Archiwum dnia: 11 pa藕dziernika, 2016

„Dure艅” – to mocne, rosyjskie kino!

„A”, dzi臋kuj臋 Ci pi臋knie, 偶e poleci艂a艣 mi film rosyjski pt. „Dure艅”.

Obejrza艂am go przedwczoraj i siedzi on w mojej g艂owie i my艣l臋, 偶e zapisa艂 si臋 we mnie na zawsze.

To jest mocne, prawdziwe kino, kt贸rego si臋 nie zapomina. Po obejrzeniu tego filmu pomy艣la艂am sobie, 偶e faktyczne Rosja, to jest stan umys艂u, bo to, co si臋 tam dzieje nie mie艣ci si臋 w demokratycznych ramach.

Ludziom w Rosji nie 偶yje si臋 lekko i mo偶e dlatego okowita jest dla nich przyjaci贸艂k膮, by mogli zdzier偶y膰 偶ycie codzienne w tym kraju.聽

Kto lubi rosyjskie kino i nie to romantyczne, a wsp贸艂czesne, to niech si臋gnie po ten film i tak:

Jeden dure艅 z聽drugim durniem (jeden stary, drugi m艂ody; ojciec i聽syn) naprawiaj膮 艂awk臋 przed blokiem. Robi膮 to codziennie, bo codziennie niszcz膮 j膮 miejscowe 艂ebki, kt贸rych nigdy nie udaje si臋 z艂apa膰聽i聽chocia偶by porz膮dnie spra膰. Zwyczajna podw贸rkowa wojna, 偶aden z聽s膮siad贸w nie chce w聽niej uczestniczy膰. Na g贸rze, w聽mieszkaniu kolejna wojna 鈥 wojna domowa. 呕ony dw贸ch durni贸w susz膮 im g艂owy. Narzekaj膮, 偶e nie kombinuj膮, nie kradn膮, nie radz膮 sobie w聽nowej rzeczywisto艣ci. M贸wi膮, 偶e przez ten ich durny idealizm mo偶na co najwy偶ej jeszcze bardziej zbiednie膰. Biednie ju偶 jest. Matka-lekarka dorabia do emerytury jako sprz膮taczka, syn dorabia do studi贸w, ojciec w聽pracy wdycha azbest. Rury ciekn膮, chcia艂oby si臋 kupi膰 jaki艣 samoch贸d, gdzie艣 wyjecha膰, ale nie ma za co. Oto rosyjska inteligencka rodzina, kt贸ra p艂ynie w聽ma艂ej szalupie po gro藕nym rosyjskim oceanie, mi臋dzy tymi, kt贸rzy ju偶 wpadli do wody a聽tymi, kt贸rzy wdrapali si臋 na such膮 g贸rk臋, wci膮gaj膮c za sob膮 drabin臋.聽

Rosja jest podzielona, jak ten blok, do inspekcji kt贸rego zostaje wezwany m艂odszy z聽durni (Dima) wraz z聽podleg艂膮 mu ekip膮 remontow膮. Dwie g艂臋bokie rysy biegn膮 r贸wnolegle po jego 艣cianach od parteru a偶 do dziesi膮tego pi臋tra, fundament si臋 sypie, budynek wyra藕nie聽odstaje od pionu. Zaraz dojdzie do katastrofy. Trzeba natychmiast ewakuowa膰 mieszka艅c贸w, kt贸rych jest prawie tysi膮c. Z t膮 alarmuj膮c膮 wiadomo艣ci膮 biegnie g艂贸wny bohater 鈥濪urnia鈥 Jurija Bykowa do pani burmistrz i聽jej wsp贸艂pracownik贸w. Jest noc, pani burmistrz obchodzi urodziny, wszyscy zataczaj膮 si臋 od lewej do prawej. Nikt nie chce Dimy s艂ucha膰. Gdy udaje mu si臋 w聽ko艅cu przebi膰 przez ich oboj臋tno艣膰, zaczyna si臋 panika i聽przerzucanie zgni艂ego jaja. Jest problem z聽podj臋ciem jakiejkolwiek decyzji. Spasione towarzystwo nagle zaczyna si臋 ba膰 i聽obwinia膰 siebie nawzajem, licytuj膮c si臋, kto wi臋cej nakrad艂 i聽kto jest tak naprawd臋 winien. M艂ody ch艂opak, na kt贸rego patrz膮 jak na ufoludka, zburzy艂 ich spok贸j. Teraz chodzi im o聽to, 偶eby go za wszelk膮 cen臋 odzyska膰. Dimie z聽kolei chodzi o聽uratowanie ludzi. Nie, nie znaczy to wcale, 偶e chodzi im o聽to samo.

