Archiwa miesi臋czne: Marzec 2016

A kiedy ci臋 poca艂uj臋, Trzy dni w g臋bie cukier czuj臋 – Jan Kochanowski

Dzie艅 dobry. 馃檪

Na moim blogu staram si臋 porusza膰 r贸偶ne tematy i staram si臋, aby te tematy by艂y ciekawe i pomocne, cho膰 cz臋sto bywaj膮 kontrowersyjne.

Dzi艣 o cukrze!

Nie szkodzi kochani, 偶e ograniczamy w swoim menu wszystkie napoje i potrawy, w kt贸rych podejrzewamy, 偶e jest cukier.

Nie szkodzi, 偶e ograniczamy spo偶ycie s艂odko艣ci i nie s艂odzimy herbaty, ani kawy, bo i tak we wsp贸艂czesnym 艣wiecie skazani jeste艣my, jakby podst臋pnie do spo偶ycia cukru wbrew naszej woli.

Dlatego, bo cukier jest wsz臋dzie dos艂owne i nie jeste艣my w stanie unikn膮膰 jego spo偶ywania. Podst臋pnie ukrywany jest na etykietach i wyst臋puje pod innymi nazwami, kt贸re usypiaj膮 nasz膮 czujno艣膰.

Jednak nie mo偶na popada膰 w paranoj臋, gdy偶 naukowcy dopuszczaj膮 w ci膮gu doby spo偶ycie 6 艂y偶eczek cukru, ale b膮d藕my ostro偶ni, bo nadmierne spo偶ycie cukru prowadzi do wielu chor贸b cywilizacyjnych, a cukier wcale nie krzepi.

Cukier to silny 艣rodek uzale偶niaj膮cy. Cz臋sto przyjmujemy go w ukrytej formie nie maj膮c tego 艣wiadomo艣ci. Jak wykazuj膮 niezale偶ne badania, coraz wi臋cej os贸b cierpi z powodu chor贸b b臋d膮cych konsekwencj膮 jego spo偶ywania. Mowa o cukrzycy, nadwadze, oty艂o艣ci, chorobach Alzheimera i nowotworach. Dlaczego tak powa偶ny problem jest pomijany w g艂贸wnym nurcie informacyjnym? Czy cukrowe lobby trzyma w r臋ku polityk贸w? Hans-Ulrich Grimm jako pierwszy ujawnia skandaliczne zwi膮zki pomi臋dzy pa艅stwow膮 protekcj膮 cukrownik贸w i najwa偶niejszymi chorobami cywilizacyjnymi. Ujawnia globalne powi膮zania biznesowe tego przemys艂u, opowiada o cierpieniu ofiar oraz o tle i mo偶liwo艣ciach rozwi膮zania cukrowego problemu. Uwolnij si臋 od 鈥瀊ia艂ej 艣mierci鈥.

 

B艂yszcz膮ca ciekawostka :)

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Kiedy dzisiaj Antoni Macierewicz og艂osi艂 20 przyczyn臋 katastrofy smole艅skiej, to ja szybko pilotem prze艂膮czy艂am kana艂 i natrafi艂am na bardzo ciekawy dokument, kt贸ry kompletnie mnie poch艂on膮艂.聽

Nie wiedzia艂am, 偶e istnieje co艣 tak pi臋knego jak kamie艅 o nazwie zultanit, kt贸ry bardzo trudno zdoby膰, gdy偶 wyst臋puje w niewielu miejscach. Polowanie na ten kamie艅, to jest nie lada wyzwanie, gdy偶 usadowiony jest w podziemnych miejscach – grotach, jaskiniach bez dost臋pu 艣wiat艂a. Dlatego tak trudno zlokalizowa膰 jest jego wyst臋powanie i tak trudno jest natrafi膰 na 偶y艂臋 tego cude艅ka.

Wyst臋puje w Turcji i jest rzadkim kamieniem o tak pi臋knych barwach i naprawd臋 w sieci nie ma zbyt wielu wiadomo艣ci o nim w j臋zyku polskim, a wi臋c wklejam tekst jaki uda艂o mi si臋 znale藕膰, aby艣cie poznali bli偶ej walory i pi臋kno tego niezwyk艂ego kamienia.聽

Mo偶e komu艣 te wiadomo艣ci przydadz膮 si臋 podczas planowania zakupu bi偶uterii dla siebie, albo na prezent. 馃檪

Turecki skarb

Zultanite jest kamieniem od niedawna wykorzystywanym do produkcji bi偶uterii, jednak jego w艂a艣ciwo艣ci sprawiaj膮, 偶e zaczyna cieszy膰 si臋 on coraz wi臋ksz膮 popularno艣ci膮 w艣r贸d klient贸w salon贸w jubilerskich na ca艂ym 艣wiecie. Zainteresowanie to bierze si臋 z faktu, 偶e kamie艅 ten zmienia kolor 鈥 od zielonego poprzez bursztynowy do malinowej czerwieni. Kamie艅 ten jest rzadki i wyst臋puje tylko w Anatolii w Turcji. Kolor kamienia zmienia si臋 w zale偶no艣ci od k膮ta padania 艣wiat艂a 鈥 inn膮 barw臋 ma w 艣wietle dziennym, inn膮 w pomieszczeniach, co sprawia, 偶e kamie艅 mo偶e zmieni膰 kolor kilka razy dziennie. Przez specjalist贸w zultanite por贸wnywany jest do aleksandrytu, jednak w przeciwie艅stwie do niego wy艣wietla szereg barw, a nie tylko dwie podstawowe. O niezwyk艂o艣ci kamienia 艣wiadczy r贸wnie偶 wyst臋puj膮ce w zultanite zjawisko 鈥瀔ociego oka鈥, efekt odbicia, kt贸ry pojawia si臋 jako jedno jasne pasmo 艣wiat艂a na ca艂ej powierzchni kamienia. GIA (Gemological Institute of America) klasyfikuje zultanite jako II typ przejrzysto艣ci kamienia, co oznacza, 偶e ogladaj膮c kamie艅 nie zauwa偶a si臋 鈥瀢tr膮ce艅鈥. Kamie艅 jest twardy, 7 w skali Mohsa, a wsp贸艂czynnik za艂amania 艣wiat艂a wynosi 1,75. Podkre艣lenia wymaga fakt, 偶e po raz pierwszy zultanite zosta艂 oszlifowany i wykorzystany do produkcji bi偶uterii w 1977 roku. Obecnie pojawia si臋 w niej coraz cz臋艣ciej, a ze wzgl臋du na swoje unikalne w艂a艣ciwo艣ci i trudno艣膰 w jego pozyskaniu jest jednym z ciekawszych kamieni jubilerskich pojawiaj膮cych si臋 na rynku w ostatnim czasie.

http://www.polskijubiler.pl/artykuly-z-dzialu-2?k=137%2F58%2Fnumer%2F01-2015%2Fdzial-problem-bran-y

W Polsce zacz膮艂 unosi膰 si臋 zapach naftaliny!

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Poranek i strach otworzy膰 media. Strach czyta膰 Facebooka i ogl膮da膰 narodow膮 telewizj臋, a nawet dosz艂o do mnie to, 偶e strach ogl膮da膰 tak偶e telewizj臋 prywatn膮.

