Archiwum dnia: 11 listopada, 2015

Aby dostrzega膰 i kocha膰, trzeba mie膰 serce!

– Nie o偶eni臋 si臋 z tob膮 i sama jeste艣 sobie winna, 偶e posz艂a艣 ze mn膮 do 艂贸偶ka. – Jeste艣 sobie sama winna i nie my艣l, 偶e o偶eni臋 si臋 z kuternog膮 – us艂ysza艂a.

Joasia mia艂a siedemna艣cie lat, kiedy zakocha艂a si臋 w koledze z klasy. D艂ugo wzdycha艂a w ukryciu do niego i budzi艂a si臋 i zasypia艂a z jego imieniem w g艂owie.

Rodzice nie wiedzieli, 偶e ich c贸rka ju偶 si臋 w kim艣 podkochuje i mimo jej niepe艂nosprawno艣ci liczyli na to, 偶e c贸rka p贸jdzie na studia i mo偶e b臋dzie lekarzem, albo prawnikiem.

Zgodzili si臋, aby pojecha艂a z kole偶ankami i kolegami na zlot, a ona tam przespa艂a si臋 ze swoim wy艣nionym, ukochanym, wymarzonym.

Zorientowa艂a si臋, 偶e jest w ci膮偶y i nie wiedzia艂a jak o tym powiedzie膰 rodzicom. Ba艂a si臋 strasznie ich reakcji, bo przecie偶 pok艂adali w niej takie wielkie nadzieje.

Milcza艂a wi臋c, ale posz艂a do swojego ukochanego i oznajmi艂a mu, 偶e b臋d膮 mieli dziecko, ale ten za艣mia艂 si臋 jej w twarz i powiedzia艂, 偶e niech sobie sama bachora chowa, albo skombinuje kas臋 na aborcj臋 i za艂atwi jej lekarza.

Za艂ama艂a si臋, 偶e tak j膮 potraktowa艂 i postanowi艂a, 偶e mimo wszystko urodzi to dziecko, bo nie wyobra偶a艂a sobie, aby pozby膰 si臋 balastu.

Najbardziej jednak j膮 zabola艂o, 偶e nazwa艂 j膮 kuternog膮, a podczas nami臋tnych chwil ca艂kowicie mu to nie przeszkadza艂o.

Joasia przesz艂a bardzo powa偶n膮 chorob臋 w dzieci艅stwie i faktycznie jedna noga nie sz艂a w parze z drug膮 i to by艂 jej wielki kompleks, ale my艣la艂a, 偶e ten ch艂opak tego nie widzi i kocha j膮 tak膮 jak膮 jest.

Pomyli艂a si臋 i zamkn臋艂a si臋 w sobie. Matka zauwa偶y艂a, 偶e co艣 jest nie tak. W toalecie nie znika艂y podpaski, a wi臋c obserwowa艂a c贸rk臋 i w 聽ko艅cu zorientowa艂a si臋, 偶e jest w ci膮偶y.

Kiedy c贸rka opowiedzia艂a jak do tego dosz艂o, to matka o ma艂o nie wyl膮dowa艂a w szpitalu na serce, a ojciec nie chcia艂 jej widzie膰 w domu.

Kupili jej ma艂膮 kawalerk臋 i po zrobieniu w niej remontu natychmiast c贸rki pozbyli si臋 z domu.

Zdecydowali, 偶e skoro sobie to zrobi艂a, to niech sama sobie radzi, ale zobligowali, 偶e b臋d膮 j膮 finansowa膰, bo musi mie膰 na jedzenie i na pieluchy.

Zostawili j膮 ca艂kiem sam膮 i kiedy urodzi艂a, to natychmiast j膮 odwie藕li do jej mieszkania i musia艂a sama nauczy膰 si臋 opieki nad c贸reczk膮, kt贸r膮 urodzi艂a.

By艂o jej bardzo ci臋偶ko, bo nie mia艂a zielonego poj臋cia jak opiekowa膰 si臋 tak malutkim dzieckiem, a matka kompletnie si臋 od niej odci臋艂a. P艂aka艂a nie raz z p艂acz膮cym dzieckiem i nie przespa艂a wielu nocy, ale nigdy nie przekl臋艂a swojego losu.

