Archiwum dnia: 8 czerwca, 2017

Niech zasznurują jeszcze kobietom „cipki”!

Kiedyś, w dobrych czasach jako młoda kobieta i jak każda kobieta, musiałam korzystać z usług lekarza – ginekologa.

Taka wizyta oczywiście była stresująca, ale prosta do wykonania.

Szło się i czekało w kolejce na swoją kolej. Czasami długo to trwało w zależności od liczby pacjentek, ale zostało się przyjętym.

Ale to było kiedyś, kiedy Państwo dbało o polskie kobiety, a nie tak  jak teraz!

Zamiast ułatwiać kobiecie, to w czasach dzisiejszych robi się wszystko, by te kobiety zniechęcać do profilaktyki i badań.

Teraz trzeba się zapisywać na listę i czasami na wizytę czeka się tydzień, albo i dłużej. Przynajmniej tak jest w mojej miejscowości.

Kobieta obecnie ma utrudniony dostęp w NFZ do jakże ważnego lekarza.

Co się dzieje, kiedy kobieta potrzebuje tej wizyty na cito? Idzie badać się prywatnie i słono płaci.

Lekarz prywatnie wypisuje receptę bez zniżki, czyli bez refundacji i kobieta musi zostawić w aptece znowu spore pieniądze.

Tak się zastanawiam nad tym, że w Sejmie zablokowano tabletkę „Dzień po” i teraz jest ona dostępna na receptę.

Ta tabletka ma takie działanie, że trzeba ją wziąć do 72 godzin po niefortunnym stosunku, czy przypadkowym seksie.

Ta tabletka potrzebna jest kobiecie, kiedy nie chce mieć dziecka, a antykoncepcja w postaci prezerwatywy zawiodła – np.

Ta tabletka ma takie działanie, że nie dopuszcza do zapłodnienia, a nie jest tabletką wczesnoporonną!

Ta tabletka ratowała życie wielu kobietom, które w wyniku gwałtu mogły zajść w ciążę. Nawet gwałtu ze strony męża!

I chwała medycynie za to, że taka tabletka się pojawiła.

Niestety, ale w obecnej sytuacji kobieta ma długą drogę do uzyskania recepty na tę tabletkę, bo skoro są zapisy do lekarza, to czas działa na niekorzyść kobiety. Może być za późno!

Każda kobieta ma prawo do samodzielnego podejmowania decyzji, czy chce mieć dziecko, czy nie i ta tabletka sprawiała, że kobieta miała jakieś wyjście, ale nie teraz!

Kiedy PiS doszedł do władzy, to mnożą się listy lekarzy z klauzulą sumienia i mnożą się farmaceuci, którzy takiej tabletki nie sprzedadzą i koło się zamyka!

Urodziłam się wcześnie i dobrze, bo w ciążę już nie zajdę, ale współczuję młodym kobietom żyjących w tych czasach, kiedy mają wszystko pod górkę!

To nie jest kraj dla młodych kobiet i martwię się, co z nimi będzie!

Ale to nie wszystko, bo:

Ustawa Katolickich Farmaceutów już w Sejmie. Aptekarz nie sprzeda leku, jeśli to „niezgodne z jego sumieniem”

Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich Polski złożyło w trybie petycji projekt ustawy o klauzuli sumienia dla aptekarzy. Aptekarz może nie sprzedać leku, gdy uzna, że to niezgodne z jego sumieniem. W grę wchodzi także sumienie „właścicieli i wspólników prowadzących aptekę”. Stowarzyszenie lansuje koncepcję „aptek pro-life”, bez środków antykoncepcyjnych

Projekt ustawy jest inicjatywą obywatelską, złożoną w trybie petycji. Oznacza to, że projektu nie musi popierać 100 tys. obywateli i ich podpisy nie muszą zostać dołączone do petycji. Z drugiej strony petycja nie musi zostać w ogóle rozpatrzona przez Sejm. Projekt katolickich farmaceutów został już (26 maja) skierowany do komisji ds. petycji. Zdecyduje ona, czy projektem zajmie się Sejm.

Trudno się dziwić, że wnioskodawcy wykorzystali tę ścieżkę legislacyjną. Pod projektem udało się zebrać zaledwie 14,5 tys. podpisów. A potrzeba 100 tys., by projekt złożyć w trybie inicjatywy obywatelskiej.

 Stowarzyszenie Katolickich Farmaceutów, do którego należy 500-800 spośród ok. 25 tys. polskich farmaceutów, chce, by do siedmiu przypadków, w których aptekarz nie musi wydać leku, dodać jeszcze jeden: „wydanie produktu leczniczego jest niezgodne z sumieniem farmaceuty, technika farmaceutycznego, lub przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą, w ramach której prowadzi aptekę, albo wspólników prowadzących aptekę” (na ilustracji „patronka stowarzyszenia błogosławioną Marię Sagrario, farmaceutka i karmelitanka hiszpańska zamordowana przez komunistów w 1936 roku”).

zobacz siedem przypadków, kiedy farmaceuta może odmówić sprzedaży leku
Katoliccy farmaceuci proponują też, by uzupełnić zapis z ustawy prawo farmaceutyczne: „apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności”. Chcą, by dodać tu wyjątek, że „od tego obowiązku można odstąpić, jeżeli wydanie produktu leczniczego jest niezgodne z sumieniem farmaceuty lub przedsiębiorcy (…) lub wspólników”.

