Archiwum dnia: 2 czerwca, 2016

Skre艣lona mi艂o艣膰 na stare lata!

Zbli偶a艂a si臋 ich 45 rocznica 艣lubu i Janina pomy艣la艂a sobie, 偶e dobrze by by艂o tak donios艂膮 rocznic臋 jako艣 uczci膰.

Zacz臋艂a si臋 wi臋c szykowa膰, a wi臋c obesz艂a sklepy z odzie偶膮 by kupi膰 co艣 eleganckiego i stosownego na tak膮 okoliczno艣膰.

Kupi艂a 艣liczn膮 granatow膮 sukienk臋 i do tego czerwone korale i wisz膮ce kolczyki. Kupi艂a te偶 kosmetyki i pi臋knie pachn膮ce perfumy, gdy偶 chcia艂a by膰 elegancka i pragn臋艂a podoba膰 si臋 m臋偶owi.

Ale nie tylko siebie obkupi艂a, poniewa偶 tak偶e zakupi艂a dla swego m臋偶a 艣wi膮teczn膮 koszul臋 i dobra艂a do niej odpowiedni krawat. Zawsze kupowa艂a mu garderob臋 i on zwykle by艂 zadowolony.

Swoje zakupy ukry艂a g艂臋boko w szafie, czekaj膮c na stosowny moment, by m臋偶owi zakomunikowa膰, 偶e ma ochot臋 na uroczysty obiad, taki tylko we dwoje.

Tydzie艅 przed rocznic膮 przytuli艂a si臋 powabnie do m臋偶a i zaproponowa艂a, aby w ten dzie艅 pojechali razem do ich ulubionej restauracji i od艣wi臋tnie ubrani celebrowali swoj膮 rocznic臋.

Spojrza艂 na ni膮 z艂owrogo i odsun膮艂 od siebie, a to co us艂ysza艂a zwali艂o j膮 z n贸g.

– Jeste艣 jak pies w budzie i obiad zjesz i owszem, ale jak sobie i mnie go sama ugotujesz!

Poczu艂a si臋 okropnie, jakby dosta艂a porz膮dnie w twarz i od tego momentu by艂o ju偶 tylko coraz gorzej!

Byli szcz臋艣liwym ma艂偶e艅stwem i tak byli postrzegani przez 艣rodowisko w mie艣cie. Zawsze razem pod r臋k臋 na spacerach z dw贸jk膮 dzieci bardzo udanych i grzecznych.

On wojskowy, a ona pani domu, bo to on nigdy nie chcia艂, by ona pracowa艂a. Mia艂a zajmowa膰 si臋 domem i wychowaniem dzieci i tylko tyle od niej wymaga艂. Mieli rodzinn膮 dzia艂k臋, gdzie ka偶dego lata ich widywano i tej dzia艂ce oddawali si臋 w du偶ej mierze.

On 艂agodny, lekko 艂ysy z wysokim czo艂em, a ona wysoka brunetka, szczup艂a i bardzo zgrabna – malowniczo si臋 prezentowali.

Nikt nie mia艂 o nich z艂ej opinii, gdy偶 pasowali do siebie pod ka偶dym wzgl臋dem.

Ich dzieci bardzo dobrze si臋 uczy艂y i ona by艂a szcz臋艣liwa i dumna, kiedy poko艅czy艂y studia i posz艂y swoj膮 drog膮 w doros艂e 偶ycie.

Zosta艂a z m臋偶em sama i my艣la艂a, 偶e teraz ju偶 tylko we dwoje b臋d膮 p臋dzi膰 szcz臋艣liwe 偶ycie na stare lata.

Jednak tak si臋 nie sta艂o, bo co艣 dzia艂o si臋 z jej m臋偶em. Zacz膮艂 j膮 strofowa膰 na ka偶dym niemal kroku. Nagle przesta艂y mu smakowa膰 jej potrawy, kt贸re zawsze chwali艂. Nagle zacz膮艂 wylicza膰 jej ka偶dy grosz i twierdzi艂, 偶e jest rozrzutna i wydaje pieni膮dze na bzdury. Nagle wytyka膰 jej zacz膮艂 jaki艣 kurz i nie wyprasowane na czas ubrania i przede wszystkim strasznie j膮 wyzywa艂. Nie przebiera艂 w s艂owach i rani艂 j膮 od rana do wieczora. Jako by艂y wojskowy wprowadzi艂 jej domow膮 dyscyplin臋 i zabrania艂 gdziekolwiek wychodzi膰 i spotyka膰 si臋 z lud藕mi.

Kocha艂a m臋偶a, ale bardzo j膮 martwi艂 swoim zachowaniem i czasami uda艂o si臋 jej tylko wymkn膮膰 do ulubionego parku, gdzie przysiada艂a do r贸wnych pa艅 jej wiekiem i si臋 skar偶y艂a na swoje 偶ycie. Tyle tylko by艂o jej, 偶e sobie ponarzeka艂a na m臋偶a tyrana.

Jednego dnia po przyj艣ciu z parku i zrobieniu potrzebnych zakup贸w 聽do domu, zasta艂a swojego m臋偶a martwego na dywanie. Zadzwoni艂a na pogotowie, ale by艂o ju偶 za p贸藕no. Lekarz o艣wiadczy艂, 偶e m膮偶 dozna艂 rozleg艂ego zawa艂u i w zasadzie nie do uratowania.

D艂ugo nie mog艂a podnie艣膰 si臋 z 偶a艂oby, bo jaki by艂, taki by艂, ale zawsze go kocha艂a jako jedynego m臋偶czyzn臋 swojego 偶ycia, kt贸re po艣wi臋ci艂a dla niego i dla ich dzieci.

Min臋艂y trzy lata od pogrzebu m臋偶a. Wykupi艂a na cmentarzu miejsce obok niego i 偶y艂a z dnia na dzie艅 w samotno艣ci przerywanej od czasu, do czasu wizyt膮 dzieci i wnuk贸w.

Jednego lata przyjecha艂y jej dzieci i zaproponowa艂y, 偶e pomog膮 jej w remoncie mieszkania, kt贸re od wielu lat wymaga艂o od艣wie偶enia. Podczas likwidacji wielkiej szafy w przedpokoju znalaz艂a pami臋tnik swojego 艣p. m臋偶a.

Usiad艂a na kanapie i czyta艂a z wypiekami na twarzy, to, co jej m膮偶 pisa艂 o by艂ych kochankach zapoznanych podczas d艂ugich poligon贸w 聽w wojsku.

Dowiedzia艂a si臋, 偶e by艂a w jego 偶yciu Krysia, Marysia, Joanna i wiele innych kobiet. Opisywa艂 swoje pikantne szczeg贸艂y, z kt贸rych si臋 dowiedzia艂a, 偶e przez ca艂e 偶ycie by艂a tylko kuchark膮 i sprz膮taczk膮, oraz matk膮 i to wprawi艂o j膮 w niesamowit膮 w艣ciek艂o艣膰. Nagle znienawidzi艂a tego m臋偶czyzn臋, kt贸rego tak szczerze kocha艂a przez tyle lat.

Oznajmi艂a dzieciom, 偶e po jej 艣mierci nie maj膮 prawa jej pochowa膰 u boku ich ojca! Zapragn臋艂a po tamtej stronie spokoju i nieograniczonej wolno艣ci.