Archiwa miesi臋czne: Wrzesie艅 2016

Zofia Posmysz, numer 7566 – nie wolno zapomnie膰!

聽Donata Subbotko 17.09.2016 01:03

http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20703776,zofia-posmysz-numer-7566.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Duzy_Format

Auschwitz mo偶e si臋 powt贸rzy膰. Toczy si臋 walka dobra ze z艂em i teraz 艣wiat znowu idzie w z艂ym kierunku. Tego si臋 obawiam. Z Zofi膮 Posmysz rozmawia Donata Subbotko.

Teatr Wielki – Opera Narodowa otwiera jutro sezon 2016/2017 oper膮 „Pasa偶erka” powsta艂膮 na podstawie powie艣ci Zofii Posmysz (1923) – wi臋藕niarki oboz贸w Auschwitz i Ravensbr眉ck, pisarki, wsp贸艂autorki m.in. scenariusza do filmu Andrzeja Munka pod tym samym tytu艂em.

„Pasa偶erka” to jedyne dzie艂o operowe o zag艂adzie w Auschwitz. Skomponowa艂 je w 1968 r. Mieczys艂aw Wajnberg, polski kompozytor 偶ydowskiego pochodzenia mieszkaj膮cy w ZSRR. Libretto napisa艂 Aleksander Miedwiediew. Opera przez lata nie by艂a wystawiana ze wzgl臋d贸w politycznych. Jej 艣wiatowa premiera – w inscenizacji brytyjskiego re偶ysera Davida Pountneya – mia艂a miejsce w 2010 r. w Bregencji w Austrii, zaraz potem odby艂a si臋 premiera polska. Od tamtej pory dzie艂o prezentowano m.in. na scenach Londynu, Houston, Nowego Jorku, Chicago, w grudniu opera b臋dzie pokazywana w Chinach. W niedziel臋 18 wrze艣nia i we wtorek 20 wrze艣nia b臋dzie j膮 mo偶na ponownie zobaczy膰 w Polsce, w Teatrze Wielkim w Warszawie.

Z Zofi膮 Posmysz rozmawia Donata Subbotko

DONATA SUBBOTKO: Co ludzie m贸wi膮, gdy widz膮 na pani r臋ce wytatuowany numer?

ZOFIA POSMYSZ:

Kiedy艣 od razu pytali, co to jest. Ob贸z? A kt贸ry? Teraz ju偶 wiedz膮, 偶e to nie jest numer telefonu.

Telefonu?

– Jechali艣my kiedy艣 z m臋偶em poci膮giem do Pary偶a, w Kolonii wsiad艂a para Niemc贸w. Mia艂am kr贸tki r臋kawek, m臋偶czyzna spojrza艂 i pyta, czy 7566 to numer telefonu. My艣la艂am, 偶e 偶artuje, wi臋c m贸wi臋, 偶e tak. Zdziwi艂 si臋, 偶e wol臋 mie膰 numer na r臋ce, nie w notesie. No to mu powiedzia艂am, 偶e to nie ja wybi艂am sobie ten numer, tylko mnie wybito, w takim miejscu, kt贸re si臋 nazywa Auschwitz. Przeprosi艂.

Ma pani za sob膮 trzy lata w Auschwitz, marsz 艣mierci, pobyt w Ravensbr眉ck i Neustadt-Glewe, 93 lata – i tak 艂adnie pani wygl膮da.

– 呕artuje pani, jestem na ostatnich nogach. Wr贸ci艂am wczoraj z O艣wi臋cimia, by艂am na spotkaniu z grup膮 z Niemiec.

Ci膮gnie tam pani膮?

– To m贸j obowi膮zek. Skoro prze偶y艂am, to chyba po to, 偶eby m贸wi膰 o tym, co by艂o.

Raz znalaz艂am si臋 w grupie by艂ych wi臋藕ni贸w, kt贸rych zaproszono do Drezna na spotkanie z m艂odzie偶膮. By艂o mi wstyd, kiedy s艂ysza艂am panie, kt贸re potrafi艂y tylko p艂aka膰: „Och, ja by艂am taka nieszcz臋艣liwa, tak mi si臋 chcia艂o do mamusi”. M艂odzie偶 tylko patrzy艂a, niczego si臋 nie dowiedzia艂a. Przecie偶 nie chodzi o to, 偶eby rozczula膰 si臋 nad swoim cierpieniem. Nie o to.

A co z nim zrobi膰?

– Milcze膰, o tym nie m贸wi膰. Dlatego tak nie znosz臋 pyta艅 w stylu: „A co pani czu艂a, kiedy pani膮 bili?”. A co mo偶na czu膰, jak ci臋 wal膮 w mord臋?

Pewnie s膮 te偶 r贸偶ne inne rzeczy, o kt贸rych nigdy pani nie powie?

– Nie wszystko jest do powiedzenia, ale staram si臋 odpowiada膰 na konkretne pytania. Je偶eli np. dziewczyna mnie pyta, ile otrzymywa艂y艣my podpasek higienicznych, m贸wi臋, 偶e 偶adnych. Tylko tyle. Kiedy pada bardziej og贸lne pytanie, co mnie przeprowadzi艂o przez ob贸z, te偶 mam trudno艣ci. Unika艂am sytuacji bardzo niebezpiecznych, ale dlaczego prze偶y艂am 艣miertelne choroby obozowe, tyfus i czerwonk臋? Zwykle m贸wi臋, 偶e widocznie B贸g tak chcia艂, ale nie wiem, czy s艂uchaj膮 mnie wierz膮cy, czy niewierz膮cy, a nie chc臋 nikogo nawraca膰.

Nie ka偶demu, kto prze偶y艂 takie rzeczy, zosta艂a wiara.

– Tak, jedni m贸wi膮, 偶e Boga nie ma, inni, 偶e by艂 na urlopie, jeszcze inni, 偶e by艂 tam z nami, cierpia艂. Moja najbli偶sza przyjaci贸艂ka Marta straci艂a wiar臋 w obozie. Przywie藕li z Radomia ca艂膮 jej rodzin臋: mama umar艂a, ojca, m臋偶a i braci rozstrzelali. Pozna艂am j膮 w Birkenau, pracowa艂a przy s膮siednim kotle. Spad艂 jej na nog臋 gor膮cy kocio艂 z tzw. herbat膮 i chodzi艂a z paskudn膮 ran膮. Zaprzyja藕ni艂y艣my si臋. Okaza艂o si臋, 偶e ma w obozie dwie siostry, kt贸rym uda艂o si臋 dosta膰 do szwalni, ale g艂oduj膮. Wiedzia艂am, 偶e dzieli swoj膮 porcj臋 i im zanosi, to si臋 do tego do艂膮czy艂am.

Czyli mo偶liwa by艂a przyja藕艅 w obozie?

– Tamte przyja藕nie by艂y dozgonne. Ju偶 wcze艣niej, w pierwszych miesi膮cach pobytu w Auschwitz, tych najtrudniejszych, mia艂am dowody troski ze strony osoby, kt贸ra by艂a s艂absza ode mnie.

Tej, kt贸r膮 nazwa艂a pani Ptaszk膮?
– Tak, dziewczyna z „Wakacji nad Adriatykiem” – z tej powie艣ci jestem zadowolona jako najbardziej werystycznej z moich ksi膮偶ek. Ptaszka w rzeczywisto艣ci mia艂a na imi臋 Zosia. Skrzypaczka, ale w obozie nie chcia艂a gra膰. Mog艂a si臋 uratowa膰, gdyby posz艂a do orkiestry, ale nie chcia艂a. „Dla nich gra膰 nie b臋d臋” – powtarza艂a. Zreszt膮 nie wierzy艂a, 偶e prze偶yje. M贸wi艂a: „Ja st膮d nie wyjd臋”. I nie wysz艂a.

Mnie przez ob贸z przeprowadzi艂a wiara. Pod koniec szko艂y powszechnej w Krakowie katecheta zaproponowa艂, 偶eby艣my przez dziewi臋膰 miesi臋cy ka偶dego pierwszego pi膮tku miesi膮ca przyst臋powa艂y do komunii. Kto odb臋dzie tak膮 nowenn臋, nie umrze bez sakramentu. Gdy w O艣wi臋cimiu zobaczy艂am wi臋藕niark臋 wisz膮c膮 na drutach, zrozumia艂am: ja tego nie zrobi臋, nie umr臋 tutaj, bo jak bez tego obiecanego sakramentu?

W tyfusie dziesi臋膰 dni le偶a艂am w gor膮czce, 40 stopni. Bez lek贸w. P艂yn贸w tyle, ile pani Maria, wi臋藕niarka pe艂ni膮ca funkcj臋 piel臋gniarki, dla mnie zaoszcz臋dzi艂a, ssa艂am te偶 szron z okna nad moj膮 prycz膮. Kt贸rej艣 nocy straci艂am przytomno艣膰. Zobaczy艂am kielich z p艂atkiem Eucharystii i pomy艣la艂am, 偶e jednak umieram. Co to by艂o? Wizja, sen? Rano obudzi艂a mnie pani Maria, wk艂ada艂a mi pod pach臋 termometr – w obozie nie by艂o lekarstw, ale termometry by艂y – i powiedzia艂a, 偶e gor膮czka spad艂a. Jaki艣 czas p贸藕niej Mari臋, kt贸rej nazwiska nie pozna艂am, wezwano do obozowego gestapo i zabito zastrzykiem z fenolu.

Zaraz po tyfusie mia艂am biegunk臋 g艂odow膮, nie mog艂am si臋 ju偶 podnie艣膰 na 艂贸偶ku. W tym czasie kierownictwo lagru po raz pierwszy zdecydowa艂o si臋 zorganizowa膰 w obozie komando lekarzy-wi臋藕ni贸w. Pojawi艂 si臋 dr M膮kowski. Zobaczy艂, jak wygl膮dam, i m贸wi: „Wytrzymaj jeszcze t臋 noc”. Nie spa艂am, rano przyni贸s艂 buteleczk臋 z lekarstwem przemyconym z lazaretu SS. Potem zdecydowa艂 o odes艂aniu mnie z rewiru, ratuj膮c przed odwszeniem, kt贸re nieraz wi膮za艂o si臋 z wielogodzinnym staniem na mrozie, czego w tym stanie bym nie przesz艂a. Uratowa艂 mi 偶ycie.

Jak znalaz艂a si臋 pani w obozie?
– Gdy wybuch艂a wojna, mia艂am 16 lat. Chodzi艂am na tajne nauczanie, gdzie – jak przed wojn膮 – uczy艂am si臋 m.in. niemieckiego, co mnie potem ocali艂o. Kto艣 na nas doni贸s艂. Wpad艂o gestapo. By艂am tylko ja i trzech ch艂opc贸w. Kolega mia艂 ulotki. By艂 lojalny, podczas przes艂ucha艅 w wi臋zieniu na Montelupich m贸wi艂, 偶e nie mam z tym nic wsp贸lnego. Po p贸艂tora miesi膮ca mnie wywie藕li. 30 maja 1942 r.

Wiedzia艂a pani, dok膮d pani jedzie?

– Stra偶niczka powiedzia艂a. Wesz艂a rano i kaza艂a kobietom szykowa膰 si臋 na transport do O艣wi臋cimia. M贸wi艂a po polsku, by艂a ze 艢l膮ska. Cz艂owiek na gestapo, kt贸ry mnie bi艂, te偶 m贸wi艂 po polsku. O O艣wi臋cimiu co艣 ju偶 s艂ysza艂am. Tata by艂 kolejarzem, odbywa艂 trasy w kierunku Katowic, tam miejscowi opowiadali, 偶e powsta艂 jaki艣 straszny ob贸z, gdzie ludzie gin膮 z g艂odu i ch艂odu albo ich morduj膮.

I jak pani zareagowa艂a?

– A wie pani, 偶e si臋 ucieszy艂am?

Jak to?

– Wydawa艂o mi si臋, 偶e nie mo偶e by膰 nic gorszego ni偶 wi臋zienie, ci膮g艂e przes艂uchania i bicie, strach, 偶e w ko艅cu mnie zmusz膮 do powiedzenia czego艣, czego bym nie chcia艂a.

Jecha艂y艣my poci膮giem osobowym, w cywilizowanych warunkach. W O艣wi臋cimiu na dworcu przej臋li nas stra偶nicy obozowi, sz艂y艣my pieszo do g艂贸wnego obozu. Zobaczy艂am napis „Arbeit macht frei” i pomy艣la艂am: nic z艂ego, nie boj臋 si臋 roboty, je艣li b臋d臋 dobrze pracowa膰, to mnie zwolni膮, zw艂aszcza 偶e nie mam 偶adnej powa偶nej sprawy. Nie mia艂am 艣wiadomo艣ci, czym jest ob贸z.

Przyjecha艂o nas ponad 50 kobiet, kazano nam si臋 rozebra膰 i wyk膮pa膰, ale nie by艂o normalnej 艂a藕ni, tylko kadzie z wod膮 do p艂ukania kartofli. Dosta艂y艣my po kawa艂ku br膮zowego myd艂a i musia艂y艣my si臋 w tej kadzi wyk膮pa膰. Nie chcia艂am wej艣膰, wtedy po raz pierwszy zosta艂am uderzona – dosta艂am w twarz od wi臋藕niarki funkcyjnej, poj臋cia kapo jeszcze nie zna艂am. A potem by艂a noc, absolutnie bezsenna. Miliony pche艂.

