Archiwa miesi臋czne: Listopad 2016

„Prosta historia” – to cudowny film o kresie 偶ycia!

D艂ugie wieczory zmuszaj膮 do poszukiwa艅, by zape艂ni膰 sobie czas, kiedy jest si臋 ju偶 seniork膮.

Tak, b臋d臋 chyba ca艂膮 zim臋 wype艂nia艂a sobie czas przed ekranem komputera, w wygodnej pozycji i b臋d臋 ogl膮da艂a filmy.

Dzi艣 trafi艂am na film, kt贸ry mnie porwa艂. Film opowiadaj膮cym o kresie ludzkiego 偶ycia i o tym, o co powinni艣my zadba膰 na staro艣膰.

Film ameryka艅ski pt. „Prosta historia” w re偶yserii Davida Lyncha, to film o staro艣ci w艂a艣nie.

Nagle zdajemy sobie spraw臋, 偶e nie zamkn臋li艣my swoich spraw. Nagle zdajemy sobie spraw臋, 偶e z kim艣 si臋 pok艂贸cili艣my i zadra by艂a nienaprawiona przez wiele, d艂ugich lat. Nagle zdajemy sobie spraw臋, 偶e nie do艣膰 powiedzieli艣my komu艣 jak bardzo go kochamy.

Staruszek Alvin Straight upada w domu i nie potrafi samodzielnie si臋 podnie艣膰. Kiedy lekarz mu oznajmia, 偶e powinien bardziej o siebie zadba膰, bo ma chore serce i wiele innych chor贸b, to 73 letni staruszek wie, 偶e jest to jego kres 偶ycia.

Przypomina sobie o bracie, z kt贸rym pok艂贸ci艂 si臋 dziesi臋膰 lat temu i postanawia go odwiedzi膰 w innym Stanie Ameryki.

Jako, 偶e nie ma prawa jazdy i s艂aby wzrok, wyrusza w 5 tygodniow膮 podr贸偶 na traktorku – kosiarce, pokonuj膮c w wolnym tempie odleg艂o艣膰 dziel膮c膮 go ukochanego brata.

Po drodze spotyka wielu ludzi, z kt贸rymi dzieli si臋 m膮dro艣ci膮 偶yciow膮 i otrzymuje od nich wielkie pok艂ady 偶yczliwo艣ci.

Film ma tytu艂 „Prosta historia”, ale to wcale nie jest prosta historia, gdy偶 z filmu wynosimy m膮dro艣膰 i wskaz贸wk臋, 偶e warto jecha膰 wiele kilometr贸w, by ostatni raz spotka膰 si臋 po latach z blisk膮 osob膮 i si臋 z ni膮 pojedna膰.

Gor膮co polecam ten film, bo jest pi臋kny i poznajcie 73 letniego staruszka o cudownych, niebieskich oczach, poruszaj膮cego si臋 o dw贸ch laskach.

Krajobrazy te偶 urzekaj膮 i muzyka!

 

Mi艂o艣膰 w rodzinie w zdrowiu i chorobie

Kiedy by艂am m艂od膮 dziewczyn膮, chodz膮c膮 na randki z moim przysz艂ym m臋偶em, to bardzo cz臋sto mijali艣my na swojej drodze cudowne rodze艅stwo.

Byli starsi od nas mo偶e o pi臋膰 lat, ale widzie膰 ich razem, to by艂a czysta przyjemno艣膰. Wida膰 by艂o, 偶e bardzo si臋 kochaj膮 i wzajemne towarzystwo sprawia艂o im rado艣膰. Byli艣my na dzie艅 dobry, ale w ma艂ych miasteczkach w zasadzie wszyscy si臋 znaj膮, cho膰by z widzenia.

Ona i nazwijmy j膮 Ann膮 i On – nazwijmy go Jan w pewnym momencie poszli swoj膮, 偶yciow膮 drog膮.

Anna by艂a wysok膮, 艣liczn膮 blondynk膮 z grubym warkoczem, a Jan, to wysoki, przystojny brunet i ta para rodze艅stwa budzi艂a w ludziach wielkie do nich zaufanie i podziw.

Anna wysz艂a za m膮偶 za marynarza i nazwijmy go Adam, kt贸ry pojawia艂 si臋 w domu od czasu do czasu i by艂 bardzo wyczekiwany, wyt臋skniony i tak urodzi艂y im si臋 dzieci – dw贸ch, fajnych ch艂opak贸w. Anna w zasadzie sama ich wychowywa艂a, ale robi艂a to bardzo m膮drze i ch艂opcy wyro艣li na m臋偶czyzn, kt贸rzy wiedzieli, 偶e nauka i tylko nauka da im finansowe zaspokojenie na przysz艂o艣膰. Obaj pilnie si臋 uczyli i teraz pisz膮 o nich w gazetach.

Jan spotka艂 na swojej drodze pi臋kn膮, rudow艂os膮 dziewczyn臋 i nazwijmy j膮 Krystyna. Zakocha艂 si臋 w niej bez pami臋ci. Urodzi艂y im si臋 wspania艂e dzieciaki i rodzina by艂a bardzo szcz臋艣liwa. Mija艂y lata i oczywi艣cie dzieci posz艂y w 艣wiat, ale 聽Anna i Jan wci膮偶 mieli ze sob膮 艣wietne stosunki, wraz ze swoimi ma艂偶onkami.

Kiedy przychodzi艂y 艣wi臋ta, to ca艂a rodzina spotyka艂a si臋 ze swoimi dzie膰mi i ich sympatiami i tak pojawi艂y si臋 nowe osoby w tej rodzinie. Rodzi艂y si臋 dzieci, a wi臋c wnuki Anny i Jana.

By艂am na recitalu Edyty Geppert i ponownie spotka艂am t臋 rodzin臋. Tylko, 偶e pomniejszon膮 o Ann臋, kt贸ra kilka lat temu zmar艂a na raka piersi. Adam d艂ugo by艂 w 偶a艂obie, ale jako jeszcze m艂ody m臋偶czyzna pozna艂 kobiet臋, z kt贸r膮 si臋 zwi膮za艂. Widzia艂am jak przez ca艂y recital trzymali si臋 za r臋ce. Wida膰 by艂o, 偶e si臋 kochaj膮. Jego wybranka zupe艂nie innej urody, bo wysoka, rudow艂osa kobieta, ale wida膰, 偶e si臋 odnale藕li.

Przy Janie sta艂 inwalidzki w贸zek, a w nim malutka, wci艣ni臋ta w ten w贸zek kobieta, kt贸r膮 stwardnienie rozsiane przemieni艂o w kruszynk臋.

Jan od 15 lat jest wci膮偶 ze swoj膮 chor膮 偶on膮. Nie odda艂 jej nigdzie, nie podda艂 si臋, a robi wszystko przy 偶onie. K膮pie j膮, czesze, ubiera, k艂adzie spa膰. Zawozi do lekarzy, wychodzi na spacery i zabiera na recitale.

Tej rodziny nic nie pokona艂o!

List El偶biety – znalezione w sieci

Kocham moj膮 c贸rk臋, ale je艣li dojdzie do rozwodu, stan臋 po stronie zi臋cia!

Powinnam sta膰 po stronie c贸rki, cho膰by nie wiem co? Mo偶e. Ale ja tak nie zrobi臋. W tym konflikcie popr臋 mojego zi臋cia.

PRZYS艁A艁A EL呕BIETA, 50 LAT (PRAWDZIWE 呕YCIE)聽/

Moja c贸rka, Kinga, zawsze by艂a egoistk膮.聽My艣la艂a przede wszystkim o sobie, o swoich potrzebach i szcz臋艣ciu. Inni ludzie nigdy si臋 dla niej specjalnie nie liczyli. Cz臋sto zastanawia艂am si臋, dlaczego tak jest. No i w ko艅cu dosz艂am do wniosku, 偶e to w du偶ej mierze moja wina. Mam j膮 jedn膮 i od male艅kiego stara艂am si臋 spe艂nia膰 jej zachcianki, dawa膰 wszystko, co najlepsze. I w pewnym momencie ona uzna艂a, 偶e jest najm膮drzejsza i najpi臋kniejsza, wszystko jej wolno i wszystko si臋 jej nale偶y… Kiedy to zrozumia艂am, pr贸bowa艂am naprawi膰 swoje b艂臋dy wychowawcze, ale by艂o ju偶 na to zdecydowanie za p贸藕no.

