Nienawidzę swoich rodziców. Nie będę się nimi opiekować” Czy zawsze jesteśmy winni starszemu pokoleniu pomoc?

Pierwszy SMS był krótki: „Marcin, z tatą gorzej. Przyjedź, proszę”. Drugi, trzeci, czwarty już dłuższe. „Będziesz żałował, a jeśli on umrze? Nigdy nie porozmawiacie. Po co ta złość? To w końcu nasz ojciec. Nawet dla mamy tego nie zrobisz?!”.

 

To ten, na którego Marcin odpisał. Wiedział, że jego siostra wypiła za dużo wina. Tylko wtedy mówiła, co myśli: Jesteś egoistą. Wiem, że cię skrzywdzili, mnie też. Ale jestem inna niż ty”. „Właśnie. Inna. Ty rób co chcesz. Wolisz zapomnieć? Twoja sprawa” napisał. 
W końcu wiadomość od ojca: „Przyjedź”
Żona Marcina, matka jego dzieci: „Kochanie, ja tego nie rozumiem. Powinniśmy opiekować się rodzicami, to nasz obowiązek”. 

Marcin: „Każda dobra pamięć jest wybiórcza. Podobno. Traumy się zapomina. Nie zapomniałem swoich. Nie jestem nic winny rodzicom, mogą umrzeć. Mam znajomych z toksycznych domów. Znajomi mają po trzydzieści, czterdzieści lat. Silni, niezależni. W środku dygot. Bo mama powiedziała „be”, bo tata powiedział „fe”. Bo ojciec pije, bo matka płacze. Wykładają na rodziców kasę, znoszą pretensje i manipulacje. Wyrzucają kasę na psychologów. A rada jest jedna: odciąć gówno.

 

„Źle się uczysz? Zajeb….Cię”
„Po co Ci okrucieństwo?” piszę.
Marcin: „To nie okrucieństwo. Nie oceniaj mnie”.
Chłopiec ma 8 lat. Brzydko pisze: „Ale ma kota”. Szlaczków ładnych też nie potrafi robić. „Przyjdzie ojciec, to zobaczysz” mówi matka. Chłopiec się boi. Kroki na schodach, szuranie butów, odgłos płaszcza, który ląduje na wieszaku. I matka; „Kochanie, tu masz ziemniaki, kotlet, coś jeszcze?”. I: „Nie mam do niego siły, on się w ogóle nic nie potrafi”. 

Marcin: W moim domu śmierdziało strachem. Jej. Moim. Naszym. Nie bił tylko siostry. „Jesteś taką moją blondyneczką” powtarzał. Nienawidziłem jej.

„Jak napisałeś tę literkę? Jak ją, ku….a napisałeś?! ” wrzeszczy ojciec.
„Normalnie napisałem” mówi cicho chłopiec. Mocny cios. Czasem jest to deska. Twarda i długa. Część boazerii tak wtedy modnej. Trwa remont. Czasem jest to pas, który ojciec ściąga powoli patrząc chłopcu w oczy. Czasem ręka. 
Marcin po latach zapisze: „Chodzi o ból, który pociąga cię na dno, o nieprzewidywalność, niesprawiedliwość. I upokorzenie, bo ktoś bije cię wszędzie. I wszystkim. Przecież ja miałem osiem lat, nie wiedziałem jak się pisze literki. I nie rozumiałem dlaczego ktoś wali mnie deską po głowie. Jest 1986 rok. Nie ma policji, nie ma mediów. Przemoc toczy się w większości domów. Nikt o tym nie mówi. Matki nas nie bronią”. 

„Odchodzę od Twojej matki. To dziwka”
Z szafy wylatują krawaty i skarpetki. Ojciec wrzuca rzeczy do czarnej, podniszczonej walizki. Słychać odgłos otwieranego piwa. Marcin uczy się: piwo daje lekkość, daje chwiejny krok, daje krzyk, ale i miękkość. Po piwie ojciec nie jest agresywny. Nawet jeśli się zamachnie, nie zawsze trafia. Marcin lubi piwo.
Gdy rzeczy lądują na podłodze i ojciec upycha je do walizki, Marcin jest bezpieczny. Mówi więc głośno: „Ale co ty robisz, tato?”. Słyszy: „Wyprowadzam się, twoja matka to dziwka”. Podbiega i syczy: Dziwka, kurwa, szmata. Zdechniecie razem. Drzwi trzaskają, ktoś coś słyszy. 
Marcin: Cierpiałem, gdy odszedł. Pokaż mi dziecko, które nie cierpi po stracie rodzica. Siadałem przed pustą szafą. Zaklinałem: niech tata przestanie pić, niech mnie kocha, niech tata przestanie pić, niech kocha. 

