Archiwum dnia: Sierpień 16, 2017

Było ciężko, ale zwyciężyłam!

Aby uciec od okropnej polityki, to pewnego dnia pstrykałam pilotem i tak natrafiłam na program Magdy Mołek – „W roli głównej”.

Lubię ten program i lubię Magdę Mołek, która jako nieliczna z celebrytek chroni swoją prywatność.

Nie znajdziemy nic o niej na „Pudelku”, czy innym portalu plotkarskim.

Taka postawa niezmiernie mi imponuje, bo Pani Magda nie wyskakuje z lodówki jak niejaka Rozenek – Majdan, czy Anna Lewandowska.

Można być więc popularną osobą, a jednocześnie owianą nutką tajemnicy.

Lubię Panią Magdę też za to, że w swoim programie zadaje swojemu rozmówcy wiele pytań, ale takich, by nie urazić rozmówcy, czyli jest to kobieta z wielką klasą i do tego piękną o nieszablonowej urodzie.

Tym razem w „Roli głównej” zaproszenie przyjęła Dorota Szelągowska – córka pisarki Katarzyny Grocholi.

Wywiad odbył się w domu Pani Doroty przepięknie urządzonym, bo Pani Dorota ma taką do tego smykałkę i pomaga innym się cudnie urządzić. Jej program to – „Dorota was urządzi”.

W tym wywiadzie, szczerym do bólu Pani Dorota opowiedziała o swoim dzieciństwie, gdzie pojawił się incydent molestowania, a także o tym, że jej matka nie zawsze była dobrą matką. Często pozostawała tylko sama ze sobą, kiedy matka chorowała na raka. Nie miała w niej żadnego wsparcia, kiedy w domu pojawiał się kolejny mężczyzna matki i kiedy ta pisała swoje powieści.

Mówiła, że to było trudne dzieciństwo, ale na szczęście miała ukochaną babcię, która rozumiała jej problemy i bolączki, a więc ją wspierała.

Opowiedziała o dość trudnych chwilach z pierwszym mężem, który zakochany w swoim zawodzie kompozytora nie dawał jej wiele.

W tym wywiadzie jednak było dużo spokoju i wyważonych myśli i zdań. 

Mnie się spodobało jedno zdanie z tego wywiadu, które sprawiło, że się popłakałam.

Powiedziała, że cokolwiek ją złego spotkało w życiu, to niczego nie żałuje i nie chciałaby, aby cofnąć czas.

Pani Dorota  uważa, że to wszystko ją ukształtowało i spowodowało, że jest teraz w tym miejscu i dziękuje losowi.

Czemu się popłakałam?

Bo miałam w życiu bardzo podobnie i moje dzieciństwo i nastoletnie dorastanie nie było usłane różami.

Kiedy w domu jest przemoc, alkohol i łzy, to się szybciej dorasta i samemu sobie przysięga, że nigdy, ale to nigdy nie zgotuje się piekła swoim Dzieciom i nie powieli się błędów swoich rodziców.

Wiem, że nie udało mi się wiele i w mojej rodzinie były chwile, że źle się działo. 

Jak w każdym domu coś jest nie tak i coś się nie klei i jeśli moje Dzieci były nami rodzicami zawiedzione, to ja jako matka – przepraszam.

Moje dzieciństwo mnie tak ukształtowało, że teraz po czasie mogę stwierdzić, że stałam się przez to uczciwa, ale i harda na przeciwności losu.

Byłam wiele razy upokorzona przez innych ludzi. Byłam obita i zdeptana, ale po każdym takim incydencie potrafiłam się otrzepać, by iść dalej przez życie.

Uważam, że mam w sobie wielki dar uzdrawiania życiowych sytuacji i walczyłam jak lwica o swoją rodzinę. Taką szkołę życia mam z dzieciństwa, które dało mi siłę, że warto bić się o siebie i o to, co się w życiu kocha najbardziej.

Niedługo mam urodziny i życzę sobie sama, aby moje życie przy boku ukochanego mężczyzny jeszcze trochę potrwało.

To na starość mam poczucie pełni szczęścia.

Było ciężko, ale zwyciężyłam.

 

Reklamy