Archiwum dnia: 2 stycznia, 2017

Komedia, czyli noworoczne zderzenie ze s艂u偶b膮 zdrowia!

Wybra艂am si臋 dzi艣 do lekarza. Tak od nowego roku mnie przypili艂o, a do tego chcia艂am od lekarza rodzinnego recept臋 na sta艂e leki i przy okazji po偶yczy膰 jej wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

Wesz艂am do przychodni, a tam t艂umy!

Nie szkodzi, 偶e zbli偶a艂a si臋 godzina 12, a i tak ludzi wci膮偶 przybywa艂o, a najwi臋cej mam z malutkimi dzie膰mi.

Mia艂am si臋 ju偶 wycofa膰, ale ja tak nie lubi臋 psychicznie szykowa膰 si臋 do lekarza i w ko艅cu postanowi艂am powalczy膰.

Kiedy poda艂am swoje nazwisko i miejsce zamieszkania, to okaza艂o si臋, 偶e nie ma mojej, grubej, do艣膰 karty z ca艂膮 histori膮 choroby mojego 偶ycia. Wsi膮k艂a, a na jej miejsce by艂a wsadzona n贸wka, bez 偶adnego 艣ladu moich chor贸b.

Zrobi艂o mi si臋 dziwnie, bo takie co艣, to tylko na mnie mog艂o trafi膰. Zawsze mia艂am pecha z kontaktami z s艂u偶b膮 zdrowia.

Nie docieka艂am co i jak, bo ludzie przy recepcji na mnie napierali, a wi臋c odpu艣ci艂am, ale b臋d臋 musia艂a w lepszym czasie to sobie wyja艣ni膰, bo nie mo偶e by膰 tak, 偶e ginie karta pacjenta!

Usiad艂am w poczekalni i czeka艂am ponad dwie godziny. Doktor rodzinna zarobiona po pachy, a do tego dwa razy wychodzi艂a na d艂u偶ej z gabinetu. Trudno – siedz臋 i czekam cierpliwie na swoj膮 kolejk臋.

No i uf! W ko艅cu wchodz臋 do mojej Rodzinnej. Pytam o star膮 kart臋, ale niczego si臋 nie dowiedzia艂am. Pani doktor jedzie na nowej karcie. Zwierzam si臋, 偶e w 艣wi臋ta mnie wysypa艂o i cholernie sw臋dzi.

Dostaj臋 wi臋c skierowanie do dermatologa i zlecenie na komplet bada艅, kt贸rych dawno nie robi艂am, a wi臋c tarczyca i takie tam inne.

Spyta艂am, 偶e skoro jestem na czczo, to czy pobior膮 mi krew na te badania.

Ale偶 owszem, ale niestety nie owszem, bo mimo braku pacjent贸w w laboratorium, pani mnie odes艂a艂a z u艣miechem i kaza艂a przyj艣膰 w nast臋pny dzie艅 od 8.30 i tak zabi艂a we mnie ch臋膰 zrobienia wynik贸w od zaraz.

Id臋 wi臋c do dermatologa. Nie daleko na szcz臋艣cie, ale gabinet jedynej w mie艣cie dermatolog mie艣ci si臋 w pomieszczeniu wzi臋tym rodem jeszcze z PRL. Brudne lamperie, nie pomalowane futryny, co odstrasza i dziwi. Pomijaj膮c jednak wygl膮d tu zaczyna si臋 komedia.

Zapalam 艣wiat艂o, bo nie widz臋, co pisze na drzwiach do gabinetu, a pisze, aby wej艣膰 do gabinetu na wezwanie lekarza.

Jestem sama w ponurej poczekalni i postanowi艂am zapuka膰. S艂ysz臋, 偶e mam zaczeka膰 i mam zgasi膰 艣wiat艂o!

Okej, gasz臋 i czekam na wezwanie.

Jestem za minut臋 wezwana i wchodz臋 do gabinetu i od razu zauwa偶am, 偶e nie ma krzese艂ka dla pacjenta, a jednie kozetka oddalona od pani doktor na odleg艂o艣膰 1.5 metra.

Nieprzyja藕nie – 聽pomy艣la艂am sobie i usiad艂am na kozetce i tu zacz臋艂a si臋 rozmowa.

– Sk膮d艣 pani膮 znam – stwierdza pani doktor i dzwoni telefon do pani doktor i to trwa!

Pomy艣la艂am sobie, 偶e ze szko艂y podstawowej, bo jeste艣my w tym samym wieku, ale oczywi艣cie tylko pomy艣la艂am.

– Kiedy pani u mnie by艂a, bo wydaje mi si臋, 偶e niedawno – stwierdzi艂a.

– Nie pani doktor! Je艣li by艂am, to jakie艣 30 lat temu.

– Aha! Zatwierdzi艂a. Dzwoni telefon do pani doktor i to trwa.

– Prosz臋 pokaza膰 z czym pani do mnie przysz艂a!

Pokazuj臋, a pani doktor od razu do mnie!

– Ma pani kota, albo psa?. Dzwoni telefon do pani doktor i to trwa.

– Nie mam ju偶, bo staruszk臋 trzeba by艂o u艣pi膰 z powodu starczej choroby i od dw贸ch miesi臋cy nie mam zwierzaka.

I tu si臋 zacz臋艂o!

– Bo wie pani, ale ja nie mam nic przeciwko zwierzakom i nic bym im nie zrobi艂a, ale wie pani, bo moi s膮siedzi maj膮 psa i ten wyje 24 godziny na dob臋 i mam po prostu do艣膰. Nie wiem co z tym zrobi膰, bo wie pani, ale ja zwierzakowi nic bym nie zrobi艂a, ale gdzie艣 to musz臋 zg艂osi膰!

Potem przy艂o偶y艂a r臋k臋 do twarzy i co艣 mi pani doktor opowiada艂a, ale tak cicho, 偶e ja na tej kozetce nic nie us艂ysza艂am. W 艣rodku wy艂am ze 艣miechu, kiedy pani doktor mi nawija艂a, a ja nie by艂am w stanie tego zrozumie膰.

Z ut臋sknieniem czeka艂am na recept臋, ale to trwa艂o i trwa艂o i w mi臋dzy czasie rozejrza艂am si臋 po gabinecie i zauwa偶y艂am dwie, spore szafki, na kt贸rych by艂y ustawione anio艂y z porcelany i m贸wi臋 Wam – kolekcja przednia.

To by艂 dziwny dzie艅 dla mnie i je艣li spotkacie tak膮 pani膮 doktor, do艣膰 dziwn膮 – to przebijcie mnie ha ha.

Na szcz臋艣cie doczeka艂am si臋 recepty, ale do teraz my艣l臋 o tej do艣膰 dziwacznej wizycie, bo wysz艂o na to, 偶e to nie ja z nud贸w chodz臋 do lekarzy, ale to pani doktor z nud贸w zam臋cza pacjenta swoimi opowie艣ciami tak po cichu, jakby ba艂a si臋 w gabinecie pods艂uchu hi hi.