Archiwum dnia: Wrzesień 22, 2015

Bo kochał ją całe życie, a ona jego!

 Pamiętacie swoją, pierwszą, wielką miłość z czasów szkolnych, studenckich, albo po prostu miłość, jaka zdarzyła się Wam pierwszy raz? Pierwsze zauroczenie i to, że nie wyobrażaliście sobie życia bez tej osoby, a mimo, to życie napisało swój scenariusz, że musieliście się rozstać?

Pierwsza strzała Amora mnie dopadła w ósmej klasie i chyba za szybko, bo oboje byliśmy niedojrzali jak to jeszcze dzieci. Na imię miał Adam i był świetny w języku polskim i historii. Jego Mama nas uczyła właśnie tych przedmiotów i wcale się nie dziwiłam, że jest tak obstukany w tych przedmiotach. Imponował wiedzą całej kasie, bo nie tylko mnie. Niesamowicie inteligentny, ale taki trochę lekkoduch i pamiętam, że rzucaliśmy sobie przez ławki wyznania miłosne na wydartych karkach z notesu – ha ha – dziecinada. 😀

Czułam do niego miętę przez rumianek, a on do mnie, ale nagle wyjechał z miasta ze swoją Mamą – nauczycielką i tak to się skończyło i tyle go widziałam – do mojego następnego zauroczenia.

Nigdy nie myślałam, że chciałabym go jeszcze w swoim życiu spotkać, ponieważ znalazłam inną miłość, z którą się starzeję, a teraz przeczytajcie prawdziwą historię, która jest mi bliska, bo zdarzyła się na mojej, udeptanej ziemi.

I tu mam pytanie – czego życzycie tej parze? Ja im życzę, aby w swojej już starości – pięknie odmłodnieli, bo taka miłość nie często się zdarza. 🙂

Ta dziewczyna z warkoczami… (film)

Data publikacji: 2015-09-22 17:49
Minęło ponad pół wieku, a on wciąż nie mógł o niej zapomnieć… Wiesław Rzeczycki ze Szczecina po 60 latach odnalazł swoją pierwszą miłość – Juttę. Wczoraj z bukietem czerwonych róż, z oczami pełnymi łez powitał ukochaną z młodości na Dworcu Głównym w Szczecinie.Mieszkali w okolicy Pabianic, chodzili do tej samej szkoły podstawowej – ona do 6, on do 7 klasy. Ich serca zabiły do siebie mocniej. Ona czekała na niego po lekcjach, a on na nią. Czas mijał, zaczęło rodzić się uczucie – randki, kino, trzymanie się za ręce. W latach 50. Jutta wyjechała na stałe z rodziną do Niemiec, choć jechać nie chciała. Wiesław pamięta, jak żegnał ją wtedy na dworcu. Przez jakiś czas pisali do siebie pełne miłości listy. Ale rodzice – przekonani, że ta miłość nie ma przyszłości – chowali przed nimi korespondencję. Z czasem kontakt się urwał. Każde z nich założyło rodzinę, urodziły się dzieci. On w 1967 roku osiedlił się na stałe w Szczecinie.– Lata mijały, a ona wciąż była w moich myślach – opowiada pan Wiesław. – W tym roku w lipcu wróciłem w rodzinne strony, wypytywałem o Juttę wszystkich znajomych, ale nikt niczego o niej nie wiedział. Wreszcie dotarłem do jej dalszej rodziny. Od nich dostałem numer telefonu. Zadzwoniłem…Była ogromnie zaskoczona i wzruszona. Nie mogła w to uwierzyć. Myślała, że Wiesław nie żyje – w młodości miał poważny wypadek motocyklowy, dotarły do niej wieści, że zginął. Teraz dzwonią do siebie niemal codziennie, piszą, przesyłają zdjęcia. Ona jest wdową, on po rozwodzie. Historią pierwszej miłości, odnalezionej po tylu latach, żyją ich bliscy.Jutta mieszka dziś koło Dortmundu. Wczoraj na zaproszenie Wiesława przyjechała do Szczecina. Elegancki 77-latek czekał na nią z bukietem kwiatów. Syn mu poradził, by kupił czerwone róże.– Nie myślę o tym, że dziś wyglądamy już inaczej – mówił oczekując na pociąg na peronie drugim. – Bo dla mnie to zawsze będzie tamta dziewczyna z warkoczami.

Jutta powitała go pięknym uśmiechem i czułością.

– To była niełatwa noc – przyznała. – Bardzo się denerwowałam.

Jakiś czas temu przyjechała do Szczecina z wycieczką. Przez myśl jej wtedy nie przeszło, że Wiesław znów jest tak blisko. Teraz mają siebie i piękne wspomnienia. Najpierw poszli na obiad do restauracji. W planach Świnoujście, Międzyzdroje, Kołobrzeg, oczywiście Szczecin. A potem…

– Jesteśmy oboje wolnymi ludźmi – mówi Wiesław. – Co będzie, pokaże czas.