Archiwum dnia: 7 września, 2016

Miasteczko marketów!

Wczoraj wybraliśmy się z Mężem na zakupy, a więc wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do ulubionego marketu.

Pogoda była przepiękna, a zakupy w samochodzie i właściwie nie bardzo spieszyło się nam do domu.

Przejechaliśmy przez miasto i wstąpiliśmy jeszcze do dwóch marketów, ale już nic więcej nie kupiliśmy, bo ot tak – zrobiliśmy sobie małą wycieczkę rozpoznawczą.

Kiedy rozpakowałam kupione towary i usiadłam, zaczęłam liczyć ile marketów jest w naszym, niewielkim miasteczku.

Dziś weszłam w dane statystyczne mojego miasta i przeczytałam, że jest nas w mieście lekko, ponad 15 tysięcy, a na obrzeżach mieszka jeszcze ponad 7 tysięcy ludzi – małych i dużych.

Zaczęłam liczyć, bo jakoś  według mnie jest ich za dużo. Naliczyłam, że jest ich 10, a może nawet 11, bo nie we wszystkich byłam osobiście i nie sprawdziłam asortymentu.

Niedawno powstały dwa markety, w których króluje towar prosto z Chin i jest tego zatrzęsienie. Można kupić dosłownie wszystko, bo w takim „KIK” mamy mydło i powidło, a więc masę bibelotów, kubeczków, talerzy i chińskiej pościeli. Wiszą ciuchy dla dorosłych i dzieci, a więc chętnych nie brakuje, bo ceny są dostępne.

Pamiętam czasy, kiedy w moim miasteczku były rodzinne sklepiki, bardzo kameralne i w każdym kupowało się co innego. Uwielbiałam błąkać się po tych miejscach i tam kupować, bo zawsze była miła obsługa, towar pierwszej świeżości i na wagę, a nie pakowany w worki.

Ulubione sklepiki mają szansę u nas wytrwać pod warunkiem, że mają świetną lokalizację, a więc u nas blisko kościoła i na głównej ulicy. Sklepiki dalej – w bocznych uliczkach popadały i puste lokale straszą.

Naprawdę trzeba mieć pomysł na działalność handlową, aby w naszym, niewielkim mieście jakoś przetrwać i to jest bardzo smutne, gdyż na jednym kilometrze kwadratowym znajdują się trzy markety!

W dużych miastach są galerie, a w małych straszą markety, które odbierają kreatywność mieszkańcom.

Nasze władze dopuszczają postawienie jeszcze dwóch – o zgrozo!

I tak zrobiłam kilka zdjęć z tej naszej wycieczki do marketu, ale marketów w obiektyw nie wzięłam!