Wszyscy święci balują w niebie! (Budka Suflera)

Zbliżają się te dni. Dni zadumy i nostalgii za tymi, którzy już od nas odeszli. Ludzie już porządkują groby, stawiają chryzantemy i palą znicze, ale największy napływ na cmentarze odbywa się 1 listopada, bo na cmentarze iść wypada.
Tak sobie myślę, jak każdego roku, czy iść w przede dniu tego święta, czy też jak wszyscy idą – 1 listopada.
Lubię przebywać na grobach moich bliskich samotnie, ponieważ bardziej to przeżywam i głębiej wspominam, niż podczas napływu takiej masy ludzi, którzy się spieszą do swoich grobów i tarasują alejki, co mnie strasznie rozprasza.
Jednak jest ryzyko stawiania kwiatów w przed dzień, czy też zapalenie zniczy, bo może być, że na drugi dzień nic już na grobie nie będzie.
Ludzie kradną i o tym przekonałam się nie raz, kiedy się pospieszyłam, bo chciałam w samotności przeżywać i wspominać, bo tak lubię, a nie lubię tłumów.
Tak sobie też myślę, że jakże często rodziny są skłócone i stają nad grobami swoich bliskich i nie mają sobie kompletnie nic do powiedzenia, ale wypada postać mimo, że czujemy do kogoś urazę i żal.
Jak to mówią, że nie ma domu bez złomu, a i w rodzinach nie wszyscy się lubią i zgadzają, a ludzie potrafią się latami do siebie nie odzywać i nie odwiedzać. Jednak przychodzi ten dzień, że może spotkają się na cmentarzu, a więc stosują uniki.
Jedni przychodzą przed mszą, a drudzy po mszy, a jeszcze inni idą wieczorem w nadziei, że nie natkną się na kogoś nielubianego, albo znienawidzonego.
I w mojej dalszej rodzinie nie wszyscy się lubią i tolerują, a więc stosują właśnie takie uniki, a może i ja je stosuję, gdyż nie lubię być sztuczna. Nie lubię rozsiewać sztucznych uśmiechów, że niby wszystko jest okej, skoro nie jest.
I w mojej dalszej rodzinie ludzie dawniej się pożarli i w związku z tym niby są rodziną, a robią wszystko, aby się na siebie nie nadziać na cmentarzu.
Jest taka piosenka, że wszyscy święci balują w niebie, ale na ziemi wygląda to bardzo różnie. Ludzie jak to ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Nie potrafią wybaczać i udają, że wszystko jest w porządku, bo niby dlaczego mają pierwsi wyciągnąć rękę do zgody, bo to, to nie i już!
1 listopada najwięcej zarabiają na kwiatach, zniczach, ale zarabiają także sklepy odzieżowe. W tym dniu na cmentarzach odbywa się największa rewia mody, bo każdy chce się pokazać z jak najpiękniejszej, wizerunkowej strony. Panie zakładają więc nowe płaszcze, futerka, a na nóżętach mają śliczne, nowe obuwie. Panowie również chcą pokazać się modnie, a więc ten dzień jest wyjątkowo szykowny, tak jak szykowne są groby bliskich.
Na grobach każdy chce zabłysnąć, a więc stoją donice z kwiatami, po kilka nawet donic – od każdego. Znicze są wypasione, bo tak wypada się pokazać, że nikt nie ma tu do czynienia z jakimś biedakiem.
Człowiek należy do gatunku ssaków, obdarzonych najbardziej rozwiniętym mózgiem, a jednak nie rozumie jednego, że nie pieniądze, nie dobra materialne, nie domy z basenem są ważne, bo najważniejszy jest wzajemny szacunek, chęć pojednania się i wybaczania, bo jakże często jest za późno, by powiedzieć komuś jak bardzo się go kochało.
Ileż razy syn, czy córka z chwilą utraty rodzica puka się w głowę, że za życia nie zdążyli powiedzieć najważniejszych słów, bo z chwilą odejścia matki, czy ojca umiera też cząstka ich. Nigdy już nie będzie tak samo. Ale te prawdy rozumiemy często za późno, zapominając, że gdzieś tam żyje nasz stary rodzic, a my nie mieliśmy czasu, by go odwiedzić, porozmawiać, czy też wykonać zwykły telefon, by go wysłuchać.
Jakże często zapominamy o zwykłej prawdzie, że nikt z nas jest nieśmiertelny.
1 listopada stanę nad grobem mojego Ojca i pewnie mu wreszcie powiem coś miłego. Stanę nad grobem moich dwóch wnuków – Szymona i Miłosza, którym dane było oddychać ziemskim powietrzem przez jedynie godzinę.
Stanę nad grobem mojego Teścia, który się nie szanował za życia i serce nie wytrzymało, a także pomyślę o grobach dalekich moich Dziadków i Babć, których nie dane mi było poznać.
Pomyślę o mojej Mamie, która nie czuje się najlepiej i drżę o Nią!
Proszę uważnie przeczytać ten wiersz!
Adam Asnyk

