Archiwum dnia: 9 kwietnia, 2017

Czytam co艣 ekstra w sieci i chc臋 mie膰 to na blogu!

http://natemat.pl/205567,juz-nie-te-czasy-zeby-ptaki-dokarmiac-i-listy-zbierac-7-pieknych-zwyczajow-naszych-dziadkow-ktore-odejda-wraz-z-nimi

Ju偶 nie te czasy, 偶eby ptaki dokarmia膰 i listy zbiera膰. 7 pi臋knych zwyczaj贸w naszych dziadk贸w, kt贸re odejd膮 wraz z nimi.

Pami臋tacie wieczory sp臋dzone z babci膮 nad albumami pe艂nymi starych zdj臋膰? Czarno-bia艂ych, cz臋sto z pofalowanymi brzegami? Albo niezwyk艂e opowie艣ci dziadka z wakacji, kt贸rych bohaterami byli wasi rodzice w wieku przedszkolnym? Magiczne to by艂y czasy… Kiedy pieni膮dze na Gwiazdk臋 dostawa艂o si臋 zawsze wsuni臋te w czekolad臋, a starsi s膮siedzi wchodzili do nas bez pukania, by podzieli膰 si臋 skarbami „prosto z dzia艂eczki”.

Kiedy wspominamy naszych dziadk贸w zawsze w pierwszej kolejno艣ci na my艣l nasuwaj膮 nam si臋 te ich zwyczaje, kt贸re nie przystaj膮 do wsp贸艂czesno艣ci. Kt贸re jako nastolatkowie uznawali艣my za dziwne, a dzi艣 wspominamy je z sentymentem, bo to w艂a艣nie te przeurocze „dziwactwa” tworzy艂y 艣wiat naszego dzieci艅stwa. Zebrali艣my 7 zwyczaj贸w naszych dziadk贸w i znajomych senior贸w, kt贸re pe艂ne s膮 magii, a niekontynuowane, niestety odejd膮 razem z nimi.

Dokarmianie ptak贸w dziadka Janka
Ju偶 od pierwszych chwil wizyty w mieszkaniu dziadka Janka wiadomo, 偶e lubi przyrod臋. Na oknie ca艂e mn贸stwo paprotek i fikus贸w, na p贸艂kach r贸wno pouk艂adane ksi膮偶ki 鈥 od atlasu ptak贸w polskich po „ABC dzia艂kowca”. Jest nawet zegar z kuku艂k膮, a na 艣cianie wisz膮 oprawione trzy stare ryciny przedstawiaj膮ce (chyba) sikorki. Jednak kiedy spogl膮dam przez firank臋 i szyb臋 zauwa偶am co艣 wi臋cej. Za oknem jest du偶y karmnik! – Dziadek ca艂y czas dokarmia ptaki? – A jak mo偶na nie dokarmia膰? – odpowiada ze zdziwieniem. – Przecie偶 ptaki zim膮 maj膮 tak samo ma艂o po偶ywienia jak mia艂y wiele dekad temu, w ich 艣wiecie niewiele si臋 zmieni艂o 鈥 dodaje.
Okazuje si臋, 偶e dziadek opr贸cz swojego karmnika ma kilka miejsc w mie艣cie, kt贸re regularnie odwiedza i uzupe艂nia zapasy. – Wieszam s艂onin臋, zostawiam ziarna tam gdzie wiem, 偶e to ma sens. Gdzie wi臋kszych ptak贸w jest mniej i te mniejsze maj膮 szans臋 si臋 naje艣膰. Dokarmianie ptak贸w jest dla dziadka elementem jego rutyny, kt贸ra dzi艣 wydaje nam si臋 albo zdziecinnia艂a (instrukcje dokarmiania ptak贸w pami臋tam tylko z elementarzy z pierwszych klas szko艂y podstawowej), albo zb臋dna (z jakiego艣 powodu zak艂adamy, 偶e poniewa偶 nam si臋 powodzi lepiej, to i聽dzikim zwierz臋tom 偶yje si臋 艂atwiej聽tylko ze wzgl臋du na fakt, 偶e mog膮 przylecie膰 do miasta…).

