Archiwum dnia: 8 kwietnia, 2016

Kto zajmie si臋 mam膮 – tekst z sieci

  • Starzenie si臋 i odchodzenie rodzic贸w jest trudne. Konieczno艣膰 opieki – uci膮偶liwa. W艂a艣nie wtedy ujawniaj膮 si臋 niesp艂acone rachunki krzywd. Kto艣 dosta艂 wi臋cej mi艂o艣ci, kto艣 mniej. W kryzysowej sytuacji rodziny zamiast si臋 jednoczy膰, zaczynaj膮 ze sob膮 walczy膰.

Odchodzenie rodzica mo偶e by膰 szans膮 na pojednanie, ale mo偶e te偶 przywo艂a膰 pami臋膰 krzywd /漏123RF/PICSEL
Odchodzenie rodzica mo偶e by膰 szans膮 na pojednanie, ale mo偶e te偶 przywo艂a膰 pami臋膰 krzywd

/漏123RF/PICSEL

Dzie艅 14 marca 2014 roku by艂 dla Jolki punktem zwrotnym. Dzie艅 jak co dzie艅, gdyby nie telefon od siostry: „Tata jest w szpitalu. Wylew”. Mia艂 otwarte oczy, kiedy wesz艂a do sali, w kt贸rej by艂a ju偶 ca艂a rodzina – matka, m膮偶 Jolki, dzieci, siostra i jej nastoletni syn. Ojciec nikogo nie rozpoznawa艂. Matka spyta艂a, co by zjad艂, odpowiedzia艂, 偶e s艂onia. Na pytanie, co mu przynie艣膰 jutro, powiedzia艂, 偶e trawy.聽

Potem zamkn膮艂 oczy i krzycza艂: „Emilka, Emilka…”. M臋偶czyzna z s膮siedniego 艂贸偶ka, patrz膮c w kierunku 偶ony, skomentowa艂: „M膮偶 bardzo pani膮 kocha”. „Mam na imi臋 Maria”, odpowiedzia艂a matka Jolki. By艂o pewne, 偶e ojcu pomiesza艂o si臋 w g艂owie.

Gdy wszyscy ju偶 wyszli, Jolka zosta艂a jeszcze godzin臋. Wyr臋czy艂a piel臋gniark臋 i zmieni艂a tacie pampersa. Wydawa艂o si臋 jej, 偶e to jaki艣 sen. Silny 66-letni m臋偶czyzna, kt贸ry dzie艅 wcze艣niej grabi艂 ogr贸d, by艂 z autem w warsztacie, planowa艂 wycieczk臋 rowerow膮, teraz robi pod siebie, a jego c贸reczka zmienia mu pieluch臋.聽

Lekarze nie robili nadziei. Ojciec b臋dzie niepe艂nosprawny, wymagaj膮cy ca艂odobowej opieki. W domu opr贸cz dw贸jki dzieci Jolki, pojawi艂o si臋 trzecie – ojciec. To cena wielopokoleniowej rodziny. Trzeba si臋 zaj膮膰 schorowanymi rodzicami, tak jak oni zajmowali si臋 najpierw dzie膰mi, potem wnukami, 8-letnim Markiem i 6-letnim Adamem.

 

ON KOCHA艁 CI臉 BARDZIEJ

Dla wszystkich by艂o oczywiste, 偶e odpad艂 przewodnik stada. Rodzina uradzi艂a, 偶e wynajm膮 opiekunk臋 do dzieci, matka zajmie si臋 niepe艂nosprawnym m臋偶em, rehabilitant b臋dzie przychodzi艂 trzy razy w tygodniu. B臋d膮 okazjonalnie wynajmowali kogo艣, kto zadba o ogr贸d, zrobi drobne naprawy w 40-letnim domu, kt贸ry powoli si臋 sypa艂. M膮偶 Jolki z g贸ry zaznaczy艂, 偶e jego pomoc b臋dzie tylko ekonomiczna, bo te艣膰 nigdy go nie zaakceptowa艂. Wraca艂 z pracy coraz p贸藕niej, bo nagle przyby艂o mu obowi膮zk贸w.聽

