Archiwum dnia: 30 Maj, 2016

Ten reporta偶 uczy pokory!

Mia艂 trzy lata, kiedy ugotowa艂 rodzicom pomidor贸wk臋

艁ukasz Pilip
28.05.2016 01:00
„W wieku 13 lat zapisa艂em si臋 na si艂owni臋. 膯wiczy艂em, bo chcia艂em nosi膰 mam臋. Kto inny we藕mie j膮 rano do toalety? Tak si臋 wytrenowa艂em, 偶e d藕wiga艂em mam臋 jedn膮 r臋k膮”
Zgadnij, ile telefon贸w odbieram w drodze do sklepu na osiedlu. Sze艣膰. Tyle razy dzwoni do mnie Maciek. I pyta zawsze: „Uwa偶asz na siebie? Bezpiecznie przejecha艂e艣 przez ulic臋?”. T艂umacz臋 mu, 偶e nic si臋 nie stanie, gdy wyjad臋 po ziemniaki. Ale on ma gen piel臋gnacji. Ci膮gle chce si臋 mn膮 opiekowa膰. To anio艂, bez kt贸rego siedzia艂bym z go艂膮 dup膮 w domu.Tylko 偶e ja mam 50 lat, a Maciu艣, m贸j syn, dopiero 14.
Diabe艂
Ryszard: – Poczekaj, opowiem jeszcze, jak pozna艂em mam臋 Ma膰ka. Spotkali艣my si臋 w sanatorium. Ja leczy艂em rdzeniowy zanik mi臋艣ni, ona – stwardnienie rozsiane. Wcze艣niej znali艣my si臋 tylko z widzenia. 30 lat mieszkali艣my w Gdyni obok siebie. Nigdy nie rozmawiali艣my. Dopiero na tym turnusie odwa偶y艂em si臋 zagada膰. Podszed艂em do Joli i wypali艂em: „B臋dziesz moj膮 偶on膮”. Nazwa艂a mnie czubkiem, a potem zwia艂a. Nie podda艂em si臋. Nam贸wi艂em j膮 na spacer. Rozmawiali艣my tyle, 偶e nie zjedli艣my kolacji. Po czterech dniach od o艣wiadczyn zaplanowa艂em kolejne. Zerwa艂em w lesie bukiet konwalii. Znalaz艂em Jol臋 w jadalni. 120 os贸b na sali, a ja kl臋kam i prosz臋 j膮 o r臋k臋. Ona na to: „Czubek, ale zgadzam si臋!”.P贸艂 roku p贸藕niej o偶eni艂em si臋. Z kolei dziewi臋膰 miesi臋cy po 艣lubie urodzi艂 si臋 Maciek. Powiem ci, 偶e jak us艂ysza艂em o ci膮偶y, to trzy razy lata艂em do apteki po test. W ko艅cu aptekarka powiedzia艂a: „Panie Rysiu, skoro pan nie potrafi obs艂u偶y膰 test贸w, to ja wyt艂umacz臋. 呕ona jest w ci膮偶y”.
Do porodu Jola nie bra艂a lek贸w na stwardnienie. Robi艂em wszystko, aby czu艂a si臋 dobrze. Gdy zasn臋艂a mi z g艂ow膮 na kolanach, nie drgn膮艂em. Siedzia艂em z ni膮 trzy godziny, chocia偶 musia艂em si臋 wysika膰. Wi臋c jak si臋 obudzi艂a, powiedzia艂em: „Jolu艣, po艂贸偶 na minutk臋 g艂ow臋 na poduszce. Musz臋 nogi wyprostowa膰”. I wyrwa艂em do 艂azienki. Siedzia艂em w niej p贸艂 godziny.Wiesz, 偶e Ma膰ka mia艂o nie by膰? Z 偶on膮 bali艣my si臋 chor贸b, kt贸re mu przeka偶emy. No i tego, 偶e nawet je艣li urodzi si臋 zdrowy, zostanie nasz膮 opiekunk膮. Maciu艣 wie o tym. Raz zapyta艂 tylko, czy jest z przypadku. „Nie myl mi艂o艣ci z przypadkiem”, odpowiedzia艂em.Szkoda mi Ma膰ka. Wyzywali go koledzy ze szko艂y. 呕e jest synem kalek. 呕e jego mama nie chodzi, a tata je藕dzi na w贸zku.Interweniowa艂em. Przecie偶 Maciek mia艂 wtedy siedem lat, nie radzi艂 sobie z przezwiskami. Wys艂a艂em go do pani psycholog, kt贸r膮 za艂atwi艂em mu, gdy zaczyna艂 szko艂臋.
