Archiwum dnia: 26 wrze艣nia, 2015

My艣lisz, 偶e nie wszystko wiesz, to Facebooka 艣led藕!

Wczoraj wysz艂am na spacer, aby zrobi膰 kilka fotek mojego miasta, a by艂 ju偶 prawie wiecz贸r, co wida膰 po zapalonych latarniach miejskich.

Nagle us艂ysza艂am znajomy z przed lat g艂os mojej dawnej kole偶anki, z kt贸r膮 nie widzia艂am si臋 sporo czasu. Bo偶ena wyjecha艂a po 艣lubie na wie艣 i tam kompletnie si臋 zakopa艂a.

Co ja wiedzia艂am o Bo偶enie? Wiedzia艂am, 偶e wiele, d艂ugich lat pracowa艂a na rzecz swojej wsi, jako So艂tys i by艂a wielce zaanga偶owana w sprawy wsi. Po艣wi臋ca艂a ludziom sw贸j, cenny czas i by艂a naprawd臋 skutecznym So艂tysem i bardzo lubianym, 偶e wygrywa艂a wybory za ka偶dym razem, bo si臋 sprawdza艂a na tym stanowisku. Ludzie je艣li tylko mieli k艂opoty, to wiedzieli, 偶e Bo偶ena zrobi wszystko, aby im pom贸c, a wie艣 pod jej nadzorem, co roku pi臋knia艂a.

Wiedzia艂am, 偶e Bo偶ena ma rodzin臋 i dwie cudne i m膮dre c贸rki, ale kiedy zaprosi艂a mnie do nowo otwartej w mie艣cie pizzeri, to okaza艂o si臋, 偶e nie wiem o niej wszystkiego.

Posz艂y艣my wi臋c na pogaduchy, bo czu艂am, 偶e musi si臋 komu艣 wygada膰, a wi臋c przysta艂am na miejsce i posz艂y艣my na kaw臋 i lampk臋 wina, bo to by艂o te偶 w karcie opr贸cz pizzy.

Zauwa偶y艂am, 偶e Bo偶ena jest w niezbyt dobrej kondycji, bo posuwa艂a nogami, a by艂o to spowodowane chorym biodrem, bo w ko艅cu obie mamy ju偶 sw贸j wiek.

Usiad艂y艣my i Bo偶ena mi powiedzia艂a, 偶e przyjecha艂a do kole偶anki, aby poby膰 z dala od domu i m臋偶a i tu zacz臋艂a swoj膮 opowie艣膰.

– Elu, bardzo Ci臋 zawsze szanowa艂am, bo wiem, 偶e to, co us艂yszysz zostanie mi臋dzy nami, bo zawsze taka by艂a艣 dyskretna, a wi臋c mam do Ciebie zaufanie i we藕 mi co艣 porad藕 i tu zacz臋艂a swoj膮 opowie艣膰 i pozwoli艂a mi na jej publikacj臋, bo poprosi艂am:

– Pozna艂am Janusza jeszcze w szkole podstawowej i od razu co艣 mi臋dzy nami zaiskrzy艂o. Chodzili艣my ze sob膮 cztery lata i po dw贸ch zacz臋li艣my wsp贸艂偶ycie, kiedy oboje mieli艣my zaledwie dwadzie艣cia lat.

Zakocha艂am si臋 w nim jak wariatka i 艣wiata nie widzia艂am bez niego i kiedy zasz艂am w pierwsz膮 ci膮偶臋, to nast膮pi艂 szybki 艣lub i skromne wesele. Matka mi m贸wi艂a, 偶e to nie jest facet dla mnie, bo jakby czu艂a, 偶e zrani mnie i po 30 latach wsp贸lnego 偶ycie wiem, 偶e mia艂a absolutn膮 racj臋, kt贸rej ja, jako m艂oda dziewczyna kompletnie nie przyjmowa艂am.

Urodzi艂am pierwsz膮 c贸rk臋 i kiedy by艂am zagoniona, zap臋dzona mi臋dzy prac膮, a 偶艂obkiem, to po trzech latach si臋 dowiedzia艂am, 偶e zrobi艂 dziecko innej kobiecie, a ja 聽by艂am w ci膮偶y z drugim dzieckiem.

– Rozchorowa艂am si臋 i rozsypa艂am na cz膮steczki. Wyl膮dowa艂am na oddziale psychiatrycznym, a dzie膰mi zaj臋艂a si臋 moja mama, za co jej dozgonnie dzi臋kuj臋.