Najpierw wyja艣ni臋 dlaczego telewizja prywatna zacz臋艂a mnie te偶 przera偶a膰! – Dlatego, 偶e zapraszani ludzie to tej telewizji s膮 nie z mojej bajki. Kiedy spotykaj膮 si臋 na wizji ludzie z przeciwstawnych opcji, to s艂uchaj膮c tych od prezesa n贸偶 w kieszeni si臋 otwiera, bo tyle k艂amstw i przeinacze艅, to ja w 偶yciu nie s艂ysza艂am. Dlatego coraz cz臋艣ciej dochodzi do tego, 偶e ja telewizyjna emerytka mam do艣膰 i po prostu telewizor wy艂膮czam. Nie da si臋 s艂ucha膰 tego Terleckiego, kt贸ry ma pod oczami dwa kielichy setki. 聽Nie da si臋 s艂ucha膰 „Obatela” Czarneckiego, a tak偶e Kuchci艅skiego nie m贸wi膮c ju偶 o dziewicy Paw艂owicz 聽i innych wyci膮gni臋tych jak kr贸liki z kapelusza. Pewnie mi tak zostanie dop贸ki ta opcja b臋dzie 聽Polsk臋 „rozpiernicza艂a”.

Jaki wstyd w 艣wiecie, 偶e Prezydent USA nie ma ochoty na spotkanie si臋 z „Prezydentem” Dud膮. Jaki to wstyd, 偶e pewnej wiosce „Premier” Szyd艂o obieca艂a wodoci膮gi, a mieszka艅cy na 艣wi臋ta zostali bez wody! 聽Jaki to wstyd, 偶e w kampanii pad艂o tyle obietnic z ust „Prezydenta” i Premier”, a w rzeczywisto艣ci Polsk膮 rz膮dzi ma艂y pan, kt贸ry zieje nienawi艣ci膮 i rozstawia wszystkich po k膮tach!

To ju偶 nie jest wolny kraj, w kt贸rym ka偶e si臋 rodzi膰 wszystkim kobietom, 聽kiedy nawet stwierdzi lekarz, 偶e p艂贸d jest wadliwy, bo aborcja 聽b臋dzie bezwzgl臋dnie zakazana, bo jak nie – to wi臋zienie!

I aby nie by艂o, 偶e jestem za aborcj膮! Absolutnie! Ka偶da ci膮偶a jest droga na wag臋 z艂ota, ale je艣li lekarz twierdzi, 偶e dziecko b臋dzie z wysok膮 wad膮 i w konsekwencji b臋dzie niepe艂nosprawne, bo dlaczego zabiera si臋 polskim kobietom drog臋 decydowania o w艂asnym 偶yciu!

Dok膮d to wszystko zmierza? Dlaczego cofamy si臋 do 艣redniowiecza, kiedy 艣wiat szuka najlepszych rozwi膮za艅 dla ludzko艣ci.

Jednak wr贸膰my do telewizji!

Oto dzi艣 z telewizji publicznej odesz艂y dwie kobiety z wielk膮 klas膮, kt贸re w przestrzeni publicznej mia艂y co艣 do powiedzenia.

Dzi艣 z widzami po偶egna艂a si臋 wdowa smole艅ska – Joanna Racewicz, kt贸ra prowadzi艂a przez 5 lat „Panoram臋”.

Pewnie nie mog艂a znie艣膰 atmosfery w telewizji pod wodz膮 rozwodnika Kurskiego i dzi艣 po偶egna艂a si臋 z widzami.

I tu dodam, 偶e od czasu do czasu z przyjemno艣ci膮 j膮 ogl膮da艂am, ale zrobi艂o mi si臋 strasznie smutno, kiedy przeczyta艂am, 偶e z tych samych powod贸w odesz艂a Gra偶yna Torbicka – znawczyni kina 艣wiatowego po 31 latach pracy!

Nie jest to normalne moi kochani, kiedy „naftaliniarze” pozbywaj膮 si臋 ze swoich szereg贸w ludzi z klas膮 i kompetencjami. 聽Kurtyna, bo nic wi臋cej mi si臋 ju偶 pisa膰 nie chce, a tylko zapadam si臋 w sobie i my艣l臋 – szkoda Ci臋 Polsko!

 

„Po 31 latach pracy w Programie 2 TVP poczu艂am, 偶e to dobry moment by spojrze膰 na 艣wiat z innej perspektywy. Przez 20 lat realizuj膮c, wraz z moim zespo艂em, magazyn filmowy Kocham Kino go艣cili艣my w naszym programie wspania艂ych tw贸rc贸w i ich dzie艂a, staraj膮c si臋 obiektywnie prezentowa膰 wszystkie trendy i osi膮gni臋cia polskiego i 艣wiatowego kina” – czytamy w li艣cie Torbickiej.

„Dzi臋kuj臋, 偶e byli艣cie z nami, dzi臋kuj臋 za wszystkie sugestie i inspiracje” – napisa艂a dziennikarka.

W dalszej cz臋艣ci zaznacza, 偶e „sztuka filmowa to pasja”, kt贸rej nie ma zamiaru porzuca膰. Nie wyklucza tak偶e wsp贸艂pracy z TVP2 w przysz艂o艣ci.

„Telewizja Polska – Program 2 to miejsce, w kt贸rym rozwija艂a si臋 moja droga zawodowa. Zostawiam tam znaczn膮 cz臋艣膰 mojego dorobku tw贸rczego i mojego 偶ycia, dlatego nie wykluczam w przysz艂o艣ci wsp贸艂pracy z TVP w obszarach, w kt贸rych b臋d臋 mog艂a wykorzysta膰 swoj膮 wiedz臋 i do艣wiadczenie w propagowaniu sztuki i kultury”

Nie r贸bmy dzieciom krzywdy!

Dobry wiecz贸r 艣wi膮teczny. 馃檪

Staram si臋 na blogu pisa膰 o wa偶nych sprawach, nad kt贸rymi warto si臋 pochyli膰 i je艣li nie pisz臋 samodzielnie tekstu, to wklejam tekst innego autora, kt贸ry zrobi艂 to ode mnie lepiej, czyli fachowo.

Mo偶e warto si臋 zapozna膰 z tym artyku艂em i propagowa膰 go, by ludzie zdali sobie spraw臋 z tego, 偶e mo偶e nie艣wiadomie robi膮 swoim dzieciom krzywd臋. Mo偶e warto przy stole 艣wi膮tecznym – rodzinnie podyskutowa膰 nad tematem innym, ni偶 polityka.

„Kochani rodzice, za 10 lat moi znajomi b臋d膮 mnie gn臋bi膰 za to, co dzisiaj robicie na Facebooku. Prosz臋 przesta艅cie”

To nie jest pierwszy raz, kiedy spotykam si臋 z nieprzychylnym spojrzeniem. Przezabawne zdj臋cie jak jem gofra z bit膮 艣mietan膮 ju偶 raz wyp艂yn臋艂o. Na szcz臋艣cie nie podczas rozmowy o prac臋. I ta kompromituj膮ca fotka z jakim艣 kuzynek o kt贸rym nie mam poj臋cia i z kt贸rym w og贸le nie mam kontaktu. Mo偶na by da膰 jej roboczy tytu艂 鈥瀗ajgorsze rodzinne wakacje za granic膮鈥. Czy jest szansa, 偶e si臋 od tego uwolni臋?