Kto艣 pomy艣li: zabrali ch艂opakowi dzieci艅stwo. Ale to nie tak. Maciek mia艂 zawsze tyle luzu, ile potrzebowa艂. Chcia艂 gra膰 w pi艂k臋 z kolegami? Gra艂. Chcia艂 spotyka膰 si臋 ze znajomymi? Spotyka艂 si臋. Prawie nigdy do niego nie dzwonili艣my, gdy wychodzi艂 z domu. Tylko 偶e ten diabe艂 sam przylatywa艂. Kontrolowa艂, czy czujemy si臋 dobrze, czy zjedli艣my obiad. Chcia艂em go oduczy膰 tego zachowania. Nie da艂o si臋. Zreszt膮 sam zapytaj Ma膰ka, jak odnajduje si臋 w tej sytuacji.
Czternastoletni Maciek. Fot. Marcin Kali艅ski
J臋zyk chorobyMaciek: – Tata nie da艂by sobie rady beze mnie. S艂abn膮 mu r臋ce i nogi. Nie w艂o偶y but贸w ani bluzy, nie po艂o偶y si臋 sam do 艂贸偶ka. No i nie posprz膮ta. Ale stara si臋 pomaga膰. Nawet gdy wyjmuj臋 naczynia, on chce je pouk艂ada膰. Gotuje nam obiady, cho膰 cz臋sto wymieniamy si臋 w kuchni. Wiesz, 偶e pierwsz膮 pomidor贸wk臋 zrobi艂em w wieku trzech lat?Niedawno tata powiedzia艂, 偶e po mojej osiemnastce p贸jdzie do domu opieki. Usunie si臋 i nie b臋dzie mi przeszkadza艂, gdy zaczn臋 zak艂ada膰 rodzin臋. Nie lubi臋, jak tak m贸wi. Radz臋 sobie.W wieku 13 lat zapisa艂em si臋 na si艂owni臋. Mia艂em zrobi膰 to wcze艣niej, ale tata nie pozwala艂. 膯wiczy艂em, bo chcia艂em nosi膰 mam臋. Kto we藕mie j膮 rano do toalety? Pomo偶e wsta膰? Usi膮艣膰 w fotelu? Albo u艂o偶y do snu? Wi臋c tak si臋 wytrenowa艂em, 偶e d藕wiga艂em mam臋 jedn膮 r臋k膮. By艂a leciutka, wa偶y艂a nieco ponad 40 kilogram贸w.
Wiesz, co wkurza mnie najbardziej? Gdy tata wychodzi bez telefonu. Ostatnio dziesi臋膰 razy dobija艂em si臋 do niego – i nic. Okaza艂o si臋, 偶e zostawi艂 kom贸rk臋 w domu. Tak si臋 nie robi, tato.My艣l臋, 偶e pomoc rodzicom mam we krwi. No bo jak kto艣 jest Polakiem, a rodzi si臋 w Niemczech, to b臋dzie m贸wi艂 po niemiecku lepiej ni偶 rodzice, nie? Dlatego ze mn膮 jest tak samo. Dorasta艂em w rodzinie z chorobami i nie znam innego j臋zyka. To normalka, 偶e pomaga si臋 mamie albo tacie. Mo偶e niekt贸rzy s膮 leniami i dlatego unikaj膮 opiekowania si臋 rodzicami.
