Archiwum dnia: 30 września, 2015

Lwa Starowicza zdziwko wzięło, ale On już jest chyba starej daty

Przypadek, którego nie zapomnę. Żona polubiła kochankę.

Na jedną z wizyt przyszła do mnie para, której źródłem wszystkich problemów była niewierność męża. Żona odkryła romans przez przypadek, odczytując e-maile swojego partnera. Bardzo często tak żony dowiadują się o zdradzie. Moja pacjentka zaczęła wypytywać męża, od kiedy ją zdradza i kim jest kochanka.
Związek małżeński pacjentów trwał już dwa i pół roku. Mężczyzna bardzo nie chciał go zakończyć. Żona jednak była zła, rozżalona, miała wiele pretensji do męża i nie potrafiła mu już zaufać. Postawiła mu ultimatum: rozstanie nie będzie konieczne, jeśli poddadzą się terapii małżeńskiej.Para zaczęła sesje, na których analizowaliśmy ich relację od momentu poznania aż do chwili, gdy żona odkryła zdradę. Jednak wciąż czułem, że nie przebiegają one tak, jak powinny. Dwie strony deklarowały przecież potrzebę utrzymania związku, wydawało się, że terapia powinna pomóc parze. Postanowiłem porozmawiać z każdą ze stron osobno, zwłaszcza z żoną. Nieoczekiwanie okazało się, że pacjentka porozmawiała z kochanką męża. Dodatkowo kobiety się zaprzyjaźniły. Rozmawiały wiele razy o mężczyźnie, którego obie kochały, wymieniając się wieloma szczegółami. Zaczęły wręcz współpracować, omawiając wspólnie tematy, jakie miały się pojawić na sesji.Najważniejsze jest to, że zarówno kochanka, jak i żona nie chciały wcale „zniszczyć” swojego ukochanego, tylko wręcz przeciwnie, planowały, jak doprowadzić do tego, by obie mogły z nim mieszkać. Stwierdziły, że nie warto toczyć wyniszczającej walki, której skutkiem może być depresja.

Do dziś mam kontakt z parą i wiem, że plan się ziścił: żona, kochanka i mąż mieszkają razem z trójką dzieci. Dwójkę mężczyzna ma z żoną, trzecie zaś z kochanką. Oczywiście zdarzają się kłótnie między kobietami, ale wiedzą, że muszą szukać kompromisów, ponieważ żadna nie jest w stanie zrezygnować z bliskiej relacji z tym mężczyzną.

Bardzo rzadko spotykam się z takim przebiegiem i wynikiem terapii małżeńskiej. Myślę, że nie warto naśladować tej pary, ale trzeba pamiętać, że ludzie czasami niestandardowo rozwiązują swoje problemy.

*prezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego 

http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,18932611,przypadek-ktorego-nie-zapomne-zona-polubila-kochanke.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

Myślę, że w dzisiejszych, wyzwolonych czasach o wiele więcej mogłoby zdziwić naszego naczelnego seksuologa, bo dzieje się, oj dzieje się o wiele gorszych i zdumiewająch rzeczy i może kiedyś postaram się o tym napisać. ! 😀

Nawet psychiatrzy nie wiedzą z kim mają do czynienia. To nowe zjawisko, a może to są kosmici?

Ujawnił się w sieci nowy gatunek ludzi, a może to kosmici, bo normalny człowiek tak nie postępuje, aby niszczyć kogoś w sieci, kogo się nie zna.

I ja spotkałam się w sieci z takim psychiatrycznym przypadkiem i wznawiam notatkę o pani z Krakowa, która pozwoliła sobie na zbyt wiele. Napisała do Onetu i Onet mi notkę zablokował, ale po małych korektach jest na nowo na blogu.

Stalkerzy niszczą coraz częściej obcych sobie ludzi. Z roku na rok jest gorzej.

Rośnie liczba przestępców nękających ofiary. Nowym zjawiskiem jest niszczenie życia obcym osobom – alarmuje „Rzeczpospolita”.

Statystyki potwierdzają, że ofiary coraz   częściej skarżą się na dręczycieli, a ich doniesienia są uzasadnione. W pierwszym półroczu 2015 r. stwierdzono blisko 1,9 tys. takich przestępstw, czyli o 220 więcej niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Jednej czwartej sprawcy dopuścili się, wykorzystując internet – wskazują dane Komendy Głównej Policji, jakie poznała „Rzeczpospolita”. 

Przepis, który pozwolił ścigać za stalking, obowiązuje od lata 2011 r. Rok później stwierdzono 2,7 tys. takich przestępstw, w kolejnym – 2,9 tys., a w ubiegłym już 3,2 tys. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku tego typu przestępstw będzie jeszcze więcej.

O ile sposoby dręczycieli są niezmienne: to głównie nękanie ofiar setkami esemesów i telefonów, budzenie ich nocą dzwonkiem domofonu czy dręczenie z wykorzystaniem internetu; o tyle śledczy zauważają, że pojawił się nowy trend: stalkerzy częściej na cel biorą osoby obce, im nieznane.

Pewnej  nocy spałam sobie smacznie obok mojego męża i właściwie sen był tak głęboki, że nic nie śniło mi się. Spałam i wstałam około dziewiątej, bo na wolnym można sobie na to pozwolić, gdyż nie wiele goni, ale nie wszyscy śpią w nocy i wyczyniają cuda w sieci.

O godzinie 00.56  pewna pani z Krakowa założyła na forum o2 nowy wątek na mój temat, nazywając mnie starym zwyczajem czubem i ukradła mój komentarz z bloga – z tematu o Prezydencie Dudzie.

Założyła wątek i aby nie nazwać mnie kretynką, to napisała „kretynika potyliczna” – jakie to śmieszne, bo ukradzione z fan-page na Facebooku.

Nie wiem dlaczego to – to wchodzi na mojego bloga, który nazywa jeszcze z jedną – śmietnikiem.  Nie wiem, po co czytają mnie i się katują i szukają w mych wpisach literówek i błędów ortograficznych  – masochistki jakieś czy co?

Ja mam ciekawe życie dzięki dwóm nawiedzonym gwiazdom, które nie mogą żyć bez mojego bloga i mojego imienia i umrą z nim na ustach jak muzułmanin z Allachem, a więc posłałam pani  z Krakowa na mejla pismo, że policja żywo już się nią interesuje i nie obchodzi mnie, czy Pani ta dostała już zawału, czy sraczki.

Powiadomiłam jej córkę na Facebooku o tym, czym mamusia w sieci się zajmuje i czekam na efekty pracy policji i prokuratury.

Dla takich ludzi nie powinno być miejsca w sieci, a jeszcze informuję, że policja  w Warszawie, też ostro pracuje, bo druga Ptaszek Krystyna,  też zasypia i budzi się z moim imieniem.

Fajnie jest i wesoło jest, a blog będzie się kręcił dalej, dopóki będę miała pomysły na jego tworzenie.

 

 

 

[24.09.2015]11:55 1 Kretynika potyliczna czub nad czuby

 

24.09.2015] 00:56
czub nad czuby
Jesteśmy wszyscy zagubieni niestety i dlatego ubolewam, że już w Polsce nie ma mądrych ludzi, uczciwych ludzi i chętnych do zmiany kierunku naszego myślenia odnośnie gospodarki i polityki zagranicznej i tu jest cały szkopuł, że boimy się Unii .Jesteśmy jakby tchórzami!