Archiwum dnia: 30 czerwca, 2017

Nad Polsk膮, to tylko zap艂aka膰!

Oto nadesz艂y czasy, 偶e za wyra偶enie politycznych pogl膮d贸w przez szarego Obywatela w tym kraju zabierane s膮 komputery, w kt贸rych szuka si臋 przest臋pczej, politycznej dzia艂alno艣ci. (Prawdziwa wiadomo艣膰 z FB).
Komputery s膮 badane przez bieg艂ych i czasami przetrzymywane przez wiele miesi臋cy.
Nawet je艣li nic nie znajd膮 w komputerze, to zwyk艂y Obywatel nie ma prawa si臋 odwo艂a膰, bo S膮dy odrzucaj膮 za偶alenia.
Oto nadesz艂y czasy i jak czytam od rana w prasie, to strach oddycha膰 w tym kraju, bo wszystko jest upolitycznione i paragraf znajdzie si臋 na ka偶dego!
Dlatego mimo, 偶e nie podoba mi si臋 Polska za rz膮d贸w tego rz膮du (ma艂a litera celowo), musz臋 pos艂ugiwa膰 si臋 artyku艂ami pisanymi przez innych, odwa偶nych ludzi, kt贸rzy pisz膮 mimo, 偶e grozi im wi臋zienie za polityczn膮 propagand臋 i krytyk臋.
Ja starsza Pani wiem, 偶e nikt nie mo偶e si臋 czu膰 bezpieczny w tym kraju, w kt贸rym lawinowo post臋puje demolka i wszystko prowadzi do dyktatury.
Zwolennicy PiS, a jest ich du偶o nie przyjmuj膮 do wiadomo艣ci, 偶e w Brukseli pad艂 wynik 27:1, bo oni czytaj膮 go jako 1:27 i nic im nie zrobisz!
A wi臋c czytamy, co pisz膮 odwa偶ni jeszcze dziennikarze i ludzie o zdrowych g艂owach, kt贸rzy widz膮 „Jak jest”:
Trzeba by膰 ostro偶nym w tym, co pisze si臋 na portalach spo艂eczno艣ciowych i na forach dyskusyjnych, bo wsz臋dzie jeste艣my 艣ledzeni!
Ustawa o s膮dach powszechnych umo偶liwi Zbigniewowi Ziobrze wymian臋 wszystkich prezes贸w s膮d贸w bez powodu, a prezesom naciskanie na poszczeg贸lnych s臋dzi贸w. W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich te zmiany odbior膮 obywatelom prawo do rzetelnego procesu m.in. w sprawach dotycz膮cych polityk贸w, odszkodowa艅 od Skarbu Pa艅stwa czy nawet zwyk艂ych sprawach skarbowych.

Advertisement聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽******

Premier b臋dzie mog艂a pozbawi膰 stanowiska ka偶dego prezydenta miasta, burmistrza i w贸jta, a w to miejsce wstawi膰 swojego komisarza. Pretekstem mo偶e by膰 najmniejsza finansowa w膮tpliwo艣膰. Prezydenci miast ostrzegaj膮: to dzia艂anie antydemokratyczne, koniec niezale偶nych samorz膮d贸w w Polsce. I apeluj膮 do Andrzeja Dudy, by ustawy nie podpisywa艂.

Stanis艂aw Brejdygant*

Panie Prezydencie! Gdzie jest granica pa艅skiego upadku?…

22 czerwca 2017 | 14:29
Andrzej Duda

Andrzej Duda聽(Fot. S艂awomir Kami艅ski / Agencja Gazeta)

Czy偶 nie jest dowodem pa艅skiego moralnego upadku, 偶e dla Pana, wychowanka wspania艂ej jagiello艅skiej Alma Mater, autorytetami nie s膮 jej wybitni profesorowie, nie s膮 postaci o nazwiskach takich jak: Strzembosz, Zoll, Safian, i nie s膮 najwy偶sze autorytety prawnicze w Europie, s臋dziowie Komisji Weneckiej, lecz oto autorytetem sta艂 si臋 osobnik „do wynaj臋cia” w ka偶dym re偶imie, przez ka偶d膮 w艂adz臋, jak prokurator Piotrowicz?

