Archiwum dnia: 6 sierpnia, 2015

Małżeństwo z przerwą na romans!

To był wiosenny, ciepły poranek. To był dzień budzącej się przyrody do życia, a i oczywiście budzącej się nadziei w każdym człowieku, zmęczonym długą i mroźną zimą, której ma się szczerze dość i każdy zielony listek i każdy wschodzący kwiat cieszy cieszy.

Wiosną ludzie budzą się do życia z nowymi wyzwaniami, że schudną, że będą się lepiej odżywiać, że więcej będą się ruszać, jeździć na rowerze, biegać, plażować i odpoczywać, a więc budzi się w człowieku tyle marzeń i zamiarów do spełnienia.

Jadwiga obudziła się w tym wiosennym dniu z nadzieją, że ugotuje mężowi pyszny obiad, posprząta, a potem pójdą na spacer i małe zakupy.

Obudziła się, ale męża już w łóżku nie było, choć lubił sobie pospać do dziewiątej, jak to na emeryturze.

Nie było go, a więc założyła podomkę i udała się do drugiego pokoju, oddzielonego długim korytarzem. Jeszcze trochę zaspana szurała kapciami i lekko ziewała, ale po kawie z mężem zawsze się dobudzała. Mieli taki poranny rytuał, póki nie przeszli do normalnego cyklu dnia.

Roman się pakował!

– A cóż ty wyprawiasz, po co te walizki? – Wyjeżdżasz gdzieś, o czym mi nie wiadomo nic?

– Odchodzę Jadwigo. – Zakochałem się i chcę jeszcze przeżyć coś nowego. – Chcę pożyć jeszcze i wybacz, ale nie utrudniaj mi tego.

Zamilkła i stanęła jak wryta i od razu się przebudziła!

– Kto to jest, powiedz mi!

– Będę szczery i nie mam zamiaru cię okłamywać. – Pamiętasz tą kelnerkę, która nas obsługuje w tej kawiarni, gdzie pijemy czasem kawę? – To ona i spotkam się z nią już pół roku. Kłamałem, że jestem na rybach. – Byłem zawsze u niej i zakochałem się jak sztubak. – Owinęła sobie mnie wokół palca i nie utrudniaj mi, bo nasze małżeństwo, to już tylko rutyna, a ja potrzebuję czegoś świeżego.

– Przecież ona jest od ciebie nieprzyzwoicie młodsza – krzyknęła. – Jak się nie wstydzisz naszych dzieci i chyba rozum ci odjęło!

– Dzieci są już dorosłe, a tobie będę pomagał finansowo. – Zostawiam ci mieszkanie i z czasem złożę pozew o rozwód. – Wybacz mi Jadwigo i życzę ci wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że się pozbierasz.

Zostawił klucze na toaletce i zamknął za sobą drzwi.

Nie wstawała z łóżka przez trzy miesiące. Wyła z rozpaczy i brała środki na uspokojenie w nadmiernej ilości, aby tylko spać, spać i nie myśleć o swoim losie. Nie powiadomiła dzieci i on ich nie powiadomił, a więc żyły w błogiej nieświadomości, że ich rodzice nie są już razem.

Pewnego letniego poranka postanowiła to wszystko zmienić. Miała dość rozpaczy po niewiernym mężu. Wyszła do ludzi i zapisała się na kurs malarstwa i uczyła się robić zdjęcia w klubie dla seniora. Pochłaniała książki i zaczęło być jej dobrze na tym świecie i w swoim świecie. Zaczęła być szczęśliwa, choć wciąż tęskniła za tymi porankami ze wspólną kawą przed telewizorem.

Jadwiga biegała po wernisażach i po prostu zadbała o swoją sferę duchową. Zaczęła bardziej o siebie dbać i na znak protestu zmieniła kolor włosów i fryzurę i kiedy patrzyła na siebie w lustro, to zaklinała, że jest dobrze, że jest okej i daje sobie radę. Cierpienie rozstania blakło.

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia i miały przyjechać dzieci z zagranicy, gdzie pracowały na poważnych stanowiskach, ale nagle zadzwoniły, że nie mogą, bo właśnie na święta jadą na kontrakty i nie dadzą rady jej odwiedzić.

Załamała się świadomością, że to jej pierwsze, samotne święta, ale miała na półce filmy i postanowiła spędzić święta spokojnie i na luzie, bo i poczyta książki, pójdzie na spacer i obejrzy zaległą porcję filmów. Nie przestraszyła się tej samotności i było jej całkiem  fajnie samą ze sobą, ale nagle ktoś zadzwonił do drzwi i kiedy otworzyła, to zdębiała z wrażenia.

– Mogę wejść – spytał jakby skruszony Roman. – Wejdź, choć nie wiem, co cię tu do mnie sprowadza. – Chcesz mi złożyć życzenia świąteczne? – Mogłeś telefonicznie, a więc po, co ta fatyga?

Zmieszany wszedł i klęknął i jednym tchem wyrzucił z siebie.

