Archiwum dnia: Listopad 19, 2015

W polskich domach nie dzieje się dobrze!

Dobry wieczór. 🙂

Chwalę się moim „wariatem”, ale nie mogę się na niego napatrzeć, że tak pięknie mi się odwdzięczył, że go systematycznie podlewam, ale ja nie o tym.

Dziś miałam dzień rozmowy z pewną osobą i wiecie co? Popłakałam się nad niedolą niektórych ludzi, a także nad ich marnością, a więc:

Przychodzi młoda dziewczyna z gimnazjum do szkolnego psychologa. Widać, że jest zmartwiona i ma swoje problemy.

Odważyła się podzielić z psychologiem szkolnym swoją frustracją i życiowym zagubieniem.

Weszła do gabinetu zakrywając twarz gęstymi, długimi włosami, tak, aby psycholog najmniej potrafił wyczytać emocje, jakie nią targają.

Matka pracuje, bo sama dziewczynę wychowuje, a więc zasuwa, ale nie ma kompletnie czasu dla córki.

Psycholog wie, że ma do czynienia z niezwykle inteligentną dziewczyną, która przeczytała wszystkie książki z biblioteki szkolnej pod kołdrą, przy latarce, ale za to ma masę jedynek z podstawowych przedmiotów.

Zaniedbała się okropnie i przestało się jej chcieć uczyć, bo wpadła w towarzystwo, w którym nauka jest passé i w zasadzie po co się uczyć, skoro potem są kłopoty ze znalezieniem pracy, a więc lepiej spędzić czas z koleżankami i kolegami i od czasu, do czasu zaćpać i zapomnieć.

Matka niczego nie widzi, bo przecież pracuje, by latorośli niczego nie brakowało. Nie widzi, że z córką dzieje się źle i nie zauważa podstawowych komunikatów – matko porozmawiaj ze mną!

Przyszła do psychologa w końcu, bo sobie przestała radzić z emocjami i podzieliła się z psychologiem, że prawdopodobnie popełni samobójstwo, bo wszystko stało się bez sensu, a więc po co ciągnąć ten bal.

Psycholog szkolny wobec takiego komunikatu musi działać, bo przecież oto otrzymał wiadomość, że dzieciak jest zdesperowany i może się wydarzyć coś najbardziej ostatecznego.

Nagle w ręce szkolnego psychologa wpadła kolejna, bardzo ważna wiadomość i ta młoda dziewczyna oddała w jego ręce swoje życie.

Trzeba działać i to szybko i tu sobie przypomniałam swoją młodość szkolną, kiedy miałam ogromne dylematy rodzinne i nie miałam kompletnie do kogo z tym pójść. Musiałam sama uporać się ze swoimi demonami, wątpliwościami, bólem, a teraz dzieciaki mogą wybrać chociaż szkolnego psychologa, który automatycznie włącza procedury.

Jakże często rodzicie nie wiedzą, co dzieje się z ich dziećmi i nie mają zielonego pojęcia, że ich dzieci myślą o samobójstwie, bo dopada je depresja szkolna, którą należy odpowiednio zdiagnozować i jako specjaliści powinni umieć zapobiec tragedii, bo rodzice są ślepi na bolączki i rozterki swoich zagubionych dzieci.

Druga sytuacja i tu potępiam paradokumenty tworzone przez media typu „Szkoła”

Wpada matka do psychologa szkolnego i od wejścia na niego wrzeszczy, że nie zauważył. Zanim psycholog dowie się o co chodzi, to taka matka ceduje na psychologu całą swoją złość i desperację.

Chodzi o to, że dowiedziała się, że do picia jej córki, koledzy z klasy nasikali i ona się z tym nie godzi i obwinia tym psychologa szkolnego.

A to nie było tak, bo nikt nie nasikał do picia córki, a zmyśliła ową opowiastkę córka koleżanki tej matki krzyczącej, która z jej matką codziennie wypijała kawkę.

Skąd przyszło do głowy ta opowiastka tej córce koleżanki? Ano z programu pt. „Szkoła”, który codziennie od poniedziałku, do piątku emituje TVN.

Brawo telewizja, która uczy jak robić w szkole jaja. Brawo telewizja, która podpowiada jak zgnębić koleżankę, czy kolegę. Podpowiada pomysły jak uczniowie mogą sobie wzajemnie dokuczyć, a nawet zniszczyć życie, reputację i odrzeć z poczucia własnej wartości.

Dlaczego psychologowie krajowi, specjaliści, nauczyciele nie grzmią, że takie programy niszczą młodą psychikę i są wysoce szkodliwe.

Zgroza kochani zgroza i strzeżmy swoje wnuki przed tego typu nieszczącymi psychikę programami. Rozmawiajmy z dziećmi i bądźmy czujni ocalając nasze wnuki przed złem i destrukcyjnymi działaniami mediów, ale i nieudolności wychowawczych rodziców.

Ale to nie wszystko, bo:

Rozmawiałam dzisiaj też z kuratorem sądowym, który opowiedział mi roszczeniową postawę rodziców wobec państwa.

Kurator dostał sprawę zbadania rodziny, bo dzieci nie uczęszczają do szkoły i wagarują nagminnie  mając w nosie szkołę.

Kurator zapowiedział swoją wizytę w tej rodzinie i został wpuszczony do mieszkania, w którym dym papierosowy ścielił się gęsto, a ojciec leżący na kanapie zapytany dlaczego nie pracuje odpowiedział, że ma wyjebane na wszystko i niech matka przestanie chlać i zajmie się dziećmi.

Pralki w domu nie ma. Tapety zwisają ze ścian, popielniczki pełne petów, a oni oboje wczorajsi, a ojciec dzieci powtarza jak mantrę, że ma wyjebane na wszystko.

Tak, tak kochani. Takie są w Polsce rodziny, które są roszczeniowe nie dające od siebie niczego i w tym momencie ręce opadają i nawet nowy rząd nie będzie w stanie walczyć z patologią w polskich domach, a patologia kwitnie jak drzewa owocowe na wiosnę.

Smutne to wszystko i tego dowiedziałam się z jednej rozmowy z osobą zatroskaną  o polską rodzinę.

Nie damy rady kłamliwa Pani Szydło i Prezesie razem wzięci. Nie macie pewności, że 500 złotych na drugie i następne dziecko nie zostanie wydane na miesięczny deputat na piwo dla ojca, albo dla alkoholiczki matki!