Archiwum dnia: 2 lutego, 2017

M贸wi膮, 偶e rak, to nie wyrok, ale jak偶e cz臋sto k艂ami膮!

To b臋dzie prawdziwa historia wzi臋ta z 偶ycia 聽i takich historii pewnie ludzie znaj膮 wiele, a wi臋c:

Pani 艁ucja mieszka艂a w ma艂ym miasteczku, ale bardzo urokliwym.

Kocha艂a to miasto, poniewa偶 przyjecha艂a do niego jako m艂oda dziewczyna, kiedy miasto ton臋艂o w gruzach po II W艢, ale z roku na rok to si臋 zmienia艂o.

To w tym mie艣cie pozna艂a swojego przysz艂ego m臋偶a i zaraz urodzi艂y im si臋 dwoje dzieci.

Z pocz膮tku mieszkali w warunkach nieciekawych, gdy偶 wod臋 trzeba by艂o nosi膰 ze studni, a i ubikacja by艂a na podw贸rku.

Dawali sobie rad臋 i bez wzgl臋du na warunki – pomagali sobie, aby dzieciom niczego nie brakowa艂o.

Przyszed艂 czas, 偶e dostali 艂adne, nowiutkie mieszkanie w bloku i odetchn臋li, 偶e w ko艅cu w rurach p艂ynie woda, a mieszkanie jest ogrzane w okresie zimowym. Mieszkanie nie by艂o wielkie, ale im ca艂kowicie wystarcza艂o.

Pani 艁ucja dosta艂a ciekaw膮 prac臋 w szkole i by艂a wychowawc膮 w szkolnej 艣wietlicy. Dzieciaki j膮 uwielbia艂y, bo mia艂a serce do tego zawodu.

Nie tylko dzieci j膮 uwielbia艂y, ale i lokalna spo艂eczno艣膰, gdy偶 pani 艁ucja mia艂a dla ka偶dego zawsze dobre s艂owo i by艂a nies艂ychanie 偶yczliw膮 osob膮.

Kiedy dzieci posz艂y na swoje, to pani膮 艁ucj臋 dopad艂o nieszcz臋艣cie, gdy偶 niespodziewanie umar艂 jej m膮偶 i zosta艂a sama.

Nie za艂ama艂a si臋 dzi臋ki swoim dzieciom, kt贸re w tej sytuacji po艣wi臋ca艂y jej wi臋cej czasu. Zapraszali j膮 na wczasy nad morze, kiedy by艂 czas wakacji. Zapraszali j膮 na wszystkie 艣wi臋ta, aby tylko nie czu艂a si臋 samotn膮 osob膮. Uwielbia艂a swoje dzieci i by艂a im bardzo wdzi臋czna, 偶e tak wiele od nich czerpie mi艂o艣ci.

Przyszed艂 czas przej艣cia na emerytur臋. Musia艂a si臋 przestawi膰 na kompletnie inne tory. Zacz臋艂a szyde艂kowa膰, a wychodzi艂o jej to profesjonalnie. Kiedy tylko by艂o ciep艂o, lubi艂a posiedzie膰 w parku z innymi kobietami i du偶o z nimi rozmawia艂a. To pomaga艂o jej znie艣膰 samotne, d艂ugie dni. Zawsze by艂a u艣miechni臋ta i pomocna. Zawsze z dobrym s艂owem.

By艂a szcz臋艣liwa, bo zdrowie jej dopisywa艂o. Mia艂a swoje hobby, na kt贸rym zarabia艂a par臋 groszy, a dzieci wci膮偶 o niej pami臋ta艂y, ale pewnej nocy obudzi艂 j膮 niezno艣ny b贸l.

My艣la艂a, 偶e co艣 jej zaszkodzi艂o, a wi臋c wzi臋艂a jakie艣 tabletki, wypi艂a swoje zio艂a, ale nic jej nie pomog艂o!

Zadzwoni艂a do syna, kt贸ry szybko si臋 zjawi艂 i wezwa艂 natychmiast karetk臋 pogotowia.

Lekarze zacz臋li robi膰 badania, ale najpierw u艣mierzyli silny b贸l. Trwa艂o to kilka dni, a pani 艁ucja nie wiedzia艂a co jej dolega. Zmieniano jej kropl贸wki i tak biedna le偶a艂a niczemu nie艣wiadoma.

Przyszed艂 czas na tomograf i w pewnym momencie us艂ysza艂a takie s艂owa – Janek, chod藕 i zobacz to!

Ju偶 wiedzia艂a, 偶e ma raka w tym miejscu, gdzie tak strasznie j膮 bola艂o. Wiedzia艂a, 偶e to mo偶e by膰 trzustka, a to jest rak nie do wyleczenia i 偶adna operacja nie uratuje jej 偶ycia.

Kiedy ustabilizowano b贸l, lekarz oznajmi艂, 偶e wypisuj膮 j膮 do domu z zaleceniem zrobienia biopsji, ale w innym mie艣cie, gdzie takie badania wykonuj膮.

Powiedziano jej, 偶e wypis ze szpitala b臋dzie za par臋 godzin, a wi臋c syn zabra艂 matk臋 do domu z postanowieniem, 偶e wr贸ci do szpitala po wypis.

Pom贸g艂 matce si臋 rozpakowa膰 i zaleci艂, aby si臋 po艂o偶y艂a i wypocz臋艂a.

Pani 艁ucja si臋 upar艂a i zrobi艂a herbat臋 i koniecznie chcia艂a wypi膰 j膮 z synem. Ten poszed艂 do sklepu i kupi艂 jakie艣 ciasto i tak sp臋dzili ze sob膮 czas.

Pani 艁ucja si臋 po艂o偶y艂a, a syn wsiad艂 w samoch贸d i pojecha艂 do szpitala po wypis matki. Nie by艂o go w domu mo偶e czterdzie艣ci minut.

Kiedy wr贸ci艂 pani 艁ucja wisia艂a w 艂azience na kablu od wieszania bielizny.

Na stole le偶a艂 list po偶egnalny!

Syn przeczyta艂 dok艂adnie wypis ze szpitala i ju偶 wszystko wiedzia艂 – dlaczego?