Depresja jest dziedziczna, ale trzeba umieć się ratować

To były lata 60-te, a ona była od kilku lat już mężatką. Urodziła dwoje, zdrowych dzieci i żyła między domem, a pracą, bo pracować musiała. Nie mogli z mężem żyć tylko z jednej pensji, a więc godziła obowiązki i sobie świetnie radziła. Mąż z racji pracy nie wiele jej pomagał, ale jeśli tylko miał wolne był zawsze blisko rodziny.

Jej rodzice dawno się rozwiedli, bo ojciec jej nie był ani dobrym mężem, ani ojcem. Lubił zaglądać do kieliszka, a kiedy wypił to awantury w domu były na porządku dziennym. Leciało wszystko wtedy i ojciec demolował, co mu pod ręce wpadło i nie tylko duszę żony i dzieci, a więc matka jej doszła w pewnym momencie do wniosku, że nie należy ratować tego małżeństwa.

Rodzice jej zamieszkali osobno i w pewnym momencie ojciec jej wyjechał do innego miasta, bo tam otrzymał skromną kawalerkę i w zasadzie wszyscy odetchnęli, że pozbędą się tego człowieka ze swojego życia, który nie potrafił niczego uszanować i docenić.

Obie z mamą pomogły mu się urządzić, a więc transportem zawiozły mu najpotrzebniejsze meble, firany i zasłony, oraz podstawowe przedmioty jak talerze i garnki, a więc miały nadzieję, że jakoś mu pomogły i będzie potrafił żyć już samotnie i to będzie dla niego najlepsze wyjście.Rodzina zawsze mu ciążyła i często wykrzykiwał, że nie będzie tracił na rodzinę swoich pieniędzy.

Mama jej doskonale sobie  radziła po rozwodzie. Urządziła swój dom z gustem, choć nie bogato, ale z wyszukaną skromnością. Często  pomagała jej przy dzieciach za co była jej bardzo wdzięczna. Cieszyła się, że mama odbiła się od dna i otrzepała z nieudanego małżeństwa, a na jej twarzy coraz częściej pojawiał się uśmiech.

Otrzymała wiadomość w pewnym momencie, że jej ojciec kompletnie sobie nie radzi i administracja bloku prosi ją o kontakt.

Wsiadła w pociąg i potem musiała dotrzeć jeszcze kawałek pieszo, by zobaczyć, co się dzieje. Okazało się, że ojciec w domu ma tylko brudne legowisko, bo wszystko przepił, albo go okradziono,

Zaczęła wynosić kupę śmieci z jego mieszkania i wyszorować gary przypalone i ogólnie posprzątać, bo bałagan był niesamowity. Gdzieś po kątach stały puste butelki po piwie i pety po papierosach, a więc to był obraz nędzy i rozpaczy.

Kiedy ojca spytała dlaczego sobie nie radzi, ten odpowiedział, że nie potrafi samotnie żyć, bo nie ma motywacji i czuje się opuszczony i samotny. Na niczym mu nie zależy i może tu, w grajdole umrzeć.

Nie wiedziała, co mu odpowiedzieć, bo przecież ją bił i jej matkę, a to alkohol był dla niego najlepszym przyjacielem, ale nie mogła patrzeć jak wegetuje samotnie. Bolało ją serce i nie chciała, by w swoim grajdole umarł z brudu i głodu.

Postarała się o dom opieki dla swego ojca i była szczęśliwa, kiedy po pół roku udało się umieścić ojca w naprawdę dobrym domu opieki społecznej. Miała farta, bo pewien lekarz w tym jej bardzo pomógł.

Wyciszyła się więc, bo tam ojciec nie mógł spożywać alkoholu i jeśli tylko mogła, to go w tym domu odwiedzała, bo mąż ją woził po 200 kilometrów w jedną stronę.

Dzieci jej w tym czasie  opuściły rodzinne gniazdo, a ona nigdy o ojcu nie zapomniała, ale pewnego dnia otrzymała telefon, że ojciec jej się powiesił.

Prokuratura, sprowadzenie zwłok i całe to zamieszanie, ale zniosła to wszystko i po pogrzebie zrobiła rachunek sumienia, czy zrobiła wszystko, by przedłużyć ojcu życie. Ordynator domu opieki jej oznajmił, że ojciec cierpiał na depresję, czego oni nie zauważyli.

Kiedy obchodziła z mężem 30 rocznicę ślubu, ten nagle zmarł na uroczystości na zawał serca, Było to tak niespodziewane, że nie mogła długo zrozumieć, dlaczego mąż ją tak szybko opuścił, Zapadła się w sobie na kilka miesięcy, ale postanowiła o siebie walczyć mimo ogromnej żałoby w sercu. Postanowiła, że da sobie radę bez kochanego męża, który tak bardzo jej w życiu pomagał.

Dzieci zaglądały do niej i widziały, że ona sobie dobrze radzi, ale w pewnym momencie nastąpiło załamanie i ona przestała o siebie walczyć, bo nie miała już dla kogo.

Poranki samotne i nie było dla kogo zrobić już śniadania. Nie miała o kogo dbać i z kim porozmawiać, co poskutkowało, że nie chciało się jej wstawać z łóżka, ani cokolwiek dla siebie ugotować i zrobić zakupy. Wszystko było bez sensu i zauważyła, że się zapada w depresji, tak jak jej ojciec, który nie miał dla kogo żyć.

Powieliła dokładne charakter swojego ojca, który bez bliskich się załamał, choć zapracował na to, by być samotnym. Jednak ona na szczęście miała dzieci, które zaprowadziły ją do psychiatry i dobrze dobrane leki spowodowały, że na nowo stanęła na nogi i depresja jej nie pokonała.

Jej miłością są teraz wnuki i kwiaty na parapetach, oraz fakt, że dzieci nie odstępują jej na krok.

Aby zminimalizować jej samotność, kupiono dla niej komputer, a więc jednocześnie nauczono jak się tą maszynka posługiwać, co sprawiło, że stała się częścią społeczności wirtualnej dającą namiastkę życia w społeczeństwie, gdzie można wyrazić siebie i poznać ciekawych ludzi. Mimo wieku to komputer stał się jej oknem na świat, co ją uratowało przed powieleniem losów jej ojca.

4 myśli na temat “Depresja jest dziedziczna, ale trzeba umieć się ratować

  1. Owszem, predyspozycje do depresji są dziedziczne. Jednak nie determinują one zachorowania. Najczęściej musi zdarzyć się coś, co wyzwoli wybuch choroby. Każda trauma może stać się przyczyną zapaści, co zresztą wynika z Twojego tekstu.

    Polubienie

  2. Depresja, która jest dziedziczona to raczej nie jest coś, na co pomaga podłączenie do internetu. A w przypadku starszych mężczyzn, pytanie o depresję w rodzinie to właśnie pytanie o to, czy tata przypadkiem nie pił. Wbrew pozorom wcale nie ma teraz plagi depresji, po prostu w przeszłości ładnie maskował ją np. alkoholizm.

    Polubienie

  3. Wydaje mi się, że to dawniej nie potrafiono wystawić diagnozy o depresji, a teraz ją jest łatwiej rozpoznać. Niestety, ale dane są okrutne, bona depresję choruje coraz więcej ludzi. Wystarczy wejść na fora o depresji,

    Pozdrówki 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s