Archiwum dnia: 31 lipca, 2015

Od wielkiej mi艂o艣ci – do nienawi艣ci!

Je艣li b臋dziesz mi dawa膰 trzy razy w tygodniu i dodatkowo w weekend, to b臋dziesz widzia艂a moj膮 wyp艂at臋, a wi臋c Iza dawa艂a, cho膰 cz臋sto nie mia艂a na to zupe艂ne ochoty!

Poznali si臋 na studiach i od razu ze sob膮 zamieszkali, gdy偶 Pawe艂 mia艂 swoje mieszkanie, kt贸re kupili mu bogaci rodzice. Pawe艂 mia艂 si臋 uczy膰 na prawnika i wszystko by艂o dla niego, aby tylko tym prawnikiem zosta艂. Rodzice Paw艂a nie spodziewali si臋, 偶e tak szybko zamieszka z nim kobieta, ale skoro si臋 zakocha艂, to musieli to zaakceptowa膰, bo Pawe艂, to by艂o ich oczko w g艂owie.

Iza si臋 wprowadzi艂a do艣膰 ostro偶nie, bo ba艂a si臋 jego rodzic贸w, ale zapewnia艂 j膮, 偶e wszystko jest w porz膮dku i nie ma si臋 czego obawia膰.

Nie wychodzili z 艂贸偶ka przez p贸艂 roku, w kt贸rym uczyli si臋 do sesji, kochali i jedli. To by艂a taka mi艂o艣膰, 偶e inni im zazdro艣cili, 偶e tak dwie po艂贸wki jab艂ka si臋 odnalaz艂y. Iza schud艂a od tej mi艂o艣ci, bo seks wyssa艂 z niej przynajmniej z pi臋膰 kilogram贸w, ale by艂a taka z nim szcz臋艣liwa.

Od czasu, do czasu wychodzili na imprezy, mocno zakrapiane, a tak偶e zdarzy艂o si臋 im wci膮gn膮膰 kresk臋. By艂o super, by艂o tak weso艂o i fajnie, a do tego ich seks by艂 wci膮偶 atrakcyjny, a wi臋c kochali si臋 rano i w po艂udnie, a w mi臋dzy czasie studiowali.

Iza bra艂a tabletki anty, ale nie wiadomo jakim cudem zasz艂a w ci膮偶臋. Piotr by艂 z艂y, bo nie planowa艂 dziecka, przynajmniej w tym momencie, ale Iza si臋 upar艂a, 偶e urodzi i koniec.

Trzeba by艂o bra膰 szybki 艣lub, a wi臋c czas im up艂ywa艂 na planowaniu 艣lubu i wesela, bo rodzice bogaci tak sobie tego 偶yczyli, a wi臋c najlepsza restauracja, najlepsza orkiestra i dwie艣cie go艣ci.

By艂a w trzecim miesi膮cu, kiedy Piotr jej przysi膮g艂, 偶e w zdrowiu i w chorobie, a ona by艂a w niego wpatrzona jak w obrazek i wierzy艂a w ka偶de jego s艂owo i taka by艂a szcz臋艣liwa, 偶e go ma.

Lekarz oznajmi艂 jej, 偶e ma w swoim 艂onie dwoje dzieci i jedno mo偶e by膰 z zespo艂em Downa. Bieg艂a do domu ca艂a we 艂zach i tak sp艂akana, oznajmi艂a to m臋偶owi. Przytuli艂 j膮 i powiedzia艂, 偶e dadz膮 rad臋 i to j膮 uspokoi艂o.

Brzuch jej r贸s艂 i zrobi艂a si臋 wielka, 聽a do tego 藕le znosi艂a t膮 ci膮偶臋. Musia艂a le偶e膰, bo lekarz kaza艂 si臋 oszcz臋dza膰 i dba膰 o siebie, ale dopad艂y j膮 stany depresyjne, bo ba艂a si臋 chorego dziecka.