Dlaczego moje s艂odkie stopki i male艅kie r膮czki musz膮 ogl膮da膰 znajomi znajomych i ich znajomi?
To prawda, nie ma nic s艂odszego ni偶聽male艅kie r贸偶owe paluszki, nieu偶ywane pi臋tki i g艂adziutka pupcia. Mo偶na dumnie wypi膮膰 pier艣 na wszystkie 鈥瀘chy鈥 i 鈥瀉chy鈥. Zawsze jest temat do rozmowy. A moje to 艣pi ju偶 ca艂a noc, a moje pi臋knie zjada wszystkie posi艂ki, a moje robi najmniej 艣mierdz膮ce kupki. Tak wiem 鈥 to ja by艂am zawsze naj. Dla rodzic贸w w艂asne dziecko jest zawsze 鈥瀗aj鈥. Wi臋c pow贸d do dzielenia si臋 zdj臋ciami tych wszystkich 鈥瀗aj鈥 jak NAJbardziej oczywisty.
Dlaczego musi mnie 艣mieszy膰 to co was?
Ma艂y bobas wysmarowany od g贸ry do do艂u kremem na odparzenia 鈥 super zabawne. Dzidziu艣 wcieraj膮cy marchewk臋 we w艂osy mamy 鈥 komedia w trzech aktach. Ja przecie偶 te偶 by艂am takim zabawnym niemowlakiem. Biega艂am nago po ogr贸dku z p臋tem kie艂basy w jednej r臋ce i okularami dziadka w drugiej. Zbiera艂am li艣cie podczas jesiennego spaceru a po czapce chodzi艂 mi 艣limak. Oczywi艣cie, 偶e tego nie pami臋tam, ale dzi臋ki wam mam pi臋kne fotografie z tego okresu. Kt贸re znam nie tylko ja.
Dlaczego nie mo偶emy mie膰 chocia偶 kilku wspomnie艅 tylko dla siebie?
Pierwszy raz da艂am buziaka tacie, pierwszy raz zrobi艂am siusiu na nocnik, nasz pierwszy piknik, pierwsza wycieczka rowerowa, pierwsze wsp贸lne Bo偶e Narodzenie. Tak 鈥 wiem, wiem, widzieli艣cie te zdj臋cia, wszystko wiecie, nie musimy ju偶 rozmawia膰.
Dlaczego bagatelizujecie wszystkie trudne dla mnie chwile?
Pami臋tacie m贸j pierwszy dzie艅 w szkole? Strasznie si臋 stresowa艂am. Nikogo nie zna艂am, wszystko by艂o dla mnie nowe. Chcia艂am si臋 wtuli膰 w wasze ramiona i bezpiecznie wr贸ci膰 do domu. Nie potrzebowa艂am wtedy tysi膮ca zdj臋膰, sztucznych u艣miech贸w i ubolewania, 偶e kt贸re艣 z nich jest rozmazane, albo kadr jest nieco inny ni偶 za艂o偶yli艣cie na pocz膮tku.
Dlaczego musz臋 ponosi膰 konsekwencje waszych decyzji?
Dok艂adnie tak. Wy zdecydowali艣cie, 偶e poka偶ecie 艣wiatu moje nogi, r臋ce, pup臋, m贸j pierwszy upadek na rowerze i twarz upa膰kan膮 lodami czekoladowymi. Pokazali艣cie te偶, jak maluj臋 wielkanocne pisanki i jak mierz臋 w sklepie wymarzone buty. Pokazali艣cie jak boj臋 si臋 wizyty u dentysty i jak dumnie k艂aniam si臋 po koncercie w szkole muzycznej. Teraz wiem, 偶e tego nie chcia艂am. Ale nie mia艂am wyboru i musz臋 dumnie u艣miecha膰 si臋 kiedy tylko kto艣 wspomina o tym, jak uroczo czyta艂am kolorow膮 ksi膮偶eczk臋 siedz膮c na nocniku. Bo u艣miech i brak komentarza bol膮 najmniej.
Dlaczego mi to zrobili艣cie?
Pewnie gdybym mog艂a wtedy podj膮膰 decyzj臋, poprosi艂abym was o wklejenie tych wszystkich fotografii do rodzinnego albumu. A p贸藕niej ustawienie go na p贸艂ce nad kominkiem i wracanie do tych zdj臋膰 tylko podczas wsp贸lnych wieczor贸w. Ale nie dali艣cie mi wyboru.聽Podj臋li艣cie decyzj臋 za mnie. Czy na pewno najlepsz膮? Mo偶e dla was, bo dla mnie na pewno nie.To nie wy musicie opowiada膰 o wakacjach nad Ba艂tykiem podczas rozmowy o prac臋. To nie was potencjalny przysz艂y szef pyta o wra偶enia z wycieczki rowerowej po Lubelszczy藕nie. Sk膮d wie? Skoro nie ode mnie i nie od was, to mo偶e od znajomych znajomych? Mo偶e ze strony internetowej regionu? Albo z folderu informacyjnego?
Dlaczego zamiast pokazywa膰 zdj臋cia dziecka w sieci nie spotkacie si臋 ze znajomymi na 偶ywo?
S膮 ciekawi jak wygl膮dam? Niech przyjd膮, napij膮 si臋 kawy, pouk艂adaj膮 ze mn膮 puzzle albo porzucaj膮 pi艂k臋. Chc膮 wiedzie膰 co robi臋 i jakich s艂贸w u偶ywam? Ch臋tnie z nimi porozmawiam. Nie brakuje wam kontaktu z 偶ywym cz艂owiekiem? Naprawd臋 wystarcza wam wymiana komentarzy pod moim zdj臋ciem? Dlaczego moim? Dlaczego nie poka偶ecie nieba albo kwiat贸w z ogrodu? Dlaczego to musz臋 by膰 ja? Jestem lekarstwem na nud臋 w innych aspektach 偶ycia? Alternatyw膮 dla prawdziwej rozmowy? Kim 鈥 cho膰 chcia艂abym zapyta膰 鈥 czym dla was jestem?
Mo偶e czas ju偶 zda膰 sobie spraw臋, 偶e wrzucenie do sieci zdj臋cia oznacza zgod臋 na korzystanie z niego. Raz udost臋pnione zostanie podane dalej. Raz pokazana buzia nie zginie w czelu艣ciach Internetu.聽Zawsze b臋dzie mo偶na j膮 wy艂owi膰 i od nowa pokaza膰 艣wiatu. Nawet po latach. Internet nie zapomina. Internet nawet nie wspomina. On przypomina. O wszystkim. O tym co dobre, pi臋kne, co s艂odkie i urocze, o tym co smutne, kompromituj膮ce i zabawne. O tym, co zapewne b臋dzie mog艂o by膰 wykorzystane przeciwko mnie.Zaczekajcie na mnie i pozw贸lcie zabra膰 g艂os. Macie szans臋, p贸ki jestem jeszcze male艅ka i nie zd膮偶yli艣cie zrobi膰 za wiele. Chcecie dla mnie jak najlepiej, wi臋c nie skre艣lajcie mnie na starcie. Wstrzymajcie si臋, 偶eby艣cie nie musieli p贸藕niej 偶a艂owa膰. Bo p贸藕niej b臋dzie za p贸藕no.Mamo, tato – bardzo was o to prosz臋.

