To tylko pies, tak mówisz tylko pies, a ja Ci powiem, że pies to czasem więcej jest niż człowiek –

Zawsze mieliśmy w domu pieska. Tak się składało, że były to zwierzaki opuszczone i bezdomne. Ratowaliśmy je od ludzkiej nienawiści do zwierząt i wszystkie oddały nam za to wielkie pokłady miłości.

Koksiu, śliczny kundelek został przygarnięty, bo wałęsał się przy szpitalu, gdyż ktoś go wyrzucił z domu. Ludzie karmili go kanapkami, ale nikt go nie chciał wziąć do domu. Znajomy nam powiedział, że jest taki piesek i bez namysłu Mąż z Córką po niego pojechali do innego miasta. Był z nami 10 lat, ale w pewnym momencie serce odmówiło mu posłuszeństwa i konał przy mnie na łóżku. Pamiętam ten moment, kiedy lekarz powziął decyzję o uśpieniu naszego pupila.

Drugi piesek miał na imię Pagaj i uciekł od właściciela, który nie bardzo nim się zajmował. To był typowy turysta i kiedy Córka raz go wpuściła do domu i nakarmiła, tak został u nas na 5 lat. Nie był młody i kiedy dostał raka skóry, to niestety, ale i tego trzeba było uśpić z wielkim bólem.

Nie chciałam więcej mieć psa, bo za bardzo przeżyłam odejście tamtych, ale minęły 3 lata i znowu ktoś nam powiedział, że na budowie hotelu w naszym mieście błąka się śliczna, czarna sunia, którą robotnicy bardzo źle traktują. Ktoś ją wziął ze schroniska i porzucił. Mamy wszyscy miękkie serce i zwabiliśmy ją jedzeniem, choć sprytnie się ukrywała, gdyż była bardzo nieufna w stosunku do ludzi.

Bardzo długo walczyliśmy o jej zaufanie. Chowała się we wszystkie kąty w domu i drżała z niepokoju. Musieliśmy długo nad nią pracować i tak po dłuższym czasie nas pokochała.

Nam zaufała, ale nigdy już nie zaufała obcym ludziom, a nasz dom stał się dla niej kryjówką przed obcymi.

Za nic nie załatwiła się na osiedlu i trzeba ją do dzisiaj wywozić na pole, gdzie nie ma ludzi i dopiero tam czuje się jak ryba w wodzie i tak minęło ponad dziesięć lat. Tu ukłony dla mojego Męża, który znosi pokornie jej fanaberie i wozi ją z dala od miasta, by się wyhasała i goniła za kijem.

Tylko, że lata minęły i my się zestarzeliśmy, ale i sunia nasza Diana też.

Jakieś 9 lat temu zabraliśmy ją w wycieczkę do lasu. Za nami przyjechała moja, nielubiana znajoma i się pochwaliła swoim, rasowym psem. Wypuściła go z samochodu i ten poszedł w las. Nasza młoda sunia pobiegła z impetem za tamtym i nie wiadomo jak to się stało, ale uderzyła bokiem w wielką kłodę drzewa i padła. Wówczas nazwałam tą znajomą czarownicą. Dlaczego jej nie lubiłam? Dlatego, że miała każde dziecko z innym i panoszyła się jakby nigdy nic, choć jedno dziecko miała z żonatym mężczyzną

Trzeba było naszego psa zawieźć na operację, która na tamte czasy była bardzo droga. Weterynarz naprawił jej łapę i ku naszej uciesze sunia wróciła do zdrowia.

Znowu mogła hasać po polach i cieszyć się swobodą. Znów mogła biec za kijem i robić wykopy w norach myszy. Była szczęśliwa, aż do pewnego momentu.

Dwa tygodnie temu, nasza staruszka chciała się popisać witalnością i wyskoczyła z samochodu. Kontuzja się odnowiła i teraz patrzę na nią z wielkim bólem, bo lewa, tylna łapa – ta operowana idzie jej do środka, pod brzuch i niestety, ale ją nosimy.

Ja noszę ją z pokoju, do pokoju, a Mąż nosi ją do samochodu, by wywieźć ją na pole, by się załatwiła.

Patrzę na swojego przyjaciela z wielkim smutkiem, bo mimo leczenia, mocnych zastrzyków, tabletek nie bardzo się jej poprawia.

Myślę, że kontuzja z racji wieku już nie jest operacyjna, ale wciąż mam nadzieję, że to leczenie jej ulży w cierpieniu.

Widzę ten smutek w jej oczach, kiedy nie ma siły już mi przynieść swojej zabawki. Nie ma sił stać przy misce, by się najeść i napić. Wszytko podstawiamy jej pod nos, a Ona leży godzinami w jednym miejscu i patrzy na mnie ze smutkiem w oczach, jakby chciała powiedzieć  – pomóż mi!

Nie wiem co dalej!

Jeśli leczenie nie przyniesie efektów, to…..?

Będzie to nasz ostatni pies w naszym domu, bo oboje się starzejmy i mam nadzieję, że na naszej drodze już nie stanie żadne poranione zwierzę! Nigdy nie wiadomo!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s