Pierwszy raz uderzy艂 j膮, kiedy by艂a w si贸dmym miesi膮cu ci膮偶y, bo nie star艂a kurzu z mebli, a Piotr by艂 perfekcjonist膮. Popchn膮艂 j膮 i waln膮艂 pi臋艣ci膮 w brzuch, a ona si臋 przerazi艂a tego, co b臋dzie dalej.

Na przeprosiny przyni贸s艂 jej kwiaty i kl臋cza艂 przysi臋gaj膮c, 偶e to si臋 wi臋cej nie powt贸rzy, 偶e go ponios艂o.

Uwierzy艂a i kiedy urodzi艂a dwoje dzieci i faktycznie jedno z nich by艂o chore, to j膮 zostawia艂 sam膮 w tym wszystkim i nie pomaga艂, ani w dzie艅, ani w nocy. Balangowa艂 i 艣wietnie si臋 bawi艂, a kiedy co艣 mu si臋 nie podoba艂o, to bi艂.

Bi艂 matk臋 swoich dzieci, kt贸re kompletnie go nie obchodzi艂y i wyzywa艂 Iz臋 od nieudacznic 偶yciowych, z艂ej matki, niezgu艂y, brudasa, a ona wci膮偶 mu wybacza艂a i stara艂a si臋 z ca艂ych si艂 ogarn膮膰 dzieci i dom.

– Jeste艣 艣mieciem, bo urodzi艂a艣 mi psychiczne dziecko – 聽wrzeszcza艂 kiedy by艂 trze藕wy i kiedy by艂 pijany. – Nie nadajesz si臋 szmato do niczego i zobacz jak ty wgl膮dasz! – Umaluj si臋, bo wygl膮dasz jak z pod budki z piwem. – Wstydz臋 si臋 ciebie. – Zostawi臋 ciebie i te bachory. – Mam do艣膰, bo nie nadajesz si臋, ani na matk臋, ani na 偶on臋!

By艂a zm臋czona, bardzo zm臋czona. Posz艂a do sklepu chemicznego i kupi艂a specyfik do przepchania rur i go wypi艂a. Lekarzom nie uda艂o si臋 jej uratowa膰!

Przepraszam za niecenzuralne s艂owa :)

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Dzi艣 dzie艅 zaj臋ty, a wi臋c m贸j wpis b臋dzie troch臋 na skr贸ty, ale napisz臋 dlaczego taki b臋dzie. Ot贸偶 obserwowa艂am dzi艣 dzieciaki na placu zabaw, a 艣ci艣lej na resztkach placu zabaw, gdy偶 sypie si臋 strasznie i z roku na rok wygl膮da to coraz bardziej 偶a艂o艣nie. W艂adze nie maj膮 pieni臋dzy widocznie i dlatego jest to ju偶 obraz n臋dzy i rozpaczy.

Obserwowa艂am wi臋c te dzieci, kt贸re siedzia艂y na hu艣tawce, ale si臋 nie buja艂y, a gapi艂y 聽w telefony i prawie ze sob膮 nie rozmawia艂y. Jedna dziewczynka mia艂a nawet ze sob膮 tablet i tylko od czasu, do czasu co艣 tam innym pokazywa艂a, ale nie wybucha艂y 偶adne salwy 艣miechu, tylko co艣 tam, co艣 tam sobie powiedzieli i wszyscy wracali do swoich magicznych kom贸rek.

Widok przykry, a mnie si臋 przypomnia艂y nasze dawne powiedzonka, z podw贸rka i z domu oczywi艣cie, kt贸re ka偶dy mia艂 je w g艂owie i w odpowiednim momencie si臋 je u偶ywa艂o, albo u偶ywali je nasi rodzice i cho膰 nie wszystkie by艂y 艂adne, to jednak by艂y w obiegu.

Ju偶 dzieci nie bawi膮 si臋 w berka, ani w pi臋膰 cegie艂ek, a dziewczyny nie graj膮 w klasy, albo gum臋, Tamte czasy nie wr贸c膮, bo technologia wszystko na tym 艣wiecie zmieni艂a.

A wi臋c – pami臋tacie?

