Archiwum dnia: 23 grudnia, 2016

Nie jeste艣my na tej Ziemi na zawsze!

W ka偶dym domu Wigilia jest inna.

W ka偶dym domu s膮 inne problemy, gdy偶 nie ma „domu bez z艂omu” i to od nas rozumnych zale偶y, czy sp臋dzimy pi臋kne chwile, czy okrutnie niezgodne.

W ka偶dym domu o 聽czym innym b臋dziemy rozmawiali, albo zachowawczo unikali niewygodnych temat贸w typu niespokojna polityka w kraju i podzia艂y.

Moje 艣wi臋ta w tym roku b臋d膮 te偶 inne, od tamtych, minionych.

Moje 艣wi臋ta b臋d膮, co prawda w gronie rodzinnym, z C贸rkami, Zi臋ciami i Wnuczkami i dalsz膮 Rodzin膮, ale w tyle g艂owy b臋d臋 mia艂a nieuleczaln膮 chorob臋 mojej Mamy i dlatego w te 艣wi臋ta b臋d臋 przygaszona i smutna, bo nikt nie wie ile dni jej zosta艂o?

Pami臋tajmy o swoich chorych w rodzinach. Pami臋tajmy, 偶e te ostatnie chwile im dane, s膮 dla nich cenniejsze ni偶 wszystkie diamenty na tym 艣wiecie.

Przygotowa艂am 艣wi臋ta jak ka偶dego roku, ale sobie my艣l臋 jak b臋dzie za rok?

Nikt nie przewidzi, czy jaka艣 choroba nie wkrada si臋 niepostrze偶enie w nasz organizm i potajemnie go z偶era.

Dlatego nie warto by膰 butnym, z艂o艣liwym, z艂ym, bo nie jeste艣my na tym 艣wiecie na zawsze!

Cieszymy si臋 ka偶dym, danym nam dniem, bo przysz艂o艣膰 jest wielk膮 niewiadom膮.

呕yjmy pokornie wobec nieznanego losu!

Tak Panie Kaczy艅ski i Pan nie b臋dzie 偶y艂 wiecznie, a zostawi Pan po sobie Polsk臋 w ruinie!

I to te偶 mnie smuci!

Moim go艣ciom na blogu 偶ycz臋 szcz臋艣liwych 艢wi膮t w gronie inteligentnych rozm贸wc贸w, co by nie zaprzedali si臋 polityce, ko艣cio艂owi, a wiedli m膮dre dysputy o poezji, filmie, prozie, teatrze, Wnukach, Nieobecnych. Niech wszystkich opu艣ci narodowe zacietrzewienie.

Wigilia w tym roku

Kwadrans po osiemnastej
siadam do Wieczerzy
nie sam cho膰
wok贸艂 pusto i cicho
z Tob膮 jestem
nie mamy op艂atka
dzielimy si臋
jednym s艂owem pe艂nym
tkliwo艣ci i nadziei
brzmi ono mi艂o艣膰

To krzes艂o obok zgodnie
z tradycj膮 puste
nie czeka jednak na
zb艂膮kanego w臋drowca
na nim mia艂a siedzie膵
Matka
konaj膮ca nieopodal w hospicjum

nie pozna艂a mnie dzisiaj
nie przywita艂a u艣miechem
patrzy艂a matowymi oczyma
daleko przed siebie
wypatruj膮c zapewne
Domu Pana Boga

Poca艂owa艂em J膮 czule w usta
jak wi臋dn膮c膮 ro艣link臋
pozostawi艂em sam膮 sobie a偶
nieodwracalnie zwi臋dnie
nigdy ju偶 nie si膮dzie ze mn膮
przy jednym stole
podobnie jak Ojciec i
podobnie jak Brat
a B贸g si臋 rodzi Noc truchleje
jak co roku od tysi臋cy lat.

Ryszard Mierzejewski