Pijmy wod臋 z kranuRyszard: – Maciek nie rozumie, 偶e dziecko nie musi zajmowa膰 si臋 doros艂ymi. On nawet nie przyzna si臋 do zm臋czenia. Tylko wejdzie do pokoju i za艣nie w fotelu. Odleci w sekund臋.Kiedy艣 rozci膮艂 sobie g艂ow臋. Wr贸ci艂 z podw贸rka i zamkn膮艂 si臋 w pokoju. Dziwi艂em si臋, czemu tak cicho siedzi. Jak wszed艂em do niego, mia艂 krew we w艂osach. Oczywi艣cie chcia艂 to ukry膰.
Dlatego dobrze, 偶e mamy opiekunk臋 z MOPS-u. Przychodzi co dzie艅 na dwie godziny. Nie ma jej w weekendy. MOPS przyzna艂 j膮, bo Maciek nie zostawia艂 mnie w domu. Mia艂 lekcje, ale nie wychodzi艂 do szko艂y. Czeka艂 na przyj艣cie opiekunki. Teraz trafi艂a si臋 nam porz膮dna kobieta. Wcze艣niej bywa艂o r贸偶nie. Jedna nie wiedzia艂a, jak zmieni膰 Joli pampersa. Druga nie potrafi艂a jej z艂apa膰 albo unie艣膰. Maciek t艂umaczy艂 tej opiekunce, 偶e musi inaczej chwyci膰 Jol臋. Ale ona odburkiwa艂a: „Cicho! Wiem lepiej”. W ko艅cu tak 艂apa艂a 偶on臋, 偶e dwa razy wylecia艂a jej z r膮k i upad艂a na pup臋. Trzecia opiekunka potrafi艂a przez dwie godziny wisie膰 na telefonie albo je艣膰 kanapki. Wywali艂em j膮. Bo przez ni膮 Maciek musia艂 przed szko艂膮 odkurza膰 i my膰 pod艂ogi. Przecie偶 Jola potrzebowa艂a sterylno艣ci.
Gdy wprowadzili艣my si臋 tutaj, donie艣li na nas s膮siedzi. Powiedzieli opiece, 偶e dwoje niepe艂nosprawnych wychowuje dziecko. 呕e ja krzycz臋. Owszem, dar艂em si臋, ale z b贸lu. Bo Maciek prostowa艂 mi przykurcze w nogach. S膮siedzi stwierdzili te偶, 偶e Jola cz臋sto p艂acze. A ona mia艂a taki dziwny 艣miech.Po donosie zapuka艂 do nas pracownik socjalny z policjantem. Maciek wystraszy艂 si臋. Uciek艂 do pokoju. Mieli艣my spraw臋 s膮dow膮, bo MOPS chcia艂 nam wtedy da膰 kuratora. Wygrali艣my. Ale zamiast policjanta powinien przyj艣膰 psycholog. Zrobi膰 z Ma膰kiem wywiad, nie inspekcj臋!Czekaj, to nie koniec donos贸w. Kt贸ry艣 z s膮siad贸w powiedzia艂 opiece, 偶e widzia艂 mnie w drogim markecie. 呕e kupowa艂em tam dziesi臋膰 plasterk贸w lepszej szynki. Wkurzy艂em si臋. I wyrzuci艂em to pracowniczce socjalnej, kt贸ra przysz艂a nas sprawdzi膰. Zrozumia艂bym donos, gdybym bra艂 w贸d臋. Ale jedzenie? Jak mo偶na zagl膮da膰 drugiemu cz艂owiekowi do reklam贸wki? Widzisz, jako艣 mo偶na. I potwierdzi艂 to trzeci donos. Tym razem kto艣 zrobi艂 ze mnie pijaka. Nagada艂 opiece, 偶e brz臋czy mi alkohol w siatkach, gdy wracam z zakup贸w. Zn贸w przysz艂a socjalna. Zamiast piw znalaz艂a wod臋 w szklanych butelkach. Droga by艂a, kosztowa艂a trzy z艂ote, ale Jola dzi臋ki niej sprawniej prze艂yka艂a leki. Po donosie powiedzia艂em 偶onie, 偶e musi wr贸ci膰 do plastikowych butelek. A Maciek 偶artowa艂: „Tatu艣, powinni艣my pi膰 tylko wod臋 z kranu”.