 

Astry

Znowu więdną wszystkie zioła,

Tylko srebrne astry kwitną,

Zapatrzone w chłodną niebios

Toń błękitną…

Jakże smutna teraz jesień!

Ach, smutniejsza niż przed laty,

Choć tak samo żółkną liście

Więdną kwiaty

I tak samo noc miesięczna

Sieje jasność, smutek, ciszę

I tak samo drzew wierzchołki

Wiatr kołysze

Ale teraz braknie sercu

Tych upojeń i uniesień

Co swym czarem ożywiały

Smutna jesień

Dawniej miała noc jesienna

Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie

Bo anielska, czysta postać

Stała przy mnie

Przypominam jeszcze teraz

Bladej twarzy alabastry,

Krucze włosy – a we włosach

Srebrne astry…

Widzę jeszcze ciemne oczy…

I pieszczotę w ich spojrzeniu

Widzę wszystko w księżycowym

Oświetleniu…

7 myśli na temat “Wszyscy święci balują w niebie! (Budka Suflera)

  1. Masz rację Elu, nie zawsze ludzie w porę potrafią mówić o rzeczach ważnych. Wydaje im się, że mają dużo czasu. Ale czas każdemu z nas dany jest w innej ilości. Często jest go tak mało, że ani się obejrzysz i koniec, trzeba odejść. Nie marnujmy go na waśnie o przysłowiową miedzę. Do mądrości dochodzi się z wiekiem. Wiem to na podstawie własnego życia. Dawniej byle drobiazg był powodem dąsów. Teraz nie ma rzeczy, której nie umiałabym załatwić, kiedy zaczyna dopiero kiełkować. Nie warto przejmować się drobiazgami, żyć i cieszyć się szczęściem swoim i innych. Na groby pójdziemy jak co roku. Pomyślimy o najbliższych, którzy odeszli.
    Piękne zdjęcia Elu, pokazują jesień i zwiastują nadejście zimy.
    Pozdrawiam serdecznie Elu:)

    Polubienie

  2. Elu, strasznie się cieszę, że odczytałaś to, co chciałam przekazać, że nie srebro i złoto, bo chodzi o to, by w sercu młodym być i wiedzieć kiedy skończyć się dąsać, a zauważyć, że są gdzieś tam ci, co czekają na jakiś gest.

    Pozdrawiam mile 🙂

    Polubienie

  3. Ładne zdjęcia. Ja nie mam takiej typowej rodziny , takiej z wujkami i ciotkami czy kuzynostwem. Nie mam , bo podjęłam świadomą decyzję by ich nie mieć i jest mi z tym dobrze. Kiedyś dawno, dawno temu wydawało mi sie, że jestem im bliska ale wraz ze śmiercią babci , która była jakimś magicznym spoiwem tej rodziny wszystko się skończyło , skończył sie czar rodziny a zaczęło szarpanie o spadek. Tak się szarpali o spadek że nie zauważyli iż ja i moje dzieci zostaliśmy bez dachu nad głową ……szkoda gadać . Tak więc nie mam rodziny a na cmentarz idę lub nie w zależności czy mam na to ochotę czy nie. Nie traktuje tego dnia jako jakiegoś szczególnego , by musieć obowiązkowo być na cmentarzu choć w tym roku sie tam wybieram. Staram się rzeczywiście nie spotykać z tymi ludźmi nad grobem babcie …………I nie chce by ktoś z nic wyciągał do mnie rękę. Nie miałoby to najmniejszego sensu dlatego, że nie czuje już do nich żadnych emocji

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s