Archiwum dnia: 21 sierpnia, 2015

Z rodzin膮 tylko dobrze wychodzi si臋 na zdj臋ciu, ale warto czasami si臋 odci膮膰!

Syn i brat pani Zosi trzydzie艣ci lat temu dostali z zak艂adu pracy bardzo korzystne kredyty na budow臋. To by艂y te czasy, kiedy zak艂ady pracy dba艂y o swoich pracownik贸w. Wykupili wi臋c dzia艂ki obok siebie i z rozmachem zacz臋li si臋 budowa膰. Ludzie w mie艣cie im zazdro艣cili, 偶e oto uda艂o si臋 im i b臋d膮 mieli niskie oprocentowanie, a wi臋c z艂apali pana boga za ogon.

Wszystko dobrze sz艂o i z miesi膮ca na miesi膮c stawa艂y dwa domy, prawie takie same. Domy z pi臋trem, czterema pokojami, du偶膮 kuchni膮 i dwiema 艂azienkami. Na tamte czasy, to by艂 szczyt marze艅 i ka偶dy podziwia艂, bo obaj panowie, aby zaoszcz臋dzi膰, to wi臋kszo艣膰 prac wykonywali sami.

Uros艂y te dwa domy i po dw贸ch latach panowie wprowadzili si臋 z 偶onami i malutkimi dzie膰mi. Do ka偶dego domu przynale偶a艂 kawa艂ek ogr贸dka, gdzie mo偶na by艂o uprawia膰 warzywa i posadzi膰 kilka drzew owocowych i by艂o jeszcze miejsce na rozpalenie grilla.

Jednak co艣 si臋 sta艂o i panowie si臋 o co艣 pok艂贸cili i dosz艂o do ostrej wymiany zda艅. Pewnie ju偶 dzi艣 nie pami臋taj膮, o co posz艂o, ale do dzi艣 si臋 nie odzywaj膮. Mimo, 偶e dzieci im poros艂y, to nie mog膮 si臋 przem贸c by si臋 pogodzi膰 i odgrodzili si臋 wysokim p艂otem i monstrualnym 偶ywop艂otem.

Obie 偶ony si臋 znienawidzi艂y i mimo blisko艣ci przez lata si臋 do siebie nie odzywaj膮, cho膰 dzieli ich tylko ten wysoki p艂ot.

Z czasem syn pani Zosi za艂o偶y艂 w艂asn膮 firm臋 i kompletnie straci艂 matk膮 zainteresowanie. Ca艂膮 opiek臋 nad starsz膮 pani膮 scedowa艂 na starszego brata, do kt贸rego nale偶y wo偶enie 聽po lekarzach i szpitalach, a tak偶e robienie jej zakup贸w. Poczu艂 si臋 na tyle bogaty, 偶e rodzina posz艂a w odstawk臋, bo on by艂 i jest wiecznie zapracowany.

呕ona brata pani Zosi te偶 posz艂a w odstawk臋, bo jej m膮偶 j膮 kiedy艣 tam zdradzi艂 i od tego momentu szeptano w czterech 艣cianach, 偶e powinna go zostawi膰, a nie wybacza膰. Nikt z rodziny nie powiedzia艂 jej tego w cztery oczy. Mimo, 偶e mieszka w tym samym mie艣cie, to nikt jej nie zaprosi艂 na 偶adne uroczysto艣ci przez 20 lat. Pot臋piona i obm贸wiona nie pcha艂a si臋 nie pcha do rodziny m臋偶a, cho膰 uratowa艂a swoje ma艂偶e艅stwo i jest z tego dumna. Wszyscy patrz膮 na ni膮 jak na kosmitk臋 i boj膮 si臋 z niewiedzy spyta膰 jak jej jest. Unikaj膮 jak ognia piekielnego, bo pewnie ma nier贸wno pod sufitem, bo kto wybacza zdrad臋? Chyba ma lekko nie tak pod sufitem, 偶e dalej z nim 偶yje i obgaduj膮 j膮 w czterech 艣cianach ju偶 20 lat.

呕ona syna, tego od firmy przyj臋艂a pod sw贸j dach swoj膮 schorowan膮 mam臋, ale nie mia艂a nigdy serca i cierpliwo艣ci do pani Zosi. Nie chcia艂a jej widzie膰 w swoim domu i wiele lat nie zaprasza艂a jej do siebie, cho膰 ostatnio troch臋 to si臋 poprawi艂o, bo pani Zosia by艂a 艣wietn膮 kompank膮 do rozm贸w z jej schorowan膮 mam膮. By艂o jej to na r臋k臋, bo jej mama zawsze mia艂a jak膮艣 odmian臋. Troch臋 to wyrachowane, ale tak by艂o.

Dzi艣 wszyscy spotkali si臋 na pogrzebie i mimo, 偶e celebrowa艂am pogrzeb i kilka razy mnie 艣cisn臋艂o w gardle, bo w ko艅cu kto艣 odszed艂 z tego 艣wiata, to jednak jako do艣膰 dobry obserwator, zauwa偶y艂am, 偶e nadal wszyscy sobie s膮 obcy. Nadal nikt do nikogo nie podszed艂, opr贸cz oczywi艣cie z艂o偶enia kondolencji. Jest to bliska rodzina, ale wszyscy s膮 zimni za 偶ycia i nie ma szans na popraw臋. Wszyscy s膮 schorowani na sw贸j spos贸b, ale nikt do nikogo si臋 nie u艣miechn膮艂, a po po艂o偶eniu kwiat贸w na 艣wie偶ym grobie – rozeszli si臋 bez s艂owa.

Mo偶e wkr贸tce znowu spotkaj膮 si臋 tylko na cmentarzu i jak te kuk艂y bez 偶adnych uczu膰 nie wyci膮gaj膮 absolutnie 偶adnych wniosk贸w, 偶e wszyscy jeste艣my tu偶 przed nieuchronnym.

Smutne i nie wiem, czy tylko ja to zauwa偶y艂am. Z nikim o tym nie rozmawiam, bo mam od tego swojego bloga!