Jolka zostawa艂a sama z chorym tat膮, wycie艅czon膮 matk膮, dw贸jk膮 dzieciak贸w i z 偶alem. Do m臋偶a – o to, 偶e porzuca j膮 wtedy, kiedy go najbardziej potrzebuje. Do siostry – 偶e nie odbiera telefon贸w i nie pomaga przy ojcu, t艂umacz膮c si臋 brakiem czasu. Do matki – 偶e ca艂膮 odpowiedzialno艣膰 za rozwi膮zanie trudnej sytuacji z chorym pozostawi艂a na g艂owie c贸rki, tak jak wcze艣niej wszystko pozostawia艂a m臋偶owi. Do ojca – 偶e da艂 jej z艂udzenie w艂asnej nie艣miertelno艣ci, nie przygotowa艂 na doros艂e 偶ycie, przed kt贸rym teraz nie by艂o dok膮d uciec.

Jolka postanowi艂a wyegzekwowa膰 pomoc od m艂odszej o pi臋膰 lat siostry. Wkurzona pojecha艂a do niej i stan臋艂a w drzwiach. Iza otworzy艂a zdziwiona, ogl膮da艂a w艂a艣nie serial, na twarzy mia艂a maseczk臋, a w r臋ku drinka. Jolka siad艂a przy stole i rozp艂aka艂a si臋, m贸wi膮c, 偶e sama nie da sobie rady. 呕e nie przysz艂a tu 偶膮da膰, ale prosi膰. Siostra by艂a niewzruszona, powiedzia艂a: „Tobie zawsze by艂o lepiej, to ty by艂a艣 oczkiem w g艂owie taty, ukochan膮 c贸reczk膮”.聽

Okaza艂o si臋, 偶e Iza ma do siostry 偶al o to, 偶e by艂a faworyzowana jako ta m膮drzejsza i zdolniejsza. To Jolka zamieszka艂a z rodzicami w domu z ogrodem, a ona gnie藕dzi si臋 w 40-metrowym mieszkanku z nastoletnim synem. Jolka przypomnia艂a jej, 偶e Iza dosta艂a to mieszkanie tu偶 po maturze w艂a艣nie od rodzic贸w i nie musi sp艂aca膰 kredytu. Wspomnia艂a, 偶e studiuj膮c w Krakowie, tu艂a艂a si臋 po wynaj臋tych klitach razem z m臋偶em. Siostra odpowiedzia艂a, 偶e za studia Jolki p艂aci艂 ojciec, bo w ni膮 wierzy艂. Ona czuje si臋 gorszym dzieckiem, nieudanym, bo 偶adnych studi贸w nie sko艅czy艂a, nie u艂o偶y艂a sobie 偶ycia. Prac臋 ma byle jak膮, sekretarki w sp贸艂dzielni mieszkaniowej, nie presti偶ow膮 dyrektora prywatnego liceum jak Jolka.

Jolka wysz艂a od Izy z przekonaniem, 偶e nie przebije si臋 przez jej z艂o艣膰 i 偶al. Zosta艂a z problemem sama. Wr贸ci艂a do domu i zmieni艂a ojcu pieluch臋.

GDY BRAKUJE MI艁O艢CI

„Nie musisz ju偶 tak si臋 stara膰, nic nie ugrasz. Matka wszystko przepisa艂a na mnie”, us艂ysza艂a Sylwia od brata na progu rodzinnego domu. Roman patrzy艂 triumfalnie na siostr臋, kt贸ra jak co tydzie艅 przyjecha艂a z Warszawy do Ko艂obrzegu na weekend, by zaopiekowa膰 si臋 umieraj膮c膮 na raka matk膮. Od trzech miesi臋cy pani Janina by艂a w domu w terminalnym stadium nowotworu p艂uc z przerzutami.聽

Syn i synowa, kt贸rzy wraz z dzie膰mi mieszkali z ni膮 na co dzie艅, zachowywali si臋, jakby matki ju偶 nie by艂o. Po艂o偶yli j膮 w jej pokoju, przynosili 艣niadanie, obiad i kolacj臋. Wynaj臋li piel臋gniark臋, kt贸ra przychodzi艂a codziennie na kilka godzin. Z pozoru nie mo偶na by艂o im nic zarzuci膰 – spe艂niali obowi膮zek, ale nie by艂o w tym troski, wsp贸艂czucia, mi艂o艣ci. Syn nie piel臋gnowa艂 matki, nie okazywa艂 偶alu, 偶e odchodzi, nie okazywa艂 wsparcia.