Dobrze, 偶e reszta s膮siad贸w jest w porz膮dku. Bo niekt贸rzy, je艣li co艣 si臋 dzia艂o z Jol膮, przychodzili nawet w nocy. Inni zabierali Ma膰ka do kina albo na mecze w nog臋. Byli te偶 tacy, kt贸rzy pomagali mi w wype艂nianiu dokument贸w.A z czego tak si臋 艣miej臋? Z ciebie. Bo my艣lisz, 偶e opiekunki przychodz膮 za darmo. Cz艂owieku, MOPS ka偶e p艂aci膰. Ale chocia偶 daje zni偶k臋. Najpierw p艂acili艣my 20 proc. za opiek臋. Wychodzi艂y trzy st贸wki w miesi膮cu. Potem 10 proc., czyli oko艂o 150 z艂otych. Dwa razy mieli艣my opiekunk臋 za darmo. W 2009 roku udzielili艣my wywiadu dla telewizji. Po tym MOPS zwolni艂 nas z op艂at na p贸艂 roku. No i teraz te偶 nie p艂acimy. Zobaczymy, jak d艂ugo. Bo ostatnio by艂a u mnie pracowniczka socjalna i bra艂a jakie艣 dokumenty.Wiesz, jak boli b艂aganie o pieni膮dze w MOPS-ie? Alkoholik ma w nim wi臋cej pomocy ni偶 my. Nie wypije dzie艅 przed przyj艣ciem po kas臋, ogoli si臋 艂adniutko, odbierze fors臋 i poleci chla膰. Jego dzieciaki nawet nie pow膮chaj膮 tych pieni臋dzy. Rozumiem, 偶e go艣ciu jest chory. Ale chorzy ludzie lecz膮 si臋 tak jak ja.
Dlatego wyszed艂bym na ulic臋. Strajkowa艂, 偶e Polska olewa Ma膰ka. 呕e go nie zauwa偶a. Chcesz przyk艂ad? Ch艂opak musi by膰 pe艂noletni, aby podr贸偶owa膰 ze mn膮 jako opiekun. Dopiero wtedy mia艂by darmowe przejazdy w komunikacji miejskiej. Ale 偶e jest 14-latkiem, to p艂aci.Wi臋c po choler臋 b臋d臋 strajkowa艂? Jak poha艂asuj臋, opieka socjalna stwierdzi, 偶e nie potrafi臋 zaj膮膰 si臋 synem. I odda go rodzinie zast臋pczej.
Ryszard z synem Ma膰kiem. Fot. Marcin Kali艅ski
Porod贸wka na turnusieMaciek: – Na zanik mi臋艣ni tata dostaje dziesi臋膰 zabieg贸w rocznie. Rehabilitacj臋 powinien mie膰 co dzie艅. Nie sta膰 nas. Prywatnie jeden zabieg kosztuje 100 z艂otych. Sam prostuj臋 tacie nogi. Ale potrzebuj臋 pomocy. O rehabilitacji wiem tyle, ile przeczytam w internecie. Zamiast pom贸c, mog臋 skrzywdzi膰. Tym bardziej 偶e tata krzyczy podczas rozci膮gania mi臋艣ni. Gdy je藕dzi艂 na turnus rehabilitacyjny, ludzie przezywali go „porod贸wka”. Bo dar艂 si臋 na ca艂y o艣rodek.A wiesz, 偶e przeszed艂em w podstaw贸wce kurs pierwszej pomocy? Nawet przyda艂 si臋. Mama zemdla艂a mi na r臋kach. U艂o偶y艂em j膮 na boku i zadzwoni艂em po karetk臋.