Ta notka le偶a艂a d艂ugo w szkicach, a teraz nadaje si臋 na okres 艣wi膮teczny

Przychodzimy na ten 艣wiat i nikt nie zagwarantuje nam, 偶e w臋dr贸wka przez 偶ycie b臋dzie tylko po p艂atkach r贸偶, i 偶e b臋dzie lekko.

Rodzice przewa偶nie chc膮 tylko szcz臋艣cia dla swojego dziecka, ale kiedy ich dziecko idzie w 艣wiat, to zawsze w jego 偶yciu mo偶e wydarzy膰 si臋 nieszcz臋艣cie, bo na przyk艂ad mo偶e trafi膰 na z艂ych ludzi, z艂ego partnera, z艂ego szefa i tak dalej.

Nie ma chyba na tym 艣wiecie ludzi do ko艅ca szcz臋艣liwych, a je艣li s膮, to po prostu s膮 szcz臋艣ciarzami, gdy偶 dobrze w 偶yciu wybrali, bo potrafili si臋 ustawi膰, bo mieli intuicj臋, aby omija膰 szerokim 艂ukiem ludzi z艂ych i toksycznych, albo si臋 po prostu sprytnie kamufluj膮.

Niestety, ale wi臋kszo艣膰 prze偶y艂o swoje wielkie traumy, albo prze偶ywa, ale sobie my艣l臋 czasami, 偶e wszystko jest po co艣, aby uczyni膰 nas lepszymi lud藕mi, cho膰 bywa艂o ci臋偶ko, nie do zniesienia. 聽Jednak kiedy to 聽si臋 聽przetrwa, to powinno czyni膰 nas lepszymi lud藕mi. Lud藕mi wyrozumia艂ymi na ludzkie dramaty, a wi臋c powinni艣my wyci膮ga膰 wnioski, 偶e to, co si臋 wydarzy艂o powinno nas tylko wzmocni膰 偶yciowo i doda膰 nam m膮dro艣ci tzw. 偶yciowej.

Ze swoich do艣wiadcze艅 偶yciowych powinni艣my stara膰 si臋 wynosi膰 nauk臋 i empati臋, bo nie wszyscy ludzie na 艣wiecie s膮 藕li i nie wszyscy chc膮 nam zrobi膰 krzywd臋. Trzeba stosowa膰 zasad臋, 偶e nie wszyscy chcieli nas oszuka膰, zdradzi膰 i nie mo偶na nie艣膰 w sobie pok艂ad贸w zgnu艣nienia i nienawi艣ci.

Je艣li zdamy sobie z tego spraw臋, 偶e to, co si臋 wydarzy艂o z艂ego w naszym 偶yciu by艂o by膰 mo偶e po co艣 – b臋dzie nam si臋 偶y艂o o wiele l偶ej i nie wpadniemy w poczucie osoby totalnie przegranej, 偶e co艣 nam tam w 偶yciu nie wysz艂o.

Nie warto zabija膰 w sobie cz艂owiecze艅stwa i nie warto obwinia膰 wszystkich za nasz膮 pora偶k臋. Nie mo偶emy tego robi膰 i pokazywa膰 艣wiatu skrzywdzon膮 twarz, bo wszyscy si臋 od nas odsun膮, gdy偶 ludzie nie lubi膮 ludzi o twarzach bez u艣miechu i wiecznie zmartwionych i roszczeniowych. Ludzie odsuwaj膮 si臋 od ludzi markotnych, zgorzknia艂ych i tych, kt贸rzy nie potrafi膮 rozm贸wcy patrze膰 prosto w oczy.

Zmierzam do tego, 偶e nale偶y z siebie wykrzesa膰 empati臋 i spojrze膰 na 偶ycie bardziej s艂onecznie bez wzgl臋du na to, ile 偶ycie da艂o nam w ko艣膰, a wtedy 偶ycie stanie si臋 bardziej 艂askawe i przez tak膮 postaw臋 znajdziemy osoby 聽-pere艂ki na swojej drodze.

Ja znalaz艂am pere艂k臋 w sieci i z tego powodu ogromnie si臋 ciesz臋. Ale i w 偶yciu realnym mam swoje pere艂ki, z kt贸rymi dogaduj臋 si臋 艣wietnie, cho膰 te pere艂ki przesz艂y w 偶yciu te偶 przez swoje traumy i piek艂o.

Ale znam te偶 osoby, kt贸re przesz艂y przez piek艂o, bo nawet przez ob贸z koncentracyjny, a mimo tego wci膮偶 tkwi膮 w tym obozie i nie licz膮 si臋 z drugim cz艂owiekiem, bo 偶yj膮 wci膮偶 traum膮 przez jak膮 przesz艂y. Nie lubi膮 ludzi i robi膮 wszystko, by tych ludzi wy艣miewa膰, dokopa膰 im, wyszydzi膰, co 艣wiadczy tylko o niskim instynkcie, 偶e prze偶yt膮 traum膮 nale偶y obdzieli膰 wszystkich dooko艂a. Uwa偶am, 偶e taka osoba nie jest osob膮 szcz臋艣liw膮, gdy偶 zamkn臋艂a si臋 w swojej nienawi艣ci i takim ludziom tylko trzeba wsp贸艂czu膰.

PS. Wiem, kiedy ja si臋 stan臋 w艣ciek艂a! Kiedy b臋dzie mnie bola艂o ca艂e cia艂o i lekarze nie przynios膮 mi ulgi. W贸wczas b臋d臋 pomstowa膰 na ca艂y 艣wiat, rozgoryczona, przestraszona i z艂a, 聽偶e mnie boli, a oni nie chc膮 mi tego skr贸ci膰. To jest jedyna moja forma agresji, bo tak bardzo si臋 boj臋 b贸lu.聽

Je艣li jeszcze mnie nie boli, to potrafi臋 kocha膰 艣wiat i ludzi i wci膮偶 dostrzegam, 偶e wielu z nich, to dobrzy ludzie.

Chyba przynudzi艂am 馃榾 – Wybaczcie starszej kobiecie 馃檪

B膮d藕my dla siebie dobrzy cho膰by na Wiosn臋 馃榾

Przepraszam za ten tekst przed 艣wi臋tami! (Artyku艂 z sieci)

Mamo, jedziemy do domu opieki. Czyli jak zajmujemy si臋 starymi rodzicami

Aleksandra Szy艂艂o
24.03.2016 01:02
Fot. GETTY IMAGES
Kaza艂a nam przyrzec, 偶e nie oddamy jej ani do szpitala, ani do 偶adnego domu opieki.
Artyku艂 otwarty w ramach bezp艂atnego limitu prenumeraty cyfrowej
Agnieszka: – Mama ko艅czy 87 lat. Mieszka sama. Prawie ju偶 nie widzi, nie mo偶e sama wyj艣膰. W zdrowszym oku ma widzenie tunelowe – jaskra. Porusza si臋 po mieszkaniu po omacku, na pami臋膰, dobrze je zna.Co drugi dzie艅 przychodz膮 do niej dwie, a czasem nawet trzy Ukrainki. Robi膮 zakupy, sprz膮taj膮, gotuj膮. Mam臋 m臋czy, 偶e to one gotuj膮, uwielbia艂a gotowa膰 i przede wszystkim umie 艣wietnie to robi膰. Mama za Ukrainki p艂aci sama. Wspieraj膮 j膮 w tym Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu i Claims Conference, organizacja 艣wiadcz膮ca pomoc ocalonym z Zag艂ady. Mama jako dziesi臋ciolatka trafi艂a do getta, potem do ko艅ca wojny ukrywa艂a si臋. Gdyby mia艂a tylko emerytur臋, by艂oby bardzo 藕le. Mimo i偶 pracowa艂a ci臋偶ko, by艂a reporterk膮 radiow膮. Radio by艂o jej 偶yciem, pracowa艂a, a偶 choroba dos艂ownie nie przyku艂a jej do 艂贸偶ka.