Przez swoje zachowanie c贸rka nie mia艂a zbyt wielu przyjaci贸艂. Ani w szkole, ani na studiach.聽Ludziom nie podoba艂o si臋, 偶e traktuje wszystkich z g贸ry, 偶e idzie do przodu po trupach.聽Ch艂opcy te偶 szybko od niej odchodzili. Kiedy艣 niechc膮cy pods艂ucha艂am, jak jeden wykrzycza艂 jej prosto w twarz, 偶e chce spotyka膰 si臋 z normaln膮 dziewczyn膮, a nie z rozkapryszon膮 ksi臋偶niczk膮. By艂am zdruzgotana. Ba艂am si臋, 偶e ju偶 zawsze b臋dzie sama. A偶 wreszcie…

Szcz臋艣ciara 鈥 ten facet kocha j膮 do szale艅stwa

Artur by艂 pierwszym m臋偶czyzn膮, kt贸ry wytrzyma艂 z ni膮 d艂u偶ej ni偶 trzy miesi膮ce. Polubi艂am go ju偶 po naszym pierwszym spotkaniu. Wydawa艂 si臋 taki m膮dry, odpowiedzialny. I by艂 zakochany w c贸rce do szale艅stwa. Przez nast臋pne miesi膮ce ze stoickim spokojem znosi艂 jej humorki i fochy, a w ko艅cu poprosi艂 j膮 o r臋k臋. Kiedy si臋 o tym dowiedzia艂am, to a偶 podskoczy艂am z rado艣ci.
鈥 Zgodzi艂a艣 si臋, prawda? 鈥 dopytywa艂am King臋.
鈥 No, pewnie…聽Wreszcie spotka艂am faceta kt贸ry potrafi doceni膰 to, 偶e jestem wyj膮tkowa 鈥 odpar艂a.
Nie podoba艂a mi si臋 za bardzo ta odpowied藕, ale jednak odetchn臋艂am z ulg膮. 艁udzi艂am si臋, 偶e gdy c贸rka wyjdzie za m膮偶, urodzi dzieci, to wreszcie zrozumie, 偶e nie jest p臋pkiem 艣wiata, 偶e zmieni si臋 na lepsze…

Na pocz膮tku wygl膮da艂o na to, 偶e moje marzenie si臋 spe艂ni艂o. Rok po 艣lubie Kinga urodzi艂a synka, Piotrusia. Nie widywa艂am cz臋sto wnuka, bo m艂odzi ze wzgl臋du na prac臋 Artura, przeprowadzili si臋 na drugi koniec Polski. Gdy jednak tylko mia艂am kilka dni wolnego, jecha艂am do nich w odwiedziny. Wydawa艂o mi si臋, 偶e 艣wietnie im si臋 uk艂ada. C贸rka czule zajmowa艂a si臋 male艅stwem, a zi臋膰 j膮 wspiera艂. Niestety, wkr贸tce mia艂am si臋 przekona膰, 偶e to tylko pozory.

To by艂o tydzie艅 temu. W艂a艣nie szykowa艂am si臋 do snu, gdy zadzwoni艂 dzwonek u drzwi. W progu sta艂 Artur i trzyma艂 w ramionach trzyletniego Piotrusia.
鈥 Mamo, przepraszam, 偶e nie uprzedzi艂em o wizycie, ale nie mia艂em do tego g艂owy… Czy mog臋 zostawi膰 u ciebie ma艂ego na jaki艣 czas? Dwa, trzy tygodnie, nie d艂u偶ej… 鈥 zapyta艂, gdy weszli do 艣rodka.
鈥 Oczywi艣cie, 偶e mo偶esz. Ale czy co艣 si臋 sta艂o? 鈥 przestraszy艂am si臋.
鈥 Nic takiego.聽Musz臋 po prostu wyja艣ni膰 kilka spraw z King膮 鈥 odpar艂.
鈥 Jakich spraw? 鈥 wykrztusi艂am.
鈥 Mo偶e najpierw po艂o偶y艂bym Piotrka spa膰? 鈥 popatrzy艂 na mnie znacz膮co.

鈥 A tak, oczywi艣cie 鈥 zrozumia艂am, 偶e nie chce rozmawia膰 przy dziecku.

Po艣cieli艂am 艂贸偶ko w go艣cinnym pokoju, poczeka艂am a偶 zi臋膰 utuli ma艂ego do snu a potem zaci膮gn臋艂am go do salonu.
鈥 M贸w, co si臋 dzieje 鈥 za偶膮da艂am.
鈥 Nie wiem, od czego zacz膮膰… 鈥 zi臋膰 westchn膮艂 smutno.
鈥 Najlepiej od pocz膮tku 鈥 odpar艂am.
Czu艂am, 偶e to nie b臋d膮 dobre wiadomo艣ci, bo inaczej nie przyje偶d偶a艂by z synem, ale takiego horroru si臋 nie spodziewa艂am.

Artur m贸wi艂 przez prawie godzin臋. S艂ucha艂am go i niemal czu艂am, jak przybywa mi siwych w艂os贸w. Okaza艂o si臋, 偶e聽moja c贸rka od ponad roku prawie nie zajmuje si臋 synkiem i domem.聽Znika na ca艂e dnie, a nawet noce, imprezuje. Artur musia艂 wynaj膮膰 opiekunk臋, 偶eby ma艂y, gdy on jest w pracy, nie siedzia艂 w domu sam.
鈥 Dlaczego nie powiedzia艂e艣 mi o tym wcze艣niej? 鈥 j臋kn臋艂am.
鈥 Mia艂em nadziej臋, 偶e to przej艣ciowe k艂opoty, 偶e Kinga jest zm臋czona macierzy艅stwem, 偶e potrzebuje oddechu. 呕e w ko艅cu si臋 opami臋ta… 鈥 zawiesi艂 g艂os
鈥 Nie opami臋ta艂a si臋?
鈥 No nie… A na dodatek ostatnio dowiedzia艂em si臋, 偶e ma kochanka… 鈥 znowu zamilk艂.
鈥 Niemo偶liwe 鈥 pokr臋ci艂am g艂ow膮 z niedowierzaniem.
鈥 Te偶 w to nie wierzy艂em. My艣la艂em, 偶e to g艂upie plotki. Ale wczoraj j膮 o to zapyta艂em. I wiesz co? Przyzna艂a si臋.
鈥 ???
鈥 A tak. Powiedzia艂a, 偶e w naszej sypialni wieje nud膮, 偶e potrzebuje odmiany. I 偶e to nic takiego, tylko seks. Wiele rzeczy jej wybacza艂em, ale tego nie mog臋. Nie potrafi臋 鈥 pokr臋ci艂 g艂ow膮.
鈥 Co zamierzasz? 鈥 wykrztusi艂am.
鈥 Chc臋 powa偶nie porozmawia膰 z King膮. Albo natychmiast zerwie z kochankiem i zacznie zachowywa膰 si臋 jak 偶ona i matka albo z nami koniec. Wnosz臋 spraw臋 o rozw贸d i ca艂kowit膮 opiek臋 nad Piotrusiem. A ona niech znika z naszego 偶ycia 鈥 odpar艂.

Nogi si臋 pode mn膮 ugi臋艂y.聽Dobrze znam c贸rk臋 i wiem, 偶e je艣li zi臋膰 postawi jej ultimatum, to ona tylko nadmie usta i powie, 偶eby robi艂, co chce.
鈥 A mo偶e najpierw ja spr贸buj臋 przem贸wi膰 jej do rozumu? 鈥 zaproponowa艂am.
鈥 Wybacz, mamo, ale nie chc臋, 偶eby艣 si臋 wtr膮ca艂a. Sami musimy za艂atwi膰 nasze sprawy. Obiecaj wi臋c, 偶e do niej nie zadzwonisz. Jak b臋dzie wszystko jasne, to sam si臋 odezw臋 鈥 poprosi艂.

Nie potrafi臋 zrozumie膰, dlaczego ona to robi?

