Archiwum dnia: 12 wrze艣nia, 2016

Nienawidz臋 swoich rodzic贸w. Nie b臋d臋 si臋 nimi opiekowa膰” Czy zawsze jeste艣my winni starszemu pokoleniu pomoc?

Pierwszy SMS by艂 kr贸tki: 鈥濵arcin, z tat膮 gorzej. Przyjed藕, prosz臋”. Drugi, trzeci, czwarty ju偶 d艂u偶sze. 鈥濨臋dziesz 偶a艂owa艂, a je艣li on umrze? Nigdy nie porozmawiacie. Po co ta z艂o艣膰? To w ko艅cu nasz ojciec. Nawet dla mamy tego nie zrobisz?!”.

To ten, na kt贸rego Marcin odpisa艂. Wiedzia艂, 偶e jego siostra wypi艂a za du偶o wina. Tylko wtedy m贸wi艂a, co my艣li: Jeste艣 egoist膮. Wiem, 偶e ci臋 skrzywdzili, mnie te偶. Ale jestem inna ni偶 ty”. 鈥濿艂a艣nie. Inna. Ty r贸b co chcesz. Wolisz zapomnie膰? Twoja sprawa” napisa艂.聽
W ko艅cu wiadomo艣膰 od ojca: 鈥濸rzyjed藕”
呕ona Marcina, matka jego dzieci:聽鈥濳ochanie, ja tego nie rozumiem. Powinni艣my opiekowa膰 si臋 rodzicami, to nasz obowi膮zek”.聽

Marcin:聽鈥濳a偶da dobra pami臋膰 jest wybi贸rcza. Podobno. Traumy si臋 zapomina. Nie zapomnia艂em swoich. Nie jestem nic winny rodzicom, mog膮 umrze膰. Mam znajomych z toksycznych dom贸w. Znajomi maj膮 po trzydzie艣ci, czterdzie艣ci lat. Silni, niezale偶ni. W 艣rodku dygot. Bo mama powiedzia艂a 鈥瀊e”, bo tata powiedzia艂 鈥瀎e”. Bo ojciec pije, bo聽matka聽p艂acze. Wyk艂adaj膮 na rodzic贸w kas臋, znosz膮 pretensje i manipulacje. Wyrzucaj膮 kas臋 na psycholog贸w. A rada jest jedna: odci膮膰 g贸wno.

鈥炁筶e si臋 uczysz? Zajeb鈥.Ci臋”
鈥濸o co Ci okrucie艅stwo?” pisz臋.
Marcin:聽鈥濼o nie okrucie艅stwo. Nie oceniaj mnie”.
Ch艂opiec ma 8 lat. Brzydko pisze: 鈥濧le ma kota”. Szlaczk贸w 艂adnych te偶 nie potrafi robi膰. 鈥濸rzyjdzie ojciec, to zobaczysz” m贸wi matka. Ch艂opiec si臋 boi. Kroki na schodach, szuranie but贸w, odg艂os p艂aszcza, kt贸ry l膮duje na wieszaku. I matka; 鈥濳ochanie, tu masz ziemniaki, kotlet, co艣 jeszcze?”. I: 鈥濶ie mam do niego si艂y, on si臋 w og贸le nic nie potrafi”.聽

Marcin:聽W moim domu 艣mierdzia艂o strachem. Jej. Moim. Naszym. Nie bi艂 tylko siostry. 鈥濲este艣 tak膮 moj膮 blondyneczk膮” powtarza艂. Nienawidzi艂em jej.

鈥濲ak napisa艂e艣 t臋 literk臋? Jak j膮, ku鈥.a napisa艂e艣?! ” wrzeszczy聽ojciec.
鈥濶ormalnie napisa艂em” m贸wi cicho ch艂opiec. Mocny cios. Czasem jest to deska. Twarda i d艂uga. Cz臋艣膰 boazerii tak wtedy modnej. Trwa remont. Czasem jest to pas, kt贸ry ojciec 艣ci膮ga powoli patrz膮c ch艂opcu w oczy. Czasem r臋ka.聽
Marcin po latach zapisze: 鈥濩hodzi o b贸l, kt贸ry poci膮ga ci臋 na dno, o nieprzewidywalno艣膰, niesprawiedliwo艣膰. I upokorzenie, bo kto艣 bije ci臋 wsz臋dzie. I wszystkim. Przecie偶 ja mia艂em osiem lat, nie wiedzia艂em jak si臋 pisze literki. I nie rozumia艂em dlaczego kto艣 wali mnie desk膮 po g艂owie. Jest 1986 rok. Nie ma policji, nie ma medi贸w. Przemoc toczy si臋 w wi臋kszo艣ci dom贸w. Nikt o tym nie m贸wi. Matki nas nie broni膮”.聽

