Archiwum dnia: 22 lutego, 2017

Samotno艣膰 umierania!

Kiedy jeste艣my m艂odymi lud藕mi, to nie zastanawiamy si臋 nad staro艣ci膮.

Biegniemy przez 偶ycie, bo dom, bo praca, bo rodzina i nawet nie obejrzymy si臋, 偶e na pstryk – staro艣膰 puka do bram.

Nagle stajemy si臋 powolniejsi, bardziej niezdarni i wkradaj膮 si臋 niechciane chor贸bska.

Odchodz膮 dzieci, a cz臋sto te偶 odchodzi wsp贸艂ma艂偶onek i zostajemy sami jak palec.

Jak偶e cz臋sto dzieci mieszkaj膮 na drugim kra艅cu 聽kraju i te spotkania i odwiedzimy s膮 sporadyczne, bo dzieci te偶 maj膮 swoje, wa偶ne 偶ycie.

Nagle stajemy si臋 samotni i okropnie opuszczeni.

Wszystko jest dobrze, je艣li jeszcze, jako tako dopisuje nam zdrowie i jeste艣my w stanie co艣 sobie kupi膰 do jedzenia, 聽ugotowa膰 i o siebie zadba膰.

Wszystko jest dobrze je艣li mo偶emy wyj艣膰 na spacer, spotka膰 si臋 ze znajomymi i porozmawia膰 z kim艣 w parku.

W贸wczas ten dzie艅 jest bardziej przyjazny, bo jeszcze mamy si艂臋 pokona膰 schody, je艣li mieszkamy wysoko.

Wszystko jest dobrze je艣li potrafimy znie艣膰 swoje towarzystwo w czterech 艣cianach.

Nasze spo艂ecze艅stwo starzeje si臋 w zastraszaj膮cym tempie. Na osiedlach mieszkaj膮 ju偶 przewa偶nie starzy ludzie, bo m艂odzie偶 jedzie za lepszym 偶yciem i goni za pieni膮dzem.

Obserwuj臋 starych ludzi na moim osiedlu, na kt贸rym w ka偶dym miesi膮cu odchodz膮 na tamten 艣wiat starzy ludzie.

Robi si臋 pusto, bo znajome twarze znikaj膮 na zawsze.

Obserwuj臋 ludzi starych i wiem, 偶e 偶yj膮 samotnie i nawet je艣li mieszkaj膮 w jednym bloku, to nie przyja藕ni膮 si臋 ze sob膮.

Ka偶dy zamyka si臋 w mieszkaniu i przekr臋ca klucz na dwa razy, aby absolutnie nikt nie zak艂贸ca艂 mu spokojnego, cho膰 samotnego 偶ycia.

Ludzie teraz nie chc膮 kompletnie siebie odwiedza膰, tak jak to bywa艂o kiedy艣.

Ludzie si臋 obra偶aj膮 za wszystko. Potrafi膮 zerwa膰 jakie艣 s膮siedzkie za偶y艂o艣ci, bo nie chc膮 偶adnego kontaktu i tak wp臋dzaj膮 si臋 w samotne bytowanie.

Co si臋 dzieje, je艣li z艂o偶y choroba? Nikt takiej osobie nie pomo偶e. Nikt nie kupi bu艂ki, czy mleka i nie 聽zaprowadzi do lekarza. Do drzwi nie zapuka nawet pies z kulaw膮 nog膮 i nikt nie spyta o zdrowie.

Nie jestem go艂os艂owna, bo znam przypadki, kiedy chora osoba, taka bez si艂, pozostawiona jest sobie tylko i nikt w klatce nie wie, 偶e tam gdzie艣 za 艣cian膮 toczy si臋 dramat.

Dopiero, kiedy zobacz膮 w mie艣cie klepsydr臋 s膮 zdziwieni, 偶e nie wiedzieli nic, bo mo偶e by pomogli. Powspominaj膮, p贸jd膮 na pogrzeb i tyle, a mo偶e gdzie艣 tam za nast臋pn膮 艣cian膮 te偶 kto艣 umiera samotnie, ale 偶ycie toczy si臋 dalej.

Przyjedzie rodzina z daleka i wywali wszystkie rzeczy po zmar艂ym, a potem k艂贸ci si臋 o maj膮tek i tyle po nas zostaje.

Pisz臋 o tym, gdy偶 przyja藕艅 mi臋dzy lud藕mi, to ju偶 rzadko艣膰 i wyj膮tek. Wszyscy b臋dziemy umiera膰 coraz bardziej samotnie, tylko dlatego, 偶e zamykamy si臋 w swoich domach na dwa spusty, aby tylko za 偶ycia nikt nam nie przeszkadza艂.

Czy si臋 myl臋? Raczej nie, bo obserwuj臋, 偶e coraz cz臋艣ciej ludzie mieszkaj膮 obok siebie latami, a nie znaj膮 swoich nazwisk.

Taki znak czas贸w i to si臋 ju偶 nie zmieni, a przecie偶 dawnymi czasy umiera艂o si臋 w otoczeniu rodziny, a trumna otwarta sta艂a nawet i trzy dni w domu. By艂 czas si臋 po偶egna膰.聽

Teraz ludzie umieraj膮 przewa偶nie w szpitalach i z 艂贸偶ka trafiaj膮 do lod贸wki. Kto艣 obcy zmar艂ego ubiera i szykuje do pogrzebu, a nie rodzina i to te偶 jest znak czas贸w. Wszystko si臋 zmieni艂o, aby jak najszybciej pozby膰 si臋 zmar艂ego.