To nie była żadna przyjaźń!

Siedziały w jednym biurze długie lata na przeciw siebie. Anna i Karolina znały się jak łyse konie. Każdego poranka ta, która przyszła pierwsza robiła kawę dla tej drugiej i od rana wymieniały wrażenia z poprzedniego, minionego dnia.

Opowiadały o swoich  mężach, a także o kłopotach i problemach i były dla siebie wielkim wsparciem. Lubiły się i inni w urzędzie lubili je, bo nie należały do grona plociuchów i to, co było między nimi nigdy nie wyszło poza.

Ufały sobie i żadna z nich nie dopuściła się zdrady i przekazania posiadanej wiedzy i to w nich ceniono, że mogły ze sobą konie kraść.

To była taka biurowa przyjaźń, która przekłuła się w spędzanie wspólnych imienin i urodzin na płaszczyźnie domowej i to też ludziom się podobało, że potrafiły pogodzić pracę z życiem prywatnym.

Anna wiedziała czego może się spodziewać po mężu Karoliny i widziała w nim zakochanego faceta w swojej żonie. Anna widziała w Romanie takiego mięciutkiego misia z lekkim, zalotnym brzuszkiem, który był na każde skinienie jej koleżanki. Czasami Anna miała wrażenie, że Karolina wykorzystuje swojego misia i jest jej z nim bardzo wygodnie. Roman robił zakupy, sprzątał, mył okna i kiedy Karolina przychodziła z pracy, to miała wszystko zrobione, a do niej należało jedynie zrobienie szybkiego obiadu, a potem miała totalny luz. Korzystała z tego i często wybierała się samotnie do kina, bo Roman wolał siedzieć w domu i kina nie lubił. Wolał zacisze domowe, ale nie bronił Karolinie tych samotnych wyjść.

Nie mieli dzieci, bo Karolina nie mogła ich mieć, a o adopcji nigdy nie myślała, choć Roman od czasu do czasu nalegał, ale żona gasiła jego zapędy.

Czasami zwierzała się Annie, że jej misiu trochę już ją nudzi i ten seks jest taki nijaki i mechaniczny, bez żadnych już uniesień, ale Anna się z niej śmiała, że po 15 latach małżeństwa to chyba już fruwają w brzuchu starsze motyle i tak zamykała temat, ponieważ bardzo lubiła Romana i trochę było jej go żal.

Mąż Anny – Jan to był zupełnie inny mężczyzna, gdyż należał do twardzieli, który uwielbiał sport i często wychodził na siłownię, oraz biegał długie dystanse i często nie było go w domu. Nie szczególnie pomagał Annie w domu, bo uważał, że to kobieta powinna się nim zająć, tak jak to wyniósł z domu, w którym kobieta była od gotowania, a mężczyzna od zarabiania i nijak Anna nie potrafiła tego zmienić.

Kochała swojego męża, bo mimo twardego faceta i cholernie przystojnego, widziała w nim coś takiego, że ją to rozwalało na łopatki, Potrafił się wzruszać na filmie miłosnym i miał porywy, że obsypywał ją prezentami i szalonymi wyjazdami gdzieś tam w świat.

Sam planował wakacje i Anna nigdy nie wiedziała gdzie ją mąż porwie i zapakuje w samolot, by wylądować w Maroku, czy Egipcie.

Kochała go tak mocno, że darowała mu taką niedbałość o sprawy domowe, tym bardziej, że sama uwielbiała sprzątać i gotować przysmaki dla swojego mężczyzny.

Jan nigdy nie chciał mieć dzieci, ponieważ ich po prostu nie lubił. Zawsze mówił Annie, że kocha ją i nie chce by zatraciła się w macierzyństwie i straciła przy okazji figurę. Anna czasami myślała, że to wygodnictwo i nalegała na dziecko, ale jej rozmowy miały z jego strony tysiące argumentów na nie!

Jednak w Annie wzrastał z każdym rokiem instynkt macierzyński i napierała Jana na dziecko. Pokłócili się okropnie i Jan trzasnął drzwiami i wiele dni nie wracał do domu. Anna szalała i dzwoniła do męża, ale jego telefon milczał, a więc postanowiła, że go postraszy i uda, że odchodzi.

Zadzwoniła do hotelu i zamówiła dla siebie pokój, a Janowi zostawiła kartkę, że to koniec ich małżeństwa, a ona się wyprowadza. Kartkę przyczepiła na lodówkę i spakowała kilka swoich rzeczy.

Podjechała pod hotel i kiedy się rejestrowała ujrzała schodzącego Jana ze swoją koleżanką – Karoliną, schodzących po schodach w miłosnym uścisku.

Prawie w tym samym czasie odbyły się dwa rozwody i Anna z Romanem, mężem Karoliny wyjechali do innego miasta i za trochę Anna urodziła syna Romanowi w wieku 40 lat, a Jan zostawił Karolinę, ponieważ nie była zdolna nigdy urodzić mu dziecka, bo nagle sobie przypomniał, że dobrze by było kogoś po sobie zostawić!

Co stało się z Karoliną? Przeszła leczenie psychiatryczne i jest na rencie. Od czasu do czasu ludzie ją widują, bardzo zaniedbaną, kupującą alkohol i chyłkiem przemierzającą trasę od domu do pobliskiego sklepiku. Obraz nędzy i rozpaczy!

4 myśli na temat “To nie była żadna przyjaźń!

  1. O matko! Wczoraj usłyszałam tak podobną historię – mojej koleżanki z podstawówki. Ten Jan to wypisz wymaluj jej A. Tyle że przyjaciółeczka z biura 10 lat młodsza i panna z dzieckiem wygłodniałymi oczami poszukująca faceta. No i upolowała w domu przyjaciółki. Świństwo! Serce złamane, ale jak tu do pracy chodzić i siedzieć w jednym biurze? Nie wiem, jak to się ułoży, a trafiło na dziewczynę do rany przyłóż, sympatyczną, dobrą… Jeszcze 3 miesiące temu działkę 20 arów pod miastem uwspólniła, bo mężuś marudził, a mieli się budować. Poradziłam jej wczoraj lekturę http://www.eporady24.pl/sposob_podzialu_majatku_po_rozwodzie,pytania,3,19,8430.html Bo jest co dzielić, a jej serca nie posklejam, ale chociaz interesów przypilnuję. Dzięki za historię z ładnym zakończeniem 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s