To si臋 sta艂o nieca艂e dwa lata temu. Mama z艂ama艂a staw biodrowy. Z艂amanie by艂o wynikiem chemii, mama od lat ma nowotw贸r. Chemia pustoszy ko艣ci. Przed z艂amaniem, w lepsze dni, mama by艂a w stanie wyj艣膰 do najbli偶szego sklepu. Ambicja mam臋 trzyma艂a, nie zgadza艂a si臋 na 偶adn膮 pomoc. Po z艂amaniu musia艂a odpu艣ci膰. Zacz臋艂y regularnie przychodzi膰 Ukrainki.

Mama ma partnera 偶yciowego. Tego samego od 45 lat. Nigdy razem nie zamieszkali. Bronek mieszka w Olsztynie, mam臋 w Warszawie trzyma艂a praca. Teraz mogliby razem zamieszka膰. Ale ju偶 obydwojgu wydaje si臋, 偶e to za du偶e przedsi臋wzi臋cie. Trzeba by sprzeda膰 jedno mieszkanie – on ma ogromn膮 bibliotek臋, gdzie pomie艣ci ksi膮偶ki?

Zawsze by艂o tak, 偶e z Bronkiem sp臋dzali razem wakacje, przez wiele lat pod namiotem. Za komuny dziennikarz radiowy mia艂 sze艣膰 tygodni urlopu. Dopiero niedawno zrezygnowali z tego pomys艂u na rzecz domku letniskowego. Gdy mama zwolni艂a w pracy, sp臋dzali tak ca艂e lato, rozstawali si臋 na zim臋. Przez reszt臋 roku odwiedzali si臋. Po z艂amaniu biodra mama nie mo偶e ju偶 wybra膰 si臋 w podr贸偶, Bronek przyje偶d偶a do Warszawy.

Ja te偶 mieszkam na Mazurach, ale daleko od Olsztyna, na wsi. Za ka偶dym razem, gdy trzeba mam臋 dowie藕膰 na chemi臋 czy badania, czy wyk艂贸ci膰 si臋 o co艣 w szpitalu – wsiadam w auto i w trzy godziny jestem. Sama z siebie nie lubi臋 przyje偶d偶a膰 do Warszawy. Po latach intensywnej pracy w r贸偶nych instytucjach kultury w du偶ych miastach wybra艂am sobie na emerytur臋 domek w g艂uszy. To moja samotnia, tu t艂umacz臋 ksi膮偶ki.

Czy bra艂y艣my z mam膮 pod uwag臋, 偶e zamieszka u mnie? Nie by艂o nigdy na ten temat rozmowy, ale mama wie, 偶e ja bym nie chcia艂a. Czy mama by chcia艂a? Nie wiem. Mama, niezale偶nie od stanu zdrowia, jest samodzielna i uparta. Dla obu stron by艂aby to m臋ka. Wzi臋艂abym mam臋 tylko w wypadku kompletnej niemo偶no艣ci rozwi膮zania tej sytuacji inaczej.
Oddanie jej do domu opieki nie wchodzi w gr臋. By艂aby bardzo nieszcz臋艣liwa. Po do艣wiadczeniach szpitalnych straci艂am zaufanie do jakiejkolwiek formy zorganizowanej opieki. Powiem wprost: mama po z艂amaniu biodra nie wysz艂aby 偶ywa ze szpitala, gdyby nie to, 偶e godzinami wisia艂am na telefonie z przyjaci贸艂k膮 geriatr膮. Relacjonowa艂am przyjaci贸艂ce objawy, jakie ma mama, koczowa艂am na szpitalnym korytarzu i wymusza艂am na lekarzach podstawowe dzia艂ania. Do dzi艣 nie mog臋 uwierzy膰, 偶e gdy mamie przypl膮ta艂o si臋 w szpitalu zapalenie p艂uc i dosta艂a 39,5 st. gor膮czki, lekarz internista szed艂 do niej na ortopedi臋 z innego pi臋tra p贸艂tora dnia! To co by by艂o, gdybym nie pilnowa艂a?

Wiszenie na telefonie jest wa偶n膮 cz臋艣ci膮 mojej relacji z mam膮. Od lat dzwoni do mnie kilka, nawet kilkana艣cie razy dziennie. Niedawno jeszcze doprowadza艂o mnie to do sza艂u. Pyta艂am, dlaczego daje sobie prawo, by dzwoni膰 do mnie o dowolnej godzinie z byle g艂upot膮. Kiedy by艂am dzieckiem, jedynaczk膮, zosta艂o mi jasno powiedziane, 偶e rodzice maj膮 wa偶niejsze sprawy, ni偶 zajmowa膰 si臋 mn膮. Mama wychodzi艂a na noc do pracy, zostawa艂am w domu sama i strasznie si臋 ba艂am. Raz, jakim艣 cudem, znalaz艂am numer do niej do redakcji i zadzwoni艂am w nocy, powiedzie膰, 偶e si臋 boj臋. Dosta艂am tak膮 bur臋, 偶e przeszkadzam, 偶e na d艂ugo odechcia艂o mi si臋 dzwonienia. Ale teraz, jak mama jest w takim powa偶nym stanie, to ju偶 odpu艣ci艂am. Niech dzwoni.

Nie rozpatruj臋 kwestii opieki nad mam膮 w kategorii powinno艣ci ani w kategorii osobistego rozwoju, 偶e mnie to jako艣 ubogaca. Chodzi o nasz膮 relacj臋. Nie oddam mamy, byle mie膰 j膮 z g艂owy. Cho膰 czasami zdarza艂o mi si臋 powiedzie膰: „Nie my艣l, 偶e przesz艂am na emerytur臋, by si臋 tob膮 zajmowa膰”. Ale ja te偶 czasem jej potrzebuj臋. Czasem si臋 jej radz臋. Z mam膮 jest o czym porozmawia膰.

2.

Anna: – Pierwsza rzecz, jak膮 chcia艂abym powiedzie膰 bliskim osoby, u kt贸rej lekarze zdiagnozowali alzheimera, to 偶eby nie ba艂y si臋 i艣膰 do opieki spo艂ecznej. 殴le brzmi, zw艂aszcza osoby nie藕le sytuowane, jak my, miewaj膮 opory. Tymczasem za艂atwi艂am w ten spos贸b mamie wykwalifikowane, oddane opiekunki. P艂acili艣my, ale i tak mniej ni偶 na wolnym rynku. Wtedy mama mieszka艂a z moj膮 siostr膮. A raczej siostra z mam膮, bo siostra nigdy nie wyprowadzi艂a si臋 z rodzinnego domu.