– To, 偶e wiele ptak贸w 偶yje w mie艣cie nie oznacza, 偶e korzystaj膮 z jego wyg贸d 鈥 dodaje z u艣miechem dziadek, zupe艂nie jakby czyta艂 w moich my艣lach. – W艂a艣ciwie jednym z najwa偶niejszych miejskich przywilej贸w ptak贸w jest w艂a艣nie to, 偶e kto艣 im na zim臋 zbuduje karmnik i nasypie ziarna. Wi臋c to robi臋, 偶eby si臋 mog艂y sikorki i wr贸ble cieszy膰 wielkomiejskim 偶yciem 鈥 艣mieje si臋. Dopijamy kaw臋-plujk臋 z bardzo cienkich szklanek w koszyczkach, zegar wybija, a raczej „kuka”, po艂udnie. W mojej g艂owie rodzi si臋 pytanie, kt贸re wypowiadam na g艂os 鈥 Ile jeszcze istnieje takich „dziadkowych” zwyczaj贸w, kt贸re dzi艣 wydaj膮 si臋 nam-m艂odym przedziwne, a tak naprawd臋 s膮 przecie偶 bardzo m膮dre? – O-ho ho, ca艂e mn贸stwo 鈥 s艂ysz臋 w odpowiedzi. Jed藕 do babci Zdzi艣ki, ona na przyk艂ad to wszystkie listy, poczt贸wki i stare zdj臋cia zbiera. Ca艂e szuflady tego ma! Czuj臋 si臋 wystarczaj膮co zach臋cona. Jad臋!

Poczt贸wki, listy i stare zdj臋cia babci Zdzi艣ki
– By艂 tu u nas przez chwil臋 nawet taki antykwariat na osiedlu, w kt贸rym opr贸cz ksi膮偶ek i starych p艂yt mo偶na by艂o kupi膰 zwyk艂e zdj臋cia nieznanych ludzi, nawet sprzed stu lat 鈥 m贸wi babcia, wyci膮gaj膮c z szafki dwa ci臋偶kie, przek艂adane bibu艂膮 albumy fotograficzne. – Zdj臋cia obcych ludzi? – pytam nie dowierzaj膮c. – Tak, zwyk艂e zdj臋cia z wakacji czy ze spotka艅 przy stole, albo ze 艣lubu jakich艣 r贸偶nych, nieznanych os贸b. Przekopywa艂am te zdj臋cia pasjami, nie mog艂am si臋 oderwa膰 鈥 opowiada babcia. Cho膰 nie znalaz艂am na nich nikogo znajomego, to uda艂o mi si臋 trafi膰 na kilka zdj臋膰 z czas贸w wczesnego PRL-u, czyli zanim si臋 tu przyprowadzi艂am, ulicy, na kt贸rej mieszkam 鈥 dodaje podaj膮c mi dwa niemal identyczne zdj臋cia zrujnowanych kamienic, kt贸re wed艂ug mnie mog艂yby obrazowa膰 ka偶d膮 ulic臋 w kt贸rymkolwiek mie艣cie w powojennej Polsce. – Sk膮d wiesz, 偶e to K膮czkowskiego? –聽dopytuj臋. – A zobacz – m贸wi babcia pokazuj膮c mi w tle dwa kominy. – To jest stara mleczarnia, tak wygl膮da艂a, ty jej nie mo偶esz pami臋ta膰, ale te kominy z tej perspektywy tylko z K膮czkowskiego mo偶na by艂o zobaczy膰, bo inaczej to je las zas艂ania艂.

Nie mog臋 w to uwierzy膰. Prawie 90-letnia babcia niczym Sherlock Holmes potrafi wnioskowa膰 ze starych niewyra藕nych fotografii odtwarzaj膮c w ten spos贸b obrazy, kt贸rych prawie nikt ju偶 nie pami臋ta… Zaczynamy przegl膮da膰 listy. Poniewa偶 babcia jest polonistk膮 wiele z nich, jak stare ksi臋gi, zaczyna si臋 pi臋knie wykaligrafowan膮 wielk膮 liter膮. W niekt贸rych kopertach s膮 zasuszone kwiaty. – A tego nie mog臋 ci pokaza膰, bo to s膮 listy, kt贸re sobie z dziadkiem pisali艣my, jak wyje偶d偶a艂 鈥 m贸wi wyra藕nie zawstydzona. – Ale te sobie przejrzyj. Dostaj臋 ca艂e pude艂ko wyblak艂ych i czarno-bia艂ych poczt贸wek wysy艂anych ze wszystkich mo偶liwych okazji 鈥 Wielkiejnocy, Bo偶ego Narodzenia, wakacji, wizyty w sanatorium, wycieczki szkolnej…

