Archiwum dnia: 19 lipca, 2015

Strach o bliskich!

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Normalna niedziela, taka jak膮 lubi臋. Od rana w okno 艣wieci艂o s艂o艅ce, a wi臋c powolnym krokiem – kierunek kuchnia, by zrobi膰 sobie porann膮 kaw臋 jak ka偶dego dnia.

Potem si臋 zachmurzy艂o i niedziela troch臋 przyblad艂a, bo zacz膮艂 pada膰 deszcz. Na szcz臋艣cie moje rejony na razie s膮 wolne od silnego wiatru i ulewy, tak jak to dzieje si臋 w innych miejscach w Polsce. Na razie nic gro藕nego nad nami nie wisi, ale ja dzi艣 prze偶y艂am osobist膮 chwil臋 grozy.

Codziennie dzwoni臋 do Mamy, czy czego艣 jej nie trzeba, czy mo偶e co艣 kupi膰 do jedzenia i tak og贸lnie spyta膰 si臋 o zdrowie.

Dzwoni臋 wi臋c z samego rana, a Mama nie odbiera telefonu. Dzwoni臋 do upad艂ego, a Ona nie odbiera!

Da艂am sobie czas, bo mo偶e si臋 k膮pie i dlatego nie s艂yszy, ale…

Dzwoni臋 drugi i trzeci i czwarty, a jednak nie odbiera.

Wskakuj臋 w buty i p臋dz臋, zabieraj膮c ze sob膮 klucz od mieszkania Mamy i 聽lec臋 ju偶 roztrz臋siona.

Naciskam na domofon, a moja Mama mi nie otwiera, cho膰 domofon g艂o艣no ryczy, ale Mama mi nie otwiera!

Dr偶膮c膮 r臋k膮 pakuj臋 klucz w zamek i czym pr臋dzej biegn臋 po schodach, a my艣li kr膮偶膮 z szybko艣ci膮 karabinu maszynowego.

Nawet zadyszki nie poczu艂am!

Otwieram drzwi i s艂ysz臋, 偶e telewizor jest w艂膮czony. Szybkim okiem patrz臋, 偶e torebka jest na swoim miejscu i buty te偶. Dzia艂am b艂yskawicznie i uf – siedzia艂a sobie na balkonie i kompletnie niczego nie s艂ysza艂a, a ja?

Usiad艂am z wielk膮 ulg膮 i dopiero poczu艂am, 偶e wbieg艂am po tych schodach jak nastolatka, ale chwil臋 mi zaj臋艂o z艂apanie oddechu.

Poczu艂am ulg臋.