A by艂o o co zabiega膰, bo do podzia艂u by艂 du偶y dom, dwie dzia艂ki budowlane, troch臋 akcji i pieni膮dze z polisy. Pani Janina sporz膮dzi艂a testament, w kt贸rym podzieli艂a wszystko po po艂owie mi臋dzy syna i c贸rk臋, nie bacz膮c, komu wiedzie si臋 lepiej, a komu gorzej. Roman mia艂 inne zdanie na ten temat. Uwa偶a艂, 偶e skoro mieszka w domu od urodzenia, nie musi sp艂aca膰 zamo偶nej dyrektorki banku z apartamentem w stolicy. Maj膮tek matki po prostu mu si臋 nale偶y. Tyle czasu m臋czy艂 umieraj膮c膮 kobiet臋, a偶 ta w ko艅cu uleg艂a. Przepisa艂a wi臋kszo艣膰 maj膮tku na syna, zostawiaj膮c c贸rce tylko niewiele warte akcje.聽

Sylwia sta艂a w przedpokoju jak wmurowana, a brat wylewa艂 na ni膮 potoki 偶贸艂ci. „Spr贸buj wy偶y膰 za nieca艂e 3 tysi膮ce. Tyle to ty na torebk臋 wydajesz. Ale wielkiej dyrektorce ma艂o! 艁ap臋 chcia艂a艣 na domu po艂o偶y膰. My艣lisz, 偶e nie wiem, po co co tydzie艅 przyje偶d偶asz? Matk臋 chcia艂a艣 urobi膰. Ale ja g艂upi nie jestem. Na cwa艅szego od siebie trafi艂a艣. Wszystko jest moje”, krzycza艂.聽

Kobieta najch臋tniej odwr贸ci艂aby si臋 na pi臋cie i wysz艂a, ale pomy艣la艂a o tym, co poczuje matka, kt贸ra s艂yszy wszystko z pokoju obok. Zacisn臋艂a z臋by i nie wypomnia艂a bratu, 偶e kiedy ona odrabia艂a lekcje i uczy艂a si臋 po nocach, on siedzia艂 przed telewizorem albo w艂贸czy艂 si臋 z kolegami. Nie powiedzia艂a, 偶e ca艂e 偶ycie razem z rodzin膮 by艂 na garnuszku matki, 偶e nie zagrzewa艂 miejsca w 偶adnej pracy, a jego 偶ona nigdy nie pracowa艂a zawodowo.

Wymin臋艂a brata bez s艂owa i wesz艂a do pokoju matki. Starsza pani p艂aka艂a. „Nie mia艂am si艂y z nimi walczy膰. I tak nagrodzi艂am ich za lenistwo, a ciebie ukara艂am za wytrwa艂o艣膰”, powiedzia艂a. Najdziwniejsze w tym wszystkim by艂o to, 偶e w艂a艣nie wtedy po raz pierwszy w 偶yciu Sylwia poczu艂a mi艂o艣膰 i akceptacj臋 matki.聽

Pani Janina nigdy nie nale偶a艂a do ciep艂ych i czu艂ych os贸b. Nie przytula艂a dzieci, nie m贸wi艂a, 偶e je kocha, nie rozmawia艂a z nimi o ich rado艣ciach, marzeniach i troskach. W jej 偶yciu liczy艂a si臋 tyko praca. Trudno si臋 dziwi膰, 偶e teraz, kiedy s艂abo艣膰 zarz膮dza艂a ca艂ym jej 偶yciem, a choroba zmierza艂a w jednym kierunku, i jej, i jej dzieciom zabrak艂o s艂贸w i gest贸w, kt贸re pomagaj膮 by膰 blisko, pokazuj膮 mi艂o艣膰 i trosk臋. Dlatego matka i c贸rka nie rozmawia艂y o tym, co tu i teraz, o odchodzeniu, 艣mierci, sytuacji z testamentem.聽

S艂abn膮ca pani Janina opowiada艂a Sylwii swoje 偶ycie. M贸wi艂a: „Odk膮d pami臋tam, by艂am w biegu, zatrzymywa艂am si臋 tylko, 偶eby co艣 zje艣膰, bo wtedy mog艂am odpocz膮膰 bez wyrzut贸w sumienia”. Przyzna艂a te偶, 偶e by艂a z艂膮 matk膮. „Ale nawet gdybym dosta艂a drugie 偶ycie, nie umia艂aby inaczej”, przyzna艂a.