Po trzech latach zobaczy艂am w telewizji, jak Hanna Gronkiewicz-Waltz przecina wst臋g臋 w pierwszym w Warszawie profesjonalnym dziennym domu opieki dla os贸b z alzheimerem, na Mokotowie. Dla nas! – pomy艣la艂am. Ale nie powiedzia艂am nic siostrze, bo z moj膮 siostr膮 jest tak, 偶e jak ja co艣 zaproponuj臋, ona na sto procent b臋dzie na nie. Postanowi艂am czeka膰, a偶 sama na to wpadnie. Wpad艂a.

Do o艣rodka zawozi si臋 rodzica o 贸smej rano i zabiera o siedemnastej, rodzina zyskuje czas na prac臋. Mama otrzyma艂a tam kompleksow膮 specjalistyczn膮 terapi臋, co jest niezwykle istotne, bo op贸藕nia proces neurodegradacyjny. W czasie gdy u mamy zdiagnozowano chorob臋, przeczyta艂am w „Polityce” artyku艂 o alzheimerze, lekarz t艂umaczy艂 tak: z alzheimerem jest jak z rdzewieniem karoserii. Auta zje偶d偶aj膮 z ta艣my fabrycznej tego samego dnia, ale rdzewie膰 ka偶de b臋dzie inaczej. Jedno od klamek, inne od szyb. Tak jest z pacjentami z chorob膮 neurodegradacyjn膮, u ka偶dego post臋puje inaczej. Nie mo偶na przewidzie膰, co b臋dzie za miesi膮c, rok. Jeden chory najpierw przestanie rozpoznawa膰 bliskich, drugi najpierw przestanie sam korzysta膰 z toalety. Dlatego tak wa偶ne s膮 膰wiczenia.

Przekonuj臋 znajomych, 偶eby nie wstydzili si臋 oddawa膰 chorych rodzic贸w na terapi臋. W naszym spo艂ecze艅stwie wci膮偶 pokutuje przekonanie, 偶e jestem godzien szacunku tylko, je艣li si臋 ca艂kowicie po艣wi臋c臋 i sam zajm臋 rodzicem non stop.

Osoba na pewnym etapie alzheimera reaguje jak dziecko. Nie ma sensu t艂umaczy膰: „Mamo, jutro pojedziemy do o艣rodka, kt贸ry nazywa si臋 tak i tak, zajm膮 si臋 tob膮 specjali艣ci”. M贸wi si臋: „Mamo, jedziemy na fajn膮 wycieczk臋”, 艂apie ciep艂o za r臋k臋 i wsiada do auta. Mama reagowa艂a jak barometr na nasze nastroje, miny, ton g艂osu.

Wcze艣niej z m臋偶em prze偶yli艣my w ci膮gu jednego roku 艣mier膰 jego matki, kt贸ra chorowa艂a na raka; nast臋pnie mojego taty, te偶 rak, i m臋偶a taty, kt贸ry by艂 bardzo zdrowy i nic nie zapowiada艂o jego odej艣cia. Przyjaciele pytali, jak przez co艣 takiego przej艣膰. Nie da si臋 racjonalnie ustawi膰 opieki nad rodzicem.

Jak kto艣 si臋 艂udzi, 偶e dzi臋ki pieni膮dzom logicznie ustawi logistyk臋 i zapewni rodzinie wzgl臋dny spok贸j, mo偶e si臋 zdziwi膰. To jest lawirowanie od po偶aru do po偶aru. Rodzice okopuj膮 si臋 w swojej samodzielno艣ci. My pozostajemy w bezradno艣ci wobec ich oporu. Chory rodzic pr贸buje zaczarowa膰 艣wiat, w ten spos贸b 艂apie si臋 偶ycia. Jest przywi膮zany do codziennych rytua艂贸w. Popo艂udniow膮 herbat臋 zawsze robi艂a mi 偶ona? To tak ma by膰, bo p贸ki tak jest, to znaczy, 偶e wszystko jest dobrze. Rodzice chc膮 pozosta膰 t膮 instancj膮 wy偶ej, nie chc膮 pos艂ucha膰.

W domu dziennej opieki na Mokotowie mo偶na zosta膰 tak d艂ugo, jak d艂ugo chory sam korzysta z toalety i nie rozbija grupy. Nieuchronnie przychodzi ten dzie艅, 偶e trzeba si臋 po偶egna膰.Gdy mama wr贸ci艂a do domu, wyst膮pi艂am do s膮du o jej ubezw艂asnowolnienie. Ba艂am si臋, 偶e mo偶e zosta膰 wykorzystana. Jaki艣 domokr膮偶ca sprzeda jej garnki za 5 tys. czy wetknie po偶yczk臋. By艂o dla mnie oczywiste, 偶e skoro mama mieszka z siostr膮, siostr臋 zg艂osimy na prawn膮 opiekunk臋. Ale siostra wyci臋艂a mi numer. Przysz艂a do s膮du i og艂osi艂a, 偶e to mnie zg艂asza na opiekuna, bo ona nast臋pnego dnia wyje偶d偶a na wiele miesi臋cy za granic臋. Nie mog艂a mnie uprzedzi膰? Przekaza艂a mi w s膮dzie matk臋 jak worek ziemniak贸w. Tu偶 przed d艂ugim weekendem, podczas kt贸rego okaza艂o si臋, 偶e wszystkie piel臋gniarki albo wyjecha艂y, albo s膮 ju偶 dawno porezerwowane.
Wtedy podj臋艂am najlepsz膮 decyzj臋 w 偶yciu: zadzwoni艂am do felicjanek, kt贸re prowadz膮 w Bia艂o艂臋ce dom opieki dla chronicznie chorych kobiet. Od przyjaci贸艂 wiedzia艂am, 偶e s膮 godne zaufania. Podczas pierwszej rozmowy siostra dyrektorka powiedzia艂a, 偶e nie ma miejsc, ale doda艂a: „Prosz臋 czeka膰 na telefon. W ka偶dym miesi膮cu mamy uroczyst膮 msz臋 i kogo艣 brakuje”. Tak w艂a艣nie delikatnie.

Po dw贸ch dniach odebra艂am telefon, 偶e mo偶emy przyje偶d偶a膰.

Do felicjanek trzeba ju偶 by艂o zawie藕膰 mam臋 wynaj臋t膮 karetk膮. Jej stan z dnia na dzie艅 pogarsza艂 si臋. Mia艂a wylewy, nie by艂o ju偶 kontaktu. Tam mama sp臋dzi艂a ostatni miesi膮c. By艂am u niej codziennie. Zauwa偶y艂am, 偶e w godzinach 10-11.30 jest w lepszej formie. Codziennie jak w zegarku. Czyta艂am jej wtedy ksi膮偶ki i trzyma艂am za r臋k臋. To by艂o jedyne, co mi przysz艂o do g艂owy. Po obiedzie mama zasypia艂a.

Na szcz臋艣cie wtedy, po powrocie z s膮du, nie przysz艂o mi do g艂owy, 偶eby zawie藕膰 mam臋 do szpitala. U felicjanek naogl膮da艂am si臋, w jakim stanie odbierani s膮 seniorzy po kilku tygodniach w szpitalu. Odle偶yny, cz臋sto przypl膮tuje si臋 dodatkowa infekcja. Czasem nie ma wyj艣cia. Ale je艣li jest, lepiej tego unikn膮膰 w sytuacji, gdzie i tak nie ma mowy o leczeniu, chodzi o opiek臋.

