Jak kochanka męża zrujnowała jej życie!

Czy zamieścić ten indywidualny wpis myślałam dwa dni, a dlatego, że podczas jesiennego spaceru spotkałam moją znajomą – nie tylko z widzenia, która opowiedziała mi dziwną, ale życiową historię. Szłam sobie alejką z aparatem, nad naszym pięknym jeziorem, gdzie na poboczu drogi nie brakuje ławeczek.

Nagle usłyszałam cichy głos. – Dzień dobry pani Elu, czy mogę za chwilę panią zatrzymać, bo widzę, że robi pani zdjęcia i nie chcę przeszkadzać. Uśmiechnęłam się, że nic nie szkodzi, bo mam sporo czasu, a więc przystanęłam obok znajomej dość dawno nie widzianej.

Usiadłyśmy na ławce w cudnym, jesiennym słońcu i po chwili moja znajoma rozpoczęła opowiadać nie znaną mi historię. Tak to bywa, że nigdy nie wiemy, kto do nas zagada w malutkim miasteczku.

Pani Elu pamięta pani ten czas, kiedy pracowałam na Wydziale Łączności, gdzie nadawałam do poszczególnych jednostek telegramy, pracując na trzy zmiany? Potwierdziłam, że pamiętam, gdyż mijałyśmy się w przedszkolu, w którym były nasze dzieci i w pracy.

– A pamięta pani naszą Agnieszkę, która  pracowała w księgowości i naliczała pensję dla pracowników cywilnych w wojskowej księgowości? – Potwierdziłam, że i owszem, ale nie wiedziałam do czego zmierza moja znajoma.

Na tamten czas miała śliczne imię – Agnieszka, które było wówczas rzadkością. Imponowała wszystkim tym imieniem, a także tym, że była  tak strasznie radosna i rozkoszna. Podobała się facetom w mundurach, gdyż była roześmianą kobietą i taką pełną życia.

Moja znajoma kontynuowała:

– Kiedyś Agnieszkę spotkałam w Szczecinie i zobaczyłam jak bardzo się zmieniła i podupadła na zdrowiu. Ona mnie poznała i  zgadała po tylu latach. Pogoda była piękna, bo letnia, a więc ona na wózku inwalidzkim poprosiła mnie na pogawędkę do pobliskiego parku. Czułam, że potrzebuje z kimś pogadać, bo przecież kiedyś byłyśmy ze sobą dość blisko. Usiadłam obok niej na ławce, kiedy ona swój wózek zaklinowała, aby być bliżej mnie i zaczęła swoją opowieść.

Zdziwiłam się, bo przecież tyle lat się nie widziałyśmy, ale chciałam być grzeczna, bo zauważyłam, że Agnieszka chce się komuś wygadać, a trafiło na mnie, a więc słuchałam z niedowierzaniem.

– Nie raz złapałam go na zdradzie – zaczęła opowiadać. Nie raz wywalałam z domu jego ciuchy wprost na klatkę schodową, a on mi przysięgał, że to skończona sprawa. Nie raz wiedziałam, że ciągnie to dalej i w końcu dowiedziałam się, co to za kobieta, a była to  taka jedna, którą nie jeden już ją miał, a która dawała mu kiedy tylko zapragnął.

– Przysięgał, że kocha tylko mnie i całował każdy kawałek mojego ciała, abym tylko uwierzyła, że jestem jedyną i tak nam w tym kłamstwie mijały lata, ale ja czułam, że świetnie się kamuflują i wciąż on się z nią spotyka.

– Podałam sprawę o rozwód, ale przecież on wciąż twierdził, że tylko kocha mnie, a tamto, to była wielka pomyłka, ale już mu tak nie ufałam. Sprawy rozwodowej nie kontynuowałam, ponieważ depresja w jaką wpadłam, wpędziła mnie do szpitala na długie miesiące, a potem następny i następny szpital, bo sobie nie radziłam ze sobą, gdyż wciąż go kochałam mimo wszystko, ale czułam się oszukiwana.

– Wiem, że to chore, ale nie mogłam się uwolnić od niego i się pozbyć ze swojego życia. – To było silniejsze ode mnie, tym bardziej, że on o mnie dbał, ale wiedziałam też, że dba i o tamtą!

– Przeszłam przez emocjonalne piekło i spotkałam się z tą larwą, a jemu przykazałam, że ma się wyprowadzić i iść do niej i znowu wywaliłam mu ciuchy z szaf, a także spakowałam jego drobiazgi. Jednak on wciąż je zbierał i znowu mnie całował i otulał. Ja z miesiąca na miesiąc traciłam swoje zdrowie. Doznałam ukrytego zawału serca, a lekarz mi powiedział, że jest to związane z ogromnym stresem. Po kilku miesiącach zaczęłam tracić władzę w nogach i znalazłam się na wózku. Lekarze rozłożyli ręce, gdyż na moją emocjonalną huśtawkę nie ma lekarstwa.

– Mój stan zdrowia wciąż pogarsza się, a więc nie ma wielkich szans, bym na nogi stanęła, a to wszystko spowodowała ona, która śmieje mi się w twarz, kiedy mnie mija i mną pogardza, bo to ja znalazłam się na wózku!

– Postanowiłam, że podam kochankę mego wciąż męża do sądu, za to, że zrujnowała mi zdrowie i chcę by zasądzono jej wysoką grzywnę za to, że mnie zniszczyła – na rehabilitację, której potrzebuję.  Czy ja mam jakieś szanse w gronie wszystkich zdradzonych kobiet, które nie potrafiły plunąć w twarz mężowi, a tym bardziej, że on wciąż jest na zawołanie kochanki. Ona nim manipuluje, bo ona nie ma pieniędzy, bo jej trzeba coś załatwić, bo jej trzeba pomóc, a ten nieudacznik idzie za nią jak w dym, kiedy ja spoczęłam z rozpaczy na wózku?

Moja znajoma nie wiedziała, co Agnieszce doradzić, bo chyba jeszcze nie było takiego przypadku w naszym prawie i kraju, aby zdradzona żona podała kochankę do sądu o odszkodowanie za zmarnowane życie i zdrowie. Najpierw trzeba chyba pogonić męża w pieruny, ale potem? 

No właśnie! Kto jest tu winien, że Agnieszka zmaga się z ciężką chorobą spowodowaną ogromnym stresem?

Reklamy

2 myśli na temat “Jak kochanka męża zrujnowała jej życie!

  1. Znam podobne przypadki i myślę, że niestety do udowodnienia jest to ogromnie trudne.
    Z moich znajomych żadna nie wpadła wprawdzie na taki pomysł, tylko rozpaczają i winią oczywiście
    tamte kobiety.
    Choć ciekawe jakby potoczyła się taka sprawa sądowa -myślę, że pewnie długo i zżarła by na pewno mnóstwo nerwów i kasy.

    Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s