鈥濷dchodz臋 od Twojej matki. To dziwka”
Z szafy wylatuj膮 krawaty i skarpetki. Ojciec wrzuca rzeczy do czarnej, podniszczonej walizki. S艂ycha膰 odg艂os otwieranego piwa. Marcin uczy si臋: piwo daje lekko艣膰, daje chwiejny krok, daje krzyk, ale i mi臋kko艣膰. Po piwie ojciec nie jest agresywny. Nawet je艣li si臋 zamachnie, nie zawsze trafia. Marcin lubi piwo.
Gdy rzeczy l膮duj膮 na pod艂odze i ojciec upycha je do walizki, Marcin jest bezpieczny. M贸wi wi臋c g艂o艣no: 鈥濧le co ty robisz, tato?”. S艂yszy: 鈥濿yprowadzam si臋, twoja matka to dziwka”. Podbiega i syczy: Dziwka, kurwa, szmata. Zdechniecie razem. Drzwi trzaskaj膮, kto艣 co艣 s艂yszy.聽
Marcin:聽Cierpia艂em, gdy odszed艂. Poka偶 mi dziecko, kt贸re nie cierpi po stracie rodzica. Siada艂em przed pust膮 szaf膮. Zaklina艂em: niech tata przestanie pi膰, niech mnie kocha, niech tata przestanie pi膰, niech kocha.聽

鈥瀂adzwoni臋. Obiecuj臋”
Ch艂opiec ma 10 lat. Cz臋sto jada obiady u rodzic贸w koleg贸w z klasy. Tam ojcowie te偶 czasem bij膮, i pij膮 te偶. Albo matki. Ale chocia偶 na obiad jest zupa pomidorowa. I ros贸艂.聽
Marcin lubi smak marchewki. Jego matka nie gotuje. Wci膮偶 za to p艂acze. 鈥濷jciec nas skrzywdzi艂, skrzywdzi艂, zostawi艂” m贸wi. W bia艂ej szafce w kuchni s膮 tabletki. Ona 艂yka je gar艣ciami, bo po nich si臋 艣pi. Marcin kt贸rego艣 dnia 艂yka je wszystkie. Kole偶anka: 鈥 Mo偶esz zasn膮膰 na zawsze”. Marcin si臋 cieszy, bo chcia艂by umrze膰. A potem jest szpital, i p艂ukanie 偶o艂膮dka, i panie w bia艂ych fartuchach. 鈥濲emu nic si臋 nie sta艂o, to taka pomy艂ka” t艂umaczy matka. Dzwoni do m臋偶a, on ju偶 mieszka z inn膮 kobiet膮. 鈥瀂adzwoni臋, zadzwoni臋, obiecuj臋” s艂yszy.聽
Marcin:聽Do dzi艣 nienawidz臋 s艂abych kobiet, to udawanie, 偶e nic si臋 nie sta艂o. I miliony obietnic ojca. 呕e przyjdzie, 偶e zadzwoni, 偶e b臋dzie. Nie przyszed艂 nigdy.聽

鈥濻pier鈥 nie mam pieni臋dzy”
Ch艂opiec ma 19 lat, zda艂 matur臋, chce jecha膰 do Londynu. Zaczyna膰 wszystko od nowa. Odzywa si臋 do ojca, prosi o po偶yczk臋. W ko艅cu nie p艂aci艂 aliment贸w. W mieszkaniu ojca 艣mierdzi. Ju偶 nie l臋kiem, ale niestrawionym alkoholem, przegran膮. 鈥濲eb si臋, synu, jeb si臋” . Kochanka ojca wpycha ojca do 艂贸偶ka. Po艣ciel jest brudna. Marcin wie. Nawet gdyby ojciec si臋 na niego zamachn膮艂 bez trudu by si臋 obroni艂. 鈥濸rzepraszam, przepraszam, on ma takie problemy z prac膮. Musisz zrozumie膰, zrozumie膰 musisz” kochanka powtarza. Wciska ch艂opcu banknot, t艂umaczy.
On my艣li: Jest czulsza ni偶 matka. I bardziej opieku艅cza.聽

Z maila:聽鈥濼ych sytuacji by艂o tysi膮ce. Nic, ku鈥 a nie jeste艣my winni swoim rodzicom, kt贸rzy si臋 nami opiekowali. Nic nie jeste艣my winni pijakom, ludziom聽agresywnym, kt贸rzy nie dawali nam wsparcia, gdy byli艣my bezradni, mieli艣my kilka lat. Nawet je艣li to nasi rodzice. Dajesz mi艂o艣膰, dostajesz j膮 w zamian. Nie dajesz, nie dostajesz nic. To matematyka. Dzieci艅stwo bywa jak n贸偶 w gardle. Nie umiem go wyj膮膰. Przemoc rodzi przemoc. Z艂o艣膰 rodzi z艂o艣膰. Nieuwaga rodzi nieuwag臋. W dupie mam rodzic贸w. I to, 偶e kto艣 m贸wi: b膮d藕 m膮drzejszy, i lepszy. Nie chc臋. Mam swoje dzieci, pracuj臋 na wzajemno艣膰”.

