodzinie, to wprowadzanie na si艂臋 gender ju偶 do przedszkoli. S艂ysz臋, jak minister edukacji m贸wi o dzieciach od drugiego roku 偶ycia. Czy ona zwariowa艂a, czy ona nie ma wykszta艂cenia? A jeszcze co by艂o – premier Kopacz pojecha艂a do Rzymu i tam jeden przez drugiego ca艂owa艂 po r臋kach papie偶a. A na drugi dzie艅 zaraz po przylocie in vitro tu wprowadzali. Co za ob艂uda. To jest k艂amstwo, k艂amstwo. Trzeba widzie膰, jak oni oszukuj膮, jak k艂ami膮. Ca艂y czas to jest jedno k艂amstwo i na us艂ugach tego k艂amstwa s膮 te wszystkie media.Tu nie chodzi o to, 偶eby Polakom si臋 lepiej wiod艂o. Zobaczcie, co oni robi膮 z ziemi膮. Rolnicy nie mog膮 si臋 doprosi膰. Rolnicy stali pod drzwiami premier 126 dni jak 偶ebracy. Porozumia艂a si臋, a teraz Senat tak powywija艂 to wszystko, 偶e w艂a艣ciwie tylko obcokrajowcy mog膮 kupowa膰 ziemi臋 polsk膮 od 1 maja. No kto to widzia艂, jeszcze ziemi臋 sprzeda膰, b臋dziemy nie na swojej ziemi. A na ka偶dym kroku to gender, teraz ta ustawa, wymy艣lili, 偶e mo偶na sobie p艂e膰 uzgodni膰. S艂uchajcie, to jest taka deprawacja, 偶e nie mie艣ci si臋 w g艂owie. U nas to idzie szybciej, bo oni s膮 gorliwsi od tych z Brukseli lub z innych tych centr贸w maso艅skich. Ta lewica nie odesz艂a, ona si臋 przepoczwarzy艂a i teraz w艂a艣nie – deprawacja od dziecka. I to jest jeden z element贸w z tym in vitro i to, co prezydent zrobi艂, jakie to ob艂udne, to przechodzi poj臋cie…Trzeba si臋 modli膰 o nawr贸cenie tych ludzi, 偶eby nie niszczyli naszej ojczyzny. Wszyscy umrzemy, staniemy na s膮dzie bo偶ym i co powiemy, 偶e niszczyli艣my ludzi? 呕e rodzina zniszczona, 偶e taki grzech wprowadzili艣my, te nienormalno艣ci itd. Bro艅my si臋, kiedy艣 ze wschodu ta zaraza sz艂a, a teraz z zachodu. Na Polsk臋 taki atak jest dlatego, 偶e jest katolicka, dlatego wszystko robi膮, 偶eby rozkurzy膰 Polak贸w, 偶eby z Polski wyjechali, starzy niech umieraj膮 szybko, nie leczy膰, dzieci zdeprawowa膰, zdemoralizowa膰. To s膮 zorganizowane sprawy… To minister podaje, jaki to minister. Jezu, gdzie my 偶yjemy…Teraz trzeba si臋 modli膰 o dobre wybory, wybra膰 lepsze od gorszego, a p贸藕niej pilnowa膰 tych, kt贸rych艣my wybrali. Nie poddawajmy si臋, jeszcze Polska nie zgin臋艂a. Jak b臋dziemy z Panem Bogiem i po bo偶emu, to wygramy. Nar贸d si臋 nie mo偶e ba膰. Ja jestem oburzony tym, ale dzi臋kuj臋 Panu Bogu za ksi臋dza G膮deckiego.Komorowski to rosyjski agent

J贸zef z 艁odzi: – Tak d艂ugo my艣l臋, jak to jest, 偶e ludzie tak wykszta艂ceni jak pan Komorowski musz膮 wiedzie膰, 偶e pi膮te przykazanie jest: „nie zabijaj”. Je偶eli podpisa艂 to 艣wiadomie, z艂ama艂 to „nie zabijaj”. Pan prezydent w艂a艣ciwie to nie powinien by膰 prezydentem, bo pan Kaczy艅ski wtedy wygra艂, jest to prawd膮. Jest to rosyjski agent pochodzenia ukrai艅skiego, 偶eby wszyscy wiedzieli, dzi臋kuj臋, szcz臋艣膰 Bo偶e.

Prowadz膮cy: – Panie J贸zefie (westchnienie), chce si臋 powiedzie膰: jakie decyzje, takie wykszta艂cenie. To wykszta艂cenie chyba z kosza wyci膮gn膮艂 na 艣mieci albo po prostu kupi艂 na bazarze. Taki jest prosty wniosek cz艂owieka my艣l膮cego. Pan Bronis艂aw Komorowski podejmowa艂 decyzje, kt贸re pokazuj膮, jakiej historii si臋 uczy艂. A co do in vitro, to wystarczy porozmawia膰 z lekarzem, kt贸ry nie jest sprzedany pieni膮dzu. On powie jasno: jest to zab贸jstwo, jest to eliminacja, koniec kropka.