Sylwia patrzy艂a, jak moc jej zawsze zapracowanej i nieugi臋tej matki przechodzi w bezradno艣膰. Zrobi艂o jej si臋 偶al matki, samej siebie, nawet brata. Wiedzia艂a, 偶e wraz ze 艣mierci膮 matki ich drogi si臋 rozejd膮. Na zawsze.聽

„Nieumiej臋tno艣膰 bycia blisko w sytuacjach ostatecznych nie bierze si臋 znik膮d. Je艣li kto艣 nie zosta艂 nauczony okazywania uczu膰, ciep艂a, troski, b臋dzie mia艂 k艂opot z okazaniem tego innym. Matce, siostrze, partnerowi, swoim dzieciom te偶”, t艂umaczy Karolina Rabenda, psycholog, terapeuta EMDR z Naszej Strefy. Wyja艣nia, 偶e choroba, powolne odchodzenie rodzica mo偶e by膰 szans膮 na pojednanie, zmian臋, ale mo偶e te偶 przywo艂a膰 pami臋膰 krzywd, wywo艂a膰 ch臋膰 odwetu. Obna偶y膰 nieumiej臋tno艣膰 bycia blisko.

„Stoi za tym wychowanie zredukowane do karmienia, ubierania i kontroli, nieumiej臋tno艣膰 zaj臋cia si臋 potrzebami dzieci ich emocjami, wra偶liwo艣ci膮. Wyrastaj膮 z nich doro艣li maj膮cy trudno艣膰 z okazywaniem uczu膰. To taki 艂a艅cuszek krzywd”, m贸wi terapeutka.

CIENIE PRZESZ艁O艢CI

Siostry Lidka i Sabina odwiedzi艂y ojca w niedziel臋, bo s膮siedzi skar偶yli si臋, 偶e czuj膮 z mieszkania ulatniaj膮cy si臋 gaz. Otworzy艂 wychudzony i zaro艣ni臋ty stary cz艂owiek. Chcia艂 podj膮膰 c贸rki kaw膮, ale odkr臋ci艂 wod臋, si臋gn膮艂 po pude艂ko, spojrza艂 w okno i usiad艂. Potem jakby nigdy nic spyta艂, czy posprz膮ta艂y zabawki. Okaza艂o si臋, 偶e 70-letni pan Stanis艂aw ma pocz膮tki alzheimera i nie poradzi sobie sam. Sabina zaproponowa艂a 13 lat starszej siostrze, 偶eby na sp贸艂k臋 wynaj臋艂y ojcu opiekunk臋 (dok艂adaj膮c do tego jego emerytur臋). Lidka si臋 nie zgodzi艂a. Nie zgodzi艂a si臋 te偶 na prywatny o艣rodek za 3 tys. z艂otych, cho膰 w przeciwie艅stwie do siostry dobrze jej si臋 powodzi艂o.

„Czego ty chcesz? Odda膰 ojca do jakiej艣 umieralni? Jak mo偶esz by膰 taka bez serca dla niego?”, krzycza艂a roz偶alona Sabina, gdy zrozumia艂a, 偶e siostra nie zamierza ani partycypowa膰 w kosztach opieki nad ojcem, ani zajmowa膰 si臋 nim osobi艣cie. „Bez serca? Ja bez serca? A kiedy ten stary chlor kiedykolwiek mnie okaza艂 serce? Do dzi艣 budz臋 si臋 na najmniejszy szmer, bo przez ca艂e dzieci艅stwo musia艂am by膰 gotowa do ucieczki, kiedy ten pijak wtacza艂 si臋 do domu w 艣rodku nocy i zabiera艂 si臋 za bicie mnie i mamy. Wiesz, ile nocy sp臋dzi艂y艣my zmarzni臋te na klatce schodowej? I ty 艣miesz m贸wi膰, 偶e nie mam dla niego serca?”, wykrzycza艂a w odpowiedzi Lidka.聽

M艂odsza siostra mia艂a zupe艂nie inne wspomnienia zwi膮zane z ojcem, bo w艂a艣nie po jej narodzinach przesta艂 pi膰. Dla niej by艂 zupe艂nie inny – chodzi艂 z ni膮 na sanki i do cyrku, kupowa艂 cukierki. Jakby chcia艂 odkupi膰 winy wobec starszej c贸rki. Niestety – Lidka znienawidzi艂a go jeszcze bardziej za to, 偶e m艂odsza siostra dosta艂a co艣, czego ona nie mia艂a i nigdy ju偶 nie b臋dzie.聽