Ratujcie mam臋Ryszard: – Nigdy nie wiedzieli艣my, w jakim stanie obudzi si臋 Jola. Jednego dnia u艣miecha艂a si臋, drugiego jecha艂a do szpitala. Mia艂a tzw. rzuty, post臋py w chorobie. Ka偶dy co艣 jej odbiera艂. Najwi臋kszy uderzy艂, gdy Maciek sko艅czy艂 trzy latka. Przesta艂a chodzi膰. Usiad艂a.Ostatni rzut mia艂a 26 lutego. Tego dnia obudzi艂a si臋 z u艣miechem. Powiedzia艂em jej od razu: „Jolu艣, dzwoni臋 do siostry, 偶eby wzi臋艂a szwagra. Przyjad膮 do ciebie”. Czeka艂a na nich do ostatniej sekundy. Szwagier ledwo wszed艂 i od razu polecia艂 uca艂owa膰 Jol臋. Z Ma膰kiem trzymali艣my j膮 za d艂onie. Pierdolili艣my g艂upoty. A ona nagle zamkn臋艂a oczy. Umar艂a z u艣miechem, z kt贸rym si臋 obudzi艂a.Maciek krzycza艂: „Ratujcie mam臋!”. Pogotowie przyjecha艂o w kilka minut. Lekarze wiedzieli, 偶e 偶ona nie 偶yje. Pozorowali akcj臋 ratunkow膮. Robili to dla Ma膰ka.
Nast臋pnego dnia zadzwoni艂a do mnie rodzina. Prosi艂a tylko, 偶ebym si臋 nie za艂ama艂. „O co chodzi?” – pytam. I zaraz s艂ysz臋: „Zmar艂 tw贸j brat Jasiu”. W ci膮gu doby Maciek straci艂 dwie osoby, dla kt贸rych 偶y艂.Zostali艣my sami.
Bukiet r贸偶Maciek: – Przez ca艂e ma艂偶e艅stwo tata kupowa艂 mamie kwiaty. Co dwa tygodnie dostawa艂a nowe. Najbardziej lubi艂a takie z ogr贸dka. Wczoraj przynie艣li艣my do domu bukiet r贸偶. Szkoda, 偶e mama ich nie zobaczy. Postawili艣my je na stole i wi臋dn膮. Zapomnieli艣my dola膰 wody do wazonu. Tacie nie przejdzie kupowanie kwiat贸w. Robi艂 to 16 lat. Kiedy艣 nawet s膮siadka zaczepi艂a go na klatce: „Pan jest fenomenem. Musi pan cz臋sto zdradza膰 偶on臋, skoro daje jej pan tyle r贸偶. Bo m贸j facet raz na rok przynosi mi zdech艂ego tulipana”.Nie, po 艣mierci mamy nie chodzi艂em do szko艂y. Dwa tygodnie siedzia艂em w domu. Tak doradzi艂a mi pani psycholog.
TwardzielBogna Przygoda, psycholog Zespo艂u Szk贸艂 nr 11 w Gdyni: – Ma膰ka pozna艂am dziewi臋膰 lat temu. Chodzi艂 wtedy do zer贸wki. By艂 pierwsz膮 osob膮, kt贸ra przysz艂a do mojego gabinetu. Nauczyciele wiedzieli o nim od samego pocz膮tku. Zauwa偶ali, 偶e ch艂opak opuszcza艂 lekcje, odsypia艂 w domu. On naprawd臋 nie nadawa艂 si臋 do siedzenia w 艂awce. W pierwszej gimnazjum mia艂 najwi臋cej nieobecno艣ci. Dlatego szko艂a zwo艂a艂a zesp贸艂 wychowawczy. Potraktowa艂a Ma膰ka zgodnie z jego sytuacj膮 偶yciow膮. Zaproponowa艂a mu dwie rzeczy. Kontynuacj臋 nauki w trybie indywidualnym i powt贸rzenie pierwszej klasy. Maciek z tat膮 zaakceptowali te pomys艂y. Dzi臋ki temu ch艂opak uczy si臋 systematyczno艣ci. Dostaje lepsze oceny. Ale zmienia si臋 te偶 jego zachowanie. Wraca harmonia, kt贸ra pozwala mu opiekowa膰 si臋 tat膮 i chodzi膰 do szko艂y.W Ma膰ku cz臋sto uruchamia si臋 bunt. Zw艂aszcza gdy s艂yszy rozkazy. Denerwuj膮 go osoby, kt贸re wtr膮caj膮 si臋 do jego rodziny. Wiele czynno艣ci w opiece nad rodzicami wykonywa艂 sam. Wi臋c teraz nie lubi albo boi si臋 ingerencji os贸b z zewn膮trz. Jego 偶yciowym zadaniem jest obrona rodziny. Realizuje si臋 w tym. Tylko ten psychiczny twardziel nie zdaje sobie z tego sprawy.