Obieca艂am, ale nie dotrzyma艂am s艂owa. Nie potrafi艂am zrozumie膰, jak Kinga mo偶e krzywdzi膰 tak wspania艂ego m臋偶a. Mo偶e to dziwne, ale wierzy艂am Arturowi. Gdy wi臋c nast臋pnego dnia wyruszy艂 do domu, natychmiast skontaktowa艂am si臋 z c贸rk膮. Zapyta艂am wprost, czy to prawda, 偶e znalaz艂a sobie kochanka. Nie zaprzeczy艂a.聽Stwierdzi艂a, 偶e 偶ycie rodzinne j膮 ju偶 znu偶y艂o, 偶e chce czego艣 wi臋cej… Rozp艂aka艂am si臋 z bezsilno艣ci i 偶alu.

Nie wiem, co b臋dzie dalej z ich ma艂偶e艅stwem, bo na razie nie mam 偶adnych wiadomo艣ci. Zi臋膰 milczy, c贸rka te偶… Mo偶e pr贸buj膮 si臋 jednak jako艣 dogada膰? Je艣li jednak dojdzie do rozwodu, stan臋 po stronie Artura. Bo to on jest ten dobry, a moja c贸rka z艂a…

http://polki.pl/po-godzinach/z-zycia-wziete,moja-dorosla-corka-jest-egoistka-prawdziwa-historia-elzbiety,10420193,artykul.html?utm_source=SG&utm_medium=Post&utm_campaign=http%3A%2F%2Fpolki.pl%2Fpo-godzinach%2Fz-zycia-wziete%2Cmoja-dorosla-corka-jest-egoistka-prawdziwa-historia-elzbiety%2C10420193%2Cartykul.html

M贸j magiczny wiecz贸r!

A偶 mnie 艣wierzbi膮 palce, by zda膰 Wam relacj臋 z tego, co przed chwil膮 prze偶y艂am. Doznanie cudowne i b臋d臋 je pami臋ta艂a do ko艅ca swoich dni.

Ma艂e, moje miasteczko, do kt贸rego przyjecha艂a Wielka Gwiazda polskiej piosenki, czyli Edyta Geppert.

Koncert zapowiedziany by艂 na godzin臋 18, ale wysz艂am wcze艣niej, by spotka膰 si臋 z C贸rk膮 i zaj膮膰 miejsce najbli偶ej sceny.

Ludzie t艂umnie szli na koncert i na parkingach brakowa艂o miejsca, gdy偶 ma艂e miasteczka s膮 wyj膮tkowo spragnione kultury i cho膰 bilety by艂y do艣膰 drogie, to sala wype艂niona po brzegi.

18 z minutami i na scen臋 wysz艂a upragniona Gwiazda, otulona delikatnym 艣wiat艂em, tak, 偶e ledwo by艂o wida膰 jej sylwetk臋.

Nie przywita艂a si臋 z publiczno艣ci膮, a zacz臋艂a od razu 艣piewa膰.

Pomy艣la艂am sobie, 偶e to troch臋 nieelegancko i pos膮dzi艂am j膮 o niegrzeczno艣膰.

Jednak bardzo si臋 pomyli艂am, bo konwencja koncertu rozkr臋ca艂a si臋 po trzech piosenkach i na zmian臋 p艂aka艂am ze wzruszenia i 艣mia艂am z powodu doskona艂ego i b艂yskotliwego humoru Wykonawczyni i jej M臋偶a.

Na zmian臋 ze swoim m臋偶em Edyta wprawi艂a sal臋 w 艣wietny nastr贸j, gdy偶 po skeczach i wielkiej dawce smacznego humoru, 艣piewa艂a tematyczne piosenki. Sala by艂a zachwycona, a oklaskom nie by艂o ko艅ca.

Ubolewa艂am tylko, 偶e nie mog艂am zrobi膰 ani jednego zdj臋cia, gdy偶 z uwagi na prawa autorskie, Pani Geppert sobie zastrzeg艂a nagrywanie i robienie zdj臋膰. M贸wi si臋 trudno, ale to, co w moim sercu zosta艂o, rekompensuje mi i tak bardzo si臋 ciesz臋, 偶e prze偶y艂am wraz z C贸rk膮 tak cudowny wiecz贸r.

Pani Edyta wci膮偶 ma wyj膮tkowo, mocny g艂os i wci膮偶 jest pi臋kn膮 kobiet膮.

Nagle ze sceny pop艂yn臋艂y piosenki, o kt贸rych istnieniu nie mia艂am poj臋cia. Piosenki o czym艣, z cudownymi tekstami, kt贸re porywaj膮 m膮dro艣ci膮 偶yciow膮, dowcipem w aktorskim wykonaniu. Pani Edyta na scenie jest nies艂ychanie plastyczna i wyrazista z pok艂adami aktorskiej sztuki – cudnie aran偶owanej.

Koncert min膮艂 tak szybko, 偶e kiedy piosenkarka si臋 偶egna艂a z publiczno艣ci膮 – ca艂a sala stan臋艂a w podzi臋ce za tak wysoki kunszt. Ludzie chcieli wi臋cej i wi臋cej i to nie tylko kobiety, ale i m臋偶czy藕ni.

Doczekali艣my si臋 dw贸ch bis贸w i wi臋cej nie 艣mieli艣my si臋 dopomina膰.

Kochani! Nie 偶a艂ujcie grosza na tak膮 „Q” kultur臋, bo ona jest warta ka偶dych pieni臋dzy.

Ja b臋d臋 dzi艣 艣wietnie spa艂a – na艂adowana pozytywnie i tylko szkoda, 偶e w Polsce tak wielcy, s膮 tacy skromni, bo promuje si臋 gwiazdki pokroju Dody!

Recital z udzia艂em Piotra聽 Matuszczyka ( fortepian) i Jerzego Szareckiego (tr膮bka), wg scenariusza i w re偶yserii Piotra Loretza.

Edyta Geppert znana jest z tego, 偶e z wielk膮 staranno艣ci膮 buduje sw贸j repertuar. Jej precyzyjnie wyre偶yserowane recitales膮 rzadk膮 okazj膮 us艂yszenia prawdziwych pere艂ek polskiej piosenki literackiej. W艣r贸d autor贸w tekst贸w odnajdujemy: Magd臋 Czapi艅sk膮, Agnieszk臋 Osieck膮, Jacka Cygana, Marka Dagnana, Jerzego Ficowskiego, Jonasza Koft臋, Wojciecha M艂ynarskiego, Andrzeja Poniedzielskiego, Jana Kazimierza Siwka , a w艣r贸d kompozytor贸w: Henryka Albera, W艂odzimierza Korcza, Seweryna Krajewskiego, Andrzeja Rybi艅skiego. Bardzo wiele piosenek z repertuaru Edyty Geppert wytrzyma艂o pr贸b臋 czasu i sta艂o si臋 evergreenami. Z tych prostych, melodyjnych, ma艂ych form s艂owno-muzycznych artystka wydobywa wielkie emocje, kt贸re udzielaj膮 si臋 publiczno艣ci. Recital Edyty Geppert to znakomita okazj膮 do spotkania z Jej niezwyk艂ym kunsztem interpretatorskim i z tak rzadk膮 ju偶 dzi艣 umiej臋tno艣ci膮 budowania ostro skontrastowanych nastroj贸w: piosenki liryczne zderzone z dramatycznymi, a dramatyczne z zabawnymi, tzw. Kabaretowymi, reprezentowanymi przez teksty klasyka gatunku 鈥 Mariana Hemara. To niezwyk艂a okazja prze偶ycia emocji, jakich mog膮 dostarczy膰 publiczno艣ci tylko nieliczni, obdarzeni prawdziw膮聽 charyzm膮 arty艣ci.

 

Ludzie starzy – m艂odzi duchem – art. z sieci – bardzo wa偶ny!

D膮browska: Wykluczamy staro艣膰 z przestrzeni publicznej. A przecie偶 to nie tylko depresja i mrok

Nina Harbuz-Karczmarewicz
„Trzeba zarobi膰 sobie na dobr膮 staro艣膰. Najlepiej – m膮drym 偶yciem. Spieszmy si臋 m膮drze 偶y膰 – zdaj膮 si臋 m贸wi膰 bohaterowie ksi膮偶ki Justyny D膮browskiej. M膮drej, wa偶nej ksi膮偶ki” – pisze w recenzji Hanna Krall. A sama autorka dodaje: staro艣膰 to nie tylko depresja i mrok.