U felicjanek wspania艂e by艂o to, 偶e s膮 wyczulone na potrzeby chorej i szybko reaguj膮. Jednego dnia przyje偶d偶am – mama ma zmienion膮 diet臋. Nie by艂a ju偶 w stanie po艂yka膰, dostaje g臋ste zupy. Innego dnia – ma ju偶 sond臋 z pokarmem. Kolejnego – jest maska tlenowa, cewnik. Cz艂owiek w domu sam nie ma o tym wszystkim zielonego poj臋cia.
Z czasu gdy opiekowali艣my si臋 z m臋偶em w domu te艣ciow膮 i moim ojcem, pami臋tam ci膮g艂y strach. Czy ten nowy objaw to znak, 偶e mamy pilnie wzywa膰 karetk臋? Czy to normalne? I ci膮gle wzywali艣my pogotowie albo niepotrzebnie, albo za p贸藕no. Te艣ciowa przez pewien czas nie oddawa艂a moczu i jak w ko艅cu wezwali艣my karetk臋, powiedziano nam, 偶e przyjechali w ostatniej chwili. Za chwil臋 p臋k艂by jej p臋cherz! Wyobra偶a sobie pani narazi膰 chor膮 na nowotw贸r osob臋 na taki dodatkowy b贸l! A my przecie偶 nie wiedzieli艣my, kiedy zak艂ada si臋 cewnik, nikt nas o tym nie uprzedzi艂. Dlatego by艂am taka szcz臋艣liwa, 偶e mama jest pod profesjonaln膮 opiek膮.

Jeste艣my ateistami, ale felicjanki ani razu nie da艂y nam odczu膰, 偶e to problem. Nie by艂o pr贸b nawracania nas. M膮偶 na pocz膮tku chodzi艂 za to po tym domu mocno zdziwiony. Szepta艂 do mnie: „Anka, one si臋 u艣miechaj膮! One chyba nawet ciebie lubi膮! One lubi膮 pacjent贸w!”. Po do艣wiadczeniach szpitalnych i opowie艣ciach znajomych o innych domach opieki cz艂owiek si臋 tego nie spodziewa. My艣l臋, 偶e to wcale nie jest 艂atwe lubi膰 pacjent贸w. Zw艂aszcza 偶e tu ka偶dy przyje偶d偶a umiera膰.

Jedyne, co nie pozwala艂o zapomnie膰, 偶e jest to miejsce katolickie, to msze transmitowane w niedziel臋 przez radiow臋ze艂, na ca艂y regulator. Ale przecie偶 wi臋kszo艣膰 pacjentek chce s艂ucha膰, a niedos艂ysz膮. Wi臋c jest to zrozumia艂e. Przyjaci贸艂ka, kt贸ra te偶 mia艂a mam臋 w tym domu, k艂贸ci艂a si臋 o te msze. Ja odpu艣ci艂am.

Tego dnia, gdy siostry uprzedzi艂y, 偶e z mam膮 jest bardzo 藕le, zosta艂am. Zaskoczy艂a mnie taka sytuacja: po kilku godzinach czuwania zesz艂am pi臋tro ni偶ej zrobi膰 sobie kaw臋, a gdy wr贸ci艂am po trzech minutach, przy mamie ju偶 by艂a siostra. Umieraj膮cej nie zostawia si臋 samej. Gdy mama odesz艂a, po pewnym czasie jedna z si贸str zapyta艂a, czy chc臋 porozmawia膰 o 艣mierci.
W naszym spo艂ecze艅stwie panuje hipokryzja: z jednej strony m贸wimy, 偶e nie wolno oddawa膰 starych rodzic贸w, z drugiej – w domu cz臋sto wolimy opiekowa膰 si臋 rodzicem nie swoimi r臋kami, tylko r臋kami siostry lub brata. Mam przyjaciela, kt贸ry zaproponowa艂 braciom, 偶e we藕mie mam臋 z alzheimerem do siebie, bo ma najwi臋kszy dom. Ale u mamy, by艂ej nauczycielki, choroba posz艂a w takim kierunku, 偶e dzie艅 i noc wyzywa艂a najwi臋kszymi wulgaryzmami synow膮 i wnuczk臋. Nikt nie podejrzewa艂, 偶e ta dystyngowana kobieta zna w og贸le takie wyrazy. Byli na skraju wytrzyma艂o艣ci. Gdy m贸j przyjaciel zacz膮艂 z bra膰mi temat, 偶e mo偶e trzeba b臋dzie jako艣 inaczej zorganizowa膰 mamie opiek臋, oburzyli si臋 i odwr贸cili. A wie pani, co mojemu przyjacielowi powiedzia艂 spowiednik? „Matce to ty ju偶 wiele nie pomo偶esz, a stracisz rodzin臋”.

Moja siostra za艂o偶y艂a mi teraz spraw臋 w s膮dzie, 偶e odda艂am mam臋 do felicjanek i w ten spos贸b narazi艂am jej zdrowie.

3.

Marta: – Do 93. roku 偶ycia mama mieszka艂a sama, w segmencie ze schodami. By艂a oty艂a, nie wychodzi艂a ju偶 na zakupy, porusza艂a si臋 po domu i ogrodzie. Dwa razy w tygodniu przychodzi艂a pani, robi艂a zakupy i sprz膮ta艂a. Trzy uliczki dalej mieszka moja starsza siostra, w tym czasie by艂a ju偶 na emeryturze. Mia艂y sta艂y rytua艂: siostra przychodzi艂a do mamy ko艂o jedenastej, pi艂y herbat臋, gotowa艂y obiad, jad艂y. Ja przez lata codziennie wpada艂am wieczorem, du偶o pracuj臋. W ka偶d膮 niedziel臋 u mamy by艂 obiad, absolutnie obowi膮zkowy. Dwa razy w tygodniu mama gra艂a w bryd偶a, jak przesta艂a wychodzi膰, znajomi wpadali do niej.

Mama nie by艂a ani dnia sama. Mimo to nie by艂o wszystko w porz膮dku. Mimo 偶e by艂am tam dzie艅 w dzie艅, mama wci膮偶 uwa偶a艂a, 偶e jestem za ma艂o. Niby tego nie m贸wi艂a, ale dawa艂a do zrozumienia. By艂o sta艂e napi臋cie. Chcia艂am si臋 ni膮 zajmowa膰, ale du偶o pracuj臋, nawet po 12 godzin. Mam doros艂膮 c贸rk臋 i wnuki, z kt贸rymi lubi臋 si臋 pobawi膰. I padam na nos. A jeszcze chcia艂abym czasem spotka膰 si臋 z przyjaci贸艂kami, poczyta膰 ksi膮偶k臋. Od 20 lat jestem rozwiedziona i ceni臋 ten m贸j 艣wiat, kt贸ry sobie zbudowa艂am: przyja藕nie, ale te偶 samotno艣膰.

Gdyby mama chocia偶 da艂a si臋 sob膮 zaopiekowa膰. Ale by艂o tak: najpierw przynie艣, wynie艣, pozamiataj, a potem siadaj i s艂uchaj: „Jestem matk膮 i mam obowi膮zek ci臋 poinstruowa膰”. Sta艂a jakby na mostku kapita艅skim, a ja czu艂am si臋 ubezw艂asnowolniona.