Szybko trzeba si臋 by艂o wdro偶y膰 w dyscyplin臋, unika膰 kija. O p贸艂 do czwartej apel, o sz贸stej wymarsz i praca w polu, rozbija艂y艣my skamienia艂e skiby ziemi. Mdla艂y艣my. Nios艂o si臋 z pola te nieprzytomne do obozu. Czasem funkcyjne je dobija艂y. Jak to si臋 wytrzymywa艂o, nie wiem, by艂y艣my skrajnie wyczerpane, a jeszcze kogo艣 nie艣膰?
Te偶 by艂am tak niesiona. Na bramie przy liczeniu komanda us艂ysza艂am g艂os: „Mein Gott, so jung”, jaka m艂oda. Ockn臋艂am si臋, a nade mn膮 pochyla si臋 twarz esesmanki. Z autentyczn膮 trosk膮 to powiedzia艂a. Pomy艣la艂am, 偶e mo偶e nie b臋dzie tak 藕le, skoro oni s膮 jeszcze zdolni do wsp贸艂czucia.

Potem trafi艂am do Wasserkomando, oczyszcza艂y艣my stawy z szuwar贸w. To by艂 maj, ale je艣li si臋 stoi w wodzie przez ca艂y dzie艅, to ta woda jest zimna. Zazi臋bia艂y艣my si臋, kobiece sprawy, wie pani.W czerwcu nasza 200-osobowa grupa zosta艂a skierowana do karnej kompanii za to, 偶e jedna z dziewczyn uciek艂a. Po dw贸ch miesi膮cach by艂o nas 147.Co to by艂a za kompania?– W podobozie w Budach, 4 km od O艣wi臋cimia. Tu by艂o gorzej ni偶 w g艂贸wnym obozie. Spa艂y艣my w dawnej wiejskiej szkole na siennikach. Jedna umywalka, zajmowa艂y j膮 wi臋藕niarki funkcyjne, kapo – cztery Niemki, kryminalistki i prostytutki. Na zewn膮trz studnia, nalewano nam wod臋 chochl膮 do kubk贸w, p贸艂 litra dziennie. Niekt贸re z nas by艂y tak heroiczne, 偶e nie pi艂y tej wody, tylko si臋 my艂y. Inne szydzi艂y. Czyta艂a pani „Zengerin”? Tam o tym pisa艂am.

Tytu艂owa Zengerin to pani?

– Tak. Jakie to ma znaczenie?

Pisa艂a pani jak o kim艣 obcym.

– Zawsze 艂atwiej.
jest przeznaczona do ubicia, tyle 偶e 艂adnie 艣piewa.
– Mia艂am dobry g艂os, kazano mi 艣piewa膰 dla szefa komanda. Je艣li pobi艂 kt贸r膮艣 z nas – a bardzo to lubi艂 – i pada艂y艣my nieprzytomne, to cz臋sto funkcyjne ko艅czy艂y za niego dzie艂o. Lora, Truda, Toni i czwarta, nazywana przez nas Krow膮, tak na nas rycza艂a. No, to by艂y sadystki. Mo偶e Toni bardziej ludzka.

Panowa艂 potworny g艂贸d. Nie by艂o dodatku dla ci臋偶ko pracuj膮cych: jedna trzecia chleba kilogramowego, do tego margaryna czy kwark, rodzaj sera. W g艂贸wnym obozie mo偶na si臋 by艂o przed g艂odem ratowa膰, tutaj nie. Na szcz臋艣cie w sierpniu sko艅czy艂a si臋 nasza kara i przeniesiono nas do obozu Birkenau.

Birkenau jako ob贸z zag艂ady kojarzy si臋 gorzej ni偶 g艂贸wny ob贸z, koncentracyjny.

– Dla Polek by艂o odwrotnie. Ludzie s膮dz膮, 偶e O艣wi臋cim by艂 wci膮偶 i dla wszystkich taki sam. To nieporozumienie. Ka偶dy wi臋zie艅 ma sw贸j Auschwitz, jak powiedzia艂 pi臋knie W艂adys艂aw Bartoszewski. Jedna relacja nie mo偶e da膰 obrazu ca艂o艣ci. Wszystko zale偶y od tego, gdzie si臋 by艂o, kto kim by艂.

W Birkenau Polki mog艂y pracowa膰 pod dachem, co nie by艂o dla nas dost臋pne wcze艣niej, w g艂贸wnym obozie. Praca pod dachem dawa艂a nadziej臋. 呕ydzi tego nie mieli. Ci, kt贸rzy byli przywo偶eni na ramp臋, nie trafiali do obozu, tylko do komory gazowej. Spalone mi臋so – to by艂 zapach dominuj膮cy.

Pierwsze tygodnie pracowa艂am jeszcze w polu, ale raz na blok wpad艂 esesman. Nie wiem, dlaczego ustawi艂am si臋 w pierwszym szeregu – nigdy tego nie robi艂am, by艂am ju偶 na tyle cwana, 偶e chowa艂am si臋 w 艣rodku. To by艂 szef kuchni, wybra艂 mnie i kilka os贸b do obieralni kartofli. Ogromny awans.

Po dw贸ch miesi膮cach znowu by艂a wybi贸rka, kilka kucharek zapad艂o na tyfus i przyszli do obieralni po nowe kobiety. Mia艂am misk臋 kartofli, wsta艂am, 偶eby zanie艣膰 je do basenu – a oni mnie wzi臋li jako pierwsz膮. Praca w kuchni oznacza艂a szans臋 na prze偶ycie.
To nie trwa艂o d艂ugo, w listopadzie 1942 r. zachorowa艂am na tyfus – ju偶 opowiada艂am. Gdy mnie uratowano, by艂am pos艂ugaczk膮 przy chorych. Na tym by si臋 sko艅czy艂o, ale zn贸w – wie pani, to by艂y cuda – zjawi艂 si臋 esesman z kuchni. Od razu si臋 zg艂osi艂am, powiedzia艂am, oczywi艣cie po niemiecku, 偶e ju偶 tam pracowa艂am i 偶e jestem zdrowa. Uda艂o si臋. Obs艂ugiwa艂am kot艂y do czerwca 1943 r., kiedy wymieniano m臋sk膮 za艂og臋 esesma艅sk膮 na damsk膮 i do obozu trafi艂y nadzorczynie z Ravensbr眉ck. W艣r贸d nich Aufseherin Franz, kt贸ra zosta艂a szefow膮 kuchni. Potrzebowa艂a Polki znaj膮cej niemiecki. Zada艂a mi kilka pyta艅 i poleci艂a prowadzenie ksi臋gowo艣ci. I tak ju偶 by艂o do ko艅ca. Nasta艂 lepszy czas.

Pewnie inaczej odczuwa si臋 mijanie czasu przy takiej intensywno艣ci prze偶ywania?

– Wszystko zale偶a艂o od etapu. Na pocz膮tku my艣la艂am, 偶e je艣li prze偶y艂am trzy kwadranse, to prze偶yj臋 trzy nast臋pne. Potem, gdy by艂a wi臋ksza szansa na przetrwanie, my艣la艂o si臋 tylko o tym, jak jej nie straci膰, nie zachorowa膰. Najgorsze by艂y te miesi膮ce, kiedy szala艂 tyfus. Wszy by艂y wsz臋dzie. I w og贸le przera偶aj膮ce insekty. Pluskwy, pch艂y. I szczury. Gdy le偶a艂am chora na czerwonk臋, jeden gryz艂 mi palec u nogi. Widzia艂o si臋, jak szczury obgryza艂y cia艂a tych ju偶 nie偶yj膮cych. I jak hasa艂y po stosach zw艂ok pod blokami. Rzeczywisto艣膰 niewyobra偶alna. A ludzie sami szli na druty. W nocy budzi艂 mnie ten straszny g艂os, nie wiedzia艂am, 偶e tak krzyczy cz艂owiek ra偶ony pr膮dem.

Dzisiaj wracaj膮 tamte wspomnienia, kiedy co艣 si臋 dzieje na ulicy, bij膮 kogo艣, kto艣 krzyknie. Czasem wystarczy, 偶e w艂膮cz臋 radio i leci walc Straussa albo operetkowe arie Lehara czy Kalmana. Natychmiast jestem w obozie. Orkiestra to gra艂a.
Ludzie si臋 poddawali, 艂atwiej by艂o umrze膰, ni偶 prze偶y膰?– Ja tutaj nie umr臋 – to sobie powtarza艂am. Mnie si臋 nic nie mo偶e sta膰.P艂aka艂a pani?

– W obozie nigdy.

Po obozie?

– Zdolno艣膰 do p艂aczu odzyska艂am kilka lat po wojnie.

Ob贸z to sprawi艂 czy wychowanie?

– By艂am normalnym dzieckiem, sk艂onnym do wzrusze艅. Kiedy s艂ysza艂am „Legiony to 偶o艂nierska nuta…” czy inne patriotyczne pie艣ni, to, ojej, oczy mia艂am pe艂ne 艂ez.

A dzisiaj?

– „My, Pierwsza Brygada” zawsze mnie rozczula.

Co si臋 porobi艂o z tym patriotyzmem teraz?

– Ostentacyjnego patriotyzmu, egzaltacji nie lubi臋. Gesty na pokaz, fanatyczne postawy nie s膮 potrzebne. Dlatego gdy kto艣 zaczyna ze mn膮 gadk臋 od tego, 偶e trzeba by膰 patriot膮, m贸wi臋 za S艂owackim: Polska, Polska – dobrze, ale jaka?

W 1945 r. wraca艂y艣my z moj膮 Mart膮 pieszo z obozu Neustadt-Glewe. W Poznaniu na dworcu odm贸wiono nam bezp艂atnego biletu na poci膮g do Krakowa. Nasza gromadka m贸wi: „Przecie偶 wysz艂y艣my z obozu”. Urz臋dniczka: „Numer to ka偶dy mo偶e sobie napisa膰”. Jaki艣 czas p贸藕niej Marta powiedzia艂a: „Nie takiej Polski chcia艂am”. I wyjecha艂a.

W jakim stanie pani wraca艂a?

– Je偶eli przesz艂am pieszo spod Hamburga do Poznania, to znaczy, 偶e mia艂am kondycj臋.

W domu zasta艂am mam臋 piek膮c膮 placki kartoflane wprost na blasze, biedactwo nie mia艂a nawet t艂uszczu. Ona i m贸j m艂odszy brat nie mieli z czego 偶y膰, tat臋 Niemcy zastrzelili w 1943 r. Musia艂am im pom贸c. To by艂 m贸j cel. Pewnie dlatego nie przechodzi艂am traumy obozowej. Wyjecha艂am do Warszawy, do siostry, kt贸ra podczas wojny wysz艂a za m膮偶 za warszawiaka, uczy艂am si臋 i pracowa艂am. M臋czy艂y mnie sny, 偶e Franz opu艣ci艂a ob贸z i zosta艂am wyrzucona z pracy. Widocznie to by艂 najwi臋kszy m贸j l臋k w tym ostatnim okresie.

Pami臋tam, jak jecha艂am z Warszawy do Krakowa, wioz艂am swoj膮 pierwsz膮 pensj臋 i pierwsz膮 paczk臋 z UNRRA, 5 kg jedzenia. W paczce konserwy, olej i inne wiktua艂y. Mama si臋 zdumia艂a i powiedzia艂a: „Teraz ty jeste艣 naszym ojcem”. To by艂a najszcz臋艣liwsza chwila w moim 偶yciu. Po to przetrwa艂am.

Kiedy pojecha艂a pani do O艣wi臋cimia pierwszy raz po wojnie?
– W czerwcu 1945 r., z mam膮. Chcia艂a zobaczy膰, jak tam „mieszka艂am”. Gdy jej pokaza艂am, nie chcia艂a widzie膰 nic wi臋cej, kaza艂a zapomnie膰 i nigdy tam nie przyje偶d偶a膰.Co jej pani pokaza艂a?– Blok 27 w Birkenau, ten tyfusowy, jest tu偶 za bram膮. Wszystko by艂o otwarte, jeszcze nie by艂o 偶adnych w艂adz, po obozie grasowali miejscowi czy mo偶e przyjezdni poszukiwacze skarb贸w po 呕ydach.Pokaza艂am mamie swoj膮 prycz臋 – najwy偶sz膮, najlepsz膮 – chocia偶 gdybym z niej spad艂a, a w gor膮czce mog艂am spa艣膰, by艂oby po mnie. Mama popatrzy艂a i spyta艂a: „W tych szufladach spa艂y艣cie?”. Bo spa艂y艣my po sze艣膰, siedem na jednej koi. M贸wi臋, 偶e tak. Mama nic nie powiedzia艂a, tylko 偶e ju偶 idziemy. Przyjecha艂y艣my do domu, nie odpowiada艂a na 偶adne pytania.

Jakie cechy trzeba by艂o mie膰, 偶eby przetrwa膰 ob贸z?

– Niezale偶nie od przekonania, 偶e si臋 prze偶yje, trzeba by艂o umie膰 si臋 zachowa膰. A偶 艣mieszne, jak k艂ama艂am esesmanom w 偶ywe oczy. By艂 taki Taube, morderca urodzony, chodzi艂 ze swoim komando Niemek na blok 25, gdzie le偶a艂y chore, 偶eby je dobija膰. Potrafi艂am go kiedy艣 ok艂ama膰, a gdybym si臋 zawaha艂a, sko艅czy艂abym tak samo. To by艂o w 1944 r. Do naszego baraku trafi艂o komando wi臋藕ni贸w stolarzy, mieli co艣 dobudowa膰. Chcieli, 偶ebym im przechowa艂a gitar臋, kt贸r膮 zorganizowali na rampie po selekcji. Zdziwi艂am si臋: po co im gitara? W moim k膮ciku pracy by艂a kozetka dla Aufseherin Franz. Wi臋zie艅 w艂o偶y艂 gitar臋 pod wa艂ek i poduszk臋, mia艂 j膮 zabra膰 po robocie. Jakby na z艂o艣膰, tego samego dnia wpad艂 tam esesman, spojrza艂 na kozetk臋 i do mnie: „Kann man gut ficken” [„Mo偶na si臋 fajnie p…li膰”].