Kiedy zaczyna si臋 staro艣膰?

– W podr臋cznikach psychologii czytamy, 偶e seniorami nazywa si臋 ludzi po siedemdziesi膮tym pi膮tym roku 偶ycia. W rzeczywisto艣ci poczucie staro艣ci jest subiektywne. Kiedy pytam moich osiemdziesi臋cioletnich rozm贸wc贸w, czy czuj膮 si臋 starzy, na og贸艂 s艂ysz臋, 偶e nie. Wiedz膮, jak膮 maj膮 metryk臋, ale ta wiedza nie spotyka si臋 z tym, jacy czuj膮 si臋 wewn膮trz. Czasem, kiedy patrz膮 w lustro, widz膮 w nim kogo艣, kogo nie poznaj膮. Pojawia si臋 dysonans mi臋dzy cia艂em, kt贸re spowalnia, a wn臋trzem, kt贸re a偶 tak radykalnie si臋 nie zmienia.

Wewn臋trznie moi Mistrzowie czuj膮 si臋 bardzo m艂odzi. Wci膮偶 maj膮 du偶o pomys艂贸w na to, co chc膮 jeszcze zrobi膰, tylko cia艂o stawia op贸r. Halina Birenbaum, polsko-izraelska pisarka i poetka, opowiada, 偶e czasem zrywa si臋 gwa艂townie, 偶eby co艣 zrobi膰 i nagle okazuje si臋, 偶e jej cia艂o sobie tej gwa艂towno艣ci nie 偶yczy. Ono domaga si臋 spowolnienia. Cia艂o jest wa偶nym bohaterem w p贸藕nych latach 偶ycia. Profesor Jan Strelau, psycholog zajmuj膮cy si臋 badaniami temperamentu, chodzi po Zalesiu na d艂ugie w臋dr贸wki, 偶eby utrzyma膰 si臋 w dobrej formie. Profesor Wies艂aw 艁ukaszewski mknie na rolkach przez Sopot. Wszystko po to, 偶eby cia艂o wsp贸艂gra艂o, 偶eby nie opu艣ci艂o w potrzebie. I 偶eby nakarmi膰 ruchem m贸zg.

Profesor Jan Strelau (fot. Bartosz Bobkowski/AG)Profesor Jan Strelau (fot. Bartosz Bobkowski/AG)

Pani swoich rozm贸wc贸w pyta nie tylko o to, czy czuj膮 si臋 starzy, ale i wprost – o 艣mier膰. Profesorowi 艁ukaszewskiemu, psychologowi, zadaje pani pytanie, czy ma wizj臋 swojego grobu. Zastanawiam si臋, gdzie jest granica, po kt贸rej pewnych pyta艅 nie wypada zadawa膰?

– Przecie偶 to s膮 sprawy, o kt贸rych ka偶dy z nas czasem my艣li. A pewnie im d艂u偶ej trwa 偶ycie, tym my艣limy cz臋艣ciej. Czemu mamy o nich nie rozmawia膰? Pytanie o gr贸b pojawi艂o si臋 naturalnie w trakcie rozmowy z Profesorem. Nic nie wskazuje na to, bym go tym pytaniem urazi艂a. Pewnie czu艂, 偶e jestem ciekawa jego perspektywy i 偶e nie jest to ciekawo艣膰 w艣cibska.

Poniewa偶 rozmawiamy o sprawach wa偶nych i osobistych, bywa, 偶e rodzi si臋 mi臋dzy nami jaki艣 rodzaj intymno艣ci, czu艂o艣ci. Mo偶e dlatego pozwalam sobie na wi臋cej? Pewnie trudniej jest zada膰 takie pytania naszym najbli偶szym, bo to nas konfrontuje z l臋kiem przed tym, 偶e oni od nas odejd膮.

Co budzi pani ciekawo艣膰 w tym 艣wiecie starego cz艂owieka?

– Jestem ciekawa, jak to jest mie膰 osiemdziesi膮t par臋, dziewi臋膰dziesi膮t lat. Ile jest wtedy w cz艂owieku smutku, a ile pogody ducha? Je偶eli jest pogoda ducha, to z czego si臋 j膮 czerpie? Sk膮d p艂ynie nadzieja? Z czego czerpie si臋 energi臋 i witalno艣膰? Czy my艣li si臋 o 艣mierci i jak si臋 o niej my艣li? Czy mo偶na si臋 na ni膮 przygotowa膰? Czy nasza staro艣膰 zale偶y od tego, jak 偶yli艣my? A mo偶e spada na nas niespodziewanie i nie mamy na ni膮 偶adnego wp艂ywu? Co si臋 okazuje warte starania? Kiedy si臋 patrzy na swoje 偶ycie wstecz? Czy si臋 czego艣 偶a艂uje? Bilansuje?

Moi rozm贸wcy to ludzie, kt贸rzy maj膮 ju偶 pewien dystans do r贸偶nych spraw w 偶yciu, cho膰by m艂odzie艅czych nami臋tno艣ci. Nam si臋 zdaje, 偶e to s膮 sprawy 偶ycia i 艣mierci, a ich czasem cieszy, 偶e si臋 ju偶 tak nie szarpi膮, 偶e mog膮 si臋 – jak pi臋knie opowiada Anna Trzeciakowska – skupi膰 na czystej i bezinteresownej mi艂o艣ci. By艂am ciekawa, co nap臋dza cz艂owieka, je艣li nie nami臋tno艣ci.

Dowiedzia艂a si臋 pani tego?

– Te rozmowy przynosz膮 mi du偶o otuchy. S膮 krzepi膮ce. Porzuci艂am przekonanie, 偶e staro艣膰 to tylko depresja i mrok. A kiedy艣 tak my艣la艂am. Moi rozm贸wcy spogl膮daj膮 w przysz艂o艣膰, a nie rozpami臋tuj膮 przesz艂o艣ci. Maj膮 plany. Pani Anna Trzeciakowska, znakomita t艂umaczka, m贸wi, 偶e wprawdzie nie przyjmie do t艂umaczenia du偶ej ksi膮偶ki, ale opowiadania owszem. Przesz艂o艣膰 jest obecna, ale s艂u偶y przysz艂o艣ci, kolejnym pokoleniom, 偶eby pami臋ta艂y o tym, co si臋 wydarzy艂o, i 偶eby najstraszliwsze historie nigdy si臋 nie powt贸rzy艂y. Jak u Haliny Birenbaum, kt贸ra opowiada o tych, kt贸rzy zgin臋li w Zag艂adzie, a kt贸rych imion nikt ju偶 dzi艣 nie pami臋ta. Nauczy艂am si臋 od moich rozm贸wc贸w, 偶e warto docenia膰 ka偶d膮 pojedyncz膮 chwil臋. Dla osiemdziesi臋ciolatka ka偶dy dzie艅 ma wielk膮 warto艣膰. Ale czy musimy czeka膰 do p贸藕nej staro艣ci, 偶eby zacz膮膰 traktowa膰 dany nam czas jak prezent?

W czym jeszcze pomog艂y pani te rozmowy?

– Ucz臋 si臋 od Mistrz贸w dystansu. To ludzie urodzeni przed wojn膮 albo w czasie jej trwania. Du偶o widzieli. Prze偶yli rzeczy dla nas niewyobra偶alne – niewyobra偶aln膮 przemoc, g艂贸d, rozpacz, strat臋. Oni wiedz膮, 偶e wi臋kszo艣膰 tego, czym si臋 martwimy, w og贸le si臋 nie zdarza. Maj膮 艣wiadomo艣膰, 偶e wi臋kszo艣膰 problem贸w pr臋dzej czy p贸藕niej si臋 rozwi膮zuje. To jest koj膮ca perspektywa. Ksi膮dz Adam Boniecki m贸wi, 偶e jak si臋 tak d艂ugo 偶yje, to si臋 widzia艂o zar贸wno przyp艂ywy, jak i odp艂ywy, i wie si臋, 偶e nawet najwi臋ksza burza kiedy艣 si臋 ko艅czy.

