Archiwum dnia: Sierpień 6, 2016

Miałam koszmarny sen!

https://www.youtube.com/watch?v=iXihhRsf_g4

Miałam sen, koszmarny sen, a zaczął się tak:

Jestem na studiach w dużym mieście, a mój tata powadzi kampanię wyborczą i ubiega się o urząd Prezydenta Polski.

Jeździ po kraju i przekonuje lud, że będzie najlepszym Prezydentem, który z serca będzie dbał o wszystkich wyborców i zrobi wszystko, by Polska po rządach PO i dojnej prezydenturze Komorowskiego odzyskała swój należyty jej blask.

Mój ojciec jeździ i wygłasza przemówienia i obiecuje, że jako Prezydent będzie stał przede wszystkim za Polską Konstytucją i zgodnie z nią będzie sprawował swoje rządy.

Przewracam się delikatnie na drugi bok, ale się nie wybudzam i słyszę jak mój kochany tata obiecuje Polakom – czuję się dumna w tym śnie:

Będę prezydentem, który słucha i służy obywatelom;

Będę prezydentem dialogu, porozumienia i rozmowy;

Będę prezydentem, który przywróci Polakom zaufanie do państwa i poczucie godności;

Będę prezydentem, który troszczy się o bezpieczeństwo Polaków;

Będę prezydentem, który buduje państwo uczciwe i sprawiedliwe;

Będę prezydentem, który z troską i zrozumieniem odnosi się do każdego obywatela;

Będę prezydentem Polski przyszłości. Silnego, sprawnego państwa w centrum zjednoczonej Europy;

Będę prezydentem Polski dumnej ze swojej historii, swoich przodków i korzeni, Polski, która pamięta i czci swoich bohaterów;

Będę prezydentem, który nie unika trudnych sytuacji, który nie ucieka, kiedy powinien być arbitrem;

Będę prezydentem aktywnym, który chce korzystać z inicjatywy ustawodawczej.

Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3768571,10-zobowiazan-andrzeja-dudy-kandydat-pis-na-prezydenta-podpisal-umowe-programowa-zdjecia-video,id,t.html

Czuję w tym śnie jak rozpiera mnie duma, a moi znajomi ze studiów mi gratulują i piszą smsy, że mam wspaniałego tatę, który z pewnością będzie niezłomny i nie przekupny. Będzie Polskę godnie reprezentował na arenie międzynarodowej, a Polacy go pokochają.

Śnię dalej i śni mi się, że moja mama – Agata Duda ślicznie ubrana, stoi murem obok mojego ojca i z mównicy oświadcza, że ona się nie boi Prezesa Kaczyńskiego tak jak boi się go opozycja.

Śni mi się zaprzysiężenie mojego taty – już Prezydenta, a z tyłu stoję ja i moja mama. Obie jesteśmy ogromnie dumne z niego, bo tak pięknie mu bili brawa, kiedy na Konstytucję przysięgał przepisaną pismem kaligraficznym.

Nagle podświadomie czuję, że rzuca mnie na własnym łóżku, a nogi mi chodzą, jakby chciały mnie zanieść gdzieś, gdzie nie ma wieści o prezydenturze mojego ojca. Moja mama nie chce z nim zamieszkać, bo boi się jego wynurzeń i jęków, iż musi robić tak, jak mu Prezes nakaże, a on nie potrafi się sprzeciwić. Słyszę od mamy, że niech on sobie flirtuje z leśnym ruchadełkiem, bo ona woli święty spokój i nie będzie robiła dobrej miny do złej gry.

Nagle kumple i kumpelki ze studiów mnie się pytają o to, co też mój ojciec wyprawia, że ułaskawia tych, nad którymi wisi Miecz Demoklesa, czyt. Kamiński.

Śmieją się ze mnie, że mój ojciec podpisuje nocą podstawione mu przez Prezesa niekonstytucyjne ustawy lewą zresztą ręką. Nabijają się ze mnie, że mam ojca, który jest najgorszym Prezydentem, bo nawet gorszym od Lecha Kaczyńskiego, który bał się własnego cienia.

Śni mi się, że mój ojciec po roku swojej prezydentury ma najgorsze notowania i najwięcej memów. Jest oceniony bardzo krytycznie, jako tchórz i człowiek bez kręgosłupa.

Budzę się zlana potem – tak mi się śni i postanawiam się spakować, wziąć jakąś  gotówkę i wyjechać tam, gdzie kompletnie nikt mnie nie zna, bo  bardzo jest mi wstyd, że mój rodzony ojciec tak się okropnie zeszmacił i oszukał miliony Polaków. 