M艂oda, 艂adna dziewczyna…

– Uda艂am, 偶e nie rozumiem. Ale generalnie esesman贸w to nie porusza艂o, mo偶e o tyle, 偶e kiedy艣my si臋 k膮pa艂y, przychodzili do sauny. Stali i si臋 gapili, lubili patrze膰. Uwa偶ali, 偶e my z kuchni jeste艣my dobrze od偶ywione, ubrane. No, rzeczywi艣cie mia艂y艣my ludzki wygl膮d.

Wyci膮gn膮艂 si臋 wi臋c na tej kozetce, po艂o偶y艂 g艂ow臋 – a tam gitara. Nazajutrz wezwano mnie do Taubego i g艂贸wnej nadzorczyni SS w kobiecym obozie. Bez mrugni臋cia okiem wyt艂umaczy艂am, 偶e przecie偶 w m臋skiej orkiestrze obozowej brakuje gitary i dlatego wi臋藕niowie j膮 zorganizowali. Uznali, 偶e to mo偶liwe.

Bez moralizowania opisuje pani w „Wakacjach nad Adriatykiem” m.in. relacje homoseksualne w obozie.

– Mo偶e mocniej zosta艂y mi w pami臋ci inne obrazy. Para wi臋藕ni贸w, kobieta i m臋偶czyzna, kochaj膮cych si臋 na stoj膮co w komorze, do kt贸rej nosi艂o si臋 trupy z rewiru. Albo widok wielu par le偶膮cych za barakiem. W 1944 r. zacz臋艂y si臋 naloty na O艣wi臋cim i obozy by艂y zagro偶one, esesmani po alarmie musieli opuszcza膰 ob贸z, my oczywi艣cie zostawali艣my. To by艂 czas, kiedy do kobiecego obozu przychodzi艂y komanda je艅c贸w sowieckich do budowy drogi. Kt贸rego艣 dnia wychodz臋 po alarmie z bloku i widz臋, 偶e ko艂o rowu le偶膮 ci rosyjscy wi臋藕niowie z kobietami. Wycofa艂am si臋. Du偶o ludzi przypadkowo dobranych.

Moja kapo w kuchni by艂a w relacji z inn膮 wi臋藕niark膮 funkcyjn膮, tak偶e Niemk膮. Mimo 偶e homoseksualizm by艂 karany, to by艂 jak gdyby oficjalny zwi膮zek. W艂adze to wiedzia艂y i czasem tolerowa艂y.

Dzi艣 znowu mamy „podludzi” – homoseksualist贸w, niekatolik贸w, uchod藕c贸w, ludzi gorszego sortu…

– Prosz臋 pani, ja prze偶y艂am O艣wi臋cim, to jak mi pani mo偶e m贸wi膰, 偶e kto艣 jest „gorszy”? To ja te偶 jestem gorsza.

Dlaczego pani jest gorsza?

– Bo nie godz臋 si臋 z takim patrzeniem na cz艂owieka. Ocenianiem go wed艂ug tego, czy on wyznaje to lub tamto, jak i z kim 偶yje i jakie ma pogl膮dy. Chyba 偶e s膮 to pogl膮dy zbrodnicze. Na to zgody by膰 nie mo偶e. W ka偶dym cz艂owieku szukam cz艂owiecze艅stwa.

Czy Auschwitz czego艣 nas nauczy艂?

– Jednych tak, innych nie. Zawsze wierzy艂am, 偶e cz艂owiek jest dobry, ale i dobry cz艂owiek mo偶e by膰 wci膮gni臋ty w zbrodnicz膮 ideologi臋. Przecie偶 to ludzie ludziom zgotowali ten los, 偶e odwo艂am si臋 do Na艂kowskiej.

Auschwitz mo偶e si臋 powt贸rzy膰. Toczy si臋 walka dobra ze z艂em i teraz 艣wiat znowu idzie w z艂ym kierunku. Tego si臋 obawiam.

Cz艂owiek taki jak ja, kt贸ry by艂 tam i widzia艂, jaki jest skutek faszyzmu, nacjonalizmu, ksenofobii, jakie to owoce ju偶 kiedy艣 przynios艂o, zawsze b臋dzie przeciwko temu.

Czym wyt艂umaczy膰 przyzwolenie na agresywny nacjonalizm?– Prosz臋 ode mnie nie oczekiwa膰 oceny politycznej. Powt贸rz臋 tylko za Bartoszewskim, 偶e warto by膰 przyzwoitym, tyle bym rekomendowa艂a ka偶demu pojedynczemu cz艂owiekowi. I tyle.Co pani zabra艂 ob贸z?– Nie wszystko jest do publikacji, ale – m贸wi膮c og贸lnie – zdrowie.

I g艂os. Po tyfusie trzy miesi膮ce nic nie m贸wi艂am. Jako艣 to przesz艂o, ale o 艣piewaniu nie by艂o ju偶 mowy.

My艣l臋, 偶e straci艂am te偶 zdolno艣膰 do pewnych uczu膰. Po obozie inaczej widzia艂am sprawy mi艂o艣ci. Seks nie by艂 najwa偶niejszy.

Mia艂a pani m臋偶a.

– Ale to by艂 dobry i m膮dry cz艂owiek, znowu mia艂am szcz臋艣cie. By艂a mi臋dzy nami wi臋藕 duchowa. Mo偶e to moje podej艣cie do mi艂o艣ci wzi臋艂o si臋 od poznania w obozie Tadeusza.

Tadeusz Paolone, pseudonim „Lisowski”, sta艂 si臋 bohaterem pani opowiadania „Chrystus o艣wi臋cimski”, ale wyst臋puje tak偶e w pani najs艂ynniejszej ksi膮偶ce „Pasa偶erka”. By艂 w pani zakochany?

– Nie wiem, w swoich grypsach tego nie wyra偶a艂, ale pi臋knie pisa艂.

Kapitan Wojska Polskiego, dziesi臋膰 lat starszy ode mnie. W 1940 r. chcia艂 dotrze膰 do armii polskiej na Zachodzie, przedar艂 si臋 przez granic臋, ale dopadli go S艂owacy i oddali w r臋ce gestapo. By艂 w pierwszym m臋skim transporcie do Auschwitz. Numer 329. Pozna艂am go w czerwcu 1943 r., 11 pa藕dziernika rozstrzelano go z grup膮 kilkudziesi臋ciu oficer贸w. By艂 jednym z przyw贸dc贸w obozowego ruchu oporu. Kaza艂 sobie strzela膰 w twarz, jak 偶o艂nierzowi.

A o nadzorczyni SS Annelise Franz, o kt贸rej napisa艂a pani „Pasa偶erk臋”, ci膮gle nic nie wiadomo?

– O Bo偶e, to jest nowa historia! W 2010 r., przy okazji 艣wiatowej premiery opery „Pasa偶erka” w Bregencji, zg艂osi艂 si臋 do mnie dziennikarz z pytaniami, co o niej wiem. Nic nie wiedzia艂am. Rok temu dosta艂am od niego list, 偶e odnalaz艂 jej 艣lad. Ona sobie po wojnie 偶y艂a w Niemczech, mia艂a dwoje dzieci, wcze艣nie umar艂a, w 1956 r. Czyli kiedy w ko艅cu lat 60. wydano za ni膮 nakaz aresztowania, by艂o ju偶 po wszystkim.

Pani i tak j膮 rozgrzeszy艂a?

– Gdybym zosta艂a wezwana na 艣wiadka, powiedzia艂abym tak, jak by艂o – 偶e wobec mnie by艂a w porz膮dku. A wie pani, 偶e ona podobno pochodzi艂a z G枚rlitz, czyli ze Zgorzelca? Z domu nazywa艂a si臋 Jankowicz, jej mama by艂a katoliczk膮, czyli albo by艂a Polk膮, albo pochodzenia polskiego.

Jutro opera „Pasa偶erka” wraca na scen臋 Teatru Wielkiego.

– Ogl膮daj膮c j膮 wiele razy, w r贸偶nych miejscach 艣wiata, wci膮偶 odkrywam dla siebie muzyk臋 Wajnberga, pewne fragmenty kojarz膮 mi si臋 z obozem. Sk膮d on m贸g艂 wiedzie膰 to wszystko? Libretto odbiega od ksi膮偶ki, autor wprowadzi艂 elementy zbyt patetyczne, has艂a w stylu „Nigdy nie zapomnimy”.

Zapominamy?

– Co z tego zostanie, czy ci, kt贸rzy teraz mnie s艂uchaj膮, potrafi膮 to przekaza膰 swoim dzieciom? Nie 艂udz臋 si臋. Ale chyba po to jeszcze 偶yj臋, 偶eby przywo艂ywa膰 pami臋膰 o tamtych ludziach. „Ocala艂e艣 nie po to aby 偶y膰/ masz ma艂o czasu trzeba da膰 艣wiadectwo” – pisa艂 Herbert. Inaczej przecie偶 ju偶 dawno nie powinnam 偶y膰. Nie 偶yje m贸j brat, nie 偶yj膮 moje siostry, nie 偶yje m贸j m膮偶.

Powiedzia艂aby pani co艣 dobrego o swoim 偶yciu w obozie?

– Prze偶y艂am tam co艣 najwa偶niejszego, poznanie Tadeusza.

A co pani my艣li, gdy patrzy na swoje obozowe fotografie, na t臋 dziewczyn臋 w pasiaku?

– Miewa艂am lepsze zdj臋cia.

Wywiad-rzek臋 Micha艂a W贸jcika z Zofi膮 Posmysz wyda w styczniu Znak

Ja chyba mam rosyjsk膮 dusz臋 – moje kino

Jejku, jejku! Jaka偶 ta Rosja jest pi臋kna. Rosja wielka i dumna, w kt贸rej mieszkaj膮 gdzie艣 tam w Tajdze silni ludzie.

Odkry艂am w sobie dusz臋 rosyjsk膮 ju偶 dawno i wszystko mnie ciekawi, co dzieje si臋 w tym kraju. Nie interesuj膮 mnie nawet tak bardzo Chiny, czy te偶 Japonia, a w艂a艣nie interesuje mnie niezmierzona i nie do ko艅ca poznana Rosja.

Kto chce pozna膰 ludzi Rosji i polityk臋 tego kraju niechaj si臋gnie po film „Lewiatan”. Kto chce si臋 dowiedzie膰 jaka korupcja jest w Rosji, to w艂a艣nie polecam ten film.

Jednak Rosja jest te偶 inna, gdzie nie dociera prawie wcale cywilizacja i ludzie 偶yj膮 gdzie艣 w g艂臋bi Tajgi, kt贸rzy zdani s膮 tylko na siebie. Musz膮 walczy膰 by prze偶y膰, gdy偶 najd艂u偶sz膮 por膮 roku jest siarczysta zima z temperatur膮 poni偶ej 50 stopni.聽

Ludzie si臋 tam zahartowali i nie straszna jest im wielka rzeka skuta lodem. Poluj膮, 艂owi膮 wielkie ryby, zbieraj膮 drzewo na opa艂, walcz膮 z nied藕wiedziami.聽

Zauroczy艂 mnie ten film i opowiadam o nim tak:

Szcz臋艣liwi ludzie: rok w Tajdze

Jak dla mnie to zapierajcy dech dokument Herzoga. Pozytywny, obiektywny, zapadaj膮cy w pami臋膰. Pokazuje ci臋偶kie 偶ycie i walk臋 o przetrwanie mieszka艅c贸w ma艂ej miejscowo艣ci Bakhtia, po艂o偶onej nad rzek膮 Jenisej w samym sercu Syberii. Czy codzienno艣膰 jest walk膮 o przetrwanie czy poddaniem si臋 naturze, pe艂n膮 jej akceptacj膮 i przystosowaniem do ci臋偶kich warunk贸w i klimatu panuj膮cego na Syberii? Na to pytanie musimy odpowiedzie膰 sobie sami ogl膮daj膮c dokument. Dla mnie fascynuj膮ce jest 偶ycie z dala od cywilizacji, bez narzuconych sztucznie zasad i procedur, ca艂kowite zdanie na siebie i przyrod臋. Dla innych mo偶e by膰 to niewyobra偶alne. W ka偶dym b膮d藕 razie dokument Herzoga pokazuje realia 偶ycia i jego rytm wyznaczany przez zmieniaj膮ce si臋 pory roku w surowym, syberyjskim klimacie. Malownicze krajobrazy, ciekawi ludzie, dzika przyroda – to wszystko, dlaczego warto obejrze膰 ten film, kt贸ry jest nakr臋cony w 2010 roku. My w Polsce i na 艣wiecie mamy ciep艂膮 wod臋 w kranie. Mamy pralki automatyczne i telewizory i jeste艣my naszpikowani technologi膮, a Oni tam maj膮 jeno siekiery i w艂asnor臋cznie wyd艂ubane 艂odzie. Nie skar偶膮 si臋 na sw贸j los i robi膮 wszystko, by robi膰 zapasy 偶ywno艣ci, by prze偶y膰 i nakarmi膰 swoje rodziny. Pij膮 alkohol i s膮 cz臋sto pijani, ale ten alkohol pomaga im w prze偶yciu i walce o przetrwanie.聽

Polecam.

