Archiwum dnia: 17 sierpnia, 2015

„Stalowe magnolie’ – moje kino

Już dawno nie widziałam takiego filmu dla kobiet. Już dawno żaden film mną tak nie poruszył, a jednocześnie nie rozbawił, oraz dał do myślenia nad sensem życia. Dlatego polecam  film pt. „Stalowe magnolie” z rewelacyjną jak zawsze Shirley MacLaine, a także Julią Roberts, oraz Dolly Parton, a na deser Sally Field.

Małe amerykańskie miasteczko pod koniec lat 80 -tych, w którym toczy się wolno życie. Pięć przyjaciółek w moim wieku spotyka się w salonie piękności by zrobić sobie fryzurę, czy też położyć maseczkę na twarz.

Odbywają się w tym salonie rozmowy o codziennych troskach i w salonie lekko się plotkuje, Niby każda z nich jest inna, ale w razie czego, każda za drugą pójdzie w ogień. Spotykają się na różnych świętach pośród kiczowatego, amerykańskiego wystroju i bawią się ze swoimi rodzinami. Bardzo często nie szczędzą sobie drobnych uszczypliwości w dobrym tonie.

Nagle ich świat zostaje zachwiany, kiedy córka jednej z nich umiera. Nagle wszyscy przeżywają żałobę i się jeszcze bardziej jednoczą, co skutkuje wielką refleksją nad rodzeniem się i umieraniem.

W filmie są bardzo ciekawe, śmieszne i inteligentnie dowcipne dialogi, że można umierać ze śmiechu typu – „Kocham cię bardziej, niż własną szafę”. Film skłania do refleksji i dla mnie, to nie jest film kategorii „B”, a wielkie kino, mimo, że filmów amerykańskich mamy po dziurki w nosie.

Ten film jest inny i dlatego z całego serca go polecam.

Już nie jesteśmy anonimowi!

Dzień dobry, choć wciąż jest gorąco!

Otwieram ja dziś skrzynkę na korespondencję, a tam taki oto liścik dostałam. Spojrzałam na kopertę i pomyślałam, że znowu mi się wciska jakiś kredyt, co ma miejsce raz na jakiś czas.

Śliczna, kolorowa korespondencja i na początku takie pitu, pitu, la, la, że mi życzy ktoś wszystkiego najlepszego z okazji zbliżających się urodzin, a potem już tylko proza życia. Mogę sobie wziąć 5 tysięcy kredytu bez oprocentowania i takie tam bajery.

Odłożyłam ten liścik na bok, ale coś nie daje mi spokoju. Okazuje się, że nie jesteśmy anonimowi i mimo ustawy o ochronie danych osobowych, nasze dane fruwają jak szczęśliwe ptaki na wiosnę.

Wszystko o nas wiedzą jakieś banki, parabanki, firmy, firmeczki i takie tam inne podmioty i tu należy schować między bajki ochronę naszych danych, że niby podawaliśmy je tylko w sytuacji składania podania o wyrobienie dowodu osobistego. Okazuje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby szastać naszymi danymi.

Znak czasów, czy zwykłe przestępstwo!?