– Wciąż cię kocham, wciąż tęsknię za tobą, bo to ty dawałaś mi paliwo do życia, a tamta to każe mi tańczyć w rytm hip hopu i disco polo. Jest pusta ja wiadro. W domu są wieczne imprezy, alkohol, bałagan, a ja w tym wszystkim jestem dodatkiem do wynoszenia śmieci, sprzątania, gotowania. Ona mną poniewiera i wyzywa od staruchów. Zdradza mnie z kolesiami, a mnie wytyka błędy i wyzywa od nieudaczników, którzy nie czują bluesa.

– Jadziu, to z tobą miałem wspólny język, bo ty zawsze byłaś mądrą kobietą, oczytaną, mającą własne zdanie. To ty interesujesz się polityką. To ty masz zawsze swoje, jakże trafne zdanie. To ty kochanie wiedziałaś, co mi trzeba. – Wybacz, ja pragnę do ciebie wrócić.

Łzy leciały z jego oczu i błagalnym wzrokiem prosił o przebaczenie, a Jadwiga uklękła obok niego zapłakana i pogładziła go po twarzy.

Usłyszał, że ma zostać. Wciąż go kochała i w jednej minucie wybaczyła!

Dzieci się nigdy nie dowiedziały o ich rozstaniu i następne święta Bożego Narodzenia spędzili już wszyscy razem.

Życzę wszystkiego dobrego Prezydentowi Andrzejowi Dudzie

Dzień dobry. 🙂

I oto nastał ten bardzo oczekiwany dzień przez wiele milionów Polaków, czyli dzień zaprzysiężenia nowego Prezydenta Polski – Andrzeja Dudy.

Mamy piękną Konstytucję, wykaligrafowaną po mistrzowsku i na taką nowiutką owo zaprzysiężenie się odbędzie już na chwileczkę. 🙂

Andrzej Duda będzie Prezydentem mojego kraju, ale czy od razu będzie moim, to chyba raczej nie! Ja nie od razu dam się wciągnąć w tę machinę uwielbienia dla człowieka, którego prawie nie znam i nie mam pojęcia jak swoją politykę poprowadzi. Mam nadzieję, że będzie to mądra prezydentura i w końcu uda się nowemu Prezydentowi zrealizować ogromne zapotrzebowanie polskiego Narodu na mądrą politykę, uczciwą politykę i politykę skierowaną w kierunku europejskiego, a nawet światowego poziomu.

Chcę być dumna z mojego Prezydenta i chcę nosić wysoko głowę, że oto w końcu Polska nie będzie się musiała wstydzić za reprezentanta naszego społeczeństwa, ale tak jak napisał Janusz Palikot na swoim blogu bym sobie też życzyła, aby:

Blog Janusza Palikota

Mowa Kennedy’ego

sie 6, 2015 | Polityka |

John F. Kennedy – gdy zarzucano mu, że będzie reprezentował interesy kościelne, a nie wszystkich Amerykanów – powiedział:

Wierzę w Amerykę, w której nastąpił rozdział Kościoła od państwa – w której żaden katolicki prałat nie powie prezydentowi (nawet katolikowi) co ma robić, a żaden protestancki pastor nie powie parafianom na kogo mają głosować; w której żaden Kościół ani szkoła wyznaniowa nie mogą liczyć na publiczne dotacje albo polityczne preferencje i w której nikogo nie odsuwa się od urzędów publicznych tylko dlatego, że jest innego wyznania niż prezydent mianujący go lub tych, którzy by go wybrali.

Chyba jednak u nas się to nie uda, ale mam nadzieję, że wpływ kościoła na politykę w Polsce zostanie znacznie ograniczony, bo Państwo i Kościół powinny być to dwie odrębne instytucje. Tak więc życzę sobie słuchania w kraju nie tylko katolików, ale i ateistów i tu chciałabym mieć wiarę w to, że nowemu Prezydentowi uda się pogodzić wierzących i niewierzących, a także będzie sukcesywnie spełniał wszystkie wyborcze obietnice, których nie szczędził w kampanii wyborczej. Chcę, aby Prezydent nie rzucał słów na wiatr, a faktycznie zmienił oblicze funkcji Prezydenta i pokazał, że Prezydent w Polsce ma coś do powiedzenia i zrobienia, oprócz tylko przypinania orderów i medali.

Pragnę uczciwej prezydentury, niesłychanie kreatywnej, dynamicznej i pełnej mądrych decyzji i ustaw na korzyść wszystkich Polaków, a więc:

Dziękuję Bronisławowi Komorowskiemu za te 5 lat zachowawczej, trochę śpiącej, trochę nijakiej, ale bezpiecznej prezydentury, ale skoro ludzie wybrali inaczej, to trzeba schować urazy i życzyć nowemu Prezydentowi wszystkiego, co najlepsze, a także mądrych decyzji, bez wpadek i hitów za 5 lat.

Kochani idzie nowe, świeże i przyjmijmy to na klatę. Nie mdlejcie, nie załamujcie rąk, bo może się okazać, że Prezydent Andrzej Duda będzie najlepszym Prezydentem w historii naszego kraju.

Buziaki i miłego dnia. 🙂