Pyszne 艣niadanie we dwoje!

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Wiem, 偶e pisz臋 wieczorem, ale nie mia艂am wcze艣niej czasu na bloga. Jednak dawno si臋 chcia艂am zapyta膰, co jadacie na 艣niadanie?

Jak wiadomo od zawsze, to podobno 艣niadanie jest najwa偶niejszym posi艂kiem w ci膮gu dnia, poniewa偶 daje nam energi臋.

Kiedy艣 mog艂am nie je艣膰 艣niada艅, a mo偶e nie mia艂am na nie czasu, ale teraz m贸j organizm dopomina si臋 ka偶dego poranka, bym koniecznie wrzuci艂a co艣 na ruszt, bo inaczej czuj臋 si臋 s艂aba i bez si艂.

Bardzo cz臋sto odwo艂uj臋 si臋 do jajek w mojej 艣niadaniowej diecie i moja jajecznica jest inna, ni偶 jajecznica M臋偶a, kt贸r膮 te偶 ze smakiem zjadam.

Zastanawiam si臋 nad tym jak urozmaici膰 sobie poranny posi艂ek z zastrze偶eniem, 偶e nie cierpi臋 mleka i nic na mleku, a wi臋c odpadaj膮 wszelkie kaszki, zupy mleczne, bo po prostu fuj.

Daj臋 wi臋c kilka propozycji na 艣niadanie i licz臋 na odzew i pomys艂y na 艣niadanko pyszniutkie, takie, kt贸re szybko si臋 robi – najch臋tniej. 馃榾

A wi臋c:

Na s艂ono

Jajka i kurki to po艂膮czenie doskona艂e
Jajka i kurki to po艂膮czenie doskona艂e鈥rawo autorskie: kabvisio / 123RF Zdj臋cie Seryjne
Czego potrzebujesz:– 2 jajka,
– gar艣膰 oczyszczonych i pokrojonych kurek,
– po艂owa cebuli,
– mas艂o (najlepiej klarowane),
– przyprawy do smaku,
– dobry razowy chleb, plaster lub kilka kostek sera feta,
– pomidor

Podobno jajecznica m艣ci si臋 za ka偶d膮 form臋 po艣piechu, wi臋c dzia艂aj w zwolnionym tempie. Na patelni臋 z rozgrzanym mas艂em wrzu膰 posiekan膮 cebul臋 i pozw贸l jej si臋 zeszkli膰. Nast臋pnie dodaj jeszcze odrobin臋 mas艂a i wrzu膰 pokrojone i oczyszczone kurki. Nie trzymaj ich za d艂ugo, bo stan膮 si臋 twarde i gumowate. Nast臋pnie wlej mas臋 jajeczn膮 i na ma艂ym ogniu delikatnie mieszaj a偶 do stopnia 艣ci臋cia, kt贸ry odpowiada ci najbardziej. Smak jajecznicy z kurkami zawsze podkr臋ca 艣wie偶e, najlepiej razowe pieczywo, na kt贸re mo偶esz na艂o偶y膰 s艂on膮 fet臋, kt贸ra doda 艣niadaniu 艣r贸dziemnomorskiego posmaku i ca艂o艣膰 spa艂aszowa膰 z soczystym pomidorem.

Na s艂odko

A mo偶e na s艂odko?
A mo偶e na s艂odko?鈥rawo autorskie: olegdudko / 123RF Zdj臋cie Seryjne
Czego potrzebujesz:– cha艂ka lub bu艂ka paryska,
– 2 jajka,
– p贸艂 szklanki mleka,
– cukier,
– cynamon,
– mas艂o,
– owoce sezonowe
W miseczce rozbij jajko, wymieszaj je z mlekiem i odrobin膮 cukru, a nast臋pnie zamocz w masie kawa艂ki pokrojonej cha艂ki lub bu艂ki paryskiej. Na rozgrzanym, powoli skwiercz膮cym ma艣le zacznij uk艂ada膰 plastry bu艂ki i sma偶 po ok. 2 minuty z ka偶dej strony. Wspaniale smakuj膮 polane syropem ze 艣wie偶ych owoc贸w sezonowych, kt贸re mo偶esz przygotowa膰 wcze艣niej. Wystarczy wsypa膰 par臋 gar艣ci do garnuszka, doda膰 cukier i odrobin臋 soku z cytryny, a nast臋pnie doprowadzi膰 do wrzenia i gotowa膰 ok. 8 minut.

Lekko

Co艣 zdrowego i lekkiego?
Co艣 zdrowego i lekkiego?鈥rawo autorskie: gbh007 / 123RF Zdj臋cie Seryjne
Czego potrzebujesz:– hummus (mo偶e by膰 ze sklepu),
– mieszanka sa艂at z rukol膮,
– cukinia,
– papryka,
– kasza jaglana,
– suszone pomidory,
– pestki s艂onecznika,
– oliwa
Je艣li jego sk艂ad to nie tablica Mendelejewa, kupny hummus mo偶e by膰 tak samo pyszny, jak ten domowej roboty. Sprawdza si臋 tak samo dobrze jako pasta do kanapek, co jako sk艂adnik sa艂atki z mieszanki warzyw 艣wie偶ych i grillowanych. Wystarczy wymiesza膰 w misce sa艂aty, pomidora, i przygotowane wcze艣niej na patelni grillowej plasterki cukinii i papryki. Na wierzch po艂o偶y膰 hummus, posypa膰 pestkami s艂onecznika, skropi膰 oliw膮 i je艣膰 mieszaj膮c sk艂adniki. Aby by艂o jeszcze zdrowiej i tre艣ciwiej, mo偶na 艣niadanie uzupe艂ni膰 o porcj臋 kaszy jaglanej, kt贸ra genialnie si臋 艂膮czy z suszonymi pomidorami w oliwie.

Ludzie! Nie wierzcie, 偶e to by艂 zamach. Be艂kot kontra wiedza i nauka!

Z 艂opatami id膮 po Was
– o biedni smole艅scy.
B臋d膮 wali膰 w trumny wieka
– o biedni smole艅scy.
B臋d膮 Was niepokoi膰
– o biedni smole艅scy.
B臋d膮 ko艣ci Wasze bada膰
– o biedni smole艅scy.
Wszystko po to, by na Was
聽robi膰 perfidn膮 polityk臋
– o biedni smole艅scy!

Wczoraj w programie „Czarno na bia艂ym” by艂a pokazana porz膮dna, prawdopodobna symulacja nieszcz臋snej katastrofy!
Czekam na tak膮, porz膮dnie zrobion膮 przez podkomisj臋 Macierewicza, ale czekaj tatka latka!

Prawda O Katastrofie Smole艅skiej Pilota Jerzego Grz臋dzielskiego.

Mija sze艣膰 lat od katastrofy smole艅skiej, a zarazem sze艣膰 lat oszczerstw wynikaj膮cych z braku wiedzy i cynizmu. Doczeka艂em si臋 pi臋knej, wolnej Polski. Nie chc臋 jej straci膰 a o katastrofie mam prawo m贸wi膰. Po艣wi臋ci艂em lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewioz艂em bezpiecznie miliony pasa偶er贸w od Alaski po Australi臋 i od Tokio i wysp臋 Guam na 艣rodku Pacyfiku po Ameryk臋 P贸艂nocn膮 i Po艂udniow膮.

W cywilizowanym 艣wiecie do kokpitu kapitana wioz膮cego VIP贸w nikt nie ma wst臋pu.Dam przyk艂ad: w 2013 roku pani kanclerz Merkel lecia艂a ze sw膮 艣wit膮 do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrze艅 powietrzn膮 Iranu. Kapitan dwie godziny kr膮偶y艂 po stronie tureckiej. Po za艂atwieniu zgody polecia艂 dalej. Pani kanclerz dowiedzia艂a si臋 o tym siedem godzin po l膮dowaniu. Prosz臋 sobie wyobrazi膰 nasz膮 polityczn膮 gawied藕. Pewnie kapitana wyrzucono by za burt臋, a sami wiedzieliby najlepiej co robi膰.

Od momentu katastrofy stawia si臋 podejrzenia o spisek na 偶ycie prezydenta i zdrad臋 stanu z obcym pa艅stwem. O bredniach g艂oszonych na temat katastrofy mo偶na napisa膰 ksi膮偶k臋. Wspomn臋 wybrane.

Pan minister Macierewicz zaraz po katastrofie twierdzi艂, 偶e Rosjanie na l膮dowanie premiera Tuska przywie藕li w teczce ILS (I nstrument LandingSystem), a na l膮dowanie prezydenta ju偶 nie przywie藕li. Dalej Rosjanie nie odp臋dzili, powtarzam kuriozalne okre艣lenie 鈥瀗ie odp臋dzili鈥 naszego kapitana i nie zamkn臋li lotniska

Odpowiem panu ministrowi. ILS wa偶y kilkaset kilogram贸w. Na lotnisku Ok臋cie by艂 montowany 4 lata. Specjalnie wyposa偶ony samolot stabilizowa艂 艣cie偶k臋 schodzenia i centraln膮 o艣 pasa. Na lotnisku Modlin podnoszono klas臋 ILS przez 3 lata. Koszt wynosi艂 62 mln z艂otych.

Panie Ministrze kapitana nie odp臋dza si臋. To komary z czo艂a si臋 odp臋dza. Lotniska nigdy nie zamyka si臋 kapitanom, jedynie je艣li na pasie jest inny uszkodzony samolot.聽

O l膮dowaniu decyduje tylko kapitan. Pani pose艂 Kempa biega艂a po stacjach TV z rewelacj膮, 偶e win膮 by艂o niezabranie rosyjskiego nawigatora.Kosmiczna bzdura i kompromitacja pani pose艂. Ma si臋 to tak, jakby chirurgowi tu偶 przed operacj膮 przyprowadzono pani膮 salow膮 i powiedziano, 偶e je艣li pan doktor nie podo艂a, to operacj臋 sko艅czy pani salowa. Katastrof臋 smole艅sk膮 mozolnie, przez g艂upot臋, brak wiedzy, chciwo艣膰 i cynizm, przygotowywa艂a polityczna czo艂贸wka PIS. Zacz臋艂o si臋 w 2006 roku za rz膮d贸w premiera Jaros艂awa Kaczy艅skiego. W czasie publicznego wyst膮pienia minister obrony rz膮du PIS zapytany zosta艂 przez oficer贸w pilot贸w samolotu TU 154 za Specpu艂ku dlaczego nie 膰wicz膮 na symulatorach. Odpowied藕 by艂a nast臋puj膮ca i niebywale skandaliczna: 鈥濶ie, bo to ruskie鈥.

Dla mnie powia艂o groz膮 i j臋kn膮艂em:鈥瀊臋dziemy mieli katastrofy鈥. Nomen omen pan minister zgin膮艂 w katastrofie. 膯wiczenia na symulatorach s膮 niebywale wa偶ne, uratowa艂y wiele istnie艅 i nie do pomy艣lenia jest, aby z nich rezygnowa膰. Ca艂y 艣wiat lotniczy z nich korzysta. Prezesi nawet najbiedniejszych linii lotniczych kln膮, ale p艂ac膮 za swoje za艂ogi. Ogrom g艂upoty i braku odpowiedzialno艣ci powala na ziemi臋. Mog臋 da膰 dziesi膮tki przyk艂ad贸w z literatury, ale pozostan臋 przy swoim przyk艂adzie.

W mozolnych 膰wiczeniach w symulatorze wielokrotnie wraz z za艂og膮 zabi艂em si臋.Ale przysz艂a jeden raz okrutna rzeczywisto艣膰. Po 10-cio godzinnym locie, niewiele minut przed l膮dowaniem na moim lotnisku i jedynym zapasowym, odleg艂ym o 800 km zrobi艂o si臋 tragicznie. Mg艂a do samej ziemi, chmury, widzialno艣膰 50 m. Panie Ministrze Macierewicz, nikt mnie nie odp臋dza, nikt mi nie zamyka lotniska, widz臋 艣mier膰 w oczach, ponad moje uprawnienia i si艂y. My艣l臋 o stra偶y po偶arnej i karetkach. Pierwszy kontakt wzrokowy z ziemi膮 mia艂em na dziesi臋ciu metrach wysoko艣ci, b艂ysn臋艂a zielona lampa progu pasa i centralnej linii.聽 聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽

Do portu samodzielnie bez pomocy 鈥濬ollow me鈥 nie mog艂em poko艂owa膰. Nie by艂o cudu, tylko wyszkolona za艂oga.Wracaj膮cy z urlopu w Singapurze, kolega kapitan i m贸j instruktor, wszed艂 przed l膮dowaniem do mojego kokpitu. Natychmiast zosta艂 brutalnie wyproszony. Nikt w takiej sytuacji nie mo偶e by膰 w kabinie, w odr贸偶nieniu od tego, co nasi politycy urz膮dzili temu biednemu pilotowi pe艂ni膮cemu funkcj臋 kapitana TU154. 呕a艂o艣膰 i rozpacz. Kiedy聽 uderzycie si臋 w piersi?

Polityka PIS w imi臋 idiotycznych i partykularnych fobii pozbawi艂a pilot贸w Specpu艂ku 膰wicze艅 w symulatorze, obni偶aj膮c bezpiecze艅stwo Prezydenta. To by艂 pocz膮tek przygotowa艅 do katastrofy. Po tej decyzji wielu kapitan贸w ze Secpu艂ku odesz艂o do linii cywilnych.