Farmaceuci uznają, że brak takiej możliwości w polskim prawie łamie wolność sumienia, chronioną przez Konstytucję RP. Twierdzą, że farmaceuci są zastraszani i zwalniani z pracy, gdy odmówią sprzedaży środków antykoncepcyjnych lub pigułki „dzień po”. Rysują wstrząsający obraz dyskryminacji: „Nie tylko pracownicy aptek, ale również właściciele aptek, którzy pragną, by ich apteka była prowadzona z poszanowaniem wymogów sumienia są narażani na szykany, prowokacje oraz są przymuszani do dystrybucji środków, które ze swej natury nie służą zdrowiu, ani życiu”.

Wnioskodawcy powołują się przy tym na Konstytucję RP (art. 53), Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (art. 18), Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (art. 9) i Kodeks Aptekarza RP. Autorzy przypominają opinie Biura Analiz Sejmowych sporządzone na wniosek Jarosława Sellina (20 marca 2011) i Jacka Żalka (10 maja 2012).

Karolina Kędziora z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego podkreśla, że „dyrektywy unijne, które obowiązują też Polskę, zakazują dyskryminacji ze względu na płeć w dostępie do dóbr i usług, a taka ustawa byłaby formą dyskryminacji. Prawo dotknęłoby szczególnie kobiety z małych miejscowości.

To drastyczne obniżenie standardów w dostępie do dóbr i usług. Poza tym, to nie farmaceuta ma wiedzę dotyczącą stanu zdrowia pacjentki i tego, jakiego leku jej potrzeba, ale lekarz, który wystawia receptę”.

Komitet Bioetyki: farmaceuci nie podejmują decyzji
Na gruncie obecnego prawa nie ma opisuje czegoś takiego jak klauzula sumienia dla farmaceutów. To właśnie autorzy projektu chcieliby zmienić. Komitet Bioetyki PAN uzasadniając swoje stanowisko w sprawie aptekarzy i farmaceutów zaznaczył:

„Wykonywanie tych zawodów (w szczególności realizowanie recept) nie wiąże się z osobistym podejmowaniem czynności, które bezpośrednio godzą bądź stanowią bezpośrednie i realne zagrożenie dla określonego dobra”. Farmaceuta – w odróżnieniu od lekarza – nie podejmuje decyzji o leczeniu, bo zażycie leku pozostaje w gestii pacjenta. Ostatecznie to on podejmie działanie, zgodnie ze swoim sumieniem.

W sprawie klauzuli sumienia dla aptekarzy do Głównego Inspektora Farmaceutycznego pisał w kwietniu 2017 Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar: „Zgodnie z przekazami medialnymi w Polsce pojawiają się apteki nieprowadzące sprzedaży środków antykoncepcyjnych z uwagi na powoływanie się przez farmaceutów w nich pracujących na „klauzulę sumienia”. W mojej ocenie takie praktyki pozostają w sprzeczności w obowiązującym prawem i mogą prowadzić do ograniczenia praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych”. Rzecznik poprosił GIF o stanowisko i ewentualne dane o skali zjawiska.

GIF: farmaceuta może odmówić
W odpowiedzi Główny Inspektor Farmaceutyczny stwierdza, że określenie „klauzula sumienia”, które umożliwiałoby odmowę sprzedaży leku, nie funkcjonuje w polskim prawie. Jednocześnie jednak „Konstytucja RP przewiduje jako jedną z najważniejszych i podstawowych wolności gwarantowanych przez ustawę zasadniczą wolność wyrażania swoich poglądów, myślenia czy wolność sumienia. Należy podkreślić, iż wolność słowa, wolność myśli czy wolność sumienia są wolnościami koniecznymi, bez których prawa i wolności człowieka byłyby mocno ograniczone.

Mając na uwadze poszanowanie praw jednostki w świetle ustawy zasadniczej jaką jest Konstytucja, właściwym wydaje się dopuszczenie możliwości odmowy przez farmaceutę sprzedaży leków antykoncepcyjnych powołującego się na „klauzulę sumienia” przy czym przedsiębiorca prowadzący aptekę, u którego taka sytuacja występuje, musi zapewnić sprzedaż produktów leczniczych antykoncepcyjnych przez innego farmaceutę”.

W proponowanym przez katolickich farmaceutów prawie nie ma nawet tej furtki – aptekarz nie ma obowiązku zapewnić klientowi sprzedaży leku np. przez innego farmaceutę.

Konsekwencją nowego prawa będzie nie tylko drastyczne ograniczenie dostępu do środków antykoncepcyjnych, szczególnie w małych ośrodkach, ale także dowolna interpretacja zapisów. „Produkty niezgodne z sumieniem farmaceuty” mogą oznaczać wiele różnych leków, także środki przeciwbólowe, czy leki, które mogą być wykorzystywane jako środki psychoaktywne.

 

https://oko.press/ustawa-katolickich-farmaceutow-juz-sejmie-aptekarz-sprzeda-leku-jesli-niezgodne-sumieniem/