Przez ca艂y czas Maciek mo偶e korzysta膰 z zaj臋膰 grupy terapeutycznej dla m艂odzie偶y. Ale powiedzia艂, 偶e nie potrzebuje takiej formy pomocy. Uszanowa艂am t臋 decyzj臋. Przy okazji um贸wili艣my si臋: „Je艣li zobacz臋, 偶e co艣 si臋 dzieje, skorzystasz z zaj臋膰 w grupie”. Co jeszcze mo偶na zrobi膰 dla Ma膰ka? Zebra膰 pieni膮dze na wakacje z tat膮. Ch艂opak potrzebuje odpoczynku. Przyda艂by si臋 te偶 sponsor, kt贸ry op艂aci艂by zaj臋cia na si艂owni. 膯wiczenia s膮 dla Ma膰ka wa偶ne, pomagaj膮 mu radzi膰 sobie ze stresem. Tak, boj臋 si臋 o niego. Ci膮gle zastanawiam si臋, czy potrafi by膰 dzieckiem. Czy czasem nie gra doros艂ego. Najbardziej martwi艂am si臋, jak zareaguje na 艣mier膰 mamy. Po jej odej艣ciu ch艂opak zaj膮艂 si臋 formalno艣ciami, papierami i pogrzebem. A gdy sko艅czy艂y mu si臋 te obowi膮zki, powr贸ci艂 l臋k o tat臋. Zw艂aszcza – aby nie zostawi膰 go w domu. Dlatego razem je偶d偶膮 na si艂owni臋. Syn 膰wiczy, a tata czeka na niego.Powiem panu, jak w skr贸cie wygl膮da ich relacja. Niedawno zadzwoni艂 do mnie pan Ryszard: „Prosz臋 pani, jak ja si臋 boj臋 o syna”. A p贸艂 godziny potem przylecia艂 do gabinetu Maciek: „Prosz臋 pani, jak ja si臋 boj臋 o tat臋”.
Chor贸bskoRyszard: – Krucho u nas z pieni臋dzmi. Dlatego na kt贸re艣 urodziny dosta艂em od Joli dezodorant z kokardk膮. Maciek 艣mia艂 si臋, 偶e da艂a mi kobiecy. Ten, kt贸rego sama u偶ywa艂a. „Liczy si臋 pami臋膰. A nie prezent za miliony” – wyt艂umaczy艂em synowi.Ile mamy na ca艂膮 rodzin臋? Z mojej renty jest 640 z艂otych. Maciek dostaje teraz o 100 z艂otych wi臋cej ode mnie, bo odziedziczy艂 rent臋 po mamie. Straci j膮, gdy przerwie nauk臋 albo sko艅czy 25 lat. Mamy jeszcze zasi艂ek piel臋gnacyjny – 153 z艂ote. Jak po艂膮czymy wszystko, to 偶yjemy za nieco ponad p贸艂tora tysi膮ca. Mo偶e dostaniemy nied艂ugo 500 plus, bo z艂o偶y艂em ju偶 wniosek.Rachunki pokrywa moja renta. Z kolei Ma膰ka idzie na 偶ycie. Mamy jeszcze zad艂u偶enia. Wisimy tysi膮c za mieszkanie. Na dodatek wzi膮艂em po偶yczk臋 na lek dla Joli. Kupi艂em go za 2600 z艂otych. Zaraz potem sprzeda艂em za 700. 呕ona umar艂a, nie zd膮偶y艂a otworzy膰 opakowania. Dobrze, 偶e pomaga nam urz膮d miasta. Daje 490 z艂otych na mieszkanie. Dok艂adamy dwie st贸wki i mamy na czynsz. Ostatnio poprosi艂em te偶 o dotacj臋 na energi臋. Maciek zapyta艂 mnie wtedy: „Mo偶e lepiej by艂oby nie prosi膰 o ni膮? Bo jak mamy dodatek za mieszkanie i dostaniemy kolejny za energi臋, to miasto kt贸ry艣 zabierze”. Ale urz膮d pom贸g艂 po raz drugi. Co miesi膮c dop艂aca 15 z艂otych do energii. Dobre i to! Bo niekt贸rzy dostaj膮 dziewi臋膰.