Przy okazji zdj臋膰 i list贸w babcia zaczyna opowiada膰. – Ooo na tych wakacjach na W臋grzech tw贸j tata wpad艂 do fontanny, a tu jak byli艣my u cioci Wiesi krowy na 艂膮ce po偶ar艂y mi sukni臋, a k膮pa艂y艣my si臋 z Wie艣k膮 w stawie i musia艂am przez wie艣 do domu w samych majtkach wraca膰 鈥 opowiada za艣miewaj膮c si臋 do 艂ez. Historie mno偶膮 si臋, wraz z kolejnymi wspomnieniami wyci膮ganymi z pude艂ek w formie przepi臋knych archiwalnych obrazk贸w i kartek. Te szuflady wype艂nione babci 偶yciem, epizodami i historiami, kt贸re s膮 dla niej wa偶ne mniej lub bardziej to jakby metafora jej pami臋ci, kt贸r膮 w symboliczny spos贸b przechowuje w materialnej formie. I w艂a艣nie dzi臋ki temu wszystkie te obrazy, s艂owa i emocje wci膮偶 z ni膮 s膮, 偶ywe i silne jakby zdarzy艂y si臋 wczoraj.

Niedzielne but贸w pastowanie pana Gienia
– Wszystkie wspomnienia o moim ojcu staj膮 si臋 偶ywe, gdy tylko czuj臋 zapach pasty do but贸w. Ale takiej prawdziwej, mocnej, czarnej 鈥 m贸wi pani Gosia, moja 56-letnia s膮siadka. – Przejd藕 si臋 po klatce (mieszkamy w bloku 鈥 przyp. red.) i popytaj s膮siad贸w, ka偶dy ci powie, 偶e jak niedziela do po艂udnia to tylko kawa na schodach z moim ojcem. I wszyscy te buty pastowali razem z nim! M艂odzi i starzy, siadali w domowych lumpach, brali buty i przed wyj艣ciem do ko艣cio艂a pucowali. A 艣mierdzia艂o t膮 past膮! A偶 mdli艂o 鈥 opowiada.

