Archiwum dnia: 1 czerwca, 2017

10 kwietnia 2010 roku – wszyscy wsiedli do du偶ego samolotu!

10 kwietnia 2010 roku – wszyscy wsiedli do du偶ego samolotu!

Od samego pocz膮tku z艂amane zosta艂y wszelkie procedury!

W tym nieszcz臋艣liwym locie z艂amano regulaminy!

Zawiod艂o trze藕we my艣lenie i zawiod艂a pogoda.

Zawiod艂y zegary i zawiod艂a za艂oga

i czort wie, co jeszcze zawiod艂o!

Spadli i samolot roztrzaska艂 si臋 na tysi膮ce kawa艂k贸w.

Oni zostali wbici w ziemi臋 mieszaj膮c si臋 ze stal膮.

Rozcz艂onkowanych chcieli posk艂ada膰,

ale nie ma takiej boskiej mocy

bez bada艅!

Krzyczano, aby jak najszybciej ich pochowa膰 w polskiej ziemi!

Po艣piech, po艣piech to polska wada,

a teraz niepokoj膮 zmar艂ych i si臋 dziwi膮,

偶e nie dano szans ich w 100% posk艂ada膰.

Histerii nie ma ko艅ca, ale politycznie, to si臋 op艂aca,

a Polacy s膮 zm臋czeni!

Taniec na trumnach trwa i jest niewiarygodnie plugawy!

Ile jeszcze b臋d膮 zagl膮da膰 do grob贸w

i szuka膰 tego, czego nie wydobyto聽

w smole艅skiej ziemi?

Tragedia zamieniona w fars臋!

Niech nastanie cisza i dadz膮 im spok贸j

i rodzinom te偶! I mnie jako Obywatelce!

Ksi膮dz Henryk B艂aszczyk, duszpasterz s艂u偶b ratownictwa medycznego, towarzysz膮cy w Moskwie bliskim ofiar katastrofy pod Smole艅skiem, o tym, jak przebiega艂a identyfikacja cia艂 i o dzisiejszych w膮tpliwo艣ciach rodzin zmar艂ych.

Rozmowa zosta艂a opublikowana w listopadzie 2010 r.

Janina Paradowska: 鈥 Jak to si臋 sta艂o, 偶e po 10 kwietnia ksi膮dz znalaz艂 si臋 w Moskwie?

Ks. Henryk B艂aszczyk: 鈥 Pojecha艂em na osobist膮 pro艣b臋 minister Ewy Kopacz, kt贸ra tu偶 po katastrofie smole艅skiej kompletowa艂a ekip臋 patolog贸w s膮dowych, lekarzy, ratownik贸w medycznych, psycholog贸w, ludzi znaj膮cych si臋 na logistyce tego typu operacji, kt贸rzy mogli j膮 wesprze膰 w tych pierwszych, najtrudniejszych dniach.

Rodziny wiedzia艂y, 偶e w samolocie jest ksi膮dz?

Tak, ten lot rozpocz臋li艣my zreszt膮 modlitw膮. Kiedy pada艂y s艂owa 鈥 i niech si臋 stanie wola Twoja jako w Niebie tak i na Ziemi 鈥 to przyznaj臋, w obecno艣ci tych w艂a艣nie rodzin, sam prze偶y艂em g艂臋bokie wzruszenie. W tej modlitwie ka偶dy uczestniczy艂 na sw贸j spos贸b, bo przecie偶 nie wszyscy podzielali moje wyznanie wiary. Mia艂em jednak wra偶enie, i偶 sama 艣wiadomo艣膰, 偶e w samolocie obecni s膮 kap艂ani, bo by艂 r贸wnie偶 ksi膮dz pu艂kownik Marek, kapelan wojskowy, 偶e s膮 psycholodzy, 偶e jest do kogo si臋 odwo艂a膰, sprawi艂a, 偶e ju偶 na pok艂adzie zacz臋艂y si臋 pierwsze rozmowy.

Kim byli psychologowie?

Oni wywodzili si臋 g艂贸wnie ze Szko艂y Wy偶szej Psychologii Spo艂ecznej. Przede wszystkim z tej uczelni wywodz膮 si臋 psychologowie przygotowani do wczesnej interwencji kryzysowej. Byli te偶 psychologowie z innych o艣rodk贸w oraz ekipa Lotniczego Pogotowia Ratunkowego wraz z lekarzami.