Moja siostra ma ducha samarytanki. Ale te偶 mia艂a mi za z艂e, 偶e za ma艂o si臋 udzielam. Pomimo 偶e to ja zawsze wszystko mamie finansowa艂am. Emerytura s艂u偶y艂a mamie wy艂膮cznie na jej drobne osobiste wydatki. Po jakim艣 czasie budzi si臋 w cz艂owieku sprzeciw i niewiele mo偶na z tym zrobi膰. Moja przyjaci贸艂ka powiedzia艂a kiedy艣: „Patrz, to niesprawiedliwe, oni opiekuj膮 si臋 nami do 18. roku 偶ycia i ju偶. A my nimi czasami po kilkadziesi膮t lat, w terrorze emocjonalnym”. Co艣 w tym jest.

W wieku 93 lat mama dosta艂a udaru. Nie wsta艂a z 艂贸偶ka. Za dziesi臋膰 dni mia艂am wa偶ny wyjazd zagraniczny, musia艂am na gwa艂t znale藕膰 fachow膮 opiek臋. Zadzwoni艂am do prywatnej kliniki medycznej. Opiekunowie p艂atni za dob臋. Strasznie drogo, ale profesjonalnie i bezpiecznie. Po moim powrocie trzeba by艂o szuka膰 czego艣 innego. Wbrew pozorom to wcale nie艂atwe, je艣li czas nagli, a potrzebujemy kogo艣 godnego zaufania, kto zamieszka z chor膮 matk膮 w jej domu.

Przypomnia艂o mi si臋, 偶e znajomym niedawno zmar艂 rodzic i zwolnili opiekunk臋, kt贸r膮 bardzo chwalili. Zadzwoni艂am, uda艂o si臋, szuka pracy. Przed mam膮 musia艂y艣my ukrywa膰, 偶e to Ukrainka. 呕e i tak s艂ysza艂a po akcencie? Pewnie tak, no widzi pani, taki cyrk. Ale musia艂y艣my udawa膰, 偶e nie, bo mama jeszcze z wojny mia艂a przekonanie, 偶e Ukrai艅cy to najgorsze plemi臋 i do domu 偶adnego nie wpu艣ci. Je艣li chodzi o piel臋gnacj臋, Ukrainka by艂a na sz贸stk臋. Umia艂a profesjonalnie mam臋 podnosi膰, my艂a, przez rok nie dopu艣ci艂a do najmniejszej odle偶yny. Potrafi艂a skuteczniej ni偶 ja wyk艂贸ca膰 si臋 przez telefon z NFZ o przys艂uguj膮ce mamie wizyty lekarskie i badania. Ale mama i tak przywo艂ywa艂a mnie, jak tylko uwa偶a艂a, 偶e Ukrainka nie s艂yszy, i wyra偶a艂a pretensje. 呕e co my艣my jej zrobi艂y, 偶eby ona musia艂a w takim towarzystwie, z kim艣 tak niegodnym jej intelektu. Ukraince p艂aci艂am 3,4 tys. miesi臋cznie plus ZUS.

Ewentualne oddanie do domu opieki to by艂o absolutne tabu. Mama kaza艂a nam przyrzec, 偶e nie oddamy jej ani do szpitala, ani do 偶adnego domu opieki. Zreszt膮 15 lat wcze艣niej z chorym ojcem objecha艂y艣my kilka takich dom贸w i to, co zobaczy艂y艣my, zrazi艂o nas na zawsze. Ojciec odszed艂 w domu, na moich r臋kach.Pami臋tam ten wiecz贸r, mama stan臋艂a w drzwiach sypialni ojca, popatrzy艂a na niego i powiedzia艂a: „To ju偶 d艂ugo nie potrwa”. I posz艂a do siebie spa膰. Rodzice byli dobrym ma艂偶e艅stwem, ale taka by艂a mama, niewylewna. Ja zosta艂am z ojcem na noc.

Natomiast mam臋 do szpitala w ko艅cu odda艂y艣my. I to jest jedyne, co mam sobie do zarzucenia. Kiedy stan bardzo si臋 pogorszy艂, kilka razy przyje偶d偶a艂o pogotowie i chcieli mam臋 zabiera膰. Za ka偶dym razem upiera艂y艣my si臋, 偶e nie. W ko艅cu mama zupe艂nie przesta艂a m贸c prze艂yka膰. Ba艂y艣my si臋, 偶e umrze z g艂odu, kolejny raz wezwa艂y艣my pogotowie. Zacz臋艂a si臋 nasza siedmiotygodniowa epopeja szpitalna.

Kilka godzin siedzia艂y艣my w izbie przyj臋膰, zero informacji. Potem przez siedem tygodni wyczekiwa艂y艣my na korytarzach na jakiegokolwiek lekarza, ka偶dy op臋dza艂 si臋 od nas jak od much. Pacjent – obiekt, rodzina – natr臋ci. Przecie偶 rozumia艂am, 偶e szanse na wyzdrowienie s膮 zerowe. Ale czy lekarz nie m贸g艂by um贸wi膰 si臋 z nami na jak膮kolwiek godzin臋, raz dziennie, by odpowiedzie膰 na kilka pyta艅?

Do szpitala nadal codziennie przychodzi艂a Ukrainka. Zwil偶a艂a mamie usta, masowa艂a j膮. O proste rzeczy nie mog艂y艣my dopyta膰 lekarza: Czy rurka do karmienia musi by膰 na sta艂e w mamy ustach? Czy aparat do mierzenia ci艣nienia musi by膰 stale zaci艣ni臋ty na mamy nadgarstku? Przecie偶 r臋ka spuch艂a jak baleron, to musi bole膰. Z ka偶d膮 tak膮 duperel膮 lata艂y艣my po pokojach, by艂y艣my przeganiane, by w ko艅cu us艂ysze膰: „Tak, mo偶na”. Ale jak, kiedy? Nikt niczego nam nie t艂umaczy艂. „Moje c贸rki krowy” to najlipniejszy film, jaki widzia艂am w 偶yciu! Tam umieraj膮ca matka le偶y w szpitalu w make-upie i ca艂y personel si臋 ko艂o niej kr臋ci. Specjalnie posz艂am na to do kina, 偶eby si臋 wzruszy膰 po naszych przej艣ciach, a u艣mia艂am si臋.

Po odej艣ciu mamy us艂ysza艂am w miar臋 wsp贸艂czuj膮cy ton lekarki oznajmiaj膮cej zgon. To wszystko.

Fundacja Agory

Fundacja Agory w 2016 roku zbiera 艣rodki z 1%, by w艂膮czy膰 si臋 w dzia艂ania zwi膮zane z dziennymi domami opieki dla os贸b starszych wymagaj膮cych ci膮g艂ej opieki, w tym ot臋pia艂ych (np. z chorob膮 Alzheimera). Fundacja b臋dzie promowa膰 tworzenie takich dom贸w przez gminy i organizacje. Fundacja skupi si臋 te偶 na tematach pomocy dla opiekuj膮cych si臋 chorymi (wypadaj膮 z rynku pracy, czuj膮 si臋 przem臋czeni i wypaleni) – potrzebna im terapia i szkolenia. Fundacja prosi o wp艂aty: KRS 0000210120