Witold z Warszawy: – Chodzi o prezydenta, no nie naszego jednak, bo kto艣 tam za nim musi sta膰. On wymaga pomocy, bo on nie jest autonomiczny, tak wygl膮da, ma jakiego艣 oficera prowadz膮cego.

Prowadz膮cy: – Panie Witoldzie, zgadzam si臋, 偶e potrzebuje pomocy, ale otrzymuje pomoc. Jest to pomoc narodu, Episkopatu, Ko艣cio艂a, kt贸ra m贸wi mu: panie prezydencie, b艂膮dzi pan, wyst臋puje pan przeciwko Bogu, cz艂owiekowi i narodowi.

Witold z Warszawy: – Ale to nie on, najprawdopodobniej…

Prowadz膮cy: – On, on si臋 podpisa艂.

Witold: – Ale to jakby pod pistoletem sta艂.

Prowadz膮cy: – Zadam takie pytanie: w膮偶 zgrzeszy艂 czy Ewa? Ko艣ci贸艂 da艂 szans臋 Komorowskiemu, m贸wi艂 mu: je偶eli to podpiszesz, to jest koniec z tob膮, zgrzeszysz, upadniesz. Mia艂 wystarczaj膮co du偶o 艂aski i wsparcia w narodzie, by powiedzie膰: s膮 rzeczy, kt贸rych si臋 nie g艂osuje. Tak jak za chwil臋 przeg艂osowana zostanie ustawa o dopuszczeniu gwa艂tu, by co艣 uporz膮dkowa膰.

To nie jest takie, jak si臋 wydaje, 偶e dadz膮 dziecko, 偶e b臋dzie szcz臋艣cie. My wiemy, 偶e s膮 ju偶 ludzie, kt贸rzy maj膮 艂zy w oczach, wyrzuty sumienia, bo natura odezwa艂a si臋 w nich po procedurze in vitro, chocia偶 zago艣ci艂o dziecko, obdarzyli je wielk膮 mi艂o艣ci膮, to jednak czuj膮 si臋 o-szu-ka-ni.

<podzial_strony>

Prezydent nazywa si臋 SzczegunowDanuta z Legnicy:- Prosz臋 ojca, zgadzam si臋 tym, co ojciec dyrektor m贸wi艂. Prezydent to nie jest Polak, on si臋 sam przyzna艂, 偶e nazywa si臋 Szczegunow, 偶e to nie jest pan Komorowski, 偶eby ludzie wiedzieli to wreszcie, wi臋c nic dziwnego, 偶e on to podpisa艂, bo on tu nie robi nic dobrego dla Polski. Jak to m贸wi臋 wszystkim, to im si臋 oczy otwieraj膮, on si臋 sam przyzna艂, jak ju偶 si臋 tak kompromitowa艂, ja nawet chcia艂am, jak by艂 tu, powiedzie膰 mu: niech pan pisze cyrylic膮, to si臋 pan nie b臋dzie myli艂, b臋dzie pan pisa艂 „b贸l” prawdziwie, tak jak si臋 pisze, ale nie wpu艣cili tu w Legnicy. Wszystko, co ojciec dyrektor m贸wi艂, to jest prawda. Ja u艣wiadamiam ludzi, prze偶y艂am okupacj臋 niemieck膮, sowieck膮 i teraz rozbi贸r Polski. S艂ucha mnie ojciec?Prowadz膮cy: – Tak, pani Danuto, s艂ucham.Danuta: – Przepracowa艂am tyle, a teraz robi臋 wszystko, 偶eby ten nar贸d wreszcie zrozumia艂. Nie 艂ud藕cie si臋, 偶e on b臋dzie robi艂 co艣 dobrego dla Polski. On teraz wszystko robi, 偶eby jak najwi臋cej Polak贸w umar艂o i wyjecha艂o m艂odych. To nie jest Polak, on si臋 przyzna艂 sam, 偶e nazywa si臋 Szczegunow. Widzia艂am, zdoby艂am jego film, jak si臋 kompromitowa艂 w internecie, pokaza艂am to ludziom. No wi臋c wystarczy chyba, nie?Prowadz膮cy: – Pani Danuto, dzi臋kuj臋, rozumiem kontekst wypowiedzi i to, 偶e pani w ten spos贸b chce u艣wiadomi膰 i wskaza膰 na przyczyn臋 tego post臋powania Bronis艂awa Komorowskiego, ale oby z tej wypowiedzi nie wysz艂o co艣 takiego, 偶e Polak nie mo偶e tak zrobi膰, a kto艣, kto nie jest Polakiem, mo偶e tak zrobi膰. Nikt nie mo偶e tak zrobi膰. Nikt nie mo偶e wyst膮pi膰 przeciwko godno艣ci drugiego cz艂owieka. Zrobi艂 to z premedytacj膮, wi臋c przesta艅my dyskutowa膰, dlaczego on to zrobi艂, czy jego nazwisko jest z tym zgodne, czy nie jest.Jak on 艣mie i艣膰 na msz臋?Ewa z Warszawy: – Ten atak na sprawy 艣wiatopogl膮dowe przekracza wszelkie granice, mo偶liwe, 偶e jeszcze dalej to p贸jdzie. Mo偶liwe, 偶e tak膮 kropk膮 nad i jest ta msza dzi臋kczynna za prezydenta. Ja obawiam si臋, 偶e to po prostu idzie w kierunku konfrontacji. Prawica nie mo偶e zareagowa膰 na to, co si臋 dzieje, w tym czasie takie rzeczy, jak wyprzedawanie ziemi, wszystkiego, co mo偶na, jest przykrywane t膮 spraw膮 艣wiatopogl膮dow膮. By膰 mo偶e licz膮 na tak膮 du偶膮 konfrontacj臋, dlatego my艣l臋, 偶e do ko艣cio艂a wizytek nie powinien nikt i艣膰. Jest to zreszt膮 dzie艅, w kt贸rym b臋dzie zaprzysi臋偶enie nowego prezydenta, jest to te偶 takie psucie wej艣cia.Jadwiga z Warszawy: – Chcia艂am wspomnie膰 pi臋kny list ksi臋dza arcybiskupa i jestem te偶 zbulwersowana tym, 偶e ta msza 艣wi臋ta ma si臋 odby膰, ale przedtem 1 sierpnia b臋dzie r贸wnie偶 msza 艣wi臋ta w uroczysto艣膰 powstania warszawskiego i na pewno pan prezydent tam si臋 odwa偶y p贸j艣膰. Jaki b臋dzie skandal w przypadku jego przyst膮pienia do komunii 艣wi臋tej? Przecie偶 to si臋 nie mie艣ci w g艂owie, bo on to zrobi i jak my, ludzie, b臋dziemy na to patrze膰? Jak my mamy spokojnie obok tego przej艣膰. To jest jego grzech oczywi艣cie, ale to jest gorsz膮ce nas wszystkich, ludzi wierz膮cych. Co ojciec o tym my艣li?Prowadz膮cy: – Nie chcia艂bym si臋 znale藕膰 w sk贸rze…Jadwiga: – Ale prosz臋 powiedzie膰, czy to nas nie gorszy, ludzi?Prowadz膮cy: – Oczywi艣cie, 偶e gorszy.