鈥濪ure艅鈥, re偶. Jurij Bykow

Zderzenie z聽w艂adz膮, a聽szczeg贸lnie z聽t膮 rosyjsk膮,聽jest zawsze聽bolesne, mo偶na to by艂o zobaczy膰 w聽kinie nie raz i聽nie dwa. Ale ta w艂adza (i to zderzenie) ukazana jest聽w聽鈥濪urniu鈥 w聽spos贸b zniuansowany i聽arcyciekawy, co wyr贸偶nia film na tle innych tego typu opowie艣ci. Bykow niby maluje wszystkich ich na czarno, ale ka偶dego inaczej. Kolejne sceny przy stole, na kt贸ry wje偶d偶a na przemian kawa i聽w贸dka (kawa, by si臋 obudzi膰; w贸dka, by si臋 pocieszy膰), wype艂nione przekrzykiwaniem si臋 i聽k艂贸tniami, ods艂aniaj膮 r贸偶ne postawy, r贸偶ne strategie i聽r贸偶ne biografie. Mamy tu i聽podstarza艂ego in偶yniera, kt贸ry kradnie tylko dla dzieci, i聽wydaje si臋, 偶e naprawd臋 przej臋tego sytuacj膮 szefa stra偶y. Mamy chirurga bawi膮cego si臋 w聽polityk臋, przesi膮kni臋tego nihilizmem policjanta, niby stanowcz膮 pani膮 burmistrz, i聽jej uwielbiaj膮cego tyrady o聽spo艂ecznym determinizmie m臋偶a-biznesmena, kt贸ry poci膮ga za sznurki z聽tylnego fotela. Widzimy, jak pieni膮dz steruje nimi,聽rze藕bi ich charaktery, widzimy, jak tworz膮 tymczasowe sojusze, jak pracuj膮 ich umys艂y w聽sytuacji kryzysowej, jak wbijaj膮 sobie no偶e w聽plecy i聽jak r贸wnocze艣nie prosz膮 Boga o聽przebaczenie. Widzimy ich odraz臋 do pozosta艂ej cz臋艣ci spo艂ecze艅stwa, ale widzimy te偶, 偶e poza tymi grubymi rublami, w聽kt贸re s膮 poubierani, tak naprawd臋 niczym si臋 od reszty nie r贸偶ni膮. Nie s膮 to jakie艣 diab艂y wcielone, to po prostu ludzie z聽koneksjami, bardziej zdeterminowani od reszty.

Ciekawe, cho膰 pewnie niesprawiedliwe, r贸wnie niesprawiedliwe, jak roz艂o偶enie akcent贸w w聽rodzinie Dimy, w聽kt贸rej to聽rycerzami s膮 wy艂膮cznie m臋偶czy藕ni, a聽oportunistami jedynie kobiety, jest w聽鈥濪urniu鈥 to, 偶e rosyjskie spo艂ecze艅stwo sk艂ada si臋 tu wy艂膮cznie z聽dw贸ch warstw: w艂adzy i聽marginesu. Jakiejkolwiek klasy 艣redniej, kt贸ra mog艂aby na przyk艂ad by膰 realn膮 si艂膮 wymuszaj膮c膮 zmian臋, tu nie ma. Jest jeden dure艅 i聽jego rodzina. Jest w艂adza, kt贸ra chce, 偶eby by艂o tak jak jest. I reszta, zbyt ot臋pia艂a, by czegokolwiek chcie膰. Jednym s艂owem 鈥 nie ma spo艂ecze艅stwa, jest beton.聽

Zwiagincew w聽niedawnym 鈥濴awiatanie鈥 podpiera艂 si臋 Philipem Glassem i聽wpisywa艂 sw贸j film w聽powa偶ne ksi膮偶ki, a聽ca艂膮 Rosj臋 ukazywa艂 jako element wr臋cz kosmicznej miazgi, ofiar臋 si艂, kt贸rych nie da si臋 powstrzyma膰. Bykow nie odlatuje tak daleko i聽tak 艂atwo swoim rodakom nie odpuszcza 鈥 idzie twardo po ziemi, uparcie przegryzaj膮c si臋 przez rosyjsk膮 rzeczywisto艣膰. Towarzyszy mu dure艅-idealista. Kto艣, kto nie chce wierzy膰, 偶e jedyn膮 opcj膮 w聽tym autorytarnie zarz膮dzanym 艣wiecie jest po prostu jego opuszczenie. Kto艣, kto m贸wi proste i聽elementarne rzeczy, jak to, 偶e dom, w聽kt贸rym mieszkacie, za chwil臋 runie. Kto艣, kto chce dobrze, ale nie zauwa偶a, 偶e ludzi ok艂amywanych od lat nie przekona jedno prawdziwe s艂owo 鈥 i聽tak uznaj膮 je za k艂amstwo. Kto艣, kto przez moment mo偶e wydawa膰 si臋 jurodiwym, to w聽ko艅cu Rosja, a聽tak naprawd臋 jest tylko koz艂em ofiarnym.

http://www.dwutygodnik.com/artykul/5923-duren-kontra-swiat.html