List otwarty obywatela do prezydenta RP聽Andrzeja Dudy

Szanowny Panie Prezydencie,postanowi艂em przedstawi膰 Panu kilka my艣li nurtuj膮cych, jak s膮dz臋, nie tylko mnie, ale tak偶e z pewno艣ci膮 co najmniej kilka milion贸w Polek i Polak贸w.Zaczn臋 od pytania, na kt贸re pewnie nie dostan臋聽odpowiedzi. Dlaczego oto z艂y los sprawi艂, 偶e zostali艣my najbole艣niej upokorzeni faktem, i偶 Pierwszy Obywatel, G艂owa Pa艅stwa Najja艣niejszej Rzeczypospolitej, tak bardzo nie dor贸s艂 do stanowiska, jakim historia go obdarzy艂a? Dlaczego okaza艂 si臋 tym, kim si臋 okaza艂, zaprzeczeniem tego, kim by膰 powinien?A kim by膰 powinien, to przecie偶 wie chyba nawet obywatel z podstawowym wykszta艂ceniem. Ot贸偶 winien by膰 autorytetem moralnym, spoiwem wszystkich obywateli, tak偶e tych posiadaj膮cych skrajnie odmienne pogl膮dy. No i przede wszystkim, nade wszystko, winien by膰 stra偶nikiem Konstytucji, winien za 偶adne skarby i pod 偶adnym pozorem nie dopu艣ci膰 do jej zignorowania czy z艂amania, winien jej strzec jak 藕renicy oka.

Tymczasem Pan, cho膰 przysi臋g臋 sk艂ada艂 Pan na Konstytucj臋, w ci膮gu kilkudziesi臋ciu miesi臋cy swego urz臋dowania sprzeniewierzy艂 si臋 tej Konstytucji wielokrotnie. A jak Pan spe艂nia si臋 w roli autorytetu moralnego? Co Pan czyni, by 艂agodzi膰 konflikty i budowa膰 harmoni臋? Jak Pan te konflikty 艂agodzi i jak dba Pan o zgod臋 w narodzie? Owszem, raz zdoby艂 si臋 Pan na jedno zdanie brzmi膮ce koncyliacyjnie. Powt贸rz臋: jedyny raz. Ale wystarczy艂o 鈥瀗iech臋tnie鈥 spojrzenie Prezesa, by to si臋 ju偶 nigdy nie powt贸rzy艂o.

Czy Pan sobie wyobra偶a, jak bole艣nie upokarzaj膮ca dla obywateli jest 艣wiadomo艣膰, 偶e na czele narodu stoi cz艂owiek nieposiadaj膮cy nawet cienia charakteru, cz艂owiek w ramach 鈥瀢ykonywania zadania鈥 got贸w w najobrzydliwszy spos贸b obra偶a膰 swoich rodak贸w.

S艂u偶臋 cytatami: 鈥濷jczyzn臋 dojn膮 racz nam wr贸ci膰, Panie鈥 鈥 zaiste ani ja, ani miliony mnie podobnych z tej ojczyzny nic nie wydoili艣my – 鈥炁糰den jazgot N A S nie powstrzyma鈥. Nas, zatem kogo? Stoi Pan na czele narodu czy jakiej艣 jego cz臋艣ci, kt贸rej 鈥瀓azgot鈥 tej drugiej cz臋艣ci nie powstrzyma przed 偶adn膮 destrukcj膮 pa艅stwa?

Niestety, nie pozwala Pan cho膰by na cie艅 nadziei, 偶e stoi Pan po stronie narodu, kt贸rego, c a 艂 e g o, zosta艂 Pan wybrany Prezydentem. Zachowuje si臋 Pan jak zdyscyplinowany funkcjonariusz okre艣lonej grupy, nazwijmy j膮 鈥瀗arodem pisowskim鈥. Czy mam dalej cytowa膰 pa艅skie zawstydzaj膮ce wypowiedzi?

Zaraz po obj臋ciu swego urz臋du, a i potem kilkakrotnie, w swoich wyst膮pieniach nazwa艂 Pan siebie 鈥瀋z艂owiekiem niez艂omnym鈥. Ju偶 pomin臋 fakt, 偶e nie wyobra偶am sobie, by cz艂owiekowi naprawd臋 niez艂omnemu przysz艂o do g艂owy publicznie takim siebie og艂asza膰, ale dlaczego sam Pan da艂 taki asumpt do szyderstw?

No bo jak cz艂owiek, powt贸rz臋, bez cienia cho膰by charakteru mo偶e by膰 niez艂omnym? Okazuje si臋, 偶e mo偶e. W niezachwianej gotowo艣ci i skwapliwo艣ci do podpisywania wszystkiego, co W艁ADZA (ta prawdziwa, kt贸ra 鈥 i Pan to akceptuje 鈥 jest n a d Panem) Panu poleci.

A kto to jest t膮 w艂adz膮?

C贸偶, wszyscy w kraju wiedz膮, 偶e to tak zwany suweren, czyli Prezes, ale Pan, wida膰, na wszelki wypadek, nie o艣miela si臋 przeciwstawi膰 nie tylko jemu, ale te偶 innemu cz艂owiekowi o cechach szale艅ca, kt贸ry jest takim jakby podsuwerenem, ministrowi obrony narodowej, demoluj膮cemu armi臋 polsk膮, zupe艂nie wymazuj膮c ze 艣wiadomo艣ci, 偶e, zgodnie z Konstytucj膮, to Pan jest Zwierzchnikiem Si艂 Zbrojnych.