„Zadzwonię. Obiecuję”
Chłopiec ma 10 lat. Często jada obiady u rodziców kolegów z klasy. Tam ojcowie też czasem biją, i piją też. Albo matki. Ale chociaż na obiad jest zupa pomidorowa. I rosół. 
Marcin lubi smak marchewki. Jego matka nie gotuje. Wciąż za to płacze. „Ojciec nas skrzywdził, skrzywdził, zostawił” mówi. W białej szafce w kuchni są tabletki. Ona łyka je garściami, bo po nich się śpi. Marcin któregoś dnia łyka je wszystkie. Koleżanka: „ Możesz zasnąć na zawsze”. Marcin się cieszy, bo chciałby umrzeć. A potem jest szpital, i płukanie żołądka, i panie w białych fartuchach. „Jemu nic się nie stało, to taka pomyłka” tłumaczy matka. Dzwoni do męża, on już mieszka z inną kobietą. „Zadzwonię, zadzwonię, obiecuję” słyszy. 
Marcin: Do dziś nienawidzę słabych kobiet, to udawanie, że nic się nie stało. I miliony obietnic ojca. Że przyjdzie, że zadzwoni, że będzie. Nie przyszedł nigdy. 

„Spier… nie mam pieniędzy”
Chłopiec ma 19 lat, zdał maturę, chce jechać do Londynu. Zaczynać wszystko od nowa. Odzywa się do ojca, prosi o pożyczkę. W końcu nie płacił alimentów. W mieszkaniu ojca śmierdzi. Już nie lękiem, ale niestrawionym alkoholem, przegraną. „Jeb się, synu, jeb się” . Kochanka ojca wpycha ojca do łóżka. Pościel jest brudna. Marcin wie. Nawet gdyby ojciec się na niego zamachnął bez trudu by się obronił. „Przepraszam, przepraszam, on ma takie problemy z pracą. Musisz zrozumieć, zrozumieć musisz” kochanka powtarza. Wciska chłopcu banknot, tłumaczy.
On myśli: Jest czulsza niż matka. I bardziej opiekuńcza. 

Z maila: „Tych sytuacji było tysiące. Nic, ku… a nie jesteśmy winni swoim rodzicom, którzy się nami opiekowali. Nic nie jesteśmy winni pijakom, ludziom agresywnym, którzy nie dawali nam wsparcia, gdy byliśmy bezradni, mieliśmy kilka lat. Nawet jeśli to nasi rodzice. Dajesz miłość, dostajesz ją w zamian. Nie dajesz, nie dostajesz nic. To matematyka. Dzieciństwo bywa jak nóż w gardle. Nie umiem go wyjąć. Przemoc rodzi przemoc. Złość rodzi złość. Nieuwaga rodzi nieuwagę. W dupie mam rodziców. I to, że ktoś mówi: bądź mądrzejszy, i lepszy. Nie chcę. Mam swoje dzieci, pracuję na wzajemność”.

Odpowiedź: Rodzice pewnie też mieli swoją historię. Twój ojciec….
Marcin: Byłem bity, nikogo nie biję. Byłem zostawiony, nie zostawiam. Nie mam poczucia winy. Uwielbiam swoich synów. Tania ta psychologia. Znam setki ludzi, którzy czują jak ja. Ale trwają przy rodzicach. I marnują życie. 

PS. Marcina ojciec umarł na początku sierpnia. Marcin nie pojechał na pogrzeb. Nie odezwał się też do matki. 
P.S 2. Ojciec Marcina był inżynierem. Mama redaktorką w dużym wydawnictwie. O Marcinie mówili: „Bo ty jesteś z dobrego domu”.

http://mamadu.pl/120763,nienawidze-swoich-rodzicow-nie-bede-sie-nimi-opiekowac-czy-zawsze-jestesmy-winni-starszemu-pokoleniu-pomoc

Przekleiłam ten felieton, ponieważ nigdzie nie było zastrzeżenia o rozpowszechnianiu.

A dlaczego go przekleiłam? Chcę się podzielić tym, jak to ze mną było!

Nie zdążyłam pokochać swojego Ojca, a to dlatego, że kiedy nie pił alkoholu, to byłam zbyt mała, by o tym pamiętać.

Pamiętam tylko najgorszy scenariusz ze swojego dzieciństwa, kiedy Ojciec lał rodzinę jak mokre żyto.

Kariera zawodowa mu się posypała w socjalistycznym systemie i kompletnie się zagubił w rzeczywistości. Alkohol dawał mu poczucie siły i pewności siebie, ale działało to tak, że znęcał się nad najbardziej bezbronnymi!

