Archiwum dnia: 10 sierpnia, 2015

Alkohol i depresja, to dobre przyjaci贸艂ki

Dwie Gra偶yny, imienniczki i kole偶anki ze szko艂y podstawowej spotka艂y si臋 po 30 latach na jednym z wesel. Nie wiedzia艂y, 偶e si臋 spotkaj膮, ale na sw贸j widok bardzo si臋 ucieszy艂y i wyca艂owa艂y po tylu latach.

Zawsze si臋 lubi艂y i jak to si臋 m贸wi odbiera艂y na tych samych falach. Obie je藕dzi艂y na te same obozy harcerskie organizowane przez szko艂臋 i obie czu艂y si臋 jak ryba w wodzie na tych samych wycieczkach, ale kiedy sko艅czy艂a si臋 szko艂a podstawowa, ich drogi si臋 rozesz艂y na wiele d艂ugich lat.

Obie znam i znam pokr贸tce ich 偶yciorysy i pozwol臋 sobie je opisa膰, a by艂y bardzo tragiczne. Nazwijmy jedn膮 Gra偶yn臋 – singielk膮, a drug膮 – m臋偶atk膮.

Singielka nigdy nie wysz艂a za m膮偶, a to nie znaczy, 偶e nie by艂a zakochana. By艂a zakochana 艣miertelnie w fajnym ch艂opaku, takim, kt贸ry podoba艂 si臋 wszystkim dziewczynom. By艂 pe艂en humoru, zalotny, uczynny, zabawny i singielka nie widzia艂a 艣wiata bez niego.

Zamieszkali razem w jej mieszkaniu, kt贸re zajmowa艂a tylko ze swoim starszym ojcem. By艂o im fajnie i kochali si臋 strasznie, ale to by艂 taki czas, 偶e finansowo nie bardzo im si臋 powodzi艂o, a wi臋c kiedy tylko nadarzy艂a si臋 okazja, ch艂opak, a mo偶e bardziej narzeczony wyjecha艂 na zach贸d, aby zarobi膰 troch臋 grosza.

T臋skni艂a za nim strasznie i kiedy艣 otrzyma艂a straszn膮 wiadomo艣膰, 偶e jej ch艂opak zgin膮艂 w Pary偶u, bo jaki艣 morderca wsadzi艂 mu n贸偶 w pier艣.

To by艂 dla singielki wielki cios. Rodzice ch艂opaka pochowali go na miejscowym cmentarzu i ona na tym cmentarzu by艂a codziennie i codziennie przynosi艂a 艣wie偶e kwiaty.

Zacz臋艂a pi膰 z rozpaczy, bo nie radzi艂a sobie ze strat膮. Pi艂a du偶o, bardzo du偶o i nawet w pracy potrafi艂a wypi膰 po kryjomu piwo, albo ma艂膮 w贸dk臋, schowan膮 w torebce. Dyrekcja przymyka艂a oko, bo by艂a lubiana i stara艂a si臋, ale kiedy przesta艂a przychodzi膰 do pracy, to dano jej ostrze偶enie.

Potem zachorowa艂a jej mama, kt贸ra rozesz艂a si臋 z jej ojcem i ona skupi艂a swoj膮 uwag臋 na matce, chorej na raka. By艂o jej strasznie ci臋偶ko, bo by艂a w tym wszystkim sama, a do tego umar艂 jej ojciec.

Pi艂a, kiedy opiekowa艂a si臋 beznadziejnie chor膮 mam膮, pracowa艂a, ale to wszystko zacz臋艂o j膮 przygniata膰 i kiedy mama zmar艂a, to sprzeda艂a jej mieszkanie i wszystkie pieni膮dze posz艂y na przelew. Pozna艂a nieciekawe towarzystwo, kt贸re wyczu艂o u niej pieni膮dze i balowali do nieprzytomno艣ci. Stawia艂a i mia艂a gest i nie zorientowa艂a si臋 kiedy kasa by艂a pusta, bo towarzystwo wyssa艂o z niej ostatni grosz.

Pi艂a jednak wci膮偶 i kiedy dyrekcja w pracy da艂a jej dyscyplinark臋, te偶 si臋 nie otrzepa艂a, mimo, 偶e nie mia艂a pieni臋dzy, ale jako艣 kombinowa艂a, aby mie膰 chocia偶 na piwo.

Pozna艂a faceta i z nim zamieszka艂a, a on te偶 pi艂 i tak dwie dusze, prawie stracone prze偶y艂y ze sob膮 10 lat, a na stole zawsze by艂 alkohol.