Rok 2008. Pan Prezydent Lech Kaczy艅ski wraz z zaproszonymi go艣膰mi, prezydentami i premierami lecieli do Gruzji przez Azerbejd偶an. Gruzja by艂a w stanie konfliktu wojennego z Rosj膮. Dlatego Pan Prezydent akceptuje tak膮 tras臋. W czasie lotu Pan Prezydent poleca kapitanowi zmian臋 trasy lotu wprost do Tibilisi.聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 Kapitan odmawia, bo nie zezwalaj膮 na to przepisy, ponadto gdyby niezidentyfikowany obiekt pojawi艂 si臋 w strefie dzia艂a艅 wojennych by艂by niechybnie zestrzelony przez Gruzin贸w lub Rosjan. Mieliby艣my przez g艂upot臋 niebywa艂y skandal mi臋dzynarodowy i na sumieniu prezydent贸w i premier贸w.

Kapitan zosta艂 obra偶ony przez Pana Prezydenta, nazwany tch贸rzem. Po przylocie do Warszawy straszony konsekwencjami. A wystarczy艂o poleci膰 jednemu z doradc贸w prawnik贸w zajrze膰 do prawa lotniczego i naszego AIP. Wtedy kapitan zosta艂by przeproszony.

Nie pos膮dzam o samodzielny, nierozs膮dny pomys艂 zacnego Prezydenta. By艂 odci臋ty w samolocie od 艣wiatowych informacji, a newsy poda艂y, 偶e prezydenci Francji i Rosji lec膮 z Moskwy do Tibilisi aktualnie w asy艣cie my艣liwc贸w. Pewnie us艂u偶ny podda艂 wi臋c panu Prezydentowi przez telefon przedni膮 my艣l zmiany trasy lotu. Po tym zdarzeniu pozosta艂o ju偶 w Specpu艂ku niewielu kapitan贸w, kt贸rzy postanowili nie lata膰 z prezydentem. Kapitan nie mo偶e odm贸wi膰 lotu, ale mo偶e zachorowa膰.To by艂a kolejna ceg艂a 偶mudnie przy艂o偶ona do katastrofy. Na lot do Smole艅ska na fotelu kapita艅skim zasiad艂 wi臋c pilot nieposiadaj膮cy w pe艂ni uprawnie艅 kapita艅skich jak stwierdzi艂a komisja.

Powiem jak to jest w liniach. Na przyk艂ad je艣li wa偶no艣膰 膰wicze艅 w symulatorze przeci膮gnie si臋 o jeden dzie艅 kapitan odmawia lotu. Kapitan odm贸wi艂 lotu rano w s艂oneczny dzie艅 do Wroc艂awia i z powrotem, bo zapomniano wyposa偶y膰 kokpit w r臋czn膮, wymagan膮 instrukcj膮, latark臋. Ten m艂ody kapitan mia艂 racj臋. W tym jednym locie mog艂o nast膮pi膰 zadymienie kabiny i ta latarka ratowa艂a wszystko 鈥 odczyty przyrz膮d贸w. Sk艂adam Jego Magnificencji Rektorowi Politechniki Rzeszowskiej gratulacje. Ten m艂ody pilot od Pana wyszed艂 i wielu innych. Dzi艣 lataj膮 jako kapitanowie w najlepszych liniach 艣wiata.Uwa偶am, 偶e gdyby tego m艂odego pilota potraktowano jak w cywilizowanych spo艂ecze艅stwach, to znaczy uszanowano jego kwalifikacje i decyzje i pozostawiono kokpit zamkni臋ty, to po otrzymaniu standardowej informacji o pogodzie z wie偶y kontrolnej lotniska i jeszcze bardziej nadzwyczajnej i dodatkowej informacji o godz. 08.24 鈥濿arunk贸w do przyj臋cia nie ma鈥, to kapitan po stwierdzeniu, 偶e na wysoko艣ci 100 m nie widzi ziemi i pasa, odlecia艂by ma lotnisko zapasowe. Zgodnie z instrukcj膮 wykonywania lot贸w. I to jest ca艂a wiedza. Jednak chciwo艣膰 i cynizm mo偶nych polityk贸w zwyci臋偶y艂y.

Przed wej艣ciem pasa偶er贸w na pok艂ad, honorem i przywilejem kapitana jest witanie najwa偶niejszej osoby wraz z ma艂偶onk膮, czyli pana Prezydenta. Odebra艂 ten przywilej kapitanowi jego Dow贸dca Wojsk Lotniczych 鈥 genera艂. Po prostu pokaza艂 mu jego miejsce i to, 偶e jest tu nikim 鈥 poni偶aj膮ce i pod艂e.Odm贸wi艂bym lotu. Niby niewyobra偶alne, ale nie dla tych co wiedz膮 o co idzie. Jest to kolejna ceg艂a buduj膮ca to nieszcz臋艣cie. Na 11 minut przed katastrof膮 kapitan otrzymuje wiadomo艣膰 od pana Prezydenta, 偶e 鈥瀓eszcze nie podj膮艂 decyzji co robimy dalej鈥. To oburzaj膮ce i parali偶uj膮ce o艣wiadczenie.聽

To kapitan wie, co ma robi膰. To on odpowiada za 偶ycie wszystkich na pok艂adzie, a nie pasa偶er, nawet wa偶ny. Kokpit winien by膰 absolutnie sterylny i tylko kapitan mo偶e wydawa膰 polecenia. Tam by艂 po prostu ba艂agan. Nie wiadomo by艂o kto dowodzi艂, kapitan nie by艂 w stanie pozby膰 si臋 go艣ci, samolot p臋dzi艂 do ziemi, nic nie wida膰 poni偶ej nieprzekraczalnych 100 m. Genera艂, Dow贸dca Wojsk Lotniczych zamiast wrzasn膮膰 鈥濪o g贸ry鈥 nawet nie wyrzuci艂 intruz贸w聽 鈥 horror.

Pan minister Macierewicz z uporem twierdzi, 偶e za艂oga zamierza艂a odej艣膰 na drugi kr膮g. Panie Ministrze, ju偶 byli nisko jak zadzia艂a艂a instalacja TAWS 鈥濸ull up, terrain ahead鈥. To parali偶uje, ka偶dy pilot ucieka do g贸ry, je艣li zd膮偶y. Co robi za艂oga? Kapitan wycisza sygnalizacj臋 zmieniaj膮c nastawy wysoko艣ciomierza barycznego, tym samym pozbawiaj膮c si臋 wskaza艅 wysoko艣ci progu pasa 鈥 samob贸jstwo. Robi to po to, aby sygnalizacja przy dalszym zni偶aniu nie przeszkadza艂a. Chcia艂 zobaczy膰 ziemi臋 jak najszybciej przed mini臋ciem radiolatarni. Po prostu chcia艂 l膮dowa膰.Naciski, niekoniecznie s艂owne by艂y niewyobra偶alnie mocne, tak a偶 uderzyli w ziemi臋 900 m od progu pasa. Dok艂adnie jak przez kalk臋 w Miros艂awcu, samolot CASA uderzy艂 900 m przed progiem, taka sama pogoda. Informacja od Prezydenta nie by艂a ostatnim ciosem聽 dla kapitana. Najbole艣niej ugodzi艂 go kolega kapitan samolotu JAK40, kt贸ry kilkana艣cie minut wcze艣niej 鈥瀞pad艂鈥 na pas w odleg艂o艣ci 700 m od progu.聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽

Dlaczego spad艂? Bo pogoda by艂a ju偶 fatalna zni偶aj膮c si臋 poni偶ej dopuszczalnej wysoko艣ci 100 m ujrza艂 ziemi臋 b臋d膮c ju偶 nad pasem. Nie zg艂osi艂 obowi膮zuj膮cej formu艂y, 偶e widzi pas i prosi o zgod臋 na l膮dowanie. Zrobi艂 to bez zgody wie偶y.聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽

Czym to si臋 ko艅czy, dam inny przyk艂ad: podczas identycznej pogody na Teneryfie kapitan B747 otrzyma艂 zgod臋 z wie偶y na start i gdy si臋 rozp臋dza艂 drugi kapitan B747 bez zgody wie偶y wko艂owa艂 w 艣rodek pasa. Wynik 鈥 862 osoby sp艂on臋艂y. Pasa偶erowie rejsu JAK40 winni wygra膰 ogromne odszkodowania za nara偶enie ich 偶ycia.聽 Ot贸偶 kapitan TU154 zapyta艂 przez radio koleg臋 kapitana JAK40 o pogod臋. Ten odpowiedzia艂, cytuj臋: 鈥濸izdowata, wida膰 200-400 m, podstawa chmur 50 m, mnie si臋 uda艂o, mo偶esz pr贸bowa膰鈥. To jest haniebne, 偶ycie Prezydenta i jego go艣ci to nie rosyjska ruletka, albo, albo. Winien krzykn膮膰 鈥濽ciekaj jak najszybciej鈥. Ten kapitan bryluje teraz na salonach pana ministra Macierewicza i jest jego pupilem. 聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽

Panie Ministrze, r贸偶nimy si臋, ja te偶 mam guru. Jest nim dr nauk technicznych, emerytowany Pu艂kownik, pilot do艣wiadczalny Antoni Milkiewicz. Jako m艂ody oficer, in偶ynier bra艂 udzia艂 w komisji katastrofy naszego I艁62. Mimo nacisk贸w pot臋gi ZSRR udowodni艂 win臋 producenta silnik贸w, nara偶aj膮c przysz艂o艣膰 swoj膮 i swojej rodziny. Gratuluj臋 Panie Ministrze pupila. Tak rodzi艂a si臋 katastrofa smole艅ska, w kt贸rej udzia艂 mieli politycy karmi膮cy nas k艂amstwami. Pomaga im kler, a szczeg贸lnie episkopat. Sze艣膰 lat s艂ysz臋 z ambon: 鈥炁荒卍amy prawdy鈥. A ta prawda jest tu偶, znakomicie wykszta艂cona (pozazdro艣ci膰 mo偶e nam wiele pa艅stw) nasza komisja og艂osi艂a wyniki.Zapewniam wszystkich, gdyby rozpatrywa艂aby to najlepsza ameryka艅ska komisja NTSB, to wynik by艂by identyczny. Jedynie zdj臋to by jak膮kolwiek odpowiedzialno艣膰 z pracownik贸w wie偶y , tak jak zrobi艂 to nasz s膮d po katastrofie w Miros艂awcu. Ponadto dowiedzieliby艣my si臋 o tre艣ci rozm贸w braci tak przed katastrof膮 jak i w locie do Azerbejd偶anu. Z rozg艂o艣ni toru艅skiej leje si臋 rzeka bzdur o katastrofie, a 鈥濶ajwa偶niejszy鈥 orzek艂, 偶e jej uczestnicy byli 鈥瀙rowadzeni na specjalne zamordowanie鈥. To jest chore wr臋cz.

Biskup zamyka z b艂ahych powod贸w nie wiadomo na jak d艂ugo nam wiernym 艣wi膮tyni臋. A nie potrafi zareagowa膰, gdy na drugi dzie艅 po tragedii, w 艣rodku metropolii, najbardziej katoliccy dziennikarze og艂aszaj膮 艣wiatu, 偶e Rosjanie dobijali pasa偶er贸w. Do dzi艣 nie ma nagany ko艣cio艂a, sprostowania, przeprosin. Ja to teraz robi臋 鈥 przepraszam Rosjan. Ka偶dego 10-tego dnia miesi膮ca, na czele z duchownym, czasami czarodziejem, z wizerunkiem Chrystusa i Matki Bo偶ej, z flagami narodowymi o napisach niewybrednych i ubli偶aj膮cych Prezydentowi pa艅stwa i Premierowi, odbywaj膮 si臋 partyjne wiece i mod艂y o woln膮 Polsk臋. 呕adnego biskupa to nie boli.

Dzisiaj upominaj膮 nas i nazywaj膮 Targowiczanami.Ju偶 zrozumia艂em nauki Ko艣cio艂a. S艂u偶ymy temu, kt贸ry obieca wi臋cej. Gdzie jest biskup, kt贸ry m贸wi艂 鈥濶ajwi臋ksz膮 m膮dro艣ci膮 jest umie膰 jednoczy膰 鈥 nie rozbija膰鈥. Tego dzisiejsi pasterze nawet nie wspominaj膮. By艂 to prymas Wyszy艅ski.

Najwi臋kszym naszym parlamentarnym wstydem by艂 zesp贸艂 pana Macierewicza wraz z profesorami. Ot贸偶 wszystkie komisje 艣wiata badaj膮ce katastrofy lotnicze zaczynaj膮 od wyszkolenia za艂ogi, ostatniego wypoczynku, posi艂ku, sytuacji w pracy, w domu i lotu od startu. Panowie w zespole zaczynali od kolejnego wybuchu wskazanego przez guru, tak jakby samolot sam lecia艂.

Pan prof. Nowaczyk o艣wiadczy艂, 偶e samolot by艂 wprowadzony na z艂y pas.聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 Panie Profesorze to nie Frankfurt, tam jest jeden pas. Dziwi si臋 Pan, 偶e Pana zwolniono z Uniwersytetu Maryland, a ja dziwi臋 si臋, 偶e Pana przyj臋to. Nie wspomn臋 ju偶 o par贸wkach i puszkach. Proponuj臋 profesorom przed nast臋pnymi dociekaniami kupi膰 godzin臋 lotu na symulatorze z instruktorem. Zapyta膰 instruktora jak zachowuj膮 si臋 piloci po sygnale 鈥濸ull up鈥. Podpowiem natychmiast: pe艂en gaz i do g贸ry. A co robi艂a nasza za艂oga? Gna艂a do ziemi nadal, wy艂膮czaj膮c sygnalizacj臋.