***

Moja ciocia z Ameryki
Ma samoch贸d na guziki
Je藕dzi na nim jak na krowie
I udaje pogotowie

***

Pan Pierdo艂ka spad艂 ze sto艂ka
Z艂ama艂 nog臋 o pod艂og臋
Przyszed艂 lew, wypi艂 krew
Pan Pierdo艂ka zdech艂

***

Dwaj murzyni na pustyni
Z艂apali grubasa
Nie wiedzieli co z nim zrobi膰
Obci臋li kutasa

***

Poszed艂 偶uczek za cha艂upk臋
Zdj膮艂 majteczki zrobi艂 kupk臋
I przygl膮da si臋 tej kupce
Jaki ci臋偶ar nosi艂 w dupce
呕uczku, 偶uczku, co艣 ty zrobi艂
G贸wnem chatk臋 przyozdobi艂

***

O, o, o
P臋k艂o szk艂o
Zawin臋艂o si臋 w papierek
I udaje, 偶e cukierek

***

Co艣 pod d臋bem stukn臋艂o
Co艣 pod d臋bem hukn臋艂o
A to komar z d臋bu spad艂
I po艂ama艂 w dupie gnat

***

Cholera jasna
Sp贸dnica ciasna
A pod sp贸dnic膮
Majteczki wisz膮

***

Wlaz艂 kotek na p艂otek po 偶erdzi
Najad艂 si臋 kapusty i pierdzi

***

Wlaz艂 kotek na p艂otek po s艂upie
Podar艂 se futerko na dupie

***

Po wodzie p艂ywa
Babcia nie偶ywa
I robaczki te偶 p艂ywaj膮
Babci pi臋ty podgryzaj膮
Ropka z noska babci leci
艢mierdzi, cuchnie, moje dzieci
(Gdy b臋dziemy wod臋 pili
Babci r膮czki, n贸偶ki wypijemy)

***

Gdzie艣 daleko w Himalajach
S艂o艅 powiesi艂 si臋 na jajach
Teraz wisi se na tr膮bie
I jajami drzewo r膮bie

***

Jacek, peda艂, gacie sprzeda艂
Kupi艂 nowe, papierowe
Papierowe nic nie warte
Ledwie pierdn膮艂 ju偶 podarte

***

Panie pilocie
Dziura w samolocie
Drzwi si臋 otwieraj膮
Go艣cie wypadaj膮

***

Siedzi Turek po turecku
Pije kaw臋 po niemiecku

***

Idzie sobie Hakelbery
A tu偶 za nim Pixi Dixi
Co si臋 k膮pie w proszku Ixi

***

Ta艅cowa艂y dwa Micha艂y
Jeden du偶y, drugi ma艂y
Jak ten ma艂y zacz膮艂 pierdzie膰
To ten du偶y zacz膮艂 艣mierdzie膰

***

Sz艂y pch艂y ko艂o wody
Pch艂a pch艂臋 pch艂a do wody
Potem pch艂a p艂aka艂a
呕e j膮 tamta pch艂a popcha艂a

***

To nie sztuka zabi膰 kruka
Ale sztuka ca艂kiem 艣wie偶a
Go艂a dup膮
Si膮艣膰 na je偶a

PIOSENKI

Alternatywne teksty do znanych melodii.

***

Titina, ach, Titina
To by艂a cud dziewczyna
Siedzia艂a tu偶 pod p艂otkiem
Klepa艂a g贸wno m艂otkiem

Tekst 艣piewany na melodi臋 z filmu Chaplina.

***

Mi艣 Colargol wielki cham
Mia艂 p贸艂 litra wypi艂 sam
Teraz sobie smacznie 艣pi
I p贸艂 litra mu si臋 艣ni
Misio o-o-o
Kaca, kaca, kaca ma
I do do-o-mu
Mi艣 Colargol nie-e wraca

艢piewane na melodi臋 z Misia Colargola

***

Szed艂 Hitler na front
Pierdoln膮艂 go pr膮d
A偶 jaja mu posiwia艂y

Na melodi臋 piosenki „Teraz jest wojna”.