Ksi膮dz Adam Boniecki (fot. Jakub Ociepa/AG)Ksi膮dz Adam Boniecki (fot. Jakub Ociepa/AG)

Czes艂aw Mi艂osz w wierszu „Po osiemdziesi膮tce” napisa艂: „Nied艂ugo sko艅czy si臋 ca艂a parada/ Co za r贸偶nica, wypada nie wypada./ Jak b臋d膮 mnie u- i roz-bierali/ Jakich dowiedz膮 si臋 bio-detali./ Nie偶ywemu nied藕wiedziowi co do tego/ Jak fotografowa膰 b臋d膮 wypchanego”. Na staro艣膰 cz艂owiekowi jest wszystko jedno?

– Nie s膮dz臋. To, o czym pisze Mi艂osz, rozumiem jako pogodzenie si臋 z faktem, 偶e jak b臋dzie 艣mier膰, to nas ju偶 nie b臋dzie. Ale p贸ki jeste艣my, nie jest nam wszystko jedno. A poniewa偶 nabieramy do wielu spraw dystansu, nareszcie mo偶emy by膰 sob膮. Nie trzeba ju偶 niczego rozgrywa膰, przejmowa膰 si臋 tym, jak b臋dziemy odebrani, ocenieni. Kiedy moja te艣ciowa mia艂a dziewi臋膰dziesi膮t lat, powiedzia艂a: jestem stara, mog臋 by膰 szczera. T臋 szczero艣膰 czuj臋 w rozmowach z Mistrzami, oni naprawd臋 si臋 nie kryguj膮.

Z niczym si臋 nie kryguj膮, mog膮 szczerze i otwarcie m贸wi膰, tylko jak podsumowa艂 pisarz i scenarzysta filmowy Andrzej Mularczyk: „Nikt nie s艂ucha”. Posz艂a pani rozmawia膰 ze starszymi lud藕mi, 偶eby odda膰 im g艂os i da膰 poczucie bycia wys艂uchanym?

– Troch臋 tak, bo jest we mnie bunt i niezgoda na to, 偶e staro艣膰 jest wykluczana z przestrzeni publicznej. Siedemdziesi臋cioletni cz艂owiek nie mo偶e by膰 prezenterem czy prezenterk膮 w polskiej telewizji. Je艣li jeste艣 stary, nie pokazuj si臋 na oczy, bo brzydko wygl膮dasz: jeste艣 pomarszczony, za wolno m贸wisz, za wolno chodzisz, 偶egnamy, do widzenia. Pomys艂, 偶eby rozmawia膰 z lud藕mi z pokolenia moich rodzic贸w, narodzi艂 si臋 z przyja藕ni z profesorem Jerzym Jedlickim, historykiem idei. Bardzo chcia艂am, 偶eby jego g艂os by艂 us艂yszany. Kropk膮 nad „i” by艂a historia, kt贸r膮 mi opowiedzia艂. Pojecha艂 kiedy艣 do banku, a tam wprost mu powiedziano, 偶e jest za stary, 偶eby mie膰 kart臋 kredytow膮.

Prof. Jerzy Jedlicki (fot. Wojciech Olku艣nik/AG)Prof. Jerzy Jedlicki (fot. Wojciech Olku艣nik/AG)

Profesor 艁ukaszewski m贸wi, 偶e czuje si臋 przezroczysty, niewidziany, ci膮gle kto艣 na niego wchodzi, tak fizycznie, dos艂ownie. Mam w sobie du偶o czu艂o艣ci dla moich rozm贸wc贸w. Kiedy z nimi rozmawiam, bardzo cz臋sto ju偶 po chwili zapominam, ile maj膮 lat. Znika r贸偶nica lat. Okazuje si臋, 偶e na pewnej p艂aszczy藕nie jeste艣my do siebie podobni, zw艂aszcza je艣li chodzi o prze偶ywanie uczu膰. Tak samo jest dla nas wa偶na mi艂o艣膰. Podobnie rozpaczamy po stracie. Podobnie mo偶emy cieszy膰 si臋 pi臋knym widokiem za oknem. I tak samo za ma艂o na co dzie艅 o tym m贸wimy g艂o艣no.

Karol Modzelewski, z kt贸rym rozmow臋 mo偶na przeczyta膰 w poprzedniej ksi膮偶ce „Spojrzenie wstecz”, opowiada艂 w wywiadzie swoj膮 histori臋. Ja ca艂y czas go dopytywa艂am, co tak naprawd臋 jest dla niego wa偶ne. Broni艂 si臋, ale w ko艅cu wyzna艂, 偶e tak naprawd臋 najwa偶niejsi s膮 jego bliscy. Na etapie autoryzacji chcia艂 to zdanie wyrzuci膰 jako nazbyt osobiste, ale uda艂o mi si臋 go nam贸wi膰, 偶eby je jednak zostawi艂. I co si臋 okaza艂o? Jego najbli偶si byli zdziwieni tym, co przeczytali, a ta deklaracja mia艂a dla nich ogromne znaczenie. Ci m臋drcy, kt贸rzy mog膮 si臋 wydawa膰 tacy pos膮gowi i niedost臋pni, kiedy chwil臋 z nimi porozmawiamy, okazuj膮 si臋 bardzo bliscy.

Poetka Julia Hartwig (fot. Agata Grzybowska/AG)Poetka Julia Hartwig (fot. Agata Grzybowska/AG)

Co zatem takiego si臋 sta艂o, 偶e dzi艣 starsi ludzie czuj膮 si臋 przezroczy艣ci, nie ma dla nich miejsca, a jeszcze kilkadziesi膮t lat temu umiera艂o si臋 w domu, po 艣mierci trumna sta艂a otwarta, tak 偶eby ka偶dy, nie tylko domownik, ale mieszkaniec wsi, m贸g艂 si臋 po偶egna膰 ze zmar艂ym, a cia艂o nieboszczyka by艂o obecne w czasie stypy?

– Odnosz臋 wra偶enie, 偶e to, co odstaje od tego ponowoczesnego, wymuskanego i g艂adkiego wzoru, jest rugowane. Wszyscy mamy by膰 wyg艂adzeni, bez zmarszczek, wydepilowani, wyprasowani, jednowymiarowi. Cia艂o ma nie wydziela膰 zapachu, fizjologia ma by膰 g艂臋boko schowana. 呕ycie z wszystkimi jego biologicznymi przemianami przesta艂o nam pasowa膰.

To mi si臋 kojarzy z wypychaniem z przestrzeni publicznej matek karmi膮cych piersi膮. S艂yszymy, 偶e kobiety maj膮 karmi膰 swoje niemowl臋ta w toaletach, czyli w miejscu, w kt贸rym si臋 wydala, a nie je. Piersi nabrzmia艂e mlekiem nie s膮 wymuskane, a mleko, kt贸re z nich wyp艂ywa, przypomina nam o tym, 偶e jeste艣my zwierz臋tami, ssakami. W staro艣ci te偶 jest du偶o fizjologii. Komu艣 trz臋s膮 si臋 r臋ce, kto艣 ma za膰m臋 i jego oko nie ma ju偶 tego m艂odzie艅czego b艂ysku, na sk贸rze pojawiaj膮 si臋 plamy. Na co艣 takiego nie chce si臋 patrze膰, to razi. Panuje iluzja, 偶e jak si臋 postaramy, to wszyscy do ko艅ca b臋dziemy m艂odzi. Pami臋tam, jak kiedy艣 robi艂am z moj膮 dziewi臋膰dziesi臋cioletni膮 te艣ciow膮 zakupy w centrum handlowym i wpad艂y艣my na pomys艂, 偶e p贸jdziemy przy okazji do fryzjera. Kiedy wesz艂y艣my do salonu, us艂ysza艂am od fryzjerki, 偶e „takich ludzi nie obs艂uguj膮”. Zapyta艂am: jakich ludzi? Pad艂a odpowied藕, 偶e „takich starych, bo do tego musz膮 by膰 specjalne warunki”. Kr贸tko m贸wi膮c: stary cz艂owieku, sied藕 w domu i si臋 nie pokazuj. My艣l臋 te偶, 偶e mamy tu do czynienia z jakim艣 samonap臋dzaj膮cym si臋 mechanizmem. Poniewa偶 艣mier膰 jest wyrzucona poza nawias codziennego 偶ycia, w 偶aden spos贸b nie mo偶emy si臋 z ni膮 oswaja膰, wi臋c do zwyk艂ego, wsp贸lnego nam wszystkim egzystencjalnego l臋ku przed 艣mierci膮 dok艂ada si臋 jeszcze ten l臋k przed czym艣 zupe艂nie nieznanym.