呕al mi bardzo rodzin po dwakro膰. Za strat臋 bliskich i za drwiny ze strony polityk贸w. Radzi艂bym, a szczeg贸lnie Pani mecenas, zapyta膰 Pana Prezydenta, pana Sasina, pana 艁ozi艅skiego. Byli najbli偶szymi doradcami Prezydenta, jaki dure艅 z ich otoczenia wymy艣li艂 lotnisko Smole艅sk, stare, zdewastowane, nieczynne, wojskowe maj膮c w pobli偶u dwa mi臋dzynarodowe cywilne, czynne i sprawne. Jaki sko艅czony dure艅 鈥 prawnik wsadzi艂 do jednego samolotu tyle wa偶nych osobisto艣ci, zamiast rozlokowa膰 w trzech 艣rodkach transportu. I nie ubezpieczy艂 ich.聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽Czy to te偶 wina pana Tuska?

G艂osowa艂em z wielk膮 nadziej膮 na mojego idola pana Lecha Kaczy艅skiego 鈥 spokojnego, 艣redniej klasy urz臋dnika. Zimny prysznic otrzyma艂em wieczorem jak prezydent elekt zameldowa艂 swojemu pierwszemu sekretarzowi. Wiedzia艂em, 偶e b臋dziemy mieli dw贸ch prezydent贸w:de jure i de facto. I tak pozosta艂o.

By艂o wiele zamach贸w na car贸w, bojar贸w, ksi膮偶膮t, kr贸li, papie偶y, prezydent贸w mocarstw. Pojedynczo, nie zbiorowo. Nasz Prezydent nie zagra偶a艂 nikomu, nie mia艂 armii z broni膮 nuklearn膮. Nie by艂 m臋偶em stanu, tylko m臋偶em wspania艂ej Pierwszej Damy. Nie bywa艂 proszony na salony polityczne 艣wiata, ani sam nie zaprasza艂. Zgina艂 przez cynizm najbli偶szych mu i ich chciwo艣膰. St膮d dzisiaj ta 偶膮dza wynagrodzenia mu przez stawianie pomnik贸w, nazwy plac贸w i ulic, a mo偶e wkr贸tce i miast. Pisz臋 to w wielkim 偶alu i smutku, bo mia艂em sentyment do tego cz艂owieka.

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 聽聽聽聽聽In偶. Jerzy Grz臋dzielski

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 Emerytowany kapitan linii lotniczych

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 Pilot do艣wiadczalny samolotowy i szybowcowy

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 Instruktor samolotowy i szybowcowy

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 Inspektor Wyszkolenia Lotniczego

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 Oficer rezerwy Wojsk Lotniczych

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽 Nalot w powietrzu ponad 25.000 godzin

http://jeznach.neon24.pl/post/131434,jeszcze-o-smolensku

Film „Smole艅sk” b臋dzie si臋 艣ni艂 po nocach dzieciom, bo to jest horror!

 

A tak ocenia sytuacj臋 m贸j wirtualny znajomy. Dzi臋kuj臋 „B”. 馃檪

I niech teraz kt贸ry艣 dzieciak powie 偶e nie by艂o RUSKIEGO ZAMACHU na Prezydenta Tysi膮clecia聽PROFESORA聽(聽.;smiech;.聽) – Lecha Kaczy艅skiego!!聽.;34;.
Jak obleje z polskiego i historii to si臋 g贸wniarz nauczy 偶e ZAMACH BY艁, a r臋k臋 przy艂o偶y艂 do niego ten niedobry Tusk, co to razem z tym wstr臋tnym Putinem – w smole艅skich krzakach czatowali… a nasz Pan Prezydent z pogard膮 patrzy艂 na nich z g贸ry!!聽.;kaplan;.

A Starosta z Jarocina na wypadek jakby kt贸re艣 dziecko nie chcia艂o i艣膰 na ten k艂amliwy film – ju偶 kupi艂 2 tysi膮com uczni贸w bilety na Smole艅sk.聽ZA PUBLICZNE PIENI膭DZE!!!.;ranting;.
Obecno艣膰 na filmie nie jest obowi膮zkowa – ale potem b臋d膮 sprawdziany z tre艣ci filmu..聽.;34;.
.;smiech;..;smiech;..;smiech;.
Tego nawet w PRL-u nie by艂o…聽.;20;.

Moja m膮dra babcia uczy艂a mnie:
„Je偶eli si臋 na czym艣 nie znasz, nie masz o tym poj臋cia – to si臋 najlepiej NIE WYPOWIADAJ WCALE, BO OD RAZU POZNAJ膭 呕E艢 G艁UPI!!..”.:bezradny:.

Obejrza艂em sobie聽TEN FILMIK聽z wypowiedziami ludzi tworz膮cych film „Smole艅sk”, a w szczeg贸lno艣ci z wypowiedzi膮 jego re偶ysera Krauze’go i 偶al mi si臋 zrobi艂o tych ludzi – 偶e 偶adna z ich bab膰 (a ma si臋 dwie!) – NIE BY艁A M膭DRA.. !!聽.:dash:.

>Przecie偶 „oni nie mogli chcie膰 l膮dowa膰 we mgle”<…聽.:boisie:,聽DEBIL….
Nie, panie Krauze, oni nie chcieli l膮dowa膰 we mgle.聽ONI MUSIELI L膭DOWA膯 WE MGLE!聽Dlaczego? To pytanie b臋dzie m贸g艂 pan zada膰 B艂asikowi, je偶eli piek艂o rzeczywi艣cie istnieje.聽.;ranting;.

Wr贸膰my nad jeziora!

Moja Rodzina pojecha艂a dzi艣 z Dziadkiem po艣lizga膰 si臋 na du偶ym jeziorze, oddalonym od naszej miejscowo艣ci o 25 kilometr贸w.

Lato jeszcze trwa i jest bardzo gor膮co, a wi臋c ja sobie odpu艣ci艂am tak膮 eskapad臋.

Zdj臋cia nie s膮 mojego autorstwa, gdy偶 robi艂 je kolega mojego M臋偶a, a wi臋c zapraszam na wycieczk臋 po wielkim jeziorze w wojew贸dztwie zachodniopomorskim 馃檪

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Smutek, rozterka o m贸j kraj!

Pi臋kna nasza Polska ca艂a,
Pi臋kna, 偶yzna i wspania艂a,
Wiele krain, wiele lud贸w,
Wiele stolic, wiele cud贸w…

O tak, pi臋kna jest w Polsce ka偶da kraina od morza do Tatr i ka偶dy swoj膮 krain臋 chwali. Tam gdzie los nas poni贸s艂, tam za艂o偶yli艣my swoje gniazda i mieszkamy od lat.

Przyzwyczaili艣my si臋 do naszej krainy i jest ona dla nas najpi臋kniejsza.

Tak te偶 i ja chwal臋 swoje miejsce na Ziemi i cho膰 czasem wyobra偶am sobie, 偶e 偶yj臋 gdzie indziej, to mimo wszystko wtopi艂am si臋 mentalnie w moje ma艂e miasteczko.

Dzi艣 wysz艂am na spacer, troch臋 przymusowy i jak zawsze z aparatem, zrobi艂am kilka zdj臋膰, a z zachodem s艂o艅ca zrobili zdj臋cia moi bliscy. Oni wiedz膮, 偶e jestem na nie 艂asa.

Sz艂am sobie wi臋c tak, a s艂o艅ce wrze艣niowe roz艣wietla艂o mi drog臋. Promienie igra艂y w ga艂臋ziach drzew i by艂o cudnie.

Jednak gdzie艣 na dnie serca poczu艂am wielki smutek. Nagle poczu艂am, 偶e ta pi臋kna Polska ca艂a ju偶 jest nie moja od roku.

Kiedy do w艂adzy doszed艂 PiS, to moja Polska straci艂a blask. Czuj臋 si臋 jak nie u siebie. Czuj臋 si臋 zaszczuta, posortowana, gorszego sortu, bo nie 聽podzielam polityki tera藕niejszej w艂adzy.

Gdzie si臋 schowali ci, kt贸rzy na PiS g艂osowali? Gdzie oni s膮? Cisza, a dlatego, 偶e si臋 wstydz膮, 偶e tak durnie zag艂osowali przy urnie.

Maj膮 za swoje, schowali si臋, bo si臋 wstydz膮, kiedy do koryta dorwa艂o si臋 ta艂atajstwo, kt贸re z otwor贸w g臋bowych zieje samymi k艂amstwami.

Ja nie pami臋tam, aby w powojennej Polsce u w艂adzy by艂y takie kanalie.

Ja nie pami臋tam, aby do koryta dosta艂y si臋 takie miernoty.

Polsko kochana, czy ty to przetrwasz?

Co jeszcze ma si臋 wydarzy膰, aby zatrzymano t臋 fal臋 potwornego rz膮dzenia naszym krajem, bo nepotyzm i zamordyzm wci膮偶 maj膮 si臋 艣wietnie.

Daj膮 najwy偶sze medale m艂okosowi, kt贸ry nic nie znaczy.

Odczytuj膮 apel smole艅ski wmawiaj膮c nam, 偶e to by艂 zamach.

B臋d膮 wykopywa膰 wszystkich, kt贸rzy zgin臋li w katastrofie.

Nie uznaj膮 zalece艅 europejskich.

Modl膮 si臋 pod figur膮, a diab艂a maj膮 za sk贸r膮.

Dziel膮 Polak贸w na sorty i wyzywaj膮 od komunist贸w.

Zastraszaj膮 S臋dzi贸w i Prokurator贸w, oraz Lekarzy.

Wycinaj膮 drzewa w Puszczy Bia艂owieskiej i strzelaj膮 bez opami臋tania do zwierz膮t.

Kupili sobie elektorat na 500+, a teraz chc膮 kupi膰 emeryt贸w i rencist贸w, kiedy bud偶et tego nie wytrzyma.

Zrobili sobie film o katastrofie smole艅skiej i wyszed艂 z tego cholerny gniot.

Kobiety za aborcj臋 z gwa艂tu b臋d膮 wsadzane do wi臋zienia.

Tak mo偶na mno偶y膰 te dra艅stwa, a przecie偶 rz膮dz膮, a raczej rz膮dzi jeden cz艂owiek z 呕oliborza, kt贸ry nie mia艂 偶ony, konta, dzieci, a ma ochron臋 za miliony. Cz艂owiek m艣ciwy z 艂upie偶em na garniturze i pr贸chnic膮 z臋b贸w.

Jego posta膰, to obraz n臋dzy i rozpaczy i tylko dziwi, 偶e potrafi艂 zrobi膰 takie pranie m贸zgu, 偶e jego wierni postradali rozum.

A mo偶e tu chodzi o kryptogej贸w, kt贸rzy boj膮 si臋 ujawni膰 艣wiatu swoich preferencji i tak r膮czka, r膮czk臋 myje i zamkn膮膰 mordy, bo inaczej Polacy si臋 dowiedz膮!

Druga sprawa, to trwanie przy korycie i dojnej krowie, bo przecie偶 ci wyci膮gni臋ci z podziemia, niczego innego nie potrafi膮, jak by膰 wiernym temu ma艂emu! Kasa leci!

Nienawidz臋 swoich rodzic贸w. Nie b臋d臋 si臋 nimi opiekowa膰” Czy zawsze jeste艣my winni starszemu pokoleniu pomoc?

Pierwszy SMS by艂 kr贸tki: 鈥濵arcin, z tat膮 gorzej. Przyjed藕, prosz臋”. Drugi, trzeci, czwarty ju偶 d艂u偶sze. 鈥濨臋dziesz 偶a艂owa艂, a je艣li on umrze? Nigdy nie porozmawiacie. Po co ta z艂o艣膰? To w ko艅cu nasz ojciec. Nawet dla mamy tego nie zrobisz?!”.

To ten, na kt贸rego Marcin odpisa艂. Wiedzia艂, 偶e jego siostra wypi艂a za du偶o wina. Tylko wtedy m贸wi艂a, co my艣li: Jeste艣 egoist膮. Wiem, 偶e ci臋 skrzywdzili, mnie te偶. Ale jestem inna ni偶 ty”. 鈥濿艂a艣nie. Inna. Ty r贸b co chcesz. Wolisz zapomnie膰? Twoja sprawa” napisa艂.聽
W ko艅cu wiadomo艣膰 od ojca: 鈥濸rzyjed藕”
呕ona Marcina, matka jego dzieci:聽鈥濳ochanie, ja tego nie rozumiem. Powinni艣my opiekowa膰 si臋 rodzicami, to nasz obowi膮zek”.聽

Marcin:聽鈥濳a偶da dobra pami臋膰 jest wybi贸rcza. Podobno. Traumy si臋 zapomina. Nie zapomnia艂em swoich. Nie jestem nic winny rodzicom, mog膮 umrze膰. Mam znajomych z toksycznych dom贸w. Znajomi maj膮 po trzydzie艣ci, czterdzie艣ci lat. Silni, niezale偶ni. W 艣rodku dygot. Bo mama powiedzia艂a 鈥瀊e”, bo tata powiedzia艂 鈥瀎e”. Bo ojciec pije, bo聽matka聽p艂acze. Wyk艂adaj膮 na rodzic贸w kas臋, znosz膮 pretensje i manipulacje. Wyrzucaj膮 kas臋 na psycholog贸w. A rada jest jedna: odci膮膰 g贸wno.

