Kobieta kobiecie wydrą!

Poznali się na wiejskich dożynkach. On mieszkał  w wiosce oddalonej o 20 kilometrów i ona wpadła mu w oko na tych dożynkach.

Zagadał i od razu się jej spodobał.  Pomyślała sobie, że bliżej go pozna, a potem się zobaczy.

Przyjeżdżał do niej  i pomagał jej rodzicom w codziennych pracach i to  jej zaimponowało.

Taki pomocny, grzeczny, troskliwy, że w późniejszym czasie pomyślała sobie, że może się z nim zestarzeć.

Wzięli ślub, a wesele było huczne – jak to na wsi.

Kiedy goście się rozjechali, to młodzi zamieszkali w jego wsi i zaczęli budować swoje małżeńskie życie.

On miał niewielki domek z ogrodem, który ona od razu polubiła i pragnęła zostać panią domu na swoim.

Skończyła studia i miała nadzieję, że z czasem znajdzie pracę nauczycielki i pogodzi dom z karierą zawodową.

On był po szkole rolniczej i postanowił po tragicznej śmierci rodziców, przejąć po nich gospodarstwo, bo lubił to robić i ta praca była jego pasją.

Kiedy zaszła w ciążę, to cieszyła się strasznie. Miała 25 lat i uważała, że to jest świetny czas na macierzyństwo.

Zaczęła szykować pokoik dla dziecka i czekała na szczęśliwe rozwiązanie. Oszalała z radości, bo chciała urodzić swojemu mężczyźnie ich upragnione dziecko.

Pierwszy raz ją uderzył, kiedy dziecko miało kolki i płakało po nocach.

Uderzył ją, bo twierdził, że jest złą matką i dlatego dzieciak ryczy!

Przepraszał potem, a jakże i kupował bukiety kwiatów, by tylko mu wybaczyła, iż tak głupio się uniósł.

Przebaczyła i przez wiele miesięcy była znowu sielanka, a ona zapomniała o tym incydencie.

Pewnego wieczora była bardzo zmęczona, a on domagał się współżycia, którego mu delikatnie odmawiała.

Uderzył ją i zgwałcił.

Minęło 9 miesięcy i urodziła chłopczyka z zespołem Downa.

To był dla nie cios, bo mąż ją ostrzegł, że takim zdeformowanym dzieckiem będzie się opiekowała sama, gdyż on jest zdrowy, a ona rodzi mu chore bachory. Lubił z kumplami siedzieć pod sklepem i napić się piwa.

Była bardzo dzielna, cierpliwa i kochała swoje dzieci po równo.

Dużo czasu poświęcała synkowi, który tego wymagał i chyba pokochała go miłością bezgraniczną, kiedy jej mąż nie cierpiał innej twarzy u swojego dziecka.

Cierpiała, ale znosiła wszystko, by tylko doprowadzić do tego, aby syn wzrastał z jej miłością i ją czuł.

Lekarz ją ostrzegł, że jeśli zajdzie w kolejną ciążę i będzie to chłopiec, to jest duże prawdopodobieństwo, iż urodzi ponownie dziecko chore i upośledzone, gdyż tak układają się chromosomy i nic na to nie można poradzić.

Nie raz chciała odejść o męża, który ją od czasu do czasu bił, ale nie mała za bardzo dokąd się przeprowadzić.

Znowu na niej wymusił seks, kiedy miała dni płodne i po dziewięciu miesiącach urodziła chłopca z  zespołem Downa i w tym momencie nie wytrzymała. Odeszła od męża do domu samotnej matki.

Uciekła, gdyż wiedziała, że mąż nigdy się nie zmieni i każe jej rodzić chore dzieci, a lekarze odmawiają jej wykonania aborcji nawet wtedy, kiedy wiedzą, że jej kolejne dziecko może być chore, bo tak dyktuje biologia.

Zaangażowała się w „Czarne protesty” i dzieli się z innymi kobietami tym, że kobita ma prawo stanowić o swoim ciele i rozrodczości. 

Dzieli się tym, że przemoc domowa nie może dyktować kobiecie posłuszeństwa, by rodziły chore dzieci, bo tak chce nowy rząd.