Jadwiga: – Przecie偶 on tam si臋 znajdzie, ten prezydent, przecie偶 on tam b臋dzie odznacza艂, przecie偶 on si臋 na te uroczysto艣ci pierzy i pierwszy chodzi. Ja chyba wykrzycz臋 to g艂o艣no, bo nie wiem, czy po prostu b臋d臋 si臋 mog艂a powstrzyma膰. To jest oburzaj膮ce. Takiego prezydenta to chyba jeszcze 艣wiat nie widzia艂 ca艂y…

Prowadz膮cy: – O, ma jeszcze gorszych.

Jadwiga: – Mo偶e ma gorszych, ale my musimy to 艣cierpie膰. I za co msza dzi臋kczynna? On powinien prosi膰 na kolanach pana Boga i przeprasza膰 za to, co zrobi艂 i przez 5 lat robi艂.

Prowadz膮cy: – Chyba 偶e dzi臋kczynna za to, 偶e ten czas si臋 ju偶 sko艅czy艂…

Jadwiga: – Chyba tak… 艢wi臋tej pami臋ci Lech Kaczy艅ski nie 偶yje, a on ju偶 si臋 dar艂 do Pa艂acu Prezydenckiego, ju偶 si臋 dar艂, ju偶 lecia艂, ju偶 gada艂. My wszyscy wiemy, kim on jest i kim jest pani premier, to jest bolesne, 偶e nie wszyscy Polacy s膮 otwarci oczyma i widz膮, co si臋 dzieje. To jest naprawd臋 wielkie z艂o. Zobaczymy, jakie b臋d膮 wybory.

Do komunii nie dopuszcza膰

Niezidentyfikowana s艂uchaczka: – Witam ksi臋dza mojego ulubionego i serdecznie pozdrawiam ojca Janusza. Nawi膮zuj膮c do tego poprzedniego pana, kt贸ry m贸wi艂, 偶e za panem Komorowskim kto艣 stoi, to ja m贸wi臋 – stoi WSI. Niech sobie poczyta na http://www.pl niezale偶na, tam jest to dok艂adnie opisane. A poza tym ten pan si臋 nie nazywa Szczygunow, tylko Szczynukowicz…