鈥炁筶e si臋 uczysz? Zajeb鈥.Ci臋”
鈥濸o co Ci okrucie艅stwo?” pisz臋.
Marcin:聽鈥濼o nie okrucie艅stwo. Nie oceniaj mnie”.
Ch艂opiec ma 8 lat. Brzydko pisze: 鈥濧le ma kota”. Szlaczk贸w 艂adnych te偶 nie potrafi robi膰. 鈥濸rzyjdzie ojciec, to zobaczysz” m贸wi matka. Ch艂opiec si臋 boi. Kroki na schodach, szuranie but贸w, odg艂os p艂aszcza, kt贸ry l膮duje na wieszaku. I matka; 鈥濳ochanie, tu masz ziemniaki, kotlet, co艣 jeszcze?”. I: 鈥濶ie mam do niego si艂y, on si臋 w og贸le nic nie potrafi”.聽

Marcin:聽W moim domu 艣mierdzia艂o strachem. Jej. Moim. Naszym. Nie bi艂 tylko siostry. 鈥濲este艣 tak膮 moj膮 blondyneczk膮” powtarza艂. Nienawidzi艂em jej.

鈥濲ak napisa艂e艣 t臋 literk臋? Jak j膮, ku鈥.a napisa艂e艣?! ” wrzeszczy聽ojciec.
鈥濶ormalnie napisa艂em” m贸wi cicho ch艂opiec. Mocny cios. Czasem jest to deska. Twarda i d艂uga. Cz臋艣膰 boazerii tak wtedy modnej. Trwa remont. Czasem jest to pas, kt贸ry ojciec 艣ci膮ga powoli patrz膮c ch艂opcu w oczy. Czasem r臋ka.聽
Marcin po latach zapisze: 鈥濩hodzi o b贸l, kt贸ry poci膮ga ci臋 na dno, o nieprzewidywalno艣膰, niesprawiedliwo艣膰. I upokorzenie, bo kto艣 bije ci臋 wsz臋dzie. I wszystkim. Przecie偶 ja mia艂em osiem lat, nie wiedzia艂em jak si臋 pisze literki. I nie rozumia艂em dlaczego kto艣 wali mnie desk膮 po g艂owie. Jest 1986 rok. Nie ma policji, nie ma medi贸w. Przemoc toczy si臋 w wi臋kszo艣ci dom贸w. Nikt o tym nie m贸wi. Matki nas nie broni膮”.聽

鈥濷dchodz臋 od Twojej matki. To dziwka”
Z szafy wylatuj膮 krawaty i skarpetki. Ojciec wrzuca rzeczy do czarnej, podniszczonej walizki. S艂ycha膰 odg艂os otwieranego piwa. Marcin uczy si臋: piwo daje lekko艣膰, daje chwiejny krok, daje krzyk, ale i mi臋kko艣膰. Po piwie ojciec nie jest agresywny. Nawet je艣li si臋 zamachnie, nie zawsze trafia. Marcin lubi piwo.
Gdy rzeczy l膮duj膮 na pod艂odze i ojciec upycha je do walizki, Marcin jest bezpieczny. M贸wi wi臋c g艂o艣no: 鈥濧le co ty robisz, tato?”. S艂yszy: 鈥濿yprowadzam si臋, twoja matka to dziwka”. Podbiega i syczy: Dziwka, kurwa, szmata. Zdechniecie razem. Drzwi trzaskaj膮, kto艣 co艣 s艂yszy.聽
Marcin:聽Cierpia艂em, gdy odszed艂. Poka偶 mi dziecko, kt贸re nie cierpi po stracie rodzica. Siada艂em przed pust膮 szaf膮. Zaklina艂em: niech tata przestanie pi膰, niech mnie kocha, niech tata przestanie pi膰, niech kocha.聽

鈥瀂adzwoni臋. Obiecuj臋”
Ch艂opiec ma 10 lat. Cz臋sto jada obiady u rodzic贸w koleg贸w z klasy. Tam ojcowie te偶 czasem bij膮, i pij膮 te偶. Albo matki. Ale chocia偶 na obiad jest zupa pomidorowa. I ros贸艂.聽
Marcin lubi smak marchewki. Jego matka nie gotuje. Wci膮偶 za to p艂acze. 鈥濷jciec nas skrzywdzi艂, skrzywdzi艂, zostawi艂” m贸wi. W bia艂ej szafce w kuchni s膮 tabletki. Ona 艂yka je gar艣ciami, bo po nich si臋 艣pi. Marcin kt贸rego艣 dnia 艂yka je wszystkie. Kole偶anka: 鈥 Mo偶esz zasn膮膰 na zawsze”. Marcin si臋 cieszy, bo chcia艂by umrze膰. A potem jest szpital, i p艂ukanie 偶o艂膮dka, i panie w bia艂ych fartuchach. 鈥濲emu nic si臋 nie sta艂o, to taka pomy艂ka” t艂umaczy matka. Dzwoni do m臋偶a, on ju偶 mieszka z inn膮 kobiet膮. 鈥瀂adzwoni臋, zadzwoni臋, obiecuj臋” s艂yszy.聽
Marcin:聽Do dzi艣 nienawidz臋 s艂abych kobiet, to udawanie, 偶e nic si臋 nie sta艂o. I miliony obietnic ojca. 呕e przyjdzie, 偶e zadzwoni, 偶e b臋dzie. Nie przyszed艂 nigdy.聽

鈥濻pier鈥 nie mam pieni臋dzy”
Ch艂opiec ma 19 lat, zda艂 matur臋, chce jecha膰 do Londynu. Zaczyna膰 wszystko od nowa. Odzywa si臋 do ojca, prosi o po偶yczk臋. W ko艅cu nie p艂aci艂 aliment贸w. W mieszkaniu ojca 艣mierdzi. Ju偶 nie l臋kiem, ale niestrawionym alkoholem, przegran膮. 鈥濲eb si臋, synu, jeb si臋” . Kochanka ojca wpycha ojca do 艂贸偶ka. Po艣ciel jest brudna. Marcin wie. Nawet gdyby ojciec si臋 na niego zamachn膮艂 bez trudu by si臋 obroni艂. 鈥濸rzepraszam, przepraszam, on ma takie problemy z prac膮. Musisz zrozumie膰, zrozumie膰 musisz” kochanka powtarza. Wciska ch艂opcu banknot, t艂umaczy.
On my艣li: Jest czulsza ni偶 matka. I bardziej opieku艅cza.聽

Z maila:聽鈥濼ych sytuacji by艂o tysi膮ce. Nic, ku鈥 a nie jeste艣my winni swoim rodzicom, kt贸rzy si臋 nami opiekowali. Nic nie jeste艣my winni pijakom, ludziom聽agresywnym, kt贸rzy nie dawali nam wsparcia, gdy byli艣my bezradni, mieli艣my kilka lat. Nawet je艣li to nasi rodzice. Dajesz mi艂o艣膰, dostajesz j膮 w zamian. Nie dajesz, nie dostajesz nic. To matematyka. Dzieci艅stwo bywa jak n贸偶 w gardle. Nie umiem go wyj膮膰. Przemoc rodzi przemoc. Z艂o艣膰 rodzi z艂o艣膰. Nieuwaga rodzi nieuwag臋. W dupie mam rodzic贸w. I to, 偶e kto艣 m贸wi: b膮d藕 m膮drzejszy, i lepszy. Nie chc臋. Mam swoje dzieci, pracuj臋 na wzajemno艣膰”.

Odpowied藕:聽Rodzice pewnie te偶 mieli swoj膮 histori臋. Tw贸j ojciec….
Marcin:聽By艂em bity, nikogo nie bij臋. By艂em zostawiony, nie zostawiam. Nie mam poczucia winy. Uwielbiam swoich syn贸w. Tania ta psychologia. Znam setki ludzi, kt贸rzy czuj膮 jak ja. Ale trwaj膮 przy rodzicach. I marnuj膮 偶ycie.聽

PS. Marcina ojciec umar艂 na pocz膮tku sierpnia. Marcin nie pojecha艂 na pogrzeb. Nie odezwa艂 si臋 te偶 do matki.聽
P.S 2.聽Ojciec Marcina by艂 in偶ynierem. Mama redaktork膮 w du偶ym wydawnictwie. O Marcinie m贸wili: 鈥濨o ty jeste艣 z dobrego domu”.

http://mamadu.pl/120763,nienawidze-swoich-rodzicow-nie-bede-sie-nimi-opiekowac-czy-zawsze-jestesmy-winni-starszemu-pokoleniu-pomoc

Przeklei艂am ten felieton, poniewa偶 nigdzie nie by艂o zastrze偶enia o rozpowszechnianiu.

A dlaczego go przeklei艂am? Chc臋 si臋 podzieli膰 tym, jak to ze mn膮 by艂o!

Nie zd膮偶y艂am pokocha膰 swojego Ojca, a to dlatego, 偶e kiedy nie pi艂 alkoholu, to by艂am zbyt ma艂a, by o tym pami臋ta膰.

Pami臋tam tylko najgorszy scenariusz ze swojego dzieci艅stwa, kiedy Ojciec la艂 rodzin臋 jak mokre 偶yto.

Kariera zawodowa mu si臋 posypa艂a w socjalistycznym systemie i kompletnie si臋 zagubi艂 w rzeczywisto艣ci. Alkohol dawa艂 mu poczucie si艂y i pewno艣ci siebie, ale dzia艂a艂o to tak, 偶e zn臋ca艂 si臋 nad najbardziej bezbronnymi!

Kiedy mia艂am 17 lat wymog艂am na Mamie, by wzi臋艂a rozw贸d, bo mimo m艂odego wieku wiedzia艂am, 偶e z Ojca ju偶 nic nie b臋dzie i wszystkich nas wyko艅czy psychicznie, a nawet mo偶e si臋 to sko艅czy膰 utrat膮 偶ycia.

Co Ojciec dla mnie dobrego zrobi艂? Chyba tylko to, 偶e mnie sp艂odzi艂, czyli da艂 mi 偶ycie. Wi臋cej nie pami臋tam, opr贸cz traumy, jak膮 mi zgotowa艂 na reszt臋 moich dni. Wci膮偶 si臋 艂api臋 na tym, 偶e przesz艂am przez piek艂o.

Po rozwodzie Rodzice mieli rozkwaterowane mieszkania, a wi臋c Ojciec wyjecha艂 do innego miasta i znikn膮艂 nam z oczu.

Odetchn臋艂am, ale nie na d艂ugo, bo nie radzi艂 sobie kompletnie 聽i kiedy dosz艂y mnie s艂uchy, 偶e znalaz艂 si臋 w szpitalu psychiatrycznym – zacz臋艂am dzia艂a膰.

Pojecha艂am i prosi艂am Ordynatora o pomoc, by Ojcu znale藕膰 dobry Dom Opieki Spo艂ecznej. Uda艂o si臋 i tak Ojciec trafi艂 do bardzo profesjonalnej plac贸wki jak na warunki w Polsce. Mia艂 dobr膮 emerytur臋, a wi臋c nie musia艂am dop艂aca膰 ani grosza.

Ojciec nigdy 聽nie zaakceptowa艂 nowego miejsca i po siedmiu latach pobytu – pope艂ni艂 samob贸jstwo. Je藕dzi艂am, zabiera艂am, wspiera艂am, ale nic z tego nie wysz艂o.

Ordynator poprosi艂 o karawan, bo chcia艂am Ojca pogrzeba膰 w moim mie艣cie. Karawan pojecha艂 i kiedy by艂 na miejscu, ja dostaj臋 telefon, 偶e Prokuratura po raz drugi b臋dzie bada艂a spraw臋 od pocz膮tku.

Tak si臋 wi臋c sta艂o, 偶e musia艂am karawan wys艂a膰 drugi raz. Nerwy okropne, bo trzeba by艂o za艂atwia膰 procedury pogrzebowe. Schud艂am z nerw贸w, bo trzeba by艂o szybko zaprosi膰 z Polski rodzin臋 na pogrzeb.

Mimo tego, co mi w 偶yciu zrobi艂. Mimo tego, 偶e zamieni艂 mi dzieci艅stwo w piek艂o, mam go na naszym cmentarzu, a na nagrobku kaza艂am wyry膰, 偶e: „Twoje cierpienie by艂o naszym smutkiem”. Dlaczego tak? Dlatego, 偶e po latach zrozumia艂am jego pobudki i jego chorob臋!

Mam czyste sumienie!

By艂am dzieckiem podw贸rka i prze偶y艂am!

Dorastali艣cie w latach sze艣膰dziesi膮tych,聽
lub siedemdziesi膮tych …???聽
Jak, do cholery, uda艂o si臋 wam prze偶y膰???!!!

Samochody nie mia艂y聽
pas贸w bezpiecze艅stwa,聽
ani zag艂贸wk贸w,聽
no i 偶adnych airbag贸w!!!

Na tylnym siedzeniu by艂o weso艂o,聽
a nie niebezpiecznie

艁贸偶eczka i zabawki by艂y kolorowe聽
i z pewno艣ci膮 polakierowane聽
lakierami o艂owiowymi聽
lub innym 艣miertelnie gro藕nym g贸wnem

Niebezpieczne by艂y puszki,聽
drzwi samochod贸w.

Butelki od lekarstw i 艣rodk贸w czyszcz膮cych聽
nie by艂y zabezpieczone.聽
Mo偶na by艂o je藕dzi膰 na rowerze bez kasku.聽
A ci, kt贸rzy mieszkali聽
w pobli偶u szosy na wzg贸rzu聽
ustanawiali na rowerach rekordy pr臋dko艣ci,聽
stwierdzaj膮c w po艂owie drogi,聽
偶e rower z hamulcem聽
by艂 dla starych chyba za drogi…聽
…. Ale po nabraniu pewnej wprawy聽
i kilku wypadkach…聽
panowali艣my i nad tym (przewa偶nie)!