Powiedzia艂 ksi膮dz, 偶e ju偶 na pok艂adzie samolotu zacz臋艂y si臋 rozmowy. Z czym zwracano si臋 do ksi臋dza, z jakimi pytaniami?

Dlaczego B贸g mi to uczyni艂? Dlaczego on, dlaczego tak strasznie? Jak si臋 ksi膮dz czuje z tym, 偶e wydarzy艂a si臋 taka tragedia?

A co ksi膮dz mo偶e wtedy odpowiedzie膰?

Ja mog臋 uczciwie powiedzie膰, 偶e B贸g te偶 ponosi za to odpowiedzialno艣膰. On nie jest tylko od rzeczy dobrych i przyjemnych, jest obecny we wszystkim, w 偶yciu i 艣mierci. Wierz臋 te偶, 偶e w zmartwychwstaniu i 偶yciu wiecznym.

Przylecieli艣cie do Moskwy i co by艂o dalej?

W hotelu czekali ju偶 pani minister Kopacz z panem ministrem Arabskim. Przywitali wszystkich przed wej艣ciem do hotelu, a potem zacz臋艂a si臋 pierwsza odprawa, bardzo trudna. Zebra艂y si臋 wszystkie rodziny i to by艂a pierwsza pr贸ba przygotowania ich na obrazy, z kt贸rymi si臋 spotkaj膮, a tak偶e informacja o procedurach i dzia艂aniach oraz pracach wykonanych wcze艣niej przez obecn膮 ju偶 polsk膮 grup臋. To wszystko mia艂o s艂u偶y膰 jak najsprawniejszej i najlepszej identyfikacji cia艂.

Co mo偶na wtedy rodzinom powiedzie膰: zobaczycie co艣 tak strasznego, czego jeszcze nie widzieli艣cie?

Nale偶y powiedzie膰: wiemy, 偶e pa艅stwu zale偶y na tym, aby wasi bliscy jak najszybciej wr贸cili do domu, i chcemy wam pom贸c w tym w艂a艣nie pragnieniu. I tak te偶 si臋 sta艂o.

Jak rodziny reagowa艂y?

Oczekiwaniem. Bardzo dobrze si臋 sta艂o, 偶e w tym pierwszym etapie przygotowano ich do procedury.

Na czym to polega艂o?

Na powiedzeniu im, 偶e powinni pom贸c lekarzom patologom s膮dowym, tym wszystkim, kt贸rzy przygotowywali identyfikacj臋, uczestnicz膮c w procedurze, w przes艂uchaniu, dokona膰 por贸wnania os贸b, kt贸re pami臋taj膮, czy ze zdj臋膰, czy bezpo艣rednio. Osoby odpowiednio przygotowane przybiera艂y postaw臋 spe艂nienia postawionego zadania, jakby odsuwa艂y od siebie dojmuj膮ce uczucie b贸lu, 偶alu, kt贸ry oczywi艣cie szybko wraca艂. Ale konieczno艣膰 wsp贸艂uczestniczenia w identyfikacji 鈥 co mo偶e brzmi paradoksalnie 鈥 w jakiej艣 mierze porz膮dkowa艂a ich wewn臋trznie, cho膰 na chwil臋.

Czy w og贸le rodziny mia艂y wyobra偶enie, co je czeka? Czy ksi膮dz mia艂 tak膮 wyobra藕ni臋?