Prowadz膮cy: – Aha (艣miech). Widz臋, 偶e Rodzina Radia Maryja jest precyzyjna…

– Skoro pan Komorowski podpisa艂 tak膮 ustaw臋 艣wiadomie, zreszt膮 by艂 uprzedzany przez biskup贸w… I teraz skoro przyjmie komuni臋 艣wi臋t膮, bo ja jestem bardzo oburzona tym, 偶e on 艣mie w og贸le p贸j艣膰 do komunii, do ko艣cio艂a i 偶膮da膰 podzi臋kowania, bo on w kruchcie powinien krzy偶em le偶e膰. Gdy on b臋dzie przyjmowa艂 komuni臋 艣wi臋t膮, to czy ten ksi膮dz nie powinien nie da膰 mu tej komunii, bo przecie偶 ten ksi膮dz te偶 wie, 偶e on na siebie ekskomunik臋 przyj膮艂? Taki ksi膮dz te偶 chyba na siebie grzech przyjmuje? A jeszcze o premier Kopacz – ta kobieta to chyba co艣 z g艂ow膮 ma, niech si臋 ta kobieta idzie leczy膰… Ale chcia艂abym wyja艣nienia: czy taki ksi膮dz ma prawo odm贸wi膰 Komorowskiemu komunii?

Prowadz膮cy: – Bardzo gor膮co dzi臋kuj臋. Jest to bardzo dobre pytanie, wola艂bym, 偶eby na to pytanie odpowiedzia艂 kanonista. Ju偶 pr贸buj臋 odnale藕膰 odpowiedni kanon… jest kanon 915 kodeksu prawa kanonicznego: „Do komunii 艣wi臋tej nie nale偶y dopuszcza膰 ekskomunikowanych lub poddanych interdyktowi, po wymierzeniu im deklaracji kary, jak r贸wnie偶 innych os贸b trwaj膮cych z uporem w jawnym grzechu ci臋偶kim”. A zatem jasno i klarownie – 偶e nie nale偶y dopuszcza膰… Kanon nam m贸wi jasno i klarownie na ten temat: „Kto ma 艣wiadomo艣膰 grzechu ci臋偶kiego, nie powinien przyjmowa膰 komunii 艣wi臋tej”.

Ca艂y tekst:聽http://wyborcza.pl/1,75478,18441784,katolicka-nienawisc-w-twoim-domu-jak-obraza-prezydenta-radio.html#ixzz3hDCpbtfH

I dla przeciwwagi wklejam, to co napisa艂a Jacek Pa艂asi艅ski, katolik i dziennikarz TVN-u:

„Z ca艂膮 pewno艣ci膮 nie odprawi臋 mszy, ale najserdeczniej sk艂oni臋 g艂ow臋 i podzi臋kuj臋 Bronis艂awowi Komorowskiemu za wszystko to, co dla Polski zrobi艂. Pewnie nie pami臋ta, ale kiedy艣 odbiera艂em „nielegalny” papier do drukowania bibu艂y: trzyma艂 go w gara偶u swojego podwarszawskiego domu. Zawsze by艂 dzielny i odwa偶ny, w przeciwie艅stwie do wielu z nas niesk艂onny do radykalizmu. Za mi艂o艣膰 do wolnej Polski swoje odsiedzia艂 i – jak to w naszej ojczy藕nie bywa – zosta艂 zatopiony w morzu plwocin. Ja ceni臋 go jeszcze za jedno: prostolinijno艣膰. D艂ugo ju偶 偶yj臋 i – cho膰 wcale za tym nie przepadam – mam do czynienia z wieloma politykami na ca艂ym 艣wiecie. Wi臋kszo艣ci si臋 wydaje, 偶e polityka to 艂ajdactwo, zdolno艣膰 zawierania sojuszy z jeszcze gorszymi 艂otrami, zdradzania przyjaci贸艂, kombinowanie z bankierami i przemys艂owcami i stosowanie socjotechniki w wyst膮pieniach publicznych: przecie偶 w艂adza jest po to, by j膮 mie膰! Prosz臋 zatem przyj膮膰 wyrazy szacunku, Panie Prezydencie, za to, 偶e zachowa艂 Pan uczciwo艣膰 i prostolinijno艣膰. Polakom w艂a艣nie takiego prezydenta by艂o potrzeba, potrzeba by艂o odtrutki dla tych wszystkich ladaco, na kt贸rych tak ch臋tnie g艂osujemy…”

Powiedzcie mi, komu w tym naszym kraju wierzy膰? Ka偶dy polityk ma za uszami i jak tak si臋 wg艂臋bi膰 w 偶yciorysy, to ka偶demu co艣 si臋 dowiedzie i wyci膮gnie i dlatego pisz臋, 偶e brakuje mi autorytetu w naszym kraju, bo niby jak ja mam wierzy膰 w to, co m贸wi na wyjazdach, za nasze pieni膮dze Premier Ewa Kopacz.