Co tracimy, zakrywaj膮c oczy, uszy i nie chc膮c rozmawia膰 ze starymi lud藕mi?

– Odcinamy si臋 od kawa艂ka rzeczywisto艣ci, wi臋c 偶yjemy w czym艣 nieprawdziwym. Poza tym pozbawiamy si臋 mo偶liwo艣ci rozmawiania o wa偶nym do艣wiadczeniu 偶yciowym, kt贸re nas wszystkich dotyczy. Starych ludzi mo偶na potraktowa膰 jak podr贸偶nik贸w, kt贸rzy pojechali do krainy, do kt贸rej my dopiero zmierzamy. Oni mog膮 nam wysy艂a膰 stamt膮d jakie艣 listy, relacje. Czytaj膮c je, mo偶emy si臋 dowiedzie膰, jak jest w tych dalekich, z perspektywy m艂odo艣ci, 艣wiatach.

A czy na ten „horyzont 偶ycia”, jak m贸wi Pani w ksi膮偶ce, mo偶na si臋 jako艣 przygotowa膰?

Ksi膮dz Adam Boniecki m贸wi, 偶e spr贸bowa艂 naprawi膰 to, co by艂o mo偶liwe. Profesor Krzysztof Pomian, filozof, historyk i eseista, m贸wi, 偶e zacz膮艂 robi膰 porz膮dek w papierach i spisa艂 testament, 偶eby zostawi膰 po sobie porz膮dek. Pani Anna Trzeciakowska pr贸buje nasyci膰 si臋 pi臋knem 艣wiata i pozwala sobie na szczero艣膰 w relacjach z najbli偶szymi. My艣l臋, 偶e to, czego nie mo偶na zrobi膰, to przygotowa膰 bliskich na nasz膮 艣mier膰. Ona zawsze zaskakuje, cho膰by nawet zd膮偶y艂o si臋 czule po偶egna膰 i powiedzie膰 sobie wa偶ne rzeczy. Z regu艂y zostajemy z poczuciem czego艣 przerwanego, niedoko艅czonego, i 偶e czego艣 zrobili艣my za ma艂o. Mo偶na jedynie pr贸bowa膰 powiedzie膰 zawczasu, 偶e si臋 kogo艣 kocha艂o, 偶e si臋 komu艣 za co艣 dzi臋kuje, 偶e co艣 mu si臋 zawdzi臋cza, 偶e si臋 za co艣 przeprasza, czy 偶e czego艣 zabrak艂o. Ale i tak po 艣mierci bliskiej osoby zostaje si臋 z uczuciem, 偶e jeszcze to trzeba by艂o zrobi膰 i tamto powiedzie膰. Chyba tak po prostu jest i nic z tym si臋 nie da zrobi膰. To by艂a kolejna rzecz, kt贸rej si臋 nauczy艂am podczas tych rozm贸w, 偶e do odej艣cia bliskich nie mo偶na si臋 przygotowa膰.

Freud powiedzia艂, 偶e nie jeste艣my w stanie wyobrazi膰 sobie naszej w艂asnej 艣mierci, ale po co w og贸le mieliby艣my j膮 sobie wyobra偶a膰?

– Moi rozm贸wcy nie pr贸buj膮 tego robi膰. Zajmuj膮 si臋 bie偶膮c膮 chwil膮, tym, co jest tu i teraz. Pani Krystyna Zachwatowicz, scenografka, profesor sztuk pi臋knych, m贸wi, 偶e jak teraz zamiata pod艂og臋, to my艣li tylko o tej pod艂odze. Ka偶da chwila jest cenna i to ni膮 trzeba si臋 zajmowa膰, a nie biega膰 mi臋dzy przesz艂o艣ci膮, rozpami臋tywaniem b艂臋d贸w, pora偶ek, tego, co si臋 nie spe艂ni艂o, a przysz艂o艣ci膮 i zagro偶eniami, kt贸re na nas czyhaj膮. Pan Daniel Passent, wieloletni felietonista tygodnika „Polityka”, by艂y ambasador, t艂umacz, m贸wi, 偶e tak naprawd臋 wa偶ne w 偶yciu s膮 relacje z bliskimi, a nie gonitwa za presti偶em i osi膮gni臋ciami.

Prof. Krystyna Zachwatowicz (fot. Renata D膮browska/AG)Prof. Krystyna Zachwatowicz (fot. Renata D膮browska/AG)

To samo us艂ysza艂am od pani Marii, wolontariuszki pracuj膮cej w warszawskim hospicjum. Kiedy pyta艂a ludzi, kt贸rzy wiedzieli, 偶e ich 偶ycie si臋 ko艅czy, czego 偶a艂uj膮 i co by zrobili, gdyby mieli jeszcze kilka lat 偶ycia przed sob膮, wi臋kszo艣膰 odpowiada艂a, 偶e bardziej staraliby si臋 kocha膰. Nikt na chwil臋 przed 艣mierci膮 nie 偶a艂owa艂, 偶e nie odni贸s艂 wi臋kszych sukces贸w zawodowych i nie zbi艂 fortuny. Nie 偶a艂owali nawet dalekich podr贸偶y, w kt贸re nie zd膮偶yli wyruszy膰.

– To si臋 potwierdza w rozmowach z Mistrzami. To, co jest uniwersalne i co nas wszystkich 艂膮czy, to fakt, 偶e jeste艣my zwierzakami spo艂ecznymi i najpe艂niej realizujemy si臋 i rozwijamy w relacjach z innymi.

A co jest celem 偶ycia?

– Wygl膮da na to, 偶e droga jest celem. Samo 偶ycie, w kt贸rym obecni s膮 inni ludzie. Mo偶e jeszcze to, 偶eby si臋 stara膰 zostawi膰 ten 艣wiat odrobin臋 lepszym ni偶 ten, kt贸ry si臋 zasta艂o. Mo偶na te偶 pomaga膰 dos艂ownie i bezpo艣rednio, jak pani Zofia Wielowieyska, kt贸ra od ponad trzydziestu lat wychowuje m艂odzie偶 w Sekcji Rodzin Klubu Inteligencji Katolickiej – my艣l臋, 偶e wiele 艂ez zosta艂o wylanych w jej r臋kaw. Mam wra偶enie, 偶e ka偶dy z Mistrz贸w stara艂 si臋, jak tylko potrafi艂, 偶eby cierpienia na 艣wiecie by艂o troszeczk臋, odrobin臋 mniej.

A 艂atwiej odchodzi si臋 tym, kt贸rzy wierz膮 w Boga?

– Nie wiadomo. My艣l臋, 偶e wiele zale偶y od tego, czy mamy poczucie, 偶e nasze 偶ycie jest spe艂nione. A to jest bardzo subiektywne. Je艣li mamy poczucie, 偶e nasz pobyt tu, na ziemi, mia艂 sens, czujemy satysfakcj臋, 偶e pewne rzeczy si臋 uda艂y, 偶e mieli艣my dobre relacje z lud藕mi, a jak narozrabiali艣my, to starali艣my si臋 naprawia膰 – to wtedy jest 艂atwiej. Ale je艣li ma si臋 poczucie pustki, niespe艂nienia, niewykorzystania mo偶liwo艣ci i szans, albo kto艣 wie, 偶e nie stara艂 si臋 naprawi膰 swoich b艂臋d贸w, to pewnie b臋dzie mu trudniej. Ka偶dy z nas pope艂nia bez przerwy jakie艣 b艂臋dy. Ale kluczowe jest to, czy staramy si臋 je jako艣 naprawia膰, cho膰by przepraszaj膮c, a przynajmniej pokazuj膮c, 偶e wiemy, 偶e narozrabiali艣my, 偶e nam g艂upio i 偶e gdyby艣my mogli to powt贸rzy膰, to zrobiliby艣my inaczej. To nie ma nic wsp贸lnego z wiar膮, tylko z pokazaniem, 偶e zale偶y nam na ludziach i na tym, jaka pami臋膰 po nas zostanie.

