Archiwum dnia: Sierpień 14, 2017

Mam cudowne Dzieci!

 

 

Dwa tygodnie temu telefon, o czwartej nad ranem do mojej Córki od mojej Mamy!

– Przejedź bo umieram!

Moja Mama miała na tyle przytomności, że zadzwoniła do młodej i mobilnej osoby z samochodem!

Umierała, bo nie mogła się załatwić, gdyż rak wątroby i morfina zrobiły swoje.

Szybka reakcja i sanitariusze znoszą  staruszkę wielce obolałą na krześle z 3 piętra.

Ja śpię spokojnie, bo Córka mnie nie budzi.

Szpital i tam dwa zastrzyki!

Jeden na SOR, a drugi już na oddziale.

Mama wydala z siebie wiadro – wiadomo czego!

Morfina zatrzymała percepcję jelit i stało się!

Moje Dziecko zbiera to z podłogi i zakłada kolejnego pampersa jak 42 lata temu robiła przy niej Babcia, kiedy ja szłam do pracy.

To jakieś zrządzenie losu – tak sobie to układam w głowie.

Siedzę w szpitalu przy Mamie otumanionej lekami, że chyba to już koniec!

Patrzę na każdy oddech i zmieniającą się twarz od fioletowej, po bladą i na usta białe jak ściana.

Myślę sobie, że bo chyba to jednak już koniec! 

Mam nadzieję że może odejdzie we śnie pod wpływem mocnych leków.

Szykuję się na najgorsze i prawie jestem gotowa.

Obie z moim Dzieckiem biegamy między domowymi obowiązkami, a szpitalem.

Mama ma dobre dni! Biegunka się wyciszyła, ale gotuję Mamie zupy na warzywach z kaszką manną jak kiedyś gotowałam swoim dzieciom.

Maskara, bo biegunki wróciły!

Przyjeżdża moje drugie Dziecko, by wesprzeć na parę godzin, ale i Ona ma rodzinę i dzieci. Musi wracać!

Zostaję ja ze starszą Córką na palcu boju. Obie jesteśmy zmęczone, ale trwamy.

Córka zbiera z podłogi, bo na Nią znów trafiło. Pierze kapcie i zabrudzoną koszulę!

Piszę do Niej – o bosze!

Mamę pokuli tak, że ręce sinieją. Kroplówki, kroplówki i zastrzyki przeciwbólowe.

Bolą nogi, a więc moje Dziecko leci po maść p/bólową w nocy i smaruje swojej Babci nogi! Jest ulga!

Moje Dziecko wie, że Jej Matka  nie jest już taka mobilna i zwalnia mnie z najgorszej roboty, ale wciąż się komunikujemy i jesteśmy na telefonie!

Jakże jestem dumną Matką, że wychowałam swoje Dzieci we wrażliwości i które odciążają starą Matkę!

Jakże jestem dumna, bo może kiedyś otrzymam taką opiekę na starość ze strony moich Dzieci!

A tak sumując, to jestem za prawem do samodecydowania, a więc – za eutanazją!

Moja Mama poprosiła o to 3 razy!

A może się jednak mylę z tą eutanazją, bo moja Mama dziś była w bardzo dobrej formie.

Leży wciąż w łóżku, ale psychicznie jest bardzo dobrze. 

Niech każdy dany Jej dzień taki będzie!

Oby jak najdłużej – jednak!

 

Reklamy