Ubiera si臋 na nasze, je za nasze, robi sobie wycieczki za nasze, op艂aca rachunki za nasze. Robi wyjazdy swoich ministr贸w za nasze, 艣pi w luksusowych hotelach za nasze, a tak偶e rozda艂a ogromne premie w trakcie kampanii wyborczej w wysoko艣ci 2,5 miliona, a wi臋c brzydz臋 si臋 jej polityk膮 i niech mi nikt nie m贸wi, 偶e nie mam racji, 偶e si臋 brzydz臋.

To samo dzieje si臋 w partii opozycyjnej, 偶e robi膮 kampani臋 za nasze niestety i do tego maj膮 niewyja艣nione „Skoki”. To jest granda banda moi drodzy i nale偶y si臋 ich wszystkich ba膰, bo pr膮 do koryta za nasze, ci臋偶ko zarobione pieni膮dze i przy okazji okradaj膮 emeryt贸w, m艂odzie偶 i biedne rodziny.

Nie mam na kogo g艂osowa膰 i tylko p贸jd臋 do urny dlatego, aby moim g艂osem zablokowa膰 opozycyjne – ko艣cielne zap臋dy, ale i tak b臋d臋 czu艂a ogromy niesmak! Tak to si臋 porobi艂o! Beznadziejnie si臋 porobi艂o!

Bo to wcale nie o Nas chodzi, a o kasior臋!

Poszukuj m膮drze – ludzi w sieci

Dzie艅 dobry 馃檪

Ilu ludzi jest w sieci, tylu poszukuje w niej co艣 innego. Jedni poszukuj膮 przyja藕ni, inni mi艂o艣ci, a jeszcze inni i ja do nich nale偶臋 – dobrych ludzi – ot, tak zwyczajnie.

Gdziekolwiek jestem w sieci, poszukuj臋 zwyk艂ych odruch贸w serca i wcale nie musz膮 to by膰 wielkie czyny, jak pomaganie potrzebuj膮cym, czy te偶 chorym, ale zwyczajnych, ludzkich odruch贸w ludzkich, z nutk膮 p艂yn膮cej serdeczno艣ci.

Zwyk艂e dzie艅 dobry, tak jak w 偶yciu realnym i zwyk艂e pytanie – hej, jak si臋 dzisiaj masz?聽

Omijamy hejter贸w szerokim 艂ukiem i nie wdawajmy si臋 z nimi w 偶adne dysputy, a poszukujmy w sieci zwyczajnej ludzkiej natury, kt贸ra poprzez swoje pisanie roz艣wietli Wasz dzie艅.

Zar臋czam, 偶e s膮 tacy ludzie w sieci, kt贸rzy poszukuj膮 tego samego, co Wy i pr臋dzej, czy p贸藕niej wpadniecie na siebie i si臋 po prostu polubicie wirtualnie.聽

Mam kilka takich os贸b na swojej drodze, z kt贸rymi mog臋 kulturalnie wymieni膰 kilka zda艅, kt贸rych mog臋 pozdrowi膰, a Oni pozdrawiaj膮 mnie. Nie jest to forma codziennego s艂odzenia sobie i spijania porannych kaw, a jest to raczej wymiana pogl膮d贸w na otaczaj膮c膮 nas rzeczywisto艣膰, na r贸偶ne tematy z polityk膮 tak偶e.

Nie jest to wielkie grono, ale jest, a wi臋c ciesz臋 si臋, 偶e potrafi艂am znale藕膰 kilka takich os贸b, a One znalaz艂y mnie.聽

Mi艂o jest wej艣膰 do sieci, kiedy si臋 wie, 偶e ze strony tych os贸b nic z艂ego mi nie grozi, a wiem, 偶e mog臋 liczy膰 na nie, 偶e wymiana pogl膮d贸w odb臋dzie si臋 w spos贸b kulturalny i ciekawy.聽

Szukajcie wi臋c i Wy swoich bratnich dusz, czy to na forach, czy portalach spo艂eczno艣ciowych, a najbardziej na swoich blogach. To mi艂e, kiedy pisze si臋 bloga i w komentarzach nie ma inwektyw, a jedynie kulturalna dyskusja, z kt贸rej czerpi膮 wiar臋 w cz艂owieka, obie strony.

Aby ten dzie艅 by艂 dla Was mi艂y, obejrzyjcie dwa klipy o zwyk艂ej, z serca p艂yn膮cej, ludzkiej naturze, bo mo偶na po prostu, prostymi s艂owami i zwyk艂ym gestem uszcz臋艣liwi膰 drugiego cz艂owieka, ot, tak zwyczajnie, poprzez jeszcze spotykany w 艣wiecie – odruch serca.

 

Czy zauwa偶yli艣cie CO ona napisa艂a jemu na tym kartoniku?
鈥濲est taki pi臋kny dzie艅,聽a ja聽nie mog臋 go聽zobaczy膰…鈥

A mo偶e komu艣 uda艂o si臋 znale藕膰 mi艂o艣膰 w sieci i mi艂o by by艂o, gdyby kto艣 j膮 tu, u mnie opisa艂?聽

Nie o take Polsk臋 偶e艣my walczyli!