Reklamy

„Upadek” – to kolejny film o Hitlerze

Światowa kinematografia liczy sobie prawie 50 tytułów, które w mniejszym lub większym stopniu usiłowały wytłumaczyć fenomen Hitlera, jednego z największych zbrodniarzy nowożytnych czasów. Próby te kończyły się stworzeniem albo zapienionego monstrum, wykrzykującego z trybun swoje makabryczne idee, albo karykaturalnego podskakującego ze złości człowieczka z rozwianą grzywką i charakterystycznym wąsikiem. Długo trzeba było czekać na film, który ukaże w wodzu III Rzeszy jakieś ludzkie cechy i tym samym uczyni go postacią bardziej wiarygodną. Udało się to dopiero twórcom „Upadku„. 

Upadek” to historia kilkunastu ostatnich dni hitlerowskiej III Rzeszy, widziana oczami młodej sekretarki Führera, Traudl Junge. Wraz z przyjaciółmi, oficerami i oddaną służbą Wodza ukrywa się ona w bunkrze w podziemiach berlińskiej Kancelarii Rzeszy. Tam czeka na koniec wojny i koniec jej głównego prowodyra. 

Jeszcze przed wejściem na ekrany film wzbudzał ogromne kontrowersje. Zarzucano mu wybielanie jednego z najokrutniejszych dyktatorów w historii, niemalże próbę wywołania w widzach współczucia dla przywódcy, którego ideały poniosły sromotną porażkę. Nic bardziej mylnego. Faktem jest, że jako jeden z niewielu obrazów „Upadek” ukazuje Hitlera jako człowieka – postać zdolną do jak najbardziej ludzkich odruchów. Nie nadaje mu jednak ludzkiej twarzy i nie umniejsza jego „zasług”. Zderzenie scen, w których Führer czule uśmiecha się do swojej sekretarki czy też przytula dzieci Goebbelsów, z fragmentami, kiedy wpada w furię i wygraża swoim oficerom oraz pamięcią o jego strasznych zbrodniach, robi piorunujące wrażenie, dowodząc, że nieobliczalny potwór może kryć się w każdym z nas. 

Jednocześnie z degradacją wodza film obrazuje upadek niemieckiego społeczeństwa. I w bunkrze i poza nim każdy ma bowiem świadomość zbliżającego się końca. Jedni, tak jak Goebbelsowie, nie chcą oglądać świata pozbawionego nazistowskich ideałów, inni próbują za wszelką cenę ratować skórę, jeszcze inni układać się z nadciągającymi aliantami. Twórcy „Upadku” nie biadolą jednak nad losem tysięcy naiwnych, którzy ślepo poszli za Hitlerem, chętni (bądź nie) nawracać się dopiero w chwili ostatecznej klęski. Reżyser, podobnie jak Goebbels zdaje się mówić: „Nie żałuję narodu niemieckiego. Sami wybrali swój los”. Nie przekreśla jednak możliwości jego rehabilitacji i danej przez los drugiej szansy, co objawia się w zakończeniu filmu.

Można bez końca spierać się o prawdę historyczną w zawartą w „Upadku„. Nie potwierdzą jej nawet najbardziej obeznani w temacie historycy, bowiem z tamtego okresu nie ostały się żadne zdjęcia i dokumenty a przebieg zdarzeń znany jest wyłącznie z relacji świadków, którzy nie uchronili się z pewnością przed ludzką skłonnością do ubarwiania. Nikt nie zaprzeczy jednak, że jest to przede wszystkim bardzo sprawnie zrealizowany film, który każdy powinien zobaczyć. 

Od strony technicznej „Upadek” to bowiem prawdziwy majstersztyk. 2,5-godzinny film ogląda się bez znużenia, mimo iż początkowo widzowi niezbyt obeznanemu z historią trudno połapać się w przewijających się przez ekran postaciach, tym bardziej, że przedstawiani są oni głównie tylko z imienia. Aspekty techniczne – scenografia, światło, dźwięk i kostiumy zasługują na najwyższe uznanie. W końcu jest to jedna z najdroższych produkcji w historii niemieckiej kinematografii. Miliony euro nie zdałyby się jednak na wiele, gdyby nie dojrzała, przemyślana reżyseria i aktorzy, którzy stworzyli tu niezwykle wiarygodne postaci. Szczególne brawa należą się Bruno Ganzowi, który potrafił zachować balans pomiędzy człowieczą naturą Hitlera a zbrodniczymi knowaniami jego umysłu. Wtórują mu Juliane Köhler w roli towarzyszki życia dyktatora,Ewy Braun, i Corinna Harfouch jako Magda Goebbels, prawdziwa Lady Makbet, wprost wyjęta z szekspirowskiego dramatu. 

Upadek” nie jest filmem, z którego można uczyć się historii, nie jest moralitetem, choć zawiera przestrogę przed złem zdolnym przybrać charyzmatyczną postać. „Upadek” to przede wszystkim kawał dobrego kina, którego nie wolno przegapić.

http://www.filmweb.pl/reviews/Hitler.+Jeden+z+nas-1571