Maciek opieprza mnie, 偶e nie bior臋 lek贸w. 呕e dopiero gdy co艣 boli, 艂ykam tabletki. A ja wol臋 wyda膰 na jedzenie ni偶 na siebie.Tak, syn zna wszystkie moje choroby. Wie o trepanacji czaszki, nadci艣nieniu, dnie moczanowej i rdzeniowym zaniku mi臋艣ni. Ostatniego chor贸bska boj臋 si臋 najbardziej. Jest 艣miertelne. Walcz臋 z nim, bo Maciek nie mo偶e zosta膰 sam. Nie teraz.Dlatego staram si臋 o dofinansowanie do wyjazdu na rehabilitacj臋 w Bory Tucholskie. Co roku je偶d偶臋 tam z Ma膰kiem. Ja mam zabiegi, a on odpoczywa. Ode mnie, od domu, od bycia doros艂ym. Tylko tym razem syn te偶 musi mie膰 rehabilitacj臋. Boli go kr臋gos艂up od d藕wigania mamy. Jest jednak problem. Nie mamy pieni臋dzy na turnus. Musimy uzbiera膰 je do 14 lipca. Z Pa艅stwowego Funduszu Rehabilitacyjnego Os贸b Niepe艂nosprawnych dostali艣my ju偶 1200 z艂otych. Ale wci膮偶 brakuje nam prawie trzy razy tyle. Maciek jeszcze o tym nie wie.
Bliski kontaktKatarzyna Stec, zast臋pczyni dyrektorki MOPS-u w Gdyni: – Sytuacja rodziny Konstanskich jest delikatna. Zw艂aszcza po 艣mierci pani Jolanty. Na co mog膮 liczy膰 Maciek i jego tata? Obecnie na bezp艂atn膮 opiekunk臋. Poza tym oferujemy im wsparcie psychologiczne. A je艣li pan Ryszard chcia艂by zmieni膰 godziny przychodzenia opiekunki, dostosujemy si臋. Zapewniam, 偶e jeste艣my z t膮 rodzin膮 w bliskim kontakcie.Spok贸jRyszard: – Przed chwil膮 dzwoni艂 MOPS. Zarzuci艂 mi, 偶e 艣ci膮gn膮艂em na niego dziennikarza. 呕e to ja zadzwoni艂em do ciebie, a nie ty do mnie. Ale wyt艂umaczy艂e艣 urz臋dnikom, jak wygl膮da sytuacja? 呕e sam mnie znalaz艂e艣? No, to ca艂e szcz臋艣cie. Bo ich zdaniem 偶eruj臋 na chorobie.
Przepraszam, 偶e znowu dzwoni臋. Ale wczoraj zdenerwowa艂em si臋 telefonem od MOPS-u. Mia艂em zapa艣膰. Uratowa艂 mnie syn. Pobieg艂 po s膮siadk臋 z naprzeciwka. Potem pojecha艂 ze mn膮 do szpitala. Lekarze powiedzieli, 偶e Maciu艣 by艂 spokojniejszy ni偶 ratownicy medyczni. I 偶e gdyby mi nie pom贸g艂, umar艂bym.Wszyscy, kt贸rzy chcieliby pom贸c Ma膰kowi i jego ojcu, proszeni s膮 o kontakt z autorem: lukasz.pilip@agora.pl