Justyna D膮browska (fot. Maciej Zienkiewicz) i ok艂adka jej ksi膮偶ki (mat. wydawnictwa)Justyna D膮browska (fot. Maciej Zienkiewicz) i ok艂adka jej ksi膮偶ki (mat. wydawnictwa)

W ksi膮偶ce聽„Nie ma si臋 czego ba膰”聽Justyna D膮browska rozmawia ze swoimi Mistrzami – m.in. ksi臋dzem Adamem Bonieckim, Halin膮 Birenbaum, Jackiem Boche艅skim,聽
Janem Strelauem, Juli膮 Hartwig, Danielem Passentem i innymi.聽Ksi膮偶k臋 mo偶esz kupi膰>>>>TUTAJ

Justyna D膮browska聽– psycholog, psychoterapeutka, za艂o偶ycielka i wieloletnia redaktor naczelna miesi臋cznika „Dziecko”. Publikuje w „Gazecie Wyborczej” i „Tygodniku Powszechnym”. Laureatka nagrody im. Barbary 艁opie艅skiej za najlepszy wywiad prasowy. W 2012 roku wyda艂a tom rozm贸w „Spojrzenia wstecz”, w kt贸rych pyta艂a polskich intelektualist贸w o to, co si臋 widzi, czuje i my艣li, gdy jest si臋 na ostatnim odcinku drogi 偶yciowej.

Nina Harbuz-Karczmarewicz. Dziennikarka Polskiego Radia. Reporterka, wydawca, prowadz膮ca audycj臋 psychologiczn膮聽„Problem z g艂owy” w radiowej Jedynce. Publikowa艂a w „National Geographic Traveler” i „Magazynie Coaching”. Absolwentka Gender Studies w IBL PAN. Po godzinach, w gara偶u na Saskiej K臋pie, przeprowadza renowacj臋 starych mebli. Efekty mo偶na ogl膮da膰聽tutaj.

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20909819,dabrowska-dzis-mamy-byc-wygladzeni-wydepilowani-wyprasowani.html#TRwknd

Moje 艣wi臋towanie 11 listopada

O poranku wywiesi艂am Bia艂o – Czerwon膮!

Rozgl膮dam si臋 wok贸艂 i niestety, ale w ma艂ych miasteczkach maj膮 gdzie艣 te wszystkie 艣wi臋ta!

Co tam jakie艣 艣wi臋to, skoro z kranu wci膮偶 p艂ynie ciep艂a woda, a cha艂upy s膮 ogrzane, a wi臋c po co si臋 odrobin臋 wysili膰.

Wczoraj jechali przez moje miasteczko m艂odzi ch艂opcy do Warszawy na Marsz!

Policja wyj臋艂a z poci膮gu sztuk 9, bo pijane i rozjuszone towarzystwo zagra偶a艂o mirowi w poci膮gu.

Dzi艣 moje Wnuki pytaj膮? – Babciu, a dlaczego rzucaj膮 w Stolicy te race, gdy偶 telewizor gra艂 w tle!聽

I co mia艂am im powiedzie膰? – 呕e ludzie w Polsce s膮 dobrzy i 藕li?聽

Co b臋d臋 dzieciakom miesza艂a i ich ma艂ych g艂贸wkach. Przecie偶 ca艂e 偶ycie przed nimi, a wi臋c dorosn膮 do pewnych spraw i same b臋d膮 wyci膮ga艂y swoje wnioski.

Ja starsza pani tylko si臋 dziwi臋 i oczy przecieram ze zdumienia, bo historia dzieje si臋 na moich oczach, 偶e 聽oto mamy nowe 艣wi臋to – Wigilia 艢wi臋ta Niepodleg艂o艣ci wprowadzone bez 偶adnej ustawy przez Prezesa naszej Najja艣niejszej.

Wczoraj z tej okazji nawet Facebook zastrajkowa艂 i dosta艂 wieczornej czkawki w chwili, kiedy wielki, polityczny strateg wszed艂 na podest w czapeczce i za du偶ej kurtce i oznajmi艂, 偶e wci膮偶 b臋d膮 walczy膰 o prawd臋 i woln膮 Polsk臋 聽nie szkodzi, 偶e rz膮dz膮 ju偶 ROK!

Jego przem贸wienia s膮 coraz bledsze, tak jakby prezes si臋 nam wypala艂 i co艣 tam tylko mrucza艂 bez sk艂adu i 艂adu.聽

To by艂 widok okrutnie 偶a艂osny, kiedy tak sta艂 na tym pode艣cie jak jaka艣 sierota, ow艂adni臋ta w umy艣le jeno Smole艅skiem.

Prezydent te偶 mia艂 or臋dzie, ale tym razem czytane i te偶 bez blasku 偶adnego. Nie porywa ju偶 Prezydent, ale robi coraz 艣mieszniejsze miny – MISTRZ MIN! 馃榾

Kto艣 gdzie艣 napisa艂, 偶e mieli艣my kiedy艣 Prezydent贸w, z kt贸rych byli艣my w miar臋 dumni i mo偶e kiedy艣 takich b臋dziemy mie膰! 馃榾

Wszystko to jest takie nadymane, nadmuchane, wymodlone, a w sumie leje si臋 k艂amstwo, za k艂amstwem i hipokryzja, za hipokryzj膮.聽

P贸ki co maj膮 swoj膮 policj臋, prokuratur臋, wojsko, TK, s膮dy, a wci膮偶 og艂aszaj膮, 偶e 偶yj膮 w zniewolonym kraju i czuj膮 si臋 zagro偶eni!

No c贸偶! Trzeba 艣wi臋towa膰 po swojemu – dumnie, tak jak to by艂o kiedy艣 i tego si臋 trzyma艂am dzisiejszego dnia!

Wiersz Ewy Skar偶y艅skiej:

DLA OJCZYZNY
Gdyby tak zebra膰
wszystkie kwiaty
co w Polsce rosn膮
latem,
jesieni膮,
zim膮
i wiosn膮
– c贸偶 by to by艂 za bukiet!
A gdyby tak
drzewa zebra膰 wszystkie
znad Wis艂y,
znad Odry,
z Pomorza i Tatr
– c贸偶 to by by艂 za park!
A gdyby m贸c jeszcze
serca zebra膰 wszystkie.
Gor膮ce jak czerwie艅
i czyste jak biel.
W jedno. Dla Niej.
Czy偶 serce to
nie uderzy艂oby
jak dzwon hymnem mi艂o艣ci?

A oni 艣wi臋towali tak:

 

 

„Ca艂a sala 艣piewa z nami” – jest zakochany :)

My ludzie ju偶 niezbyt m艂odzi lubimy wraca膰 do swoich m艂odych lat. 馃檪

Wspominamy, to wszystko, co nas cieszy艂o w czasach s艂usznie minionych, bo by艂y to czasy nie艂atwe, ale zawsze si臋 co艣 znalaz艂o, co nas jednak cieszy艂o.

Teraz wszyscy celebryci robi膮 wszystko, by by艂o o nich g艂o艣no, a raczej bardzo g艂o艣no. Stoj膮 na 艣ciankach i plot膮 androny, kt贸rych nie chce si臋 s艂ucha膰, gdy偶 nie maj膮 o sobie niczego, ciekawego do powiedzenia.

Opowiadaj膮 o dietach, modzie i jest to targowisko pr贸偶no艣ci, a wi臋c tym milej mi przedstawi膰 t膮 par臋, o kt贸rej nie pisz膮 media, gdy偶 to s膮 ludzie z klas膮 i wiedz膮 jak si臋 w tym 艣wiecie pr贸偶no艣ci ukry膰 ze swoj膮 mi艂o艣ci膮.

Ja to tym nie wiedzia艂am, a Wy?

Wszystkiego najlepszego i wielkiej mi艂o艣ci w tym dojrza艂ym wieku. 馃檪

Jerzy Po艂omski. Nie mamy 艣lubu, ale nie mo偶emy bez siebie 偶y膰.