Od lat pracuj臋 na misjach humanitarnych, pracowa艂em w Gruzji, gdzie mieli艣my szpital polowy, pracowa艂em na Haiti, gdzie wsp贸lnie z przyjaci贸艂mi prowadzili艣my szpital w epicentrum trz臋sienia ziemi, na co dzie艅 pracuj臋 w艣r贸d os贸b, kt贸re s膮 dotkni臋te perspektyw膮 rych艂ej 艣mierci, widzia艂em tyle dramatycznych obraz贸w, tyle os贸b umar艂o na moich r臋kach. Tak si臋 z艂o偶y艂o, 偶e moja praca duszpasterska polega w du偶ej mierze na przygotowywaniu ludzi do 艣mierci i zadbaniu, aby po 艣mierci zachowana by艂a ich godno艣膰. Czy spodziewa艂em si臋, co zobacz臋? Przy ca艂ym moim do艣wiadczeniu musz臋 powiedzie膰, 偶e dozna艂em wstrz膮su, gdy po raz pierwszy zobaczy艂em rozmiar tego, co si臋 sta艂o. To by艂 najtrudniejszy czas w ca艂ym ci膮gu moich do艣wiadcze艅. C贸偶 wi臋c m贸wi膰 o rodzinach. Wbrew temu jednak, co si臋 m贸wi, du偶o cia艂 by艂o zespolonych, chocia偶 oczywi艣cie bardzo poranionych. To nie by艂a destrukcja zupe艂na. Te, kt贸re by艂y rozcz艂onkowane, w ka偶dej cz臋艣ci obj臋te by艂y badaniem DNA, nie by艂o cia艂a, kt贸re nie zosta艂oby potwierdzone badaniem DNA.

Kiedy po raz pierwszy zobaczy艂 ksi膮dz ten rozmiar katastrofy?

Nast臋pnego dnia rano, kiedy w instytucie medycyny s膮dowej poprosi艂em, aby zwieziono mnie na d贸艂, do du偶ej sali, gdzie zgromadzone by艂y cia艂a ofiar katastrofy. Tam te偶 natychmiast, w takim spontanicznym odruchu kap艂ana, odprawi艂em pierwsz膮 stacj臋 pogrzebu chrze艣cija艅skiego, po艣wi臋ci艂em te cia艂a i poleci艂em je Bogu zgodnie z rytua艂em pogrzebu katolickiego. Uwa偶a艂em, 偶e nawet je艣li nie wszyscy s膮 katolikami, nie doznaj膮 uszczerbku w swojej godno艣ci.

I patrz膮c na t臋 sal臋 pomy艣la艂 ksi膮dz: Bo偶e, przecie偶 te rodziny nie powinny tego zobaczy膰, a one musz膮 zobaczy膰?

L臋k, 偶e w procesie identyfikacji rodziny b臋d膮 musia艂y si臋 skonfrontowa膰 z tymi obrazami, towarzyszy艂 mi od momentu, kiedy zobaczy艂em te cia艂a. Na to nak艂ada艂a si臋 my艣l, 偶e ta konfrontacja jest nieuchronna, dlatego prosi艂em osoby przygotowuj膮ce rodziny, dla kt贸rych ta intencja te偶 by艂a zreszt膮 oczywista, aby przygotowa膰 cia艂a tak, 偶eby rodzina nie mia艂a problem贸w z identyfikacj膮, a jednocze艣nie nie musia艂a si臋 konfrontowa膰 z tym bezmiarem obra偶e艅.

To by艂o mo偶liwe?

W wielu przypadkach tak, zw艂aszcza kiedy by艂y wyra藕ne znaki identyfikuj膮ce, jak naro艣le czy blizny po przebytych operacjach.

Cz臋艣膰 rodzin kwestionuje obecnie identyfikacje, s膮 nawet wnioski o ekshumacj臋. Ksi膮dz te偶 ma dzi艣 w膮tpliwo艣ci, uwa偶a, 偶e identyfikacje nie by艂y prawid艂owe?

Nie mam najmniejszych w膮tpliwo艣ci. Dokonano ogromnego wysi艂ku dla zachowania najbardziej uczciwej metody identyfikacji cia艂. Ten proces m贸g艂 trwa膰 bardzo d艂ugo, ale Rosjanie, maj膮c do艣wiadczenie wielu katastrof lotniczych, we wsp贸艂pracy z polsk膮 grup膮, naszymi patologami, ekspertami od kryminalistyki, przeprowadzali z wielk膮 staranno艣ci膮 ca艂y proces identyfikacji, kt贸ry rozpoczyna艂 si臋 od momentu dostarczenia materia艂u zdj臋ciowego, genetycznego, od opis贸w, kt贸re powsta艂y w momencie przes艂uchiwania rodzin. To wszystko wprowadzane by艂o do programu komputerowego, kt贸ry zbiera艂 w ca艂o艣膰 wszystkie informacje. To jest, oczywi艣cie, tylko jedno z narz臋dzi, bo jednak w ko艅cu wa偶ne jest zobaczenie na w艂asne oczy. Wiem, 偶e niekt贸re przes艂uchania rodzin by艂y bardzo d艂ugie, wyczerpuj膮ce, ale one nie wynika艂y ze z艂ej woli, ale w艂a艣nie ze staranno艣ci. Problemem by艂 mo偶e pierwszy dzie艅, kiedy przes艂uchania prowadzi艂o wielu m艂odych rosyjskich prokurator贸w, kt贸rzy po raz pierwszy zetkn臋li si臋 z takimi okoliczno艣ciami.

