Archiwum dnia: Sierpień 8, 2016

„Nic osobistego” – to film o samotności

Nie lubię filmów z niedopowiedzeniami, bo po obejrzeniu ze dwa dni mi zajmuje, by sobie te niedopowiedzenia przemyśleć i gnębi mnie fakt, że reżyser nie podał mi na tacy rozwiązania fabuły.

Tak też męczę się po obejrzeniu filmu pt. „Nic osobistego”, który wyreżyserowała Polka – Urszula Antkowiak.

Film ten był popularny w kinach studyjnych i nie jest znany szerszej publiczności, a szkoda, bo film tego jest wart.

Młoda, śliczna, rudowłosa dziewczyna o nieskazitelnej cerze siedzi w swoim pustym mieszkaniu i patrzy przez okno, jak przechodnie zbierają jej rzeczy wystawione przed domem. Na końcu zdejmuje obrączkę i wyrusza w świat. I tu jest pierwsze niedopowiedzenie, bo do końca filmu nie wyjaśni się dlaczego i co się wydarzyło w jej życiu.

Niesie ze sobą plecak i mały namiot, oraz niewielką kwotę pieniędzy.

Nagle ją widzimy na irlandzkiej ziemi, surowej w klimacie jesiennym. Pada wciąż deszcz, a ona rozkłada namiot na noc i śpi byle gdzie i je byle co. Odrzuca wszelką pomoc i jest zbuntowana i arogancka. Najbardziej odpowiada jej samotność, w której się pławi.

W filmie widzimy cudowne krajobrazy, jakich nie powstydził by się żaden malarz i dla mnie to była uczta dla moich oczu.

Co dalej się dzieje z dziewczyną?

Spotyka na swojej drodze malutki domek, położony na niewielkim półwyspie i zapoznaje dużo od siebie starszego mężczyznę, który też żyje samotnie i tu jest drugie niedopowiedzenie, bo dlaczego wybrał takie życie na odludziu. 

W malutkim domku jest czysto i przytulnie. Nie brakuje książek i płyt z cudowną muzyką.

Zawierają oboje pakt, że dziewczyna za pracę, będzie otrzymywała jedzenie i dach nad głową.

Najpierw ich znajomość jest oschła i nie zadają sobie żadnych pytań. Żyją pod jednym dachem, ale są sobie nieufni, ale z czasem ta ich znajomość przeradza się w coś fascynującego.

Polecam ten film, bo jest wart uwagi, choćby ze względu na cudowne widoki irlandzkiej ziemi, a także doskonałej gry tych dwoje.

Film zachęca do dyskusji, bo można snuć po swojemu wszystkie sceny, które są niedopowiedzeniami, a więc nadaje się na długie, jesienne wieczory z dobrą herbatą i pod kocem we dwoje.

 

 

 

 

Reklamy

Warto kręcić filmiki i być amatorskim reporterem :)

Kiedy Mąż kupił mi nowy aparat fotograficzny, to musiałam najpierw się go nauczyć.

Trochę trwało, kiedy odkryłam, że można robić nim krótkie filmiki.

Mam na YT swój kanał, gdzie wgrywam swoje dzieła, ale najbardziej fascynują mnie zjawiska atmosferyczne.

Udało mi się bez wychodzenia z domu zarchiwizować dwa, które mają dość dużo odsłon na YT.

Warto kręcić filmiki, bo jest z tego przede wszystkim satysfakcja, że ma się w sobie trochę refleksu, który pozwala

w odpowiednim momencie nakręcić coś ciekawego.

Pierwszy film ma ponad 700 odsłon, a drugi ponad 1000, że się tak pochwalę.