Archiwum dnia: 20 lipca, 2015

Co艣 widzia艂a i nie wie jak si臋 teraz zachowa膰!

Ewa, kiedy osi膮gn臋艂a wiek emerytalny bardzo si臋 cieszy艂a. Wreszcie b臋dzie mia艂a czas dla m臋偶a i domu, bo do tej pory bieg艂a do pracy, a potem robi艂a wszystko biegiem.

Dzieci ju偶 by艂y na swoim, a wi臋c z m臋偶em postanowili spe艂nia膰 podr贸偶nicze ci膮goty. Lubili jecha膰 samochodem, by zwiedza膰 okoliczne miejscowo艣ci i cz臋sto siedzieli nad map膮, aby zaplanowa膰 podr贸偶 w ciekawe miejsca, kt贸re warto by艂o zwiedzi膰 do艣膰 blisko zamieszkania.

Okaza艂o si臋, 偶e by艂o tych miejsc bardzo sporo, bo okoliczne zameczki i klasztory by艂y w ich zasi臋gu, ale kiedy 聽ju偶 to wszystko poznali, to zamarzyli sobie d艂u偶sze podr贸偶e, z noclegiem w mi臋dzy 聽czasie.

Nast臋pn膮 wycieczk臋 zaplanowali w kierunku Krakowa, by zwiedzi膰, to wspania艂e miasto i kiedy wszystko by艂o zapi臋te na ostatni guzik, 艂膮cznie z noclegami, to m膮偶 Ewy umar艂 bardzo cichutko, w nocy, kiedy Ewa spokojnie sobie obok niego pochrapywa艂a.

To by艂 dla niej szok! Kiedy si臋 zorientowa艂a, 偶e to koniec, to nie wiedzia艂a co ma zrobi膰. Przytula艂a swoj膮 twarz do m臋偶owskiej, ale ona by艂a ju偶 zimna i na pomoc by艂o ju偶 za p贸藕no.

Po pogrzebie nie mog艂a doj艣膰 do siebie bardzo d艂ugo. Odci臋艂a si臋 od wszystkiego, bo chcia艂a prze偶y膰 偶a艂ob臋 w samotno艣ci i nawet denerwowa艂y j膮 telefony od dzieci z pytaniem, jak si臋 czuje.

Pewnego dnia postanowi艂a, 偶e najlepszym lekarstwem b臋d膮 dla niej samotne spacery. Bra艂a aparat fotograficzny i sz艂a, gdzie j膮 oczy ponios膮, Przemierza艂a polne drogi, okoliczne parki i robi艂a zdj臋cia wschodz膮cego s艂o艅ca i zachodz膮cego. Kiedy przylatywa艂y 偶urawie i bociany, by艂a najszcz臋艣liwsz膮 romantyczk膮, a zdj臋cia umieszcza艂a na swoim blogu, kt贸ry z czasem mia艂 coraz wi臋cej ods艂on i to dawa艂o jej si艂臋 do 偶ycia.

Tak w臋druj膮c, pewnego dnia wyd艂u偶aj膮c sobie tras臋, dosz艂a do pola namiotowego,艣licznie usytuowanego, gdzie by艂o kilka 艂awek nad cudnym jeziorem.

Nagle zauwa偶y艂a dw贸ch, ca艂uj膮cych si臋 nami臋tnie m臋偶czyzn i rozpozna艂a ich obu. Zrobi艂o si臋 jej dziwnie, bo obu zna艂a i ka偶dy z nich mia艂 rodzin臋 i wspania艂e 偶ony, kt贸re dba艂y o dom, pracowa艂y i wychowywa艂y dzieci. Ich u艣cisk i amory m贸wi艂y o jednym, 偶e si臋 kochaj膮, a ona?

Nie przespa艂a wiele nocy, gdy偶 nie wiedzia艂a, co zrobi膰 ze swoj膮 wiedz膮, a ponadto jak spojrze膰 w oczy tym 偶onom, z kt贸rymi cz臋sto siada艂a w parku na pogaw臋dki?