Byli nieco sparali偶owani?

Troch臋 tak, gdy偶 ranga tej katastrofy by艂a ogromna. Drugiego dnia pracowali ju偶 do艣wiadczeni prokuratorzy i to dawa艂o si臋 natychmiast odczu膰. Oni potrzebne informacje zdobywali o wiele szybciej. Na pro艣b臋 rodzin uczestniczy艂em w trzech przes艂uchaniach i nie znalaz艂em przejaw贸w z艂ej woli czy jakich艣 element贸w pracy operacyjnej, aby pozyska膰 informacje, kt贸re by nie s艂u偶y艂y identyfikacji.

Niekt贸rzy przedstawiciele rodzin skar偶yli si臋 na arogancj臋 rosyjskich 艣ledczych.

Nie spotka艂em si臋 z takim przypadkiem, ale mo偶e jaki艣 si臋 zdarzy艂. Trzeba wzi膮膰 pod uwag臋, 偶e rodzina przechodzi艂a raz t臋 procedur臋, a prokurator powtarza艂 j膮 z wieloma osobami i jakie艣 zniecierpliwienie, spot臋gowane napi臋ciem, bo katastrofa wyj膮tkowa, mog艂o si臋 w kt贸rym艣 momencie pojawi膰 jako efekt potwornego zm臋czenia wszystkich. Rozmowy odbywa艂y si臋 zreszt膮 w obecno艣ci polskich psycholog贸w, a poniewa偶 brakowa艂o t艂umaczy, poproszono polskie siostry zakonne, pracuj膮ce od lat w Moskwie i perfekcyjnie znaj膮ce j臋zyk rosyjski, co przyspieszy艂o procedury i by艂o wsparciem dla wielu rodzin.

Rodziny by艂y na og贸艂 dzielne?

Bardzo dzielne. Nie u偶ywam nazwisk w tej rozmowie, ale jednego u偶yj臋, bo uwa偶am, 偶e trzeba. Matka pana ministra Handzlika, kt贸ra w pierwszym dniu, nie znalaz艂szy cia艂a swojego syna, z wielk膮 empati膮 i cierpliwo艣ci膮 wspiera艂a inne rodziny. To by艂o wzruszaj膮ce i budz膮ce podziw. W og贸le rodziny w贸wczas okazywa艂y sobie 偶yczliwo艣膰 i szacunek, zw艂aszcza gdy oczekiwa艂o si臋 na wej艣cie do sali, gdzie odbywa艂a si臋 identyfikacja.

Wielu nie odwa偶y艂o si臋 wej艣膰?

Nie znam statystyki, ale by艂y osoby prosz膮ce o zwolnienie ich z tej czynno艣ci. Wi臋kszo艣膰 jednak chcia艂a, tak偶e dlatego, aby prze偶y膰 moment po偶egnania, czasem tylko poprzez dotkni臋cie r臋ki. To wszystko przecie偶 sta艂o si臋 tak nagle.

Wiem, 偶e dwie czy trzy osoby prosi艂y minister Kopacz, aby to ona dokona艂a identyfikacji, ksi臋dza te偶 proszono?

Uczestniczy艂em w identyfikacjach jako osoba, kt贸rej obecno艣膰 jest odpowiedzi膮 na potrzeb臋 modlitwy. Proszono mnie, abym wszed艂 i pomodli艂 si臋. To by艂y w艂a艣ciwie pro艣by powszechne. Nie艂atwa modlitwa w rozpaczy.

