Spacer starego, dobrego małżeństwa

 O poranku powiedział do niej, by się przygotowała na spacer.

– Nie chce mi się – odpowiedziała.

Jednak za chwilę była gotowa do wyjścia, bo pomyślała, 

że warto pielęgnować wspólne chwile, bo nie wiadomo ile ich jeszcze zostało.

Wzięła aparat i zrobiła kilka zdjęć i była szczęśliwa, 

bo jakoś teraz patrzą sobie głębiej i szczerzej w oczy –

bardziej niż to było za młodu.

Mają dla siebie czas i to jest piękne,

jak piękne było dzisiejsze słońce.

Może ostatnie tej jesieni, bo nigdy nie wiadomo, czy nie ostatnie?

 

 

Agnieszki Herman

Ostatni dzień słonecznej jesieni

Żeby się zdążyć nacieszyć jesienią
kochanką chwilą co późno przychodzi
i odchodzi nagle,
przejść się alejką w odświętnych uśmiechach,
liście płynące po tafli jeziora
łapać spojrzeniem i chować na wieczność.

Idziemy wolno. Prowadzi nas spokój
spokój ma wargi zmysłowe i święte
i głos głęboki i gładki jak woda,
po której płyną najedzone kaczki.
Zbieramy liście, szuramy dzieciństwem,
jak wiarą w baśnie, w zaklęcia i gnomy.
Nie ma kasztanów. Ktoś przed nami zebrał.
Słońce zachodząc układa się z ziemią.
Rozgrzaną dłonią trzymasz mnie za rękę.
Za przegub dłoni. Niebieskich żył deltę
I nie wiem czemu
w tym nieważnym miejscu
tak głośno bije dziś serce.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s