– Elu, wr贸ci艂am z tego szpitala mocniejsza i nie wiem dlaczego w tym momencie nie wywali艂am go z domu i nie za艂o偶y艂am sprawy rozwodowej, ale wiesz jak to jest, kiedy kocha si臋 za bardzo i ma si臋 nadziej臋, 偶e to wi臋cej si臋 nie powt贸rzy. Nadzieja jednak jest matk膮 g艂upich, bo dochodzi艂y mnie s艂uchy, 偶e romansowa艂 z Gra偶ynk膮, Renatk膮 i chyba naliczy艂am ich z dziesi臋膰, ale nie mia艂am na to 偶adnych dowod贸w, a on zawsze mi m贸wi艂, 偶e kocha tylko mnie i nie mam prawa pos膮dza膰 go o jakie艣 romanse.

– Nasze 偶ycie by艂o podzielone mi臋dzy moim wizytami na psychoterapii, a jego wmawianiem mi, 偶e jest czysty i zrobi wszystko, bym by艂a najszcz臋艣liwsz膮 kobiet膮 pod s艂o艅cem.

– Dowiedzia艂am si臋 dziesi臋膰 lat temu, 偶e sypia z niejak膮 Jol膮 i wiesz co? Opada艂y mi r臋ce i nie mia艂am ju偶 ch臋ci 偶y膰. Targn臋艂am si臋 po raz drugi na swoje 偶ycie i nie my艣la艂am kompletnie o dzieciach, a o swojej zranionej po raz wt贸ry – mojej kobiecej godno艣ci.

– Walczy艂am ze sob膮 i wypiera艂am, 偶e skoro mnie nie zostawi艂 i przez dziesi臋膰 lat nie zdecydowa艂 si臋, by z tamt膮 zamieszka膰, to widocznie wci膮偶 mnie kocha i chce naprawi膰 swoje b艂臋dy. Zrobi艂 si臋 bardzo troskliwy, jeszcze bardziej troskliwy. Mnie z chorym biodrem trudno by艂o robi膰 zakupy, a wi臋c on to robi艂 nienagannie. Po urz臋dach te偶 chodzi艂 i chodzi nadal, a wi臋c opiekuje si臋 mn膮.

– Wiesz co? Ju偶 my艣la艂am, 偶e zerwa艂 z t膮 swoj膮 kochank膮, bo w ko艅cu ma na karku sze艣膰dziesi膮t lat i pragnie przy mnie do ko艅ca si臋 zestarze膰, ale wiesz co go zgubi艂o?

– Elu! Zgubi艂 go Facebook. Pewnego dnia poprosi艂 mnie, abym da艂a mu komplet szklanek, kt贸rych nie u偶ywamy, a stoj膮 bezu偶yteczne, bo koledzy po pracy nie maj膮 w czym wypi膰 drinka. Od艣wie偶y艂am je i mu je zapakowa艂am, pe艂na dobrej woli.

– By艂am przekonana, 偶e owe naczynka trafi膮 do jego koleg贸w, ale otworzy艂am profil c贸rki jego „niby” dawnej kochanki, a tam wisz膮 zdj臋cia z urodzin c贸rki synka – 7 letniego, a obok tortu stoj膮 moje, 艣liczne i charakterystyczne szklanki i mia艂am ju偶 wszystkiego do艣膰!

– Kiedy to zobaczy艂am, to kaza艂am mu si臋 spakowa膰 i wynie艣膰 w ko艅cu do tamtej, ale on nie chce, a ja jestem w totalnej rozsypce i dlatego wyjecha艂am z domu, aby to przemy艣le膰, bo wiesz co? On jest dla mnie bardzo dobry i nie mam z nim 藕le, ale ci膮gnie go do tamtej. Nie chc臋 si臋 znale藕膰 w szpitalu, ale jestem bliska za艂amaniu. Nie dam sobie rady finansowo bez niego, ale kusi mnie, aby go spakowa膰 i wywie藕膰 jego ciuchy pod drzwi tamtej i niech mnie oboje wreszcie nie oszukuj膮 i co mi Elu radzisz?

Zd臋bia艂am naprawd臋, bo nie wiem, co poradzi膰 tej mojej kole偶ance, kt贸ra wci膮偶 go kocha, a jednocze艣nie nienawidzi. Nie wiem, co poradzi膰 tak wra偶liwej i schorowanej kobiecie, kt贸ra by膰 mo偶e nie da sobie sama rady, ze wzgl臋du na chorob臋, bo ka偶da porada mo偶e okaza膰 si臋 niewypa艂em, a wi臋c mo偶e kolejny raz zacisn膮膰 z臋by i 偶y膰 dalej?

C贸rki Bo偶en臋 wspieraj膮, ale ju偶 same si臋 pogubi艂y w tych dziwnych relacjach i wiedz膮, 偶e w razie rozstania b臋d膮 musia艂y matk臋 wspiera膰 w ka偶dym wzgl臋dzie i wiedz膮 te偶 o tym, 偶e tych dwoje nie mo偶e bez siebie 偶y膰, bo znaj膮 ich od podszewki, cho膰 ojcu nie wybaczy艂y chuci i same s膮 bezradne. Nie wiedz膮, jak maj膮 matce doradzi膰!