Wczoraj o godzinie 19 dzwoni 聽do mnie Moja Maminka. – S艂uchaj, przyjd臋 do Ciebie zmierzy膰 sobie ci艣nienie, bo na moim wy艣wietla mi ponad 200. – Przynios臋 Ci ci艣nieniomierz – proponuj臋. – Nie,nie, ja przyjd臋.

Zorientowa艂am si臋, 偶e Maminka si臋 wystraszy艂a i z my艣l膮, 偶e zawieziemy j膮 na pogotowie si臋 naszykowa艂a.

U mnie to ci艣nienie te偶 by艂o ponad 200, a wi臋c pakujemy Mamink臋 do samochodu i wieziemy na SOR, czyli szpitalny oddzia艂 ratunkowy.

Prowadz臋 Mamink臋 do gabinetu, a piel臋gniarka bez fartucha ka偶e mi poczeka膰 na zewn膮trz nawet do ko艅ca mnie nie wys艂uchawszy, bo Maminka by艂a na tyle zm臋czona, 偶e trudno by艂o jej wyja艣ni膰 sw贸j stan.

Piel臋gniarka zmierzy艂a Mamince ci艣nienie i nawet mnie nie powiadomi艂a, 偶e jej wynik by艂 poni偶ej 200, ale o tym dowiedzia艂am si臋, kiedy bezczelnie wlaz艂am do gabinetu.

Przysz艂a pani doktor i najpierw mnie si臋 spyta艂a, czy jestem z tej rodziny, dawnej piel臋gniarki, kt贸ra ju偶 odesz艂a na emerytur臋. Potwierdzi艂am, a potem podano mojej Mamince dwa leki i kazano si臋 po艂o偶y膰 w sali obserwacyjnej, czy jako to tam si臋 nazywa.

Piel臋gniarka kaza艂a le偶e膰 Mamince od godziny, do p贸艂torej, a wi臋c usiad艂am przy 艂贸偶ku mamy, a wi臋c czekamy obie cierpliwie.

Obok za zas艂on膮 le偶a艂 m艂ody m臋偶czyzna, skr臋caj膮cy si臋 z b贸lu brzucha z podejrzeniem wrzod贸w 偶o艂膮dka. Lecia艂a mu kropl贸wka i przyszed艂 do niego kolega i tak mija艂 mu czas.

Kiedy sko艅czy艂a si臋 ta kropl贸wka odes艂ano chorego na oddzia艂, by zrobi膰 zdj臋cie rentgenowskie, a facet zwija艂 si臋 wci膮偶 z b贸lu. Dobrze, 偶e by艂 ten kolega, kt贸ry go odprowadzi艂, bo przecie偶 z b贸lu mo偶na zemdle膰, umrze膰, ale co to lekarzy obchodzi, Mia艂 tam doj艣膰 o w艂asnych si艂ach i basta.

Mija p贸艂torej godziny, a piel臋gniarka bez fartucha nadal nie przychodzi, by sprawdzi膰, czy ci艣nienie spada mojej Mamince. Id臋 wi臋c do tajemnego gabinetu i kiedy wesz艂am, to us艂ysza艂am – godzina ju偶 min臋艂a? – Nie prosz臋 siostry – min臋艂o p贸艂torej godziny!

Zjawi艂a si臋 gwiazda za 15 minut i okaza艂o si臋, 偶e ci艣nienie spada mojej Mamince, ale bardzo wolno, a wi臋c posz艂a sobie i zn贸w kaza艂a czeka膰 nieokre艣lony czas!

Czekam z Mamink膮 nast臋pn膮 godzin臋 i ty艂ek mnie ju偶 sw臋dzi, aby i艣膰 znowu przypomnie膰, 偶e na sali le偶y starsza Pani, ale moje Maminka ka偶e mi si臋 uspokoi膰, bo twierdzi, 偶e to nic nie zmieni, a wi臋c siedz臋 spokojnie, by tylko jej nie denerwowa膰 swoj膮 niecierpliwo艣ci膮, a mo偶e z艂o艣ci膮 na beznadziejny system opieki zdrowotnej.

M艂ody cz艂owiek przycz艂apa艂 z koleg膮 na to samo miejsce i czeka艂 na wynik zdj臋cia, a sanitariusz przyszed艂 wyrzuci膰 zu偶yt膮 kropl贸wk臋 do kosza. Lekarz si臋 nie pojawi艂, a wi臋c zacz臋艂am z panami 偶artowa膰, 偶e jak Kaczy艅ski dojdzie do w艂adzy, to lekarze i piel臋gniarki przestan膮 by膰 takimi nierobami i w艂膮czy si臋 im empatia. Czary mary – stwierdzili艣my i jeszcze doszli艣my do wniosku, 偶e je艣li umiera膰, to tylko w domu.