Szko艂a trwa艂a do po艂udnia,聽
a obiad jad艂o si臋 w domu.

Niekt贸rzy nie byli dobrzy w budzie聽
i czasami musieli powtarza膰 rok.

Nikogo nie wysy艂ano do psychologa.聽
Nikt nie by艂 hiperaktywny聽
ani dyslektykiem.

Po prostu powtarza艂 rok聽
i to by艂a jego szansa.

Wod臋 pi艂o si臋 z w臋偶a ogrodowego聽
lub innych 藕r贸de艂,聽
a nie za sterylnych butelek PET

Wcinali艣my s艂odycze i p膮czki,聽
pili艣my oran偶ad臋 z prawdziwym cukrem聽
i nie mieli艣my problem贸w z nadwag膮,聽
bo ci膮gle byli艣my na dworze i byli艣my aktywni

Pili艣my ca艂膮 paczk膮 oran偶ad臋 z jednej butli聽
i nikt z tego powodu nie umar艂.

Nie mieli艣my Playstations,聽
Nintendo 64, X-Boxes,聽
gier wideo, 99 kana艂贸w w TV,聽
DVD i wideo, Dolby Surround,聽
kom贸rek, komputer贸w ani chatroom鈥櫭硍 w
Internecie…聽
… lecz przyjaci贸艂 !

Mogli艣my wpada膰 do koleg贸w聽
pieszo lub na rowerze,

zapuka膰 i zabra膰 ich na podw贸rko聽
lub bawi膰 si臋 u nich,聽
nie zastanawiaj膮c si臋, czy to wypada.

Mo偶na si臋 by艂o bawi膰 do upojenia,聽
pod warunkiem powrotu do domu przed noc膮.

Nie by艂o kom贸rek…

I nikt nie wiedzia艂 gdzie jeste艣my i co
robimy!!!聽
Nieprawdopodobne!!!

Tam na zewn膮trz, w tym okrutnym 艣wiecie!!!聽
Ca艂kiem bez opieki!聽
Jak to by艂o mo偶liwe?

Grali艣my w pi艂臋 na jedn膮 bram臋,聽
a je艣li kogo艣 nie wybrano do dru偶yny,聽
to si臋 wyp艂aka艂 i ju偶.聽
Nie by艂 to koniec 艣wiata ani trauma.

Mieli艣my poobcierane kolana i 艂okcie,聽
z艂amane ko艣ci, czasem wybite z臋by,聽
ale nigdy, NIGDY,聽
nie podawano nikogo z tego powodu do s膮du!聽
NIKT nie by艂 winien, tylko MY SAMI!

Nie bali艣my si臋聽
deszczu, 艣niegu ani mrozu.聽
Nikt nie mia艂 alergii聽
na kurz, traw臋 ani na krowie mleko.聽
Mieli艣my wolno艣膰 i wolny czas,聽
kl臋ski, sukcesy i zadania.聽
I uczyli艣my si臋 dawa膰 sobie rad臋!

Pytanie za 100 punkt贸w brzmi:聽
Jak uda艂o si臋 nam prze偶y膰???聽
A przede wszystkim:聽
Jak mogli艣my rozwija膰 swoj膮 osobowo艣膰???

Te偶 jeste艣 z tej generacji?

Je艣li tak, wy艣lij tego maila聽
do twoich r贸wie艣nik贸w.聽
(Ale nie musisz, nic si臋 nie stanie jak go
olejesz聽鈽)聽
Niech sobie przypomn膮, jak by艂o.聽
A inni niech zobacz膮 jak by艂o

Pewnie,聽
mo偶na powiedzie膰,聽
偶e 偶yli艣my w nudzie, ale… kujwa,聽
przecie偶 byli艣my szcz臋艣liwi !!!

autor nieznany, a szkoda!

PS. Mam z dzieci艅stwa pami膮tk臋 w ilo艣ci 7 blizn, kt贸re z wiekiem przyblad艂y, ale m贸wi膮 mi o tym, 偶e moje dzieci艅stwo by艂o intensywne i bogate w przygody. Lubi臋 te swoje blizny, bo przypominaj膮 mi o moim pe艂nych wra偶e艅 dzieci艅stwie. Sp臋dzi艂am je w gronie swoich r贸wnolatk贸w, kt贸rzy rozjechali si臋 po 艣wiecie, a wielu ju偶 nie ma po艣r贸d 偶ywych.聽

Zostawi艂em j膮 dla innej kobiety. Ale to moja 偶ona do tego doprowadzi艂a

Ten tekst jest z sieci, ale uwa偶am, 偶e warto si臋 nad nim zastanowi膰. Je艣li jest w nim szczero艣膰, to takie 偶ycie mo偶e faktycznie doprowadzi膰 do rozwodu. Gdzie艣 po drodze si臋 ludzie potrafi膮 pogubi膰, bo rutyna puka do drzwi.

Warto piel臋gnowa膰, podlewa膰 jak cenny kwiat, niezale偶nie od stopnia zm臋czenia i wypalenia.聽

Drogie kobiety, Zanim mnie czy innego faceta radykalnie ocenicie, pomy艣lcie, 偶e to nie jest tak, 偶e facet zawsze jest draniem. Zwi膮zki rozpadaj膮 si臋 z r贸偶nych powod贸w. Nawet je艣li to jedna strona m贸wi 鈥瀔oniec” i pakuje walizki. Mnie nie by艂o 艂atwo powiedzie膰 鈥瀔oniec”, bo mam z 偶on膮 dwoje wspania艂ych dzieci. Kilka lat wierzy艂em, 偶e co艣 si臋 mi臋dzy nami zmieni, proponowa艂em terapi臋, stara艂em si臋. Ale o tym nikt nie wie, prawda? Wed艂ug wersji mojej 偶ony jestem draniem, kt贸ry odszed艂 do innej. Nie, nie odszed艂em do innej. Odszed艂em od niej. Bo po 10 latach walki si臋 podda艂em.

Dlaczego to my, faceci zawsze jeste艣my winni?!聽

Odszed艂em, bo鈥.
Zdarzy艂o si臋 milion rzeczy, kt贸re do tego doprowadzi艂y.

Ona, po urodzeniu dzieci, przesta艂a mnie zauwa偶a膰
Przesta艂em dla niej istnie膰. By艂em tylko maszynk膮 do zarabiania pieni臋dzy, pomoc膮 domow膮, kt贸rej zadaniem jest co艣 posprz膮ta膰, poda膰. Wiem, 偶e tak si臋 dzieje. To nie jest, 偶e nie wiedzia艂em, 偶e聽zwi膮zek聽si臋 nie zmienia. By艂em pewny, 偶e si臋 zmienia. Ale naprawd臋 a偶 tak, 偶e dla drugiej osoby przez kilka lat nie ma innego 偶ycia. 呕e staje si臋 tylko matk膮? 鈥濵o偶e wyjdziemy do kina? Na kolacj臋” proponowa艂em. Mieli艣my niani臋, dwie 偶yczliwe babcie. 鈥濶ie chc臋 wychodzi膰” m贸wi艂a wprost. Ile艣 razy. Przesta艂em proponowa膰.

Nie dawa艂a mi 偶adnego wsparcia
Wydaje mi si臋, 偶e j膮 wspiera艂em. Zapewnia艂em jej byt, stara艂em si臋 by膰 dobrym ojcem. W drug膮 stron臋 to nie dzia艂a艂o. By艂em t臋 bardziej emocjonaln膮 stron膮 w zwi膮zku, brakowa艂o mi zrozumienia. Kryzys w pracy, przychodz臋 do domu, chc臋 porozmawia膰. 鈥濧le chyba nie rzucisz pracy?! Kto b臋dzie zarabia艂” ko艅czy艂a. I przerzuca艂a si臋 na temat swojej pracy, dzieci, obowi膮zk贸w. Przysi臋gam, nigdy mnie do ko艅ca nie wys艂ucha艂a. Kiedy艣 by艂em w ni膮 tak zapatrzony, 偶e mi to nie przeszkadza艂o. Ale w ko艅cu zacz臋艂o.

Seks? A po co mi seks 鈥 m贸wi艂a
Ile razy mo偶na s艂ysze膰: 鈥瀗ie”. Najpierw dlatego, 偶e ona jest w ci膮偶y (zrozumia艂em), potem, bo dziecko jest ma艂e (zrozumia艂em), bo druga ci膮偶a ( zrozumia艂em), bo drugie dziecko jest ma艂o (ju偶 mniej), bo ona jest zm臋czona obowi膮zkami (nie rozumia艂em).
Zanim za艣miejesz si臋, 偶e jestem pod艂ym egoist膮 i niedoros艂ym go艣ciem zastan贸w si臋, czy fajnie by Ci by艂o gdyby kto艣 Ci ci膮gle odmawia艂聽seksu.聽Nie wpad艂aby艣 we frustracj臋, nie zacz臋艂a my艣le膰 o zdradzie? Nigdy nie ukrywa艂em鈥 seks jest wa偶ny. Bia艂e ma艂偶e艅stwo to nie jest co艣, czego pragn膮艂em. Szczeg贸lnie, 偶e kocha艂em 偶on臋.聽

Najwa偶niejsi byli rodzice
Kobiety 偶膮daj膮 od nas, 偶eby nasza matka nie by艂a najwa偶niejsza. Jak mamy z ni膮 dobre relacje jeste艣my dziecinni, nie odci臋li艣my p臋powiny. Ale, gdy ona ma fajn膮 relacj臋 z mam膮鈥 to super. R贸wnie偶 wtedy, kiedy ta mama wtr膮ca si臋 we wszystko. Nawet kole偶anki mojej 偶ony nieraz m贸wi艂y: 鈥濸ostaw si臋, ona przesadza”. Jej ingerencja w nasze 偶ycie dotyczy艂a wszystkiego: wychowania dzieci, dbania o nie, naszego remontu (dlaczego takie 艣ciany? Po co wam taki du偶y st贸艂?), sp臋dzania wakacji itd itp. Ona narzeka艂a na matk臋, po czym nie potrafi艂a si臋 jej przeciwstawi膰. 鈥濲este艣 ze mn膮 czy z ni膮?” z艂o艣ci艂em si臋. A ona si臋 z艂o艣ci艂a, 偶e jej nie rozumiem. Nie, nie rozumia艂em.聽

Wci膮偶 si臋 z艂o艣ci艂a albo obra偶a艂a. R贸wnie偶 przy innych
Od zakochania przeszli艣my do momentu, w kt贸rym ona przesta艂a mnie szanowa膰. By膰 mo偶e sam do tego doprowadzi艂em, bo nie postawi艂em jej wyra藕nych granic. 鈥濭dzie ty to k艂adziesz?!”, 鈥濧, bo Pawe艂 o niczym nie pami臋ta”. W awanturach potrafi艂a by膰聽wulgarna聽i potwornie rani膮ca. Na porz膮dku dziennym by艂y s艂owa: 鈥瀢ypiera鈥.aj”, 鈥瀖o偶esz si臋 wyprowadzi膰”, 鈥瀋hcesz si臋 rozwie艣膰, prosz臋 bardzo”.聽

Przez lata by艂em jednak wierny. Na wszystkie pr贸by ratowania zwi膮zku reagowa艂a s艂owami: 鈥濶ie przesadzaj!”, 鈥濿 偶yciu nie p贸jd臋 do psychologa”. W ko艅cu si臋 podda艂em. Rok temu pozna艂em w pracy kobiet臋, te偶 matk臋, samotn膮. Zakocha艂em si臋.聽
Kiedy powiedzia艂em o tym Marcie, mojej 偶onie najpierw dosta艂a furii, potem zacz臋艂a b艂aga膰 mnie, 偶ebym zosta艂. 呕e ona si臋 zmieni. Ale ja ju偶 nie chcia艂em, 偶eby ona si臋 zmieni艂a. Chcia艂em kiedy艣. Poza tym nie wierzy艂em w jej przemian臋.聽

Gdy wiedzia艂a, 偶e i tak odejd臋鈥 zacz臋艂a podburza膰 wszystkich przeciwko mnie. Te偶 dzieci. Nie jest w stanie nic zrobi膰, bo dzieci mnie kochaj膮. Ale dlaczego robi to teraz, dlaczego zachowuje si臋 jak kochaj膮ca 偶ona, chocia偶 wcze艣niej m贸wi艂a: 鈥瀢yprowad藕 si臋”, 鈥瀋hcesz si臋 rozwie艣膰, prosz臋 bardzo”. Naszym wsp贸lnym przyjacio艂om p艂acze w s艂uchawk臋. Opowiada jak mnie kocha. Po co ten cyrk?聽

Chcia艂bym si臋 rozwie艣膰. Zostawiam jej dom, samoch贸d, b臋d臋 p艂aci艂 alimenty, zaproponowa艂em opiek臋 p贸艂 na p贸艂. Godz臋 si臋 na wszystko, bo chc臋 ko艅ca tego rozdzia艂u.

Tak, facet potrafi przesta膰 kocha膰 kobiet臋. Ale cz臋sto dlatego, 偶e ona pracuje na to latami.聽
Dlaczego kobiet臋, kt贸ra odchodzi od m臋偶a, bo j膮 niszczy wszyscy rozumiej膮?
Dlaczego nikt nie rozumie m臋偶czyzny, kt贸ry odchodzi od kobiety, bo ona go niszczy?

Pawe艂

http://mamadu.pl/120427,odszedlem-od-zony-dlaczego-swiat-mnie-nienawidzi