Kawa i napiwek dla listonosza
– Najbardziej lubi臋 jak schodz膮 emerytury 鈥 opowiada pan Tomasz, listonosz na moim osiedlu. – Pani kochana, ja to w te dni wcze艣niej wychodz臋 i p贸藕niej wracam, bo u ka偶dego, co emerytur臋 nios臋, to kaw臋 musz臋 wypi膰! – A napiwki pan dostaj臋? – pytam. – Ano jasna sprawa.
Goszczenie listonosza w dzie艅 emerytury przypomina nieco przyjmowanie wspomnianego ksi臋dza po kol臋dzie. Emerytki w mojej okolicy piek膮 na ten dzie艅 ciasto, czekaj膮, maj膮 posprz膮tane… – Bardzo to jest mi艂e i nie m贸wi臋 tak, bo kasa dodatkowa, tylko to s膮 jedyne osoby, kt贸re ze mn膮 w pracy rozmawiaj膮 鈥 opowiada pan Tomasz. Taki listonosz jak ja, co do kilkudziesi臋ciu mieszka艅 puka, to wydawa膰 by si臋 mog艂o, na samotno艣膰 nie narzeka. Co chwil臋 si臋 z kim艣 spotyka, bo do kogo艣 do domu zagl膮da. A to mit, pani kochana. Ludzie to tylko gdzie parafk臋 z艂o偶y膰 pytaj膮, czasem to nawet s艂owa z nikim nie zamieni臋, bo ci m艂odzi to traktuj膮 listonosza nie jak cz艂owieka, tylko jakiego艣 go艂臋bia pocztowego 鈥 偶ali si臋.
Rzeczywi艣cie, dop贸ki pan Tomasz nie zapyta艂 mnie po co mi te wszystkie ksi膮偶ki, kiedy kt贸ry艣 raz z rz臋du musia艂 wnie艣膰 dla mnie paczk臋 z wydawnictwa na czwarte pi臋tro po prostu zacz臋li艣my rozmawia膰 i poznali艣my si臋, nie mog艂abym sobie przypomnie膰 jego twarzy. – Nic gorszego pani kochana, jak tylko ci膮gle widzie膰 ludzi i taki ch艂贸d od nich czu膰. A jak co艣 nios臋 do kt贸rej艣 „swojej” emerytki to a偶 si臋 ciesz臋, bo w ko艅cu mog臋 si臋 poczu膰 normalnie.
Pieni膮dze w czekoladzie i przepisy z „Naj” od babci Emilii
Zastanawiali艣cie si臋 dlaczego kiedy艣 prezenty pod choink膮 by艂y jakby 艂adniejsze, bardziej kolorowe i intryguj膮ce? Przecie偶 nie chodzi tylko o to, 偶e byli艣my dzie膰mi wi臋c wspominamy to z rozrzewnieniem. Zawsze dostawa艂o si臋 i zabawki, i s艂odycze, i pieni膮dze, czyli w艂a艣ciwie tak jak dzi艣 (tylko rodzaj zabawek si臋 zmieni艂), a jednak odpakowywanie prezent贸w mia艂o w sobie co艣 niezwyk艂ego. Ot贸偶 jedn膮 z magicznych sztuczek naszych bab膰 i dziadk贸w by艂o wk艂adanie banknot贸w nie do oficjalnych kopert, lecz czekolad! – Taki prosty patent, a tyle radochy – m贸wi moja znajoma, 30-letnia Emilia. – Gdy by艂am nastolatk膮 cieszy艂 mnie sam banknot, a dzi艣 艢wi臋ta os艂adza nie sam prezent, lecz w艂a艣nie ten gest, to „opakowanie”. Automatycznie przywo艂uje dzieci臋ce czasy! – dodaje.
A propos przywo艂ywania przesz艂o艣ci 鈥 Emilia odziedziczy艂a po babci gruby, 60-kartkowy zeszyt, kt贸ry s艂u偶y za ksi膮偶k臋 kucharsk膮. Nie, nie ma w nim odr臋cznych notatek. To ksi膮偶ka kucharska, kt贸rej forma mog艂a zosta膰 wymy艣lona wy艂膮cznie w latach 90. w Polsce 鈥 kiedy internet nie by艂 jeszcze powszechny, a polskie gospodynie zaczytywa艂y si臋 w „Naj” i „Pani domu”. – Moja babcia wycina艂a co ciekawsze przepisy z prasy kolorowej i przykleja艂a je do kolejnych stron zeszytu tworz膮c w ten spos贸b unikalny zestaw receptur na ka偶d膮 kiesze艅. I przyznam szczerze, 偶e si臋gam do niego znacznie cz臋艣ciej ni偶 po wsp贸艂czesne ksi膮偶ki kucharskie czy blogi kulinarne. Nie ma tu 偶adnych trudno dost臋pnych i drogich sk艂adnik贸w! – m贸wi dziewczyna.
Skarby „prosto z dzia艂eczki”
– Dla Witusia jajeczka 艣wie偶e przynios艂am i marchewki,聽prosto z dzia艂ki聽鈥 s艂ysz臋, zanim orientuj臋 si臋, 偶e kto艣 bez pukania wszed艂 do mieszkania moich rodzic贸w. Pani Koz艂owska robi tak od lat. Witek to m贸j syn, ale tak samo post臋powa艂a, kiedy ja i m贸j brat byli艣my mali, a gdy chwilowo w domu moich rodzic贸w zabrak艂o dzieci do karmienia, pani Koz艂owska karmi艂a moich rodzic贸w, przekazuj膮c na r臋ce mojej mamy 艣wie偶y 偶urek i cudem zdobyty聽wiejski chleb.
Z dzieci艅stwa pami臋tam te偶 kalendarze adwentowe, kt贸re dostawali艣my co roku od innej s膮siadki, pani Kalinowskiej. Niedost臋pne w latach 90. s艂odycze pani Kalinowska dostawa艂a od swojej c贸rki z Niemiec i w jej zam贸wieniu zawsze widnia艂y dwa kalendarze specjalnie dla nas. Cho膰 dostawali艣my je do czasu wyprowadzki na studia, to w dzieci艅stwie czekali艣my na nie zawsze z wielkim zniecierpliwieniem. Dzia艂a艂o na nas odliczanie do 艢wi膮t w formie otwierania codziennie jednego okienka i zjadanie tylko jednej czekoladki. Jako艣 lepiej smakowa艂y ni偶 dzi艣 nawet ca艂a tabliczka najdro偶szej czekolady…