Jej zachowanie dosz艂o do jej brata, kt贸ry od lat pracowa艂 za granic膮. Przyjecha艂 i zorganizowa艂 jej pomoc medyczn膮 i wys艂a艂 na leczenie. Jedno nie pomog艂o, wysy艂a艂 na nast臋pne i tak do skutku. Zorientowa艂a si臋, 偶e by艂a na dnie i dlatego podda艂a si臋 tym torturom psycholog贸w, a kiedy leczenie si臋 sko艅czy艂o, to tylko brat zorganizowa艂 jej prac臋 przez Internet i na tym zako艅cz臋 jej histori臋.

Przejd藕my do m臋偶atki o imieniu Gra偶yna.

Wysz艂a za m膮偶 zaraz po szkole 艣redniej. Zakocha艂a si臋 w 艣licznym ch艂opaku, a on pokocha艂 j膮. Oboje nie mieli szcz臋艣liwego dzieci艅stwa, bo w domach by艂 alkohol i dlatego chcieli stworzy膰 swoj膮 rodzin臋 z dzie膰mi oczywi艣cie.

Ona 艣liczna i on przystojny i wszyscy m贸wili, 偶e do siebie pasuj膮 jak 偶adna para. Niekt贸rzy nawet my艣leli, 偶e s膮 rodze艅stwem, bo tak byli do siebie podobni.

Urodzi艂a mu dw贸ch ch艂opc贸w, bli藕niak贸w i stara艂a si臋 ile si艂, aby pogodzi膰 prac臋 i wychowanie dzieci. On te偶 jej pomaga艂, ale by艂 policjantem i ma艂o by艂o go w domu, a wi臋c wszystko spad艂o na ni膮. Pranie, zakupy, choroby dzieci, ale dawa艂a z siebie 100% normy.

Dowiedzia艂a si臋, 偶e inna kobieta zasz艂a w ci膮偶臋 z jej m臋偶em. Nie chcia艂a wierzy膰, bo m贸wi艂a, 偶e to s膮 ewidentne ploty, ale badanie wykaza艂o, 偶e niestety, ale jest to prawda.

Za艂ama艂a si臋 totalnie i aby przetrwa膰, aby przebaczy膰, si臋gn臋艂a po alkohol, ale nie zarywa艂a pracy i nie zaniedbywa艂a wychowania ch艂opc贸w. Kiedy wypi艂a by艂a bardziej dok艂adna w sprz膮taniu i porz膮dkach i bardziej ciekawie czyta艂a dzieciom bajki. By艂a kreatywna i sama polubi艂a wieczorn膮 porcj臋 alkoholu, bo by艂a to dla niej nagroda za ca艂y zabiegany dzie艅 i reset.

Pi艂a d艂ugie lata i radzi艂a sobie. Pi艂a, kiedy wieczorem wymyka艂a si臋 z domu, by szpiegowa膰 m臋偶a, czy znowu jej nie zdradza. Bra艂a ze sob膮 alkohol, kiedy dzieci spa艂y i m贸wi艂a sobie, 偶e w ko艅cu nakryje go na zdradzie.

Wpad艂a w obsesj臋, a偶 w ko艅cu organizm zastrajkowa艂 i pi艂a wi臋cej, bo zacz臋艂a cierpie膰 na bezsenno艣膰, a wi臋c dalej pi艂a, by zasn膮膰 i si臋 obudzi膰, by p贸j艣膰 do pracy.

Nie pi艂a w pracy, ale po pracy pierwsze jej kroki by艂y w kierunku sklepu monopolowego. W ko艅cu straci艂a nad sob膮 kontrol臋 i pewnego wieczoru okradli j膮 w parku z resztek pieni臋dzy. To by艂o to dno i postanowi艂a i艣膰 na odwyk, kt贸ry trwa艂 p贸艂 roku.

M膮偶 聽si臋 ni膮 interesowa艂 i odwiedza艂, a dzie膰mi opiekowa艂a si臋 jej mama. Kiedy opu艣ci艂a o艣rodek postanowi艂a z艂o偶y膰 papiery rozwodowe i ju偶 nigdy nie si臋gn臋艂a po alkohol. Nie chcia艂a dalej tak 偶y膰.

Wesele, jak wesele. Orkiestra gra艂a weselne kawa艂ki i wiara 艣wietnie si臋 bawi艂a. Co troch臋 wznoszono toasty z okrzykami – gorzko, gorzko, a dwie Gra偶yny siedzia艂y obok siebie i wznosi艂y toasty sokiem owocowym i wcale gorzej si臋 nie bawi艂y od innych go艣ci!

Ja to widzia艂am i Wam opowiedzia艂am. 馃檪