Pokocha艂a c贸rk臋 wielk膮 mi艂o艣ci膮 i by艂a wci膮偶 przy niej. S膮siedzi postrzegali t膮 m艂oda matk臋 jako najlepsz膮 na 艣wiecie i bardzo podziwiali, 偶e sama daje sobie tak 艣wietnie rad臋.

Mija艂y lata i Joasia wraz z c贸reczk膮 wci膮偶 mieszka艂y same. Ojciec od czasu do czasu przychodzi艂, ale matka nigdy. Nie kocha艂a swoje wnuczki i mia艂a wci膮偶 偶al do c贸rki.

Nie wiedzieli nawet, 偶e Joasia pos艂a艂a swoj膮 siedmioletni膮 c贸rk臋 do szko艂y muzycznej, gdzie ma艂a uczy艂a si臋 gry na skrzypcach i mia艂a ogromny talent, a Joasi臋 roznosi艂a duma, 偶e da艂a rad臋.

Zbli偶a艂 si臋 konkurs muzyczny i c贸rka Joasi zosta艂a zaproszona do udzielenia koncertu w grupie muzycznej.

Joasia z dr偶eniem w sercu zaprosi艂a na ten koncert swoich rodzic贸w, kt贸rzy po jego wys艂uchaniu stwierdzili, 偶e ich c贸rka zrobi艂a tak wiele, a oni zostali okrzykni臋ci wspania艂ymi dziadkami i gratulowano im wnuczki oklaskanymi na stoj膮co.

By艂o im wstyd!

11 listopadzie jeste艣 taki 艂zawy ze wzruszeniami i prze偶ywaniem

Dzie艅 dobry. 馃檪

Wzruszeniowo, troch臋 艂zawo prze偶ywam 11 Listopada.

Nie wg艂臋biaj膮c si臋 w polityk臋, dzisiaj pragn臋 tylko zaznaczy膰, 偶e mamy pi臋kne tradycje w obchodzeniu tego 艣wi臋ta. Pi臋kni 偶o艂nierze na Placu Pi艂sudskiego oddaj膮cy ho艂d tym wszystkim, kt贸rzy bili si臋 o wolno艣膰 dla dzisiejszych pokole艅.聽

Warto to prze偶ywa膰 i cho膰 nie jedna 艂za wzruszenia dzi艣 pojawi艂a si臋 w moim domu, to jestem szcz臋艣liwa, 偶e przysz艂o mi 偶y膰 w kraju nad Wis艂膮 i tylko chce si臋 jeszcze zakrzykn膮膰, 偶eby Polska by艂a Polsk膮!

Mi艂ego 艣wi臋towania, a ja zaklinam jeszcze, aby nie rozwalili nam dzisiaj stolicy, kt贸rzy 艣wi臋towa膰 nie potrafi膮 i nie doceniaj膮 tego, 偶e 偶yj膮 w wolnym kraju.

艢wi臋tuj臋 w sercu z Ojczyzn膮 moj膮. 艢wi臋tuj臋 z Rodzin膮 i 艣wi臋tuj臋 na blogu!

 

聽Wiersz 聽Ewy Skar偶y艅skiej:
DLA OJCZYZNY
Gdyby tak zebra膰
wszystkie kwiaty
co w Polsce rosn膮
聽latem,
jesieni膮,
zim膮
i wiosn膮
聽– c贸偶 by to by艂 za bukiet!
A gdyby tak
drzewa zebra膰 wszystkie
znad Wis艂y,
znad Odry,
z Pomorza i Tatr
– c贸偶 to by by艂 za park!
A gdyby m贸c jeszcze
serca zebra膰 聽wszystkie.
Gor膮ce jak czerwie艅
i czyste jak biel.
W jedno. Dla Niej.
Czy偶 serce to
nie uderzy艂oby
jak dzwon hymnem mi艂o艣ci?