Odpowied藕:聽Rodzice pewnie te偶 mieli swoj膮 histori臋. Tw贸j ojciec….
Marcin:聽By艂em bity, nikogo nie bij臋. By艂em zostawiony, nie zostawiam. Nie mam poczucia winy. Uwielbiam swoich syn贸w. Tania ta psychologia. Znam setki ludzi, kt贸rzy czuj膮 jak ja. Ale trwaj膮 przy rodzicach. I marnuj膮 偶ycie.聽

PS. Marcina ojciec umar艂 na pocz膮tku sierpnia. Marcin nie pojecha艂 na pogrzeb. Nie odezwa艂 si臋 te偶 do matki.聽
P.S 2.聽Ojciec Marcina by艂 in偶ynierem. Mama redaktork膮 w du偶ym wydawnictwie. O Marcinie m贸wili: 鈥濨o ty jeste艣 z dobrego domu”.

http://mamadu.pl/120763,nienawidze-swoich-rodzicow-nie-bede-sie-nimi-opiekowac-czy-zawsze-jestesmy-winni-starszemu-pokoleniu-pomoc

Przeklei艂am ten felieton, poniewa偶 nigdzie nie by艂o zastrze偶enia o rozpowszechnianiu.

A dlaczego go przeklei艂am? Chc臋 si臋 podzieli膰 tym, jak to ze mn膮 by艂o!

Nie zd膮偶y艂am pokocha膰 swojego Ojca, a to dlatego, 偶e kiedy nie pi艂 alkoholu, to by艂am zbyt ma艂a, by o tym pami臋ta膰.

Pami臋tam tylko najgorszy scenariusz ze swojego dzieci艅stwa, kiedy Ojciec la艂 rodzin臋 jak mokre 偶yto.

Kariera zawodowa mu si臋 posypa艂a w socjalistycznym systemie i kompletnie si臋 zagubi艂 w rzeczywisto艣ci. Alkohol dawa艂 mu poczucie si艂y i pewno艣ci siebie, ale dzia艂a艂o to tak, 偶e zn臋ca艂 si臋 nad najbardziej bezbronnymi!

Kiedy mia艂am 17 lat wymog艂am na Mamie, by wzi臋艂a rozw贸d, bo mimo m艂odego wieku wiedzia艂am, 偶e z Ojca ju偶 nic nie b臋dzie i wszystkich nas wyko艅czy psychicznie, a nawet mo偶e si臋 to sko艅czy膰 utrat膮 偶ycia.

Co Ojciec dla mnie dobrego zrobi艂? Chyba tylko to, 偶e mnie sp艂odzi艂, czyli da艂 mi 偶ycie. Wi臋cej nie pami臋tam, opr贸cz traumy, jak膮 mi zgotowa艂 na reszt臋 moich dni. Wci膮偶 si臋 艂api臋 na tym, 偶e przesz艂am przez piek艂o.

Po rozwodzie Rodzice mieli rozkwaterowane mieszkania, a wi臋c Ojciec wyjecha艂 do innego miasta i znikn膮艂 nam z oczu.

Odetchn臋艂am, ale nie na d艂ugo, bo nie radzi艂 sobie kompletnie 聽i kiedy dosz艂y mnie s艂uchy, 偶e znalaz艂 si臋 w szpitalu psychiatrycznym – zacz臋艂am dzia艂a膰.

Pojecha艂am i prosi艂am Ordynatora o pomoc, by Ojcu znale藕膰 dobry Dom Opieki Spo艂ecznej. Uda艂o si臋 i tak Ojciec trafi艂 do bardzo profesjonalnej plac贸wki jak na warunki w Polsce. Mia艂 dobr膮 emerytur臋, a wi臋c nie musia艂am dop艂aca膰 ani grosza.

Ojciec nigdy 聽nie zaakceptowa艂 nowego miejsca i po siedmiu latach pobytu – pope艂ni艂 samob贸jstwo. Je藕dzi艂am, zabiera艂am, wspiera艂am, ale nic z tego nie wysz艂o.

Ordynator poprosi艂 o karawan, bo chcia艂am Ojca pogrzeba膰 w moim mie艣cie. Karawan pojecha艂 i kiedy by艂 na miejscu, ja dostaj臋 telefon, 偶e Prokuratura po raz drugi b臋dzie bada艂a spraw臋 od pocz膮tku.

Tak si臋 wi臋c sta艂o, 偶e musia艂am karawan wys艂a膰 drugi raz. Nerwy okropne, bo trzeba by艂o za艂atwia膰 procedury pogrzebowe. Schud艂am z nerw贸w, bo trzeba by艂o szybko zaprosi膰 z Polski rodzin臋 na pogrzeb.

Mimo tego, co mi w 偶yciu zrobi艂. Mimo tego, 偶e zamieni艂 mi dzieci艅stwo w piek艂o, mam go na naszym cmentarzu, a na nagrobku kaza艂am wyry膰, 偶e: „Twoje cierpienie by艂o naszym smutkiem”. Dlaczego tak? Dlatego, 偶e po latach zrozumia艂am jego pobudki i jego chorob臋!

Mam czyste sumienie!