Godzinna 22 i dzwoni do mnie siostra z wczas贸w. – Siedzisz jeszcze? – Ano siedz臋, a tu 偶ywego ducha nie ma i nie wiem ile jeszcze b臋d臋 siedzia艂a, bo nie ma nikogo, by to ci艣nienie sprawdzi膰, a Maminka zm臋czona okropnie.

– Id藕 i si臋 spytaj, co dalej z mam膮? – Mamo id臋 si臋 spyta膰 i tym razem si臋 zgodzi艂a,

Wchodz臋 do tajemnego gabinetu, a tam lekarz, dw贸ch sanitariuszy gapi膮cych si臋 w telefony i piel臋gniarka bez fartucha! Sielanka wprost i totalne bezrobocie – weekend!

Pytam, co dalej z mam膮, bo ju偶 jest noc, a wi臋c us艂ysza艂am!

– Prawdopodobnie mama zostanie na noc i niech pani idzie do domu!

– Prawdopodobnie? – pytam. Mam i艣膰 do domu, czy mam poczeka膰 na jednoznaczn膮 informacj臋? – Tak, tak prosz臋 i艣膰 do domu, bo mama zostanie na noc!

Przysz艂am do domu pe艂na sprzecznych my艣li i niech szlag trafi tak膮 s艂u偶b臋 zdrowia, kt贸ra traktuje ludzi jak z艂o konieczne i jak g贸wno!

Zastanawiam si臋 nad napisaniem skargi, ale co to zmieni?

Tak siedz膮c na tym oddziale pomy艣la艂am sobie, 偶e gdybym by艂a lekarzem, to bym dba艂a o swoich pacjent贸w i takiej starszej Pani bym kaza艂a zleci膰 badanie ci艣nienia przynajmniej, co 20 minut, a takiego zbola艂ego m艂odego cz艂owieka kaza艂abym zawie藕膰 karetk膮 na dodatkowe badania, a tak偶e je艣li taka sytuacja si臋 powt贸rzy drugi raz z moj膮 Mamink膮, to wezm臋 ze sob膮 sw贸j ci艣nieniomierz i b臋d臋 jej bada艂a ci艣nienie co 15 minut, bo na s艂u偶b臋 zdrowia ju偶 si臋 wypi臋艂am.

Kiedy s艂u偶ba zdrowia b臋dzie strajkowa膰 z powod贸w finansowych, to chyba zaczn臋 si臋 艣mia膰, ale z rozpaczy!

Kobieta bluszcz, zawsze sobie poradzi?

Jurek si臋 艣miertelnie zakocha艂 w Sarze – miejscowej pi臋kno艣ci i dla niej wzi膮艂 rozw贸d z 偶on膮, aby zwi膮za膰 si臋 legalnie z Sar膮, bo nie chcia艂 oszukiwa膰 swojej 偶ony.

Sara by艂a niesamowita z 艂贸偶ku w przeciwie艅stwie do jego 偶ony, z kt贸r膮 ju偶 rutynowo wszystko si臋 dzia艂o w sypialni. Straci艂 kompletnie g艂ow臋 dla Sary, kt贸ra mia艂a nie艣lubne dziecko, ale chcia艂 jej syna pokocha膰 jak swoje dziecko i marzy艂, aby z Sar膮 stworzy膰 nowy, idealny zwi膮zek, tak na zasadzie, 偶e b臋dzie si臋 chcia艂 z ni膮 zestarze膰.

Ludzie w ma艂ym miasteczku kibicowali Jurkowi, bo by艂 bardzo lubiany i znany z grzeczno艣ci. T艂umaczyli sobie, 偶e czasami tak si臋 zdarza, 偶e zwi膮zki si臋 rozpadaj膮, bo mi艂o艣膰 w kt贸rym艣 momencie wygasa, a skoro si臋 zakocha艂 na 艣mier膰 i 偶ycie, to mu si臋 to szcz臋艣cie nale偶y.

Kumple gwizdali pod nosem z lekk膮 zazdro艣ci膮, 偶e uda艂o mu si臋 wyrwa膰 taki towar, za kt贸rym wszyscy zdrowi m臋偶czy藕ni si臋 ogl膮dali, i do kt贸rego wzdycha si臋 w fantazjach seksualnych.

Bo Sara mia艂a wszystko na swoim miejscu, a wi臋c wydatny cyc i kszta艂tny ty艂ek i nogi do samego nieba. Potrafi艂a si臋 ciekawie ubra膰 i umalowa膰 i w ka偶dej stylizacji wygl膮da艂a kusz膮co i poci膮gaj膮co.

Kiedy sz艂a ulic膮 – latem w powiewnej sukience z prawie ods艂oni臋tym biustem, to wydawa膰 by si臋 mog艂o, 偶e samochody traci艂y na pr臋dko艣ci, a mieszka艅cy z wra偶enia przystawali i ruch na ulicy g艂贸wnej zamiera艂, bo taka z niej by艂a laska.