Kiedy miałam 17 lat wymogłam na Mamie, by wzięła rozwód, bo mimo młodego wieku wiedziałam, że z Ojca już nic nie będzie i wszystkich nas wykończy psychicznie, a nawet może się to skończyć utratą życia.

Co Ojciec dla mnie dobrego zrobił? Chyba tylko to, że mnie spłodził, czyli dał mi życie. Więcej nie pamiętam, oprócz traumy, jaką mi zgotował na resztę moich dni. Wciąż się łapię na tym, że przeszłam przez piekło.

Po rozwodzie Rodzice mieli rozkwaterowane mieszkania, a więc Ojciec wyjechał do innego miasta i zniknął nam z oczu.

Odetchnęłam, ale nie na długo, bo nie radził sobie kompletnie  i kiedy doszły mnie słuchy, że znalazł się w szpitalu psychiatrycznym – zaczęłam działać.

Pojechałam i prosiłam Ordynatora o pomoc, by Ojcu znaleźć dobry Dom Opieki Społecznej. Udało się i tak Ojciec trafił do bardzo profesjonalnej placówki jak na warunki w Polsce. Miał dobrą emeryturę, a więc nie musiałam dopłacać ani grosza.

Ojciec nigdy  nie zaakceptował nowego miejsca i po siedmiu latach pobytu – popełnił samobójstwo. Jeździłam, zabierałam, wspierałam, ale nic z tego nie wyszło.

Ordynator poprosił o karawan, bo chciałam Ojca pogrzebać w moim mieście. Karawan pojechał i kiedy był na miejscu, ja dostaję telefon, że Prokuratura po raz drugi będzie badała sprawę od początku.

Tak się więc stało, że musiałam karawan wysłać drugi raz. Nerwy okropne, bo trzeba było załatwiać procedury pogrzebowe. Schudłam z nerwów, bo trzeba było szybko zaprosić z Polski rodzinę na pogrzeb.

Mimo tego, co mi w życiu zrobił. Mimo tego, że zamienił mi dzieciństwo w piekło, mam go na naszym cmentarzu, a na nagrobku kazałam wyryć, że: „Twoje cierpienie było naszym smutkiem”. Dlaczego tak? Dlatego, że po latach zrozumiałam jego pobudki i jego chorobę!

Mam czyste sumienie!

6 myśli na temat “Nienawidzę swoich rodziców. Nie będę się nimi opiekować” Czy zawsze jesteśmy winni starszemu pokoleniu pomoc?

  1. Mam znajomą, której rodzice alkoholicy urządzili piekło w dzieciństwie, a w dorosłym życiu swoimi chorobami, niedołęstwem, sądami o alimenty, zapłatę za Dom Opieki drugie dno piekła. Chociaż minęło parę lat od ich śmierci, dalej chodzi na terapię, bo dzieckiem DDA będzie do końca życia.
    Serdeczności.

    Polubienie

    1. Nie są to sytuacje jednostkowe. Nasuwa mi się pytanie, gdzie są Matki Polki, które krwi serdecznej by utoczyły dla dobra dziecka. Często kobiety patrzą na krzywdę dzieci, nie próbując ich chronić. Boją się pana męża? Uważają, że małżeństwo ponad wszystko? Względy materialne? Pewnie wszystkiego po trosze.

      Polubienie

  2. Moi rodzice nie żyją już od dawna. Ale najbardziej dziękuje im każdego dnia za to, że mimo różnych trosk i ciężkiej pracy na wsi, stworzyli swojej piątce dzieci spokojny, kochający i bezpieczny dom. Nie pamiętam ani jednej sytuacji kiedy któreś z mojego rodzeństwa było bite przez ojca lub mamę. Nigdy też nie uderzyli mnie. Już kiedyś pisałam te słowa ale przypomnę je u Ciebie Elu. Kiedy mój ojciec leżał w szpitalu w Obornikach (mieszkam w Poznaniu) jeździłam do niego z córkami 2 lub 3 razy w tygodniu.
    Dziwił się dlaczego tak często jestem u niego, pracując i mając trojkę dzieci? Odpowiedziałam, że chcę z ni być , bo Tato byleś dobry. Żadne dziecko nie zapomni bicia i wyzwisk ale tez żadne dziecko nie zapomni dobroci i miłości doznanej od rodziców.
    Rożnie radzą sobie ludzie z dramatem złego dzieciństwa. Ty potrafiłaś wybaczyć. Podziwiam.
    Pozdrawiam Elu serdecznie:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s