O czym szumią dwie wierzby?

Przychodzi taki czas, że dzieci odchodzą z domu na swoje. Zakładają rodziny, rodzą się im dzieci i to cieszy, kiedy naszym dzieciom się układa.

Odchodzą i nagle znajdujemy się w pustym gnieździe i robi się tak bardzo cicho.

Mija jakiś czas i przyzwyczajmy się do tej ciszy. Zaczynamy na nowo budować swoje życie.

Uczymy się z współmałżonkiem na nowo  komunikować, bo temat dzieci znika, albo pojawia się coraz rzadziej.

Uczymy się robić sobie przestrzeń, kiedy tego miejsca w mieszkaniu robi się za dużo.

Uczymy się na nowo wspólnie spożywać śniadanie i pozostałe posiłki, bo już nie musimy biec do pracy. Nagle mamy dużo czasu.

Uczymy się wspólnie oglądać telewizor i dajemy sobie wolność w spełnianiu swojego hobby.

Nie jest to łatwy proces, ale jeśli tylko się chce starość spędzić bez awantur, to kompromis jest konieczny.

Mnie się udało poszukać tego kompromisu z mężem, choć łatwo nie było. Uczyliśmy się siebie na nowo jakieś trzy lata. Trudno było się nam pogodzić z faktem, że dzieci już nigdy z nami nie będą. To był trudny okres, ale w końcu doszliśmy do perfekcji w porozumiewaniu się.

Mamy podzielone obowiązki i tak jest łatwiej żyć we dwoje w wieku już niełatwym. Oboje wszak starzejemy się i musimy pokonywać własne słabości, ale trwamy.

Ile będzie nam dane tego trwania we dwoje, tego nikt nie wie, ale oby jak najdłużej.

Boimy się rozłąki, którą spowoduje niewątpliwie śmierć. Bardzo się tego boimy.

I tak mi się przypomniała historia z życia wzięta.

To było kochające się małżeństwo, któremu przyszło żyć już tylko we dwoje, bo synowie poszli w świat.

Widziałam ich zawsze razem. Ona taka pani przy tuszy, a on trzymając ją za rękę zawsze niósł siatkę z zakupami w drugiej ręce.

Widać było, że wciąż się kochają.

Ona zajmowała się domem, a on biegał na działkę, którą uwielbiał.

Koło mojego domu zasadził dwie wierzby, które się rozrosły i jest to taka pamiątka po tym panu.

Zmarł nagle, cicho i bez rozgłosu, a ona znikła w domu i z niego nie wychodziła.

Pewnego dnia osiedle obiegła wiadomość, że ona popełniła samobójstwo, bo nie wyobrażała sobie dalszego życia bez niego.

I choć co jakiś czas dwie wierzby są ogołacane z korony, to odbijają i jakby szumią o tym małżeństwie, które tak bardzo się kochało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s