Archiwum dnia: 19 marca, 2016

Jej mi艂y m贸wi: -Masz w艂osy jak per艂y. Jej dzieci m贸wi膮: -Stara wariatka.

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Dzisiejszy, wieczorny wpis zaczn臋 od 聽wiersza, by potem odnie艣膰 si臋 do moich spostrze偶e艅 i przemy艣le艅.

Ma sze艣膰dziesi膮t lat.
Prze偶ywa najwi臋ksz膮 mi艂o艣膰 swojego 偶ycia.
Chodzi z mi艂ym pod r臋k臋,
Wiatr rozwiewa ich siwe w艂osy.
Jej mi艂y m贸wi:
-Masz w艂osy jak per艂y.
Jej dzieci m贸wi膮:
-Stara wariatka.

– Anna 艢wirszczy艅ska

Nie wiem jak teraz to wszystko wygl膮da, bo tak du偶o jest teraz rozwod贸w i ma艂偶e艅stwa s膮 kruche i gibkie. Lekki wiatr i wszystko si臋 艂amie i rozpada niemal, 偶e w mig.

Wydaje mi si臋, 偶e kiedy艣 ma艂偶e艅stwa zawierane by艂y bardziej 艣wiadomie i mimo burz, zawirowa艅, niepowodze艅 ludzie potrafili pokona膰 te wszystkie przeszkody i wci膮偶 przy sobie trwali na dobre i z艂e, tak jak sobie przysi臋gali.

Oczywi艣cie nie generalizuj臋, bo rozwody by艂y zawsze i niekt贸rym parom zawartym w latach zaraz po wojnie, albo troch臋 p贸藕niej te偶 zdarza艂y si臋 rozpady, ale chyba te ma艂偶e艅stwa mia艂y solidniejsze podstawy i fundamenty od tych tera藕niejszych.

Ludzie si臋 dobierali i uk艂adali swoje 偶ycie od niczego, a wi臋c potrafili cieszy膰 si臋 z ka偶dej zarobionej z艂ot贸wki, a tak偶e z ka偶dego zakupionego talerza do wsp贸lnego gospodarstwa. Teraz m艂odzi zazwyczaj maj膮 od razu wszystko i nie potrafi膮 si臋 z tego cieszy膰 i to doceni膰.

Zmierzam do meritum, a wi臋c:

Zna艂am pewn膮 par臋 z poka藕nym ju偶 sta偶em w ma艂偶e艅stwie, bo kiedy ich pozna艂am (nie tak bardzo blisko), to byli przynajmniej 25 lat po 艣lubie. Kiedy wychodzili na miasto – zawsze razem, to nie spos贸b by艂o od nich oderwa膰 wzroku.

Bo偶e jak oni si臋 wspaniale dobrali. On wysoki, postawny m臋偶czyzna, wyprostowany jak strza艂a, cudnie zawsze ubrany i ona.

By艂a pi臋kn膮, zadban膮 kobiet膮, kt贸ra potrafi艂a si臋 ubra膰 i by艂a zawsze ubrana stosownie i bez zarzutu. Lubi艂a bia艂e bluzki wpuszczone w eleganckie spodnie i do tego zawsze szykowna szpilka.

Taka cudna para zawsze za r臋k臋 budzi艂a zachwyt i kobiety jej zazdro艣ci艂y, 偶e ma tak dobrego m臋偶a, a m臋偶czy藕ni, 偶e ma tak pi臋kn膮 偶on臋.

Mieli dwoje, udanych dzieci i oboje dbali o to, by dzieci wysz艂y na ludzi, co im si臋 uda艂o.

On my艂 w domu okna, a ona lubi艂a szy膰 i ich dzieci by艂y zawsze dobrze ubrane, bo ona mia艂a do tego talent. Opr贸cz szycia pracowa艂a i du偶o pomaga艂a ludziom, ale kiedy tylko mia艂a wolne lubi艂a i艣膰 do fryzjera i w艂osy zawsze mia艂a zrobione na b贸stwo.

Kiedy ich c贸rka pozna艂a Amerykanina i wyjecha艂a za m臋偶em do USA, to wraz z ni膮 pojecha艂a i jej matka, by pom贸c c贸rce si臋 urz膮dzi膰. Nie by艂o jej kilka miesi臋cy i pewnego razu, w pracy rozmawia艂am z jej m臋偶em, kt贸ry p艂aka艂 z t臋sknoty za 偶on膮 i sobie pomy艣la艂am, 偶e ich nic nie mo偶e rozdzieli膰, bo tak bardzo si臋 kochaj膮.

Niestety, ale rozdzieli艂a ich 艣mier膰. Ona umar艂a na raka, tak cicho, jak cicho 偶y艂a przy swoim m臋偶u. Sama dowiedzia艂am si臋 o jej odej艣ciu kilka miesi臋cy po pogrzebie.

Obserwowa艂am mojego s膮siada, znajomego, dobrego cz艂owieka, kt贸ry kocha艂 swoj膮 偶on臋 mi艂o艣ci膮 wielk膮 i oddan膮. Min臋艂o 5, a mo偶e 6 lat jego wdowie艅stwa i nagle zauwa偶y艂am u boku 70 – letniego pana now膮 kobiet臋, te偶 wdow臋.

Szli przez miasto trzymaj膮c si臋 za r臋ce i wiecie co?

Zrobi艂o mi si臋 jako艣 dziwnie i cho膰 wiem, 偶e 偶ycie toczy si臋 dalej, to z pocz膮tku odnios艂am wra偶enie, 偶e nie wolno mu kocha膰 drugiej kobiety, bo gdzie si臋 podzia艂a pami臋膰 o ukochanej 偶onie?

Gdy on zejdzie ze 艣wiata z pewno艣ci膮 pochowaj膮 go przy ukochanej 偶onie, a gdzie pochowaj膮 jego drug膮 kobiet臋, z kt贸r膮 zamieszka艂?

To s膮 takie 偶yciowe dylematy i pomy艣la艂am sobie, 偶e kiedy ja pierwsza opuszcz臋 ten ziemski 艣wiat, to kto b臋dzie na moim miejscu?

M膮偶 zapewnia, 偶e 偶adna inna, ale 偶ycie lubi pisa膰 swoje scenariusze.

Czy powinnam si臋 tym zamartwia膰, czy po prostu stwierdzi膰, 偶e po moim odej艣ciu ju偶 nie b臋dzie mnie to dr臋czy膰 i niech si臋 dzieje, co chce. Nikt mi po tamtej stronie niczego nie doniesie i nie szepnie. Cisza i spok贸j od ziemskich spraw i problem贸w.