Archiwum dnia: 26 lipca, 2015

Kobieta bluszcz, zawsze sobie poradzi?

Jurek si臋 艣miertelnie zakocha艂 w Sarze – miejscowej pi臋kno艣ci i dla niej wzi膮艂 rozw贸d z 偶on膮, aby zwi膮za膰 si臋 legalnie z Sar膮, bo nie chcia艂 oszukiwa膰 swojej 偶ony.

Sara by艂a niesamowita z 艂贸偶ku w przeciwie艅stwie do jego 偶ony, z kt贸r膮 ju偶 rutynowo wszystko si臋 dzia艂o w sypialni. Straci艂 kompletnie g艂ow臋 dla Sary, kt贸ra mia艂a nie艣lubne dziecko, ale chcia艂 jej syna pokocha膰 jak swoje dziecko i marzy艂, aby z Sar膮 stworzy膰 nowy, idealny zwi膮zek, tak na zasadzie, 偶e b臋dzie si臋 chcia艂 z ni膮 zestarze膰.

Ludzie w ma艂ym miasteczku kibicowali Jurkowi, bo by艂 bardzo lubiany i znany z grzeczno艣ci. T艂umaczyli sobie, 偶e czasami tak si臋 zdarza, 偶e zwi膮zki si臋 rozpadaj膮, bo mi艂o艣膰 w kt贸rym艣 momencie wygasa, a skoro si臋 zakocha艂 na 艣mier膰 i 偶ycie, to mu si臋 to szcz臋艣cie nale偶y.

Kumple gwizdali pod nosem z lekk膮 zazdro艣ci膮, 偶e uda艂o mu si臋 wyrwa膰 taki towar, za kt贸rym wszyscy zdrowi m臋偶czy藕ni si臋 ogl膮dali, i do kt贸rego wzdycha si臋 w fantazjach seksualnych.

Bo Sara mia艂a wszystko na swoim miejscu, a wi臋c wydatny cyc i kszta艂tny ty艂ek i nogi do samego nieba. Potrafi艂a si臋 ciekawie ubra膰 i umalowa膰 i w ka偶dej stylizacji wygl膮da艂a kusz膮co i poci膮gaj膮co.

Kiedy sz艂a ulic膮 – latem w powiewnej sukience z prawie ods艂oni臋tym biustem, to wydawa膰 by si臋 mog艂o, 偶e samochody traci艂y na pr臋dko艣ci, a mieszka艅cy z wra偶enia przystawali i ruch na ulicy g艂贸wnej zamiera艂, bo taka z niej by艂a laska.

Kumple Jurka ostrzegali, 偶e to nie b臋dzie 艂atwy zwi膮zek, ale on ich nie s艂ucha艂 i puka艂 si臋 w g艂ow臋, twierdz膮c, 偶e tak mu zazdroszcz膮, 偶e a偶 przesadzaj膮.

Po 艣lubie wni贸s艂 Sar臋 przez pr贸g i by艂 taki szcz臋艣liwy. Obca艂owywa艂 j膮 i przysi臋ga艂, 偶e nigdy jej nie zostawi i zrobi dla niej wszystko, aby spe艂ni膰 jej ka偶d膮 zachciank臋.

Zamieszkali w jej domu, kt贸ry Sara odziedziczy艂a po Babci. Nie by艂o to wielkie mieszkanie, ale dla ich trojga w zupe艂no艣ci wystarczaj膮ce. Zaraz po 艣lubie Sara zrezygnowa艂a z pracy w kwiaciarni, bo Jurek stwierdzi艂, 偶e to on b臋dzie pracowa艂 na ni膮 i jej syna, a tak偶e na rachunki.

Znalaz艂 prac臋 w odleg艂ym mie艣cie na wa偶nej budowie i tam tyra艂 w pocie czo艂a za do艣膰 dobre pieni膮dze. Ka偶dego pierwszego oddawa艂 Sarze sw贸j ci臋偶ko zarobiony grosz, a sobie zostawia艂 jakie艣 ko艅c贸wki, aby mie膰 na nast臋pne tygodnie, cho膰by na papierosy.

Mia艂 nadziej臋, 偶e Sara uszanuje jego pieni膮dze i cokolwiek uda si臋 jej zaoszcz臋dzi膰, cho膰by na urlop i wyjazd nad morze, ale tak si臋 nie dzia艂o. Sara swawolnie gospodarowa艂a m臋偶a kas膮, a wi臋c pali艂a papierosy za m臋偶a pieni膮dze i wydawa艂a w domu alkoholowe imprezy, na kt贸re zaprasza艂a grono swoich znajomych i bywa艂o ostro i g艂o艣no na osiedlu.

Ludzie gadali, 偶e babie w g艂owie si臋 poprzewraca艂o, bo widzieli j膮 na balkonie 膰mi膮c膮 papierochy, wisz膮c膮 przez barierk膮, a kiedy przychodzi艂 weekend, to wisia艂a ca艂a ferajna i tak na tym balkonie odprawiali pijane dysputy, okraszone 艣miechem, co nie podoba艂o si臋 okolicznym mieszka艅com. Nie kry艂a si臋 z tym, 偶e wiedzie swobodny styl 偶ycia, a je艣li kto艣 jej zwr贸ci艂 uwag臋 na niestosowne zachowanie, to posy艂a艂a odpowiedni膮 wi膮zk臋, a gadane to mia艂a.

Min臋艂o pi臋膰 lat ich ma艂偶e艅stwa i Jurkowi zacz臋艂o co艣 nie pasowa膰. Ograniczy艂 偶onie zarobione pieni膮dze, a kiedy dawa艂 ich coraz mniej, to go wywali艂a z domu. Poszed艂 pokornie do swojej, schorowanej matki, a Sara ma ju偶 innego w b艂yskawicznym tempie, z pieni臋dzmi i zn贸w razem wisz膮 przez balkonow膮 barierk臋 i pal膮 fajki, a tak偶e zapraszaj膮 przyjaci贸艂 na zakrapiane imprezy, a wi臋c wszystko wr贸ci艂o na swoje tory, ale 聽na jak d艂ugo wystarczy temu drugiemu, ten nieziemski seks?