Archiwum dnia: 23 wrze艣nia, 2016

To tylko pies, tak m贸wisz tylko pies, a ja Ci powiem, 偶e pies to czasem wi臋cej jest ni偶 cz艂owiek –

Zawsze mieli艣my w domu pieska. Tak si臋 sk艂ada艂o, 偶e by艂y to zwierzaki opuszczone i bezdomne. Ratowali艣my je od ludzkiej nienawi艣ci do zwierz膮t i wszystkie odda艂y nam za to wielkie pok艂ady mi艂o艣ci.

Koksiu, 艣liczny kundelek zosta艂 przygarni臋ty, bo wa艂臋sa艂 si臋 przy szpitalu, gdy偶 kto艣 go wyrzuci艂 z domu. Ludzie karmili go kanapkami, ale nikt go nie chcia艂 wzi膮膰 do domu. Znajomy nam powiedzia艂, 偶e jest taki piesek i bez namys艂u M膮偶 z C贸rk膮 po niego pojechali do innego miasta. By艂 z nami 10 lat, ale w pewnym momencie serce odm贸wi艂o mu pos艂usze艅stwa i kona艂 przy mnie na 艂贸偶ku. Pami臋tam ten moment, kiedy lekarz powzi膮艂 decyzj臋 o u艣pieniu naszego pupila.

Drugi piesek mia艂 na imi臋 Pagaj i uciek艂 od w艂a艣ciciela, kt贸ry nie bardzo nim si臋 zajmowa艂. To by艂 typowy turysta i kiedy C贸rka raz go wpu艣ci艂a do domu i nakarmi艂a, tak zosta艂 u nas na 5 lat. Nie by艂 m艂ody i kiedy dosta艂 raka sk贸ry, to niestety, ale i tego trzeba by艂o u艣pi膰 z wielkim b贸lem.

Nie chcia艂am wi臋cej mie膰 psa, bo za bardzo prze偶y艂am odej艣cie tamtych, ale min臋艂y 3 lata i znowu kto艣 nam powiedzia艂, 偶e na budowie hotelu w naszym mie艣cie b艂膮ka si臋 艣liczna, czarna sunia, kt贸r膮 robotnicy bardzo 藕le traktuj膮. Kto艣 j膮 wzi膮艂 ze schroniska i porzuci艂. Mamy wszyscy mi臋kkie serce i zwabili艣my j膮 jedzeniem, cho膰 sprytnie si臋 ukrywa艂a, gdy偶 by艂a bardzo nieufna w stosunku do ludzi.

Bardzo d艂ugo walczyli艣my o jej zaufanie. Chowa艂a si臋 we wszystkie k膮ty w domu i dr偶a艂a z niepokoju. Musieli艣my d艂ugo nad ni膮 pracowa膰 i tak po d艂u偶szym czasie nas pokocha艂a.

Nam zaufa艂a, ale nigdy ju偶 nie zaufa艂a obcym ludziom, a nasz dom sta艂 si臋 dla niej kryj贸wk膮 przed obcymi.

Za nic nie za艂atwi艂a si臋 na osiedlu i trzeba j膮 do dzisiaj wywozi膰 na pole, gdzie nie ma ludzi i dopiero tam czuje si臋 jak ryba w wodzie i tak min臋艂o ponad dziesi臋膰 lat. Tu uk艂ony dla mojego M臋偶a, kt贸ry znosi pokornie jej fanaberie i wozi j膮 z dala od miasta, by si臋 wyhasa艂a i goni艂a za kijem.

Tylko, 偶e lata min臋艂y i my si臋 zestarzeli艣my, ale i sunia nasza Diana te偶.

Jakie艣 9 lat temu zabrali艣my j膮 w wycieczk臋 do lasu. Za nami przyjecha艂a moja, nielubiana znajoma i si臋 pochwali艂a swoim, rasowym psem. Wypu艣ci艂a go z samochodu i ten poszed艂 w las. Nasza m艂oda sunia pobieg艂a z impetem za tamtym i nie wiadomo jak to si臋 sta艂o, ale uderzy艂a bokiem w wielk膮 k艂od臋 drzewa i pad艂a. W贸wczas nazwa艂am t膮 znajom膮 czarownic膮. Dlaczego jej nie lubi艂am? Dlatego, 偶e mia艂a ka偶de dziecko z innym i panoszy艂a si臋 jakby nigdy nic, cho膰 jedno dziecko mia艂a z 偶onatym m臋偶czyzn膮

Trzeba by艂o naszego psa zawie藕膰 na operacj臋, kt贸ra na tamte czasy by艂a bardzo droga. Weterynarz naprawi艂 jej 艂ap臋 i ku naszej uciesze sunia wr贸ci艂a do zdrowia.

Znowu mog艂a hasa膰 po polach i cieszy膰 si臋 swobod膮. Zn贸w mog艂a biec za kijem i robi膰 wykopy w norach myszy. By艂a szcz臋艣liwa, a偶 do pewnego momentu.

Dwa tygodnie temu, nasza staruszka chcia艂a si臋 popisa膰 witalno艣ci膮 i wyskoczy艂a z samochodu. Kontuzja si臋 odnowi艂a i teraz patrz臋 na ni膮 z wielkim b贸lem, bo lewa, tylna 艂apa – ta operowana idzie jej do 艣rodka, pod brzuch i niestety, ale j膮 nosimy.

Ja nosz臋 j膮 z pokoju, do pokoju, a M膮偶 nosi j膮 do samochodu, by wywie藕膰 j膮 na pole, by si臋 za艂atwi艂a.

Patrz臋 na swojego przyjaciela z wielkim smutkiem, bo mimo leczenia, mocnych zastrzyk贸w, tabletek nie bardzo si臋 jej poprawia.

My艣l臋, 偶e kontuzja z racji wieku ju偶 nie jest operacyjna, ale wci膮偶 mam nadziej臋, 偶e to leczenie jej ul偶y w cierpieniu.

Widz臋 ten smutek w jej oczach, kiedy nie ma si艂y ju偶 mi przynie艣膰 swojej zabawki. Nie ma si艂 sta膰 przy misce, by si臋 naje艣膰 i napi膰. Wszytko podstawiamy jej pod nos, a Ona le偶y godzinami w jednym miejscu i patrzy na mnie ze smutkiem w oczach, jakby chcia艂a powiedzie膰 聽– pom贸偶 mi!

Nie wiem co dalej!

Je艣li leczenie nie przyniesie efekt贸w, to…..?

B臋dzie to nasz ostatni pies w naszym domu, bo oboje si臋 starzejmy i mam nadziej臋, 偶e na naszej drodze ju偶 nie stanie 偶adne poranione zwierz臋! Nigdy nie wiadomo!