ODZYWKI

***

Kto na kogo si臋 przezywa,
Ten tak samo si臋 nazywa

***

– Co?
– Pstro! G贸wno drog膮 sz艂o!

***

Srutu tutu k艂臋bek drutu!

***

Dajcie trumn臋
Bo ja umr臋!

***

Srali muchy b臋dzie wiosna
B臋dzie lepiej trawa ros艂a

Trzy powy偶sze teksty, to reakcja, gdy kto艣 opowiada艂 g艂upoty.

***

Trzech na jednego
To banda 艂ysego

***

„Daj” to chi艅ski sprzedawca jaj
Wzi臋li go na nosze
I powsta艂o s艂owo „prosz臋”

***

– Kt贸ra godzina?
– P臋k艂a spr臋偶yna! Dla takich smark贸w nie ma zegark贸w!

***

Jutro b臋dzie futro.
A pojutrze dziura w futrze.

***

– 殴le ci?
– 殴le!
– To rzygnij se!
– Ja nie cham, rzygnij sam!
– To nadstaw kiesze艅!

***

– Poka偶
– Ja nie tokarz. Ja marynarz. Jak ci臋 kopn臋. Nie wytrzymasz

***

– Szufla… Tam na sk艂adzie w臋giel k艂adzie

Przy s艂owie „szufla” podawa艂o si臋 komu艣 r臋k臋. Gdy on te偶 wyci膮ga艂 d艂o艅, zabiera艂o si臋 swoj膮 z kolejnym tekstem.

***

Nie pokazuj j臋zyka,
Bo ci krowa nasika

***

Otw贸rz paszcz臋,
To ci naszcz臋

***

Nie d艂ub w nosie,
Bo艣 nie prosi臋

***

Palec nie g贸rnik
Nos nie kopalnia

***

– Co si臋 gapisz?
– Bo mam oczy!
– To niech ci 偶aba wskoczy!
– A tobie 偶mija do ryja

***

– Nie mog臋
– To przez nog臋. I dalej mog臋

***

Skar偶ypyta bez kopyta
J臋zyk lata jak 艂opata
Na j臋zyku czarna szmata

***

Jeste艣 g艂upi i masz wszy.
Ja mam jedn膮, a ty trzy.

***

呕ycz臋 tobie szcz臋艣cia, zdrowia
I karetki pogotowia.

***

Mam.
Krzywe nogi jak sram.

***

Cztery oczy jedna szyja
Okularnik dosta艂 w ryja

***

Beksa lala pojecha艂a do szpitala
A w szpitalu powiedzieli
Takiej beksy nie widzieli

***

Zakochana para
Jacek i Barbara

We wczesnych latach szkolnych zadawanie si臋 z p艂ci膮 przeciwn膮 by艂o obciachem i pi臋tnowano je np. powy偶szym wierszykiem.

***

Chory.
Na wory.

Pow膮tpiewanie w czyj膮艣 chorob臋.

***

– Chcesz cukierka?
– Chc臋.
– To id藕 do Gierka. Gierek ma, to ci da.

***

Metr wzrostu
Dwa zarostu

***

Nie do 艂adu, nie do sensu
Wyjmij g贸wno spod kredensu

***

Prosz臋 wsiada膰
Nic nie gada膰

***

W prawo, w lewo
Prosto w drzewo

WYLICZANKI

***

Misia Asia, misia Fela,
Misia Kasia, konfacela
Misia A, misia Be,
Misia Kasia, kon fa ce

***

Ene, due, like, fake
Torba, borba, kusme, smake
Deus, deus kosmateus
I morele b臋c

***

Ele, mele, dutki
Gospodarz malutki
Gospodyni jeszcze mniejsza
Ale za to rozumniejsza

lub

Gospodyni garbata
I do tego smarkata

Teraz m艂odzie偶 i dzieci pos艂uguj膮 si臋 j臋zykiem skr贸towym, acz bardziej dobitnym, ni偶 to robili艣my MY.