No, a o tym, jak si臋 zachowuje dobrze wykszta艂cony prawnik,聽Andrzej Duda聽w roli prezydenta, gdy bez 偶adnych skrupu艂贸w rujnowana jest niezale偶na (zgodnie z Konstytucj膮) w艂adza s膮downicza, gdy deptany jest na oczach ca艂ego 艣wiata demokratyczny 艂ad ustrojowy i likwidowany jest jeden z fundament贸w ustroju pa艅stwa prawa, Trybuna艂 Konstytucyjny, lepiej nie m贸wi膰, To wszyscy widzieli艣my.

Bo czy偶 nie jest dowodem pa艅skiego moralnego upadku, 偶e dla Pana, wychowanka wspania艂ej jagiello艅skiej Alma Mater, autorytetami nie s膮 Jej wybitni profesorowie, nie s膮 postaci o nazwiskach takich jak Strzembosz, Zoll, Safian i nie s膮 najwy偶sze autorytety prawnicze w Europie, s臋dziowie zasiadaj膮cy w Komisji Weneckiej, lecz oto autorytetem sta艂 si臋 鈥瀔to艣 taki鈥 (osobnik 鈥瀌o wynaj臋cia鈥 w ka偶dym re偶imie, przez ka偶d膮 w艂adz臋) jak prokurator Piotrowicz…

Panie Prezydencie! Gdzie jest granica pa艅skiego upadku?…

Niestety, ma Pan ju偶 zapewnione miejsce w historii. Chyba zdaje Pan sobie spraw臋, jak bardzo ponure to miejsce. Jest Pan pi膮tym prezydentem RP.

Pierwszy, Wa艂臋sa, nie by艂 鈥瀖oim鈥 prezydentem. Cho膰 oczywi艣cie by艂 i pozosta艂 moim bohaterem, wielk膮 postaci膮, i jego zas艂ugom dla kraju i 艣wiata mog膮 zaprzecza膰 tylko ludzie mali, skarlali. Kwa艣niewski te偶 nie by艂 鈥瀖oim鈥. Nie g艂osowa艂em na niego. Ale, jak si臋 mia艂o okaza膰, sw贸j urz膮d pe艂ni艂 godnie, nawet bardzo godnie.

Lecha Kaczy艅skiego zawsze uwa偶a艂em za cz艂owieka prawego (mia艂 te偶 wielkie szcz臋艣cie, 偶e los go obdarzy艂 tak wspania艂膮 osob膮 jak jego ma艂偶onka, nazwana przez sprytnego biznesmena z Torunia, kamufluj膮cego si臋 jako duchowny i chytrze graj膮cego tym kamufla偶em, czarownic膮). Niestety, w moim przekonaniu, urz膮d prezydenta go przerasta艂. Ale pe艂ni艂 go z godno艣ci膮 i na pewno zas艂u偶y艂 na szacunek.

Bronis艂aw Komorowski mia艂 swoje niewielkie wady i s艂abo艣ci, nie by艂 materia艂em na wielkiego prezydenta, ale jako cz艂owiek prawy i szlachetny z prawo艣ci膮 i szlachetno艣ci膮 sw贸j urz膮d pe艂ni艂. No i On na pewno by艂, zgodnie z Konstytucj膮, Zwierzchnikiem Si艂 Zbrojnych.

A kim Pan jest? I jak Pan si臋 zapisze w historii? C贸偶, nie zazdroszcz臋 Panu bezsennych nocy. Cho膰, jak si臋 nie ma charakteru, to bodaj 鈥瀘n nie boli鈥, i by膰 mo偶e sypia Pan dobrze. No bo przecie偶 nie ma w膮tpliwo艣ci co do tego jak Historia Pana oceni.

Oczywi艣cie nie ta, dzi艣 pisana napr臋dce, kt贸ra, przykryta nazw膮 鈥瀙olityki historycznej鈥, jest tandetn膮 propagand膮, b臋d膮c膮 karykatur膮 tego, co wyczynia艂 pewien minister z tytu艂em doktora w聽Niemczech聽w latach 30. Nie zazdroszcz臋 Panu has艂a 鈥濧ndrzej Duda, prezydent RP鈥 w przysz艂ych podr臋cznikach.

O bliskich nie pytam, jak Pana odbieraj膮. Wiem, by艂oby nie fair. Zatem ko艅cz臋. Nie聽偶ycz臋聽Panu nag艂ej iluminacji, 鈥瀖oralnego odrodzenia鈥 czy czego艣 takiego. Bo chyba ju偶 wszyscy wiemy, 偶e na to, niestety, nie ma szans.

*Stanis艂aw Brejdygant,聽ur. w 1936 r., aktor, re偶yser, scenarzysta, pisarz i dramaturg

***