Dzieli się z innymi kobietami swoim doświadczeniem, odnośnie przemocy domowej i tym, że kobieta nie musi się na nią godzić. Bardzo ją bolą słowa posłanki Pawłowicz, która takie kobiety, które wychodzą na ulicę i domagają się swoich praw tak ocenia:

 

– Nie mają nic do powiedzenia. Cokolwiek powiedzą, to natychmiast można wykazać po prostu ich głupotę i infantylizm. ”Wiedźmy” urządzają happeningi i wygłupy, bo na nic innego ich intelektualnie nie stać – tak o Polkach protestujących dziś w sprawie poszanowania ich podstawowych praw w najnowszym wywiadzie mówi prof. Krystyna Pawłowicz z Prawa i Sprawiedliwości.

Część protestów, które zorganizowano w Dzień Kobiet z przymrużeniem oka nazwano „Wiedźmy w Warszawie”. Prof. Krystyna Pawłowicz chętnie wykorzystała to hasło do uderzenia w walczące o swoje prawa Polki. – W Polsce 98 proc. mediów papierowych należy do koncernów niemieckich, które robią młodzieży wodę z mózgu pismami typu ”Bravo” i ”Girl” itp., to trudno się dziwić , że po lekturze tych szmatławców chodzą na manifestacje ”Wiedźmy w Warszawie” – oburza się posłanka Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z portalem „Fronda”.

KRYSTYNA PAWŁOWICZ posłanka PiS dla portalu „Fronda”

Dziś młodzież nie wie, kiedy było Powstanie Warszawskie, nie przeczyta tego przecież w niemieckich kolorowcach, za to doskonale będzie wiedziała, jak malować paznokcie i jak nie zajść w ciążę. Nie trzeba uogólniać, bo mamy też piękną młodzież, która wie np., kim byli Żołnierze Wyklętci i co to było Powstanie Warszawskiego. Jednak ta chowana na polskojęzycznych, niemieckich szmatławcach wybiera ”strajki kobiet”…

Na tym polityk PiS nie skończyła. Prof. Pawłowicz zasugerowała też, jak w relacjach z dzisiejszych protestów powinny być przedstawiane Polki, które nie popierają rządów Jarosława Kaczyńskiego. Jej zdaniem, „warto pokazać najbardziej kompromitujące te wiedźmy sytuacje” i przedstawiać je na przykład jako „wykolejone kobiety”. – Wiele z tych kobiet zachowuje się jak ulicznice – ocenia posłanka PiS. – Infantylne pajacowanie i obrażanie wszystkich dookoła, zaśmiecanie przestrzeni publicznej wyuzdanymi hasłami, narusza prawa innych do estetyki w przestrzeni publicznej. Jest wyrazem bezsilności – moim zdaniem – wykolejonych kobiet – podsumowuje.

W środowe popołudnie głos w sprawie protestów Polek zabrała też inna wpływowa kobieta Prawa i Sprawiedliwości. – My tych protestów nie popieramy, ale nikomu nie odmawiamy tych protestów. Jeżeli ktoś ma potrzebę protestować, niech protestuje – oznajmiła rzecznik partii rządzącej Beata Mazurek. Ta posłanka PiS zasugerowała jednak, że z protestującymi Polkami mogłaby znaleźć jakiś wspólny język. – Dobro rodziny, praca, zdrowie, bezpieczeństwo i szacunek to te płaszczyzny, które z pewnością łączą nas z tymi paniami – podkreśliła.

http://natemat.pl/203127,pawlowicz-o-protestujacych-polkach-wiele-z-nich-zachowuje-sie-jak-ulicznice-to-wyraz-bezsilnosci-wykolejonych-kobiet

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Kobieta kobiecie wydrą!

  1. Moim zdaniem każda ze stron ma prawo wyrażać swoje zdanie i krytykować adwersarzy, jednak należy to robić kulturalnie i bez obrażania innych. Jestem zwolenniczką tych kobiet, które biorą udział w czarnych marszach, ale uważam, że pewne zachowania są niepotrzebne, bo wywołują taką właśnie krytykę. Po co się pieniaczyć, używać wulgaryzmów, wykrzykiwać różne rzeczy? Uważam, że taki marsz byłby najbardziej wymowny, gdyby odbył się w milczeniu, w przejmującej ciszy, bez czasami niestosownych i zaczepnych haseł, ale z wymownymi symbolami i grzecznie a dobitnie wypisanymi na transparentach postulatami. Taki milczący, czarny marsz z długim przystankiem przed Sejmem, też w całkowitym milczeniu. Nie miałaby posłanka Pawłowicz pożywki dla swoich komentarzy.
    Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s