Po siedmiu latach wzbiera fala pretensji 鈥 do Rosjan, do polskich w艂adz, do rz膮du, premiera, podwa偶a si臋 uczciwo艣膰 identyfikacji, sekcji zw艂ok. Co ksi膮dz sobie my艣li, s艂ysz膮c to wszystko?

Przede wszystkim widz臋 rodziny, kt贸re nie mog膮 do ko艅ca prze偶y膰 w spokoju, godnie swojej 偶a艂oby. Dla wi臋kszo艣ci z nich to jest w艂a艣nie ci膮g艂e powracanie do tych najtrudniejszych chwil, identyfikacji, sekcji, to przymuszanie ich do ci膮g艂ego przywo艂ywania najtragiczniejszych chwil i obraz贸w ich 偶ycia, to jest torturowanie ich pami臋ci.

Przymuszanie przez kogo?

Przez media, polityk贸w, osoby, kt贸re w spos贸b 艣wiadomy, dla r贸偶nych 鈥 tak偶e politycznych lub komercyjnych 鈥 cel贸w odwo艂uj膮 si臋 do tego trudnego momentu identyfikacji. Prosz臋 mi wierzy膰, gdy偶 wsp贸lnie z psychologami nadal pracuj臋 z grup膮 rodzin, 偶e ta niemo偶no艣膰 prze偶ycia 偶a艂oby i zamkni臋cia pewnego jej okresu powoduje ogromny b贸l i uniemo偶liwia spojrzenie w przysz艂o艣膰. Powinni i艣膰 naprz贸d, a przymusza si臋 ich do powrotu w trudn膮 przesz艂o艣膰.

Cierpi膮? Oburzaj膮 si臋?

Czuj膮 coraz wi臋kszy gniew, niezgod臋, ale te偶 bezsilno艣膰 wobec sytuacji, gdy ta smole艅ska gra toczy si臋 nadal. Bardzo cz臋sto towarzyszy im te偶 l臋k przed ocen膮 艣rodowiska. Cz艂onkowie rodzin tych, kt贸rzy zgin臋li, boj膮 si臋, 偶e nieustanne przypominanie, komentowanie, otaczanie katastrofy sensacjami zaczyna sprowadza膰 ich bliskich do formy produktu na sprzeda偶, co odziera 艣mier膰 z godno艣ci. Pytanie o sekcje mnie po prostu zdumiewa, doprawdy nie wiem, czemu ma ono s艂u偶y膰.

To odpowiem: polityce, podejrzeniom, 偶e nie wszyscy zgin臋li w wyniku katastrofy, to ksi膮dz przecie偶 wie. Niekt贸re rodziny m贸wi膮: chcemy protok贸艂 sekcji, bo nie wiemy, dlaczego zgin膮艂 m贸j m膮偶, syn. S膮 wnioski o ekshumacj臋. Ksi膮dz wszystko widzia艂. Jaki sens mia艂aby ekshumacja?

Nie znajduj臋 go. Mam w pami臋ci obraz tych dw贸ch cia艂, o kt贸rych ekshumacji si臋 m贸wi, i nie mam tu 偶adnych w膮tpliwo艣ci.I patrz膮c na t臋 sal臋 pomy艣la艂 ksi膮dz: Bo偶e, przecie偶 te rodziny nie powinny tego zobaczy膰, a one musz膮 zobaczy膰?

L臋k, 偶e w procesie identyfikacji rodziny b臋d膮 musia艂y si臋 skonfrontowa膰 z tymi obrazami, towarzyszy艂 mi od momentu, kiedy zobaczy艂em te cia艂a. Na to nak艂ada艂a si臋 my艣l, 偶e ta konfrontacja jest nieuchronna, dlatego prosi艂em osoby przygotowuj膮ce rodziny, dla kt贸rych ta intencja te偶 by艂a zreszt膮 oczywista, aby przygotowa膰 cia艂a tak, 偶eby rodzina nie mia艂a problem贸w z identyfikacj膮, a jednocze艣nie nie musia艂a si臋 konfrontowa膰 z tym bezmiarem obra偶e艅.

To by艂o mo偶liwe?

W wielu przypadkach tak, zw艂aszcza kiedy by艂y wyra藕ne znaki identyfikuj膮ce, jak naro艣le czy blizny po przebytych operacjach.

ca艂a reszta do przeczytania tu:

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka … skiej.read