Jerzy Po艂omski (83 l.) nigdy nie ukrywa艂, 偶e nie jest stworzony do sta艂ych zwi膮zk贸w. Mimo, 偶e nie za艂o偶y艂 rodziny, to jednak od wielu lat znakomicie dogaduje si臋 z Edyt膮 Wojtczak (80 l.), dawn膮 gwiazd膮 telewizji. Z kt贸r膮 艂膮czy go do dzi艣 wyj膮tkowa wi臋藕.

Par臋 przyjaci贸艂 mo偶na regularnie spotka膰 na przyk艂ad w warszawskich teatrach, gdzie wsp贸lnie chodz膮 na spektakle. Od lat wspieraj膮 si臋 nawzajem, bo obydwoje 偶yj膮 samotnie. Jaki艣 czas temu nawet 艂膮czono ich w par臋 i plotkowano, 偶e szykuj膮 si臋 do 艣lubu. Co na to Jerzy Po艂omski?

鈥 Zawsze mia艂em z Edyt膮 najszczersze i najcieplejsze uczucia, jednak nie my艣leli艣my wcale o 艣lubie. Mi臋dzy nami jest ciep艂e kole偶e艅stwo i to ju偶 od wielu lat. Nie chc臋 jej co prawda za bardzo zam臋cza膰 swoj膮 osob膮, ale nie ukrywam, 偶e jak si臋 nie widujemy, to jeste艣my ze sob膮 cz臋sto na telefonie 鈥 t艂umaczy w rozmowie z Faktem wokalista.

Artysta wci膮偶 gra koncerty i czuje si臋 艣wietnie, ale ju偶 nie obchodzi urodzin. – Ja ju偶 nie pij臋 alkoholu, 偶yj臋 sobie bardzo spokojnie, ceni臋 umiar w 偶yciu i nie daj臋 si臋 ponie艣膰 – opowiada艂 nam. Za to publiczno艣膰 nie pozwala mu zej艣膰 ze sceny 聽鈥 Nadal je偶d偶臋 i wyst臋puj臋, bo ludzie chc膮 mnie jeszcze s艂ucha膰. 聽Mam swoj膮 publiczno艣膰, kt贸ra mnie kocha. Wspominamy dawne czasy, rozmawiamy. Jak si臋 okazuje, to jeszcze nie czas na po偶egnanie i czekam na rozw贸j wypadk贸w聽鈥 dodaje.

http://www.fakt.pl/kobieta/plotki/jerzy-polomski-od-wielu-lat-przyjazni-sie-edyta-wojtczak/ezptp8k

 

Wybory w Ameryce i co z tego?

Kto艣 musi g艂osowa膰, aby spa膰 m贸g艂 kto艣!

Nie 艣ledzi艂am w nocy wybor贸w w USA, poniewa偶 szanuj臋 siebie i sen o tej porze doby jest dla mnie wa偶niejszy.

Kiedy rano w艂膮czy艂am media, to wpad艂am na 艣wiatow膮 histeri臋, bo Prezydentem zosta艂 Donald Trump, a nie Hilary Clinton.

Jako艣, tako艣 pierwsza my艣l mnie nasz艂a, 偶e 艢wiat si臋 pomyli艂 i oszala艂, 偶e do w艂adzy dochodz膮 coraz cz臋艣ciej ludzie nieprzewidywalni. Lekko serce mi zadr偶a艂o, bo przecie偶 nie wiemy, czego si臋 spodziewa膰 po tym dziwnym cz艂owieku, kt贸ry nie ma najlepszej opinii. Teraz trzeba czeka膰 jakim Prezydentem si臋 oka偶e!

Trudno! Sta艂o si臋 i mleko si臋 rozla艂o i postanowi艂am nie denerwowa膰 si臋, gdy偶 nie warto, bo:

Polaku!
Trump nie zabierze Tobie tyle.
ile zabierze Ci Kaczy艅ski.
Nie trzeba wi臋c drze膰 szat
z powodu wyboru Prezydenta USA!

I tyle!

Nie zamierzam si臋 martwi膰, co dalej ze 艣wiatem b臋dzie, bo jako艣 tam b臋dzie i ta ca艂a histeria w mediach wydaje mi si臋 na wyrost, bo wszystko b臋dzie jasne za jakie艣 kilka miesi臋cy.

Tak! Mam Wnuki, ale co mog臋 dla nich zrobi膰, by w przysz艂o艣ci 偶y艂o im si臋 bezpiecznie? Nic nie mog臋 zrobi膰, a moje ubolewanie nad 艣wiatem nic dobrego nie da mojemu zdrowiu. I tylko dziwi臋 si臋 Amerykanom, ale to jest ich problem. Nie czytaj膮 o polskiej polityce, nie 艣ledz膮, a wi臋c na Trumpa g艂osowa艂a ta mniej wykszta艂cona cz臋艣膰 spo艂ecze艅stwa, ale wiem, 偶e b臋d膮 tego 偶a艂owali, a mo偶e NIE!

Ja jestem chora z innego powodu, ni偶 wybory w Ameryce.

By艂am dzisiaj w szpitalu u mojej Mamy, kt贸ra le偶y ju偶 drugi tydzie艅 na oddziale wewn臋trznym.

Zrezygnowana jest moja Mama i widz臋 jak powoli traci rado艣膰 偶ycia, cho膰 wci膮偶 walczy.

Obok le偶y stara kobieta – ju偶 po dziewi臋膰dziesi膮tce.

Nie mo偶e sama wychodzi膰 do toalety, a wi臋c zak艂adaj膮 jej pampersa.

Wesz艂a salowa na sal臋 i kto艣, kto odwiedzi艂 starsz膮 pani膮 pyta – dlaczego nikt nie zawiezie starszej pani do toalety, skoro ona wstydzi si臋 za艂atwia膰 do pampersa.

Salowa odpowiada, 偶e nie b臋dzie dar艂a kot贸w z piel臋gniarkami i tak starsza pani mo偶e polega膰 tylko na rodzinie, kt贸ra wpada jak bomba do szpitala. Sadzaj膮 babci臋 na w贸zek i tak codziennie wo偶膮 j膮 do toalety, by zachowa膰 jej godno艣膰.

Wniosek jest taki, 偶e staro艣膰 dopadnie nasz wszystkich i dlatego trzeba z 偶ycia czerpa膰 rado艣膰, a nie jak膮艣 polityk臋, gdzie s艂owa, s艂owa, s艂owa s膮 puszczane na wiatr.

Prawdopodobnie wszyscy wyl膮dujemy w pampersie – niezale偶nie od maj膮tku i wielkiej w艂adzy!

Przyszywane zwierzaki!

Na blogu pisa艂am o tym, 偶e musieli艣my u艣pi膰 naszego pieska z powod贸w nieodwracalnej ju偶 choroby.

Bardzo mi w domu brakuje zwierzaczka w postaci pieska, bo za kotami nie przepadam.

Wci膮偶 si臋 艂api臋 na tym, 偶e piesek by艂, le偶a艂 w swoich ulubionych miejscach, bawi艂 si臋 ze mn膮, t臋skni艂 za Panem, kiedy ten wyje偶d偶a艂, a tu taka pustka tylko zosta艂a.

艁api臋 si臋 na tym, 偶e zostaje kostka z obiadu, a ja nie mam komu jej da膰.聽

Zdecydowali艣my z M臋偶em, 偶e z racji naszego ju偶 podesz艂ego wieku – nie zdecydujemy si臋 na 偶adnego ju偶 pieska w domu. Musimy my艣le膰 zdroworoz膮dkowo, 偶e w razie co, to nikt mo偶e zwierzaka nie wzi膮膰 do siebie i trafi on do schroniska.

Ale znalaz艂o si臋 wyj艣cie i wszelkie kostki z obiadu M膮偶 wozi dla pieska swojego Brata, a wi臋c nie wyrzucam nic do 艣mieci.

Brat M臋偶a ma du偶ego psiaka rasy –聽Akita ameryka艅ski, kt贸ry wabi si臋 Niko. Kiedy s艂yszy warkot silnika naszego samochodu, to wie, 偶e M膮偶 ma dla niego smako艂yk.

I tak problem jest rozwi膮zany, bo M膮偶 ma pszyszywanego pieska, ale nie tylko, bo i kota perskiego – Ma艅ka, 聽co wida膰 na filmiku.