Psycholog bez empatii!

Autor Ewa Stopczyk

Miejsce wiecznej zadumy: cmentarze i groby…
Migocą barwne znicze serdecznym płomieniem…
To my robimy jedno, co możemy zrobić –
zapalamy pamięć na wietrze jesieni…

Kiedy zbliża się 1 listopada, to ja zapadam się w sobie i robię się bardziej milcząca.

Nie mogłam pokazać swojego stanu Rodzinie, bo przecież nie o to chodzi, bym dzieliła się swoim nieciekawym stanem. Pewnie i pogoda tak na mnie działa, gdyż tam za oknem jest deszczowo i szaro. Jednak każdego roku przed datą Dnia Zmarłych mam bardzo obniżony nastrój.

To boli na tyle, że popadam w melancholię i mam intensywny czas rozmyślań i wspomnień. O ile odeszli ludzie już starsi i z tym łatwiej się pogodzić, to odejście naszych dwóch Wnuków, którzy byli na świecie tylko godzinę mnie rozkłada całkowicie.

Nie tylko cierpi moja Córka po stracie, ale cierpimy my wszyscy, idąc na ich grobek zapalając dla nich światełko.

Ta sytuacja wraca do mnie najbardziej w listopadzie, kiedy intensywność uczuć do nich działa z zwielokrotnioną siłą, bo rana jest bardzo głęboka i zostanie we mnie na zawsze i nigdy się z tym nie pogodzę.

 Analizuję dlaczego i oczywiście jest tylko jedna odpowiedź, że tak się po prostu stało i trzeba się pogodzić, ale się nie da!

Jakieś diabli mnie podkusiło w tym, moim podłym nastroju i weszłam na profil Doroty Zawadzkiej, słynnej Super Niani – psycholog!

Jakimś programem zrobiła z siebie zombi i o mało nie trafił mnie szlag.

Pani psycholog zabawiła się w Halloween i cały dzień przed 1 listopada straszyła swoim wizerunkiem ku uciesze gawiedzi. Tak sobie pomyślałam, choć najpierw się wystraszyłam, że gdyby babsko miało odrobinę empatii w sobie, to by idiotki z siebie nie robiła.

Ona ma bardzo wiele fanek i myślę, że niejedna z nich przeżywa 1 listopada tak jak ja, czyli jest w fazie przemyśleń i wspomnień o bliskich rodzicach, swoich dzieci, dziadkach i babciach, a ta się świetnie bawi, jakby to amerykańskie święto było dla niej ważniejsze niż to nasze, rodzime, piękne z tradycjami.

Tak bardzo mnie zniesmaczyła i wielu innych, że pomyślałam sobie, że co trzeba mieć w głowie psychologa, żeby robić sobie taki cyrk ze śmierci! Ciekawe czy, kiedy pojawią się w jej życiu wnuki, to będzie je też tak skutecznie straszyć i przebierać się będzie za kościotrupa? Ohyda!

 

 Kiedy się tak świetnie bawiła wczoraj, to dziś jednak wybrała się na cmentarz, ale nie po to, by przeżywać, a po to, by obserwować zachowania Polaków na cmentarzu i oczywiście swoim stylem zjechała Polaków i zrobiła z nich cebulaków!

Strasznie jest mi żal tej kobiety!

Ja idę na cmentarz nie po to, by wyłapywać negatywne zachowania, bo guzik mnie to obchodzi. Obchodzi mnie moje przeżywanie i tyle.

Ta pani gdziekolwiek się nie pojawi, to wychwytuje, bo chce i oczywiście robi show na swojej stronie i znów napiszę – Ohyda!

Chciałabym nie słyszeć rozmów ludzi przy grobach bliskich, przy stoiskach z kwiatami i zniczami. 
Chciałabym nie widzieć bud z balonami, kapciami, szaszłykami i swetrami. 
Chciałabym nie widzieć ludzi z psami na smyczy i poruszających sie na rowerach po cmentarzu.
Chciałabym uprzejmości w obliczu śmierci i pamięci.
– Pani tu nie stała, byłam pierwsza – syczy do mnie pani w mokrym futerku. 
– ależ proszę, moim zmarłym się nie spieszy. Poczekają. – odpowiadam spokojnie.

2 myśli na temat “Psycholog bez empatii!

  1. Przeczytałam. Obejrzałam. O Super Niani pisać nie będę. Tylko o Twoim smutku. Myślę, że smutku nie ma co się bać, nie warto przed nim uciekać. Trzeba ten listopadowy smutek zaliczyć, rozliczyć, by znowu wrócić do teraźniejszości.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s