Kumple Jurka ostrzegali, 偶e to nie b臋dzie 艂atwy zwi膮zek, ale on ich nie s艂ucha艂 i puka艂 si臋 w g艂ow臋, twierdz膮c, 偶e tak mu zazdroszcz膮, 偶e a偶 przesadzaj膮.

Po 艣lubie wni贸s艂 Sar臋 przez pr贸g i by艂 taki szcz臋艣liwy. Obca艂owywa艂 j膮 i przysi臋ga艂, 偶e nigdy jej nie zostawi i zrobi dla niej wszystko, aby spe艂ni膰 jej ka偶d膮 zachciank臋.

Zamieszkali w jej domu, kt贸ry Sara odziedziczy艂a po Babci. Nie by艂o to wielkie mieszkanie, ale dla ich trojga w zupe艂no艣ci wystarczaj膮ce. Zaraz po 艣lubie Sara zrezygnowa艂a z pracy w kwiaciarni, bo Jurek stwierdzi艂, 偶e to on b臋dzie pracowa艂 na ni膮 i jej syna, a tak偶e na rachunki.

Znalaz艂 prac臋 w odleg艂ym mie艣cie na wa偶nej budowie i tam tyra艂 w pocie czo艂a za do艣膰 dobre pieni膮dze. Ka偶dego pierwszego oddawa艂 Sarze sw贸j ci臋偶ko zarobiony grosz, a sobie zostawia艂 jakie艣 ko艅c贸wki, aby mie膰 na nast臋pne tygodnie, cho膰by na papierosy.

Mia艂 nadziej臋, 偶e Sara uszanuje jego pieni膮dze i cokolwiek uda si臋 jej zaoszcz臋dzi膰, cho膰by na urlop i wyjazd nad morze, ale tak si臋 nie dzia艂o. Sara swawolnie gospodarowa艂a m臋偶a kas膮, a wi臋c pali艂a papierosy za m臋偶a pieni膮dze i wydawa艂a w domu alkoholowe imprezy, na kt贸re zaprasza艂a grono swoich znajomych i bywa艂o ostro i g艂o艣no na osiedlu.

Ludzie gadali, 偶e babie w g艂owie si臋 poprzewraca艂o, bo widzieli j膮 na balkonie 膰mi膮c膮 papierochy, wisz膮c膮 przez barierk膮, a kiedy przychodzi艂 weekend, to wisia艂a ca艂a ferajna i tak na tym balkonie odprawiali pijane dysputy, okraszone 艣miechem, co nie podoba艂o si臋 okolicznym mieszka艅com. Nie kry艂a si臋 z tym, 偶e wiedzie swobodny styl 偶ycia, a je艣li kto艣 jej zwr贸ci艂 uwag臋 na niestosowne zachowanie, to posy艂a艂a odpowiedni膮 wi膮zk臋, a gadane to mia艂a.

Min臋艂o pi臋膰 lat ich ma艂偶e艅stwa i Jurkowi zacz臋艂o co艣 nie pasowa膰. Ograniczy艂 偶onie zarobione pieni膮dze, a kiedy dawa艂 ich coraz mniej, to go wywali艂a z domu. Poszed艂 pokornie do swojej, schorowanej matki, a Sara ma ju偶 innego w b艂yskawicznym tempie, z pieni臋dzmi i zn贸w razem wisz膮 przez balkonow膮 barierk臋 i pal膮 fajki, a tak偶e zapraszaj膮 przyjaci贸艂 na zakrapiane imprezy, a wi臋c wszystko wr贸ci艂o na swoje tory, ale 聽na jak d艂ugo wystarczy temu drugiemu, ten nieziemski seks?

Uwaga, uwaga! Akcja na szerok膮 skal臋 w poszukiwaniu blog贸w :)

Lubi臋 czyta膰 blogi wszelakie i o ka偶dej tematyce, a wi臋c mam swoje ulubione na marginesie. Jednak wci膮偶 jestem g艂odna innych blog贸w, a o istnieniu ich nie mam poj臋cia, a bardzo bym chcia艂a o nich wiedzie膰 i wpisa膰 sobie je na swoj膮 play list臋. 馃檪

Prosz臋 wi臋c o podanie mi Waszych ulubionych blog贸w, bez kt贸rych ju偶 nie mo偶ecie 偶y膰 i wyczekujecie ka偶dego nowego wpisu.:)

Blogi s膮 wszelakie i ka偶dego interesuje co艣 innego, ale ja jestem otwarta i ch臋tnie bym poczyta艂a blogi podr贸偶nicze, pami臋tniki, kulinarne, o dzieciach, o sztuce, o zdrowiu, a wi臋c wszystkie, kt贸re interesuj膮 Was kochani.

Nie wiem, czy ta akcja mi si臋 uda, ale je艣li wpadnie w komentarze kilka ciekawych link贸w, to b臋d臋 happy. 馃檪

Czekam wi臋c i z g贸ry dzi臋kuj臋, a tak偶e 偶ycz臋 mi艂ego dnia 馃檪