Poniewa偶 Sabiny nie by艂o sta膰 na samodzielne op艂acenie dobrego o艣rodka, a m膮偶 nie zgodzi艂 si臋, by te艣膰 zamieszka艂 z nimi, pan Stanis艂aw trafi艂 do miejsca refundowanego przez NFZ, o kt贸rym m贸wi艂o si臋 „umieralnia”. Sabina odwiedza艂a go co dwa dni. Zawsze wtedy robi艂a zdj臋cie – ot臋pia艂emu ojcu, serwowanym posi艂kom, obdrapanym 艣cianom – i wysy艂a艂a je siostrze esemesem zawsze z t膮 sam膮 tre艣ci膮: „呕ycz臋 ci tak samo dobrej staro艣ci jak ma nasz tata”.聽

Lidka poczu艂a, 偶e to niesprawiedliwe, 偶e siostra chce uniewa偶ni膰 z艂膮 przesz艂o艣膰. Po kilku tygodniach tej jednostronnej korespondencji zadzwoni艂a do niej z krzykiem: „Co ty wiesz o 偶yciu, g贸wniaro? Odczep si臋 ode mnie raz na zawsze!”. Sabina bez s艂owa od艂o偶y艂a s艂uchawk臋. Osi膮gn臋艂a jednak jedno – Lidka posz艂a odwiedzi膰 ojca. Ucieszy艂 si臋, bo my艣la艂, 偶e jest jego ciotk膮, m贸wi艂 do niej Justysiu. Patrz膮c, jak zjada ciasto dro偶d偶owe i siorbie herbat臋, spyta艂a: „Tato, czy wiesz, co zrobi艂e艣 mamie i mnie?”.聽

Odpowiedzia艂: „Ty, Justynko zawsze pyskata by艂a艣” i zacz膮艂 si臋 艣mia膰. Wtedy opr贸cz z艂o艣ci poczu艂a te偶 偶al. 呕a艂owa艂a siebie – bo nie b臋dzie ju偶 mia艂a okazji mu powiedzie膰, jak j膮 skrzywdzi艂. Ale te偶 偶a艂owa艂a jego – bo nikt nie zas艂uguje na taki koniec. 呕a艂owa艂a te偶, 偶e 藕le potraktowa艂a siostr臋, bo t臋skni艂a za ni膮. Zadzwoni艂a, 偶eby przeprosi膰 i dogada膰 si臋 w sprawie opieki nad ojcem.聽

Na razie nie jest gotowa, by mu przebaczy膰 i go widywa膰, ale zaoferowa艂a pomoc finansow膮. Lekarze m贸wi膮, 偶e przed panem Stanis艂awem jeszcze wiele lat 偶ycia. Uzna艂a wi臋c, 偶e nie mo偶e ich sp臋dzi膰 w takim miejscu. Nawet je艣li – wed艂ug niej – na to zas艂u偶y艂. „Te panie maj膮 r贸偶ne do艣wiadczenia zwi膮zane z domem rodzinnym, bo przysz艂y na 艣wiat na r贸偶nych etapach 偶ycia rodzic贸w.

Bycie siostr膮, bratem nie oznacza automatycznie przyja藕ni. Czasami r贸偶ne perspektywy postrzegania rodzic贸w utrudniaj膮 poprawne relacje. Kto艣 dosta艂 wi臋cej, kto艣 mniej uwagi, czu艂o艣ci, troski”, komentuje Karolina Rabenda. Wyja艣nia te偶, 偶e w przypadku przemocowego dzieci艅stwa taka ambiwalencja, czyli kocham ojca i nienawidz臋 go, s膮 normalne.聽

„呕a艂ob臋 po traumatycznej przesz艂o艣ci mo偶na przep艂aka膰 na terapii. Warto to zrobi膰, 偶eby dobrze funkcjonowa膰 w innych zwi膮zkach”, radzi ekspertka.


Joanna Drosi-Czapli艅ska

GRAZIA 3/2016

Czytaj wi臋cej na http://www.grazia.pl/styl-zycia/news-kto-zajmie-sie-mama,nId,2174651#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome