Archiwa miesięczne: Październik 2017

Dorota Zawadzka – kobieta bez klasy!

Staram się żyć tak i głosić swoje poglądy tak, aby nikogo nie urazić.

Często na moim blogu piszę o polityce, ale nie obrażam ani Prezesa, ani Premier i całej tej rządzącej ferajny.

Ja sobie mogę powarczeć w domu przed telewizorem i nawet rzucić „K”, ale nie wyśmiewam się z ludzi rządzących publicznie, a jeśli już, to staram się ubrać swoją krytykę w formie żartu, kabaretu, czy też połączenia słów z jakieś piosenki – tak, aby czytający mieli odrobinę humoru. Tak robię np. na Facebooku i tu podaję przykład.

„Na lewo plac.

Na prawo plac, a obok Wisła płynie.

Co Prezesie zrobiłeś tej krainie!

Tak, tak wiem, że głupie i infantylne, ale kto mnie zna, to wie, co chcę przez to przekazać. Tu chodzi o zagarnięcie największego palcu w Warszawie przez PiS.

Ja jestem zwykły, szary człowiek, ale Dorota Zawadzka już nie, gdyż jest osobą publiczną.

Dziś zachowała się  prostacko i jak kobieta bez klasy, bo założyła maskę z wizerunkiem Beaty Szydło – Premier Polski.

Przebrała się tak na to durne święto – Halloween i niech się nie zdziwi jak trafi na kundla – tfu „Pudelka”, a potem poczyta sobie na swój temat bezlitosne komentarze, że taka psycholog, a swoich dzieci nie potrafiła wychować.

Sama sobie będzie winna – żaden psycholog, a masochistka bez odrobiny  wyobraźni, aby tylko zaistnieć!

Wstyd, bo czy chcemy, czy nie, to Beata Szydło jest polskim Premierem i czy nam się podoba, czy nie, to PiS jest partią wiodącą

Możemy się z tym nie zgadzać, bo mamy Premiera jak katarynkę – nakręconą na Nowogrodzkiej, ale fakt jest faktem.

Pani Zawadzka – gdzie posiała Pani instynkt samozachowawczy?

Jak tam wasze przebrania na Halloween?

Reklamy

Na cmentarzach z ludzi żyjących – wychodzą brzydkie instynkty!

Pan Stefan i Pani Helena poznali się w sanatorium.

Byli równolatkami, bo oboje liczyli sobie po 60 lat.

Jak to bywa w sanatoriach, aby kuracjusze się zintegrowali – organizuje się bal zapoznawczy.

Pani Helena była wdową od trzech lat, a pan Stefan rok temu stracił ukochaną żonę, z którą w zgodzie i miłości przeżył prawie 40 lat.

Pani Helena przyjechała do sanatorium podleczyć chore stawy kolanowe i biodro, a pan Stefan schorowane serce – osłabione z powodu tęsknoty za żoną.

Na balu poprosił panią Helenę do tańca i tak im się dobrze tańczyło, że za pół roku pan Stefan poprosił panią Helenę o rękę.

Po wyjeździe z sanatorium utrzymywali stały kontakt przez komunikatory w Internecie i w końcu pani Helena przyjęła oświadczyny pana Stefana.

Zamieszkali razem w domu pana Stefana i wzięli od razu ślub.

Pan Stefan miał dużą rodzinę i pani Helena trochę się bała, bo w końcu była  jego żoną, ale nr 2.

Niby rodzina pana Stefana przyjęła panią Helenę przyjaźnie i mogła myśleć, że się spodobała i została zaakceptowana.

Przyszedł dzień 1 listopada i cała rodzina wybrała się na grób pierwszej żony pana Stefana, a także na inne groby rodzinne.

Kiedy stali nad grobem pierwszej żony pana Stefana, to stało się coś dziwnego.

Pani Helena zapaliła znicz i postawiła go na grobie żony swojego męża.

Nie spodobało się to rodzinie, gdyż jej znicz automatycznie został przesunięty w inne miejsce, bo w tej rodzinie był jakiś tajemny rytuał i wszyscy go znali, ale nie znała go 2 żona pana Stefana.

Jakby tego było mało, to pani Helena usłyszała wspominki, że jak to 1 żona była dobra, bo pastowała wszystkie, rodzinne groby i samodzielnie robiła cudowne stroiki.

Zachwalano jej talent do gotowania i dbanie o męża i dom i pan  Stefan takiej drugiej nie znajdzie!

Wychwalano 1 żonę pod niebiosa i pani Helena poczuła się jak jakaś czarna owca.

Pan Stefan ją uspokajał, że rodzina tak ma, ale pani Helena obiecała sobie, że nigdy więcej nie stanie nad grobem jego byłej żony, kiedy będzie skupiona przy nim rodzina pana Stefana.

Stało się coś cudownego, bo pan Stefan doskonale odczytał uczucia żony nr 2 i w każde, następne Święto Zmarłych oboje szli na cmentarz w Zaduszki, kiedy mogli tylko we dwoje celebrować pamięć o 1 żonie pana Stefana, a pani Helena mogła postawić zapalony znicz w dowolnym miejscu!

Ponownie byłam na Policji!

W maju tego roku pewna krakowianka, która umiliła mi w sieci życie obrażając mnie latami – złożyła doniesienie do Prokuratury, że niby ja ją nękam i jej rodzinę.

Siedziałam sobie o poranku przy kawie, a listonosz dostarczył mi list polecony z Policji. Oczywiście się zdziwiłam, bo co, bo jak, bo dlaczego?

Zadzwoniłam na Policję z pytaniem o co chodzi? Pani funkcjonariuszka powiadomiła mnie, że nie może udzielić mi żadnej odpowiedzi, bo mam się na Policję wstawić!

Przesłuchiwała mnie ponad godzinę, a ja podpowiedziałam, aby ponownie przeszukać moje komputery, czy faktycznie dokonywałam jakiś wpisów na forum o2, gdzie działo się to draństwo ze strony krakowianki i jeszcze jednej!

Nie było potrzeby, by przeglądali mi komputer, bo pani funkcjonariuszka wiedziała, że ma tutaj do czynienia z osobą niezrównoważoną psychiczne.

Osoba ta posądziła mnie o nękanie, ale nie to było najgorsze! Najgorsze było to, kiedy dostałam do wglądu zrzuty z forum o2 i co się okazało?

Okazało się, że paszkwile jakie ta kobieta pisała przez lata – przypisała mnie!

Przecierałam oczy ze zdziwienia, że można być tak perfidnym człowiekiem i robić komuś zarzuty, kiedy samemu, własnoręcznie pisało się tak obrzydliwe paszkwile.

A teraz ostrzeżenie i porada!

Obie kobiety wylały na mnie bezpodstawnie szambo i to bolało.

Jeśli jeszcze będą się pojawiały takie wpisy na o2, to wszystko przypiszę krakowiance i będę bezlitosna.

Ja w sieci nie mam wrogów, a wręcz przeciwnie – jestem lubiana, a tylko te dwie kobiety mają ze mną jakiś problem!

Pamiętaj krakowianko, że jeśli wysmarujesz coś jeszcze na mój temat, to znajdzie się to w Prokuraturze w Krakowie!

Ja nie dam się zniszczyć, a tobie i tej drugiej poddaję poniższy tekst pod rozwagę, ale jeśli obie jesteście chore psychicznie, to nic do was nie dotrze!

Jeszcze jedno! Ja nawet gdybym się naćpała, to bym takich plugastw nie wymyśliła – kim, obie jesteście więc? Jesteście potworami. Powinnyście się leczyć.

Jedno wiem, że gdybym sobie coś zrobiła podczas tego stalkingu i zostawiła list, to byście siedziały w kiciu, tak jak siedzi ten, który oblał swoją ofiarę kwasem! Dostał 25 lat, a wy za spowodowanie mojej śmierci – byście dostały dożywocie!

To zdjęcie jest autentyczne! To ostatnie zdjęcie Ziemi wykonane przez sondę Voyager która od 40 lat przemierza otchłanie Wszechświata i dawno już opuściła naszą Galaktykę.
Obrazek
Spójrz na tę kropkę. To nasz dom. To my. Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz. O których kiedykolwiek słyszałeś. Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje zycie. To suma naszych radości i smutków. To tysiące pewnych swego religii, ideologii i doktryn ekonomicznych. To każdy myśliwy i zbieracz. Każdy bohater i tchórz. Każdy twórca i niszczyciel cywilizacji. Każdy król i chłop. Każda zakochana para. Każda matka, ojciec i każde pełne nadziei dziecko. Każdy wynalazca i odkrywca. Każdy moralista. Każdy skorumpowany polityk. Każdy wielki przywódca i wielka gwiazda. Każdy święty i każdy grzesznik w historii naszego gatunku, żył tam. Na drobinie kurzu zawieszonej w promieniach Słońca. Ziemia jest bardzo małą sceną na przeogromnej arenie kosmosu. Pomyśl o rzekach krwi przelewanych przez tych wszystkich imperatorów, którzy w chwale i zwycięstwie mogli stać się chwilowymi władcami fragmentu tej kropki. Pomyśl o niekończących się okrucieństwach, których zaznali mieszkańcy jednego zakątka tego punktu od prawie nie różniących się od nich mieszkańców innego zakątka, jak często źle się nawzajem traktowali, jak zapiekła ich nienawiść, z jaką żądzą zabijali jedni drugich.

Naszym postawom, naszemu urojonemu poczuciu własnej ważności, naszej iluzji posiadania jakiejś uprzywilejowanej pozycji we wszechświecie, rzuca wyzwanie ta oto kropka bladego światła. Nasza planeta jest samotnym ziarenkiem pośrodku tej wielkiej, otaczającej nas kosmicznej ciemności. W naszym ukrytym miejscu, pośród całego tego ogromu, nie ma jednak żadnej wskazówki na to, że z zewnątrz nadejdzie pomoc, by ocalić nas przed nami samymi. Ziemia jest jedynym dotychczas znanym światem, na którym istnieje życie. Nie ma innego miejsca, przynajmniej w najbliższej przyszłości, gdzie nasz gatunek mógłby wyemigrować. Odwiedzić – tak. Osiedlić się – jeszcze nie. Czy się nam to podoba czy nie, Ziemia pozostaje na razie naszym domem. Mówi się, że astronomia uczy pokory i kształtuje charakter. Nie ma chyba lepszego dowodu na szaleństwo ludzkiej zarozumiałości niż widok naszego malutkiego świata z tak dalekiej perspektywy. Uważam, że ten obraz podkreśla naszą odpowiedzialność za bycie dla siebie bardziej życzliwymi, za ochronę i poszanowanie błękitnej kropki – jedynego domu jaki kiedykolwiek mieliśmy.

Autor „D”

„Niewierna” – moje kino

Niestety, ale, to co dobre zazwyczaj szybko się kończy.

Niedawno mieliśmy piękną, kolorową jesień, a dziś u mnie leje cały dzień i do tego jeszcze mocno wieje.

Coraz szybciej robi się ciemno i trzeba jakoś sobie ten czas zapełnić.

W takie wieczory lubię oglądać filmy i dziś skusiłam się na film pt. „Niewierna”.

Film z cudownymi aktorami, bo z Richardem Gere i Diane Lane.

Ta doborowa para wcieliła się w rolę małżeństwa z 11 letnim stażem.

Byli szczęśliwi w swoim związku i z pozoru  bardzo się kochali. Mieli ładny dom i udanego syna, a więc mogli żyć zgodnie do późnej starości, ale stało się coś, co zachwiało tym idealnym małżeństwem.

On pracował i  starał się otoczyć żonę i syna dobrobytem, kiedy żona miała za zadanie opiekowanie się synem i domem.

Coś w pewnym momencie w niej pękło i zapragnęła czegoś innego. Nudziła ją rola kury domowej i niespodziewanie wpadła w ramiona piekielnie przystojnego i młodszego mężczyzny. Kula śniegowa się potoczyła.

Kochała męża, ale do kochanka biegła jak  na skrzydłach, bo dawał jej wszystko, czego potrzebowała w łóżku od mężczyzny.

Coraz bardziej zaplątywała się w kłamstwa i oszustwa, co ją bardzo wyczerpywało i czuła, że wcześniej, czy później jej zdrada się wyda.

Nie będę opisywała całości, ale napomknę, że film zrobiony jest ładnie i nie nudzi. Sceny przeplatają się, a kamera pięknie pokazuje twarze i na nich emocje. W filmie są momenty, ale nakręcone smacznie, bo nie wulgarnie.

Sumując – film jest wart Waszej uwagi, a co najważniejsze – nie jest przewidywalny!

 

 

#METOO, czyli „Ja też”

W światowym Internecie powstał bardzo ważny hasztag – #METOO, czyli „Ja też”.

Chodzi o wielką akcję dotyczącą Kobiet! Kobiet zgwałconych, molestowanych, nagabywanych, obłapianych przez mężczyzn.

Wszystko się zaczęło od aktorek zależnych od amerykańskiego producenta filmów – Harveya Weinsteina.

Amerykańskie aktorki przerwały zmowę milczenia i jedna po drugiej przyznają, że za otrzymanie dobrej roli w filmie musiały się facetowi rewanżować, a jak – wiadomo!

Na całym, naszym globie miliony kobiet w jakiś tam sposób były i są krzywdzone przez mężczyzn z różnych powodów.

Jakże często są krzywdzone przez własnych mężów, przez szefów w pracy, przez konkubentów, oraz przypadkowo spotkanych na swojej drodze – gwałcicieli.

Akcja ta jest bardzo potrzebna, bo wielu mężczyzn może to przemyśli, że pewne zachowania wobec kobiet są niestosowne, choćby zwracanie uwagi na strój kobiety. Może pukną się w głowę, że nie wszystkie kobiety chcą robić karierę przez łóżko, co było stosowane od zawsze.

Akcja jest głośna i dobrze, bo czas przeciąć zmowę milczenia i potępiać takie zachowania.

Stajemy się kobietami coraz bardziej dumnymi i pragniemy być szanowane, a nie gwałcone, molestowane i bite.

Wiele kobiet zgadza się z hasztagiem, ale nie opisują swoich doświadczeń w tej sprawie, bo wciąż się boją, że ktoś je osądzi na zasadzie, że sama sobie jest winna i sama tego chciała. Tak, tak się dzieje, czyli jest kompletny brak zrozumienia tego, co kobieta przeżywa po takich zachowaniach.

I ja podpinam się pod #METOO, ale nie opiszę tego, bo  jak powiedziała Monika Olejnik, że zaraz powstanie drugi film pt. „Seksmisja”.

To co przeżyłam kilka razy w swoim życiu pozostawię tylko dla siebie i jeno napiszę, że z tych draństw leczyłam się miesiącami i one spowodowały, że do dzisiaj mam uraz/ traumę na wychodzenie, samotne z domu.

Taką traumę mi zafundowali obcy faceci.

Mam tylko jedną satysfakcję, że 4 wsadziłam do niemieckiego więzienia i odsiedzieli po 2 lata!

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie!

Nie lubię miesiąca listopada, bo mój nastrój gwałtownie się obniża w związku ze Świętem Zmarłych. Jakoś mnie to dołuje i skłania do refleksji i zadumy jak każdego chyba.

Dziś w głowie pojawiła mi się taka myśl, którą ubrałam w krótki rym:

 

Opadają liście
i robi się smutno i sennie!
A w głowie pojawiają się myśli,
że niedługo ja bez Ciebie,
albo Ty beze mnie!

Z każdą sekundą zbliżamy się do rozstania i czas na stare lata jest bezlitosny. Biegnie tak szybko, jak koń w galopie, a może rakieta wycelowana na Księżyc i  jak na złość w starości, kiedy ma się niby, dużo czasu w ciągu dnia!

Niedawno pokazałam Mężowi video, na którym stary mężczyzna – mąż – czesze w szpitalu swoją umierającą żonę. Ten clip nie jedną osobę przyprawił o łzy, a ja spytałam Mojego Męża, czy też będzie mnie tak kiedyś czesał.

Kiedy wstaję rano, to moje niesforne włosy stoją na różne strony i wyglądam jak czupurek i zdarzyło się kilka razy, że o poranku Mąż grzebieniem układał mi te włosy, co było przyjemne, a zarazem wstydliwe.

Oczywiście potem sama robiłam sobie fryzurę, kiedy się dobudziłam, ale Jego troska mnie rozczuliła.

Jak mogę się odwdzięczyć za troskę, jeśli nie przez żołądek do serca i tak dziś spędziłam sporo czasu w kuchni i gdyż:

Upiekłam ciasto ze śliwkami, które Mąż bardzo lubi i wymyśliłam autorskie danie z grzybem – zwanym opieńka. Jest to grzyb jadalny, który rośnie na korze drzew.

Przepis na ciasto, które udaje się zawsze:

– 4 jajka,

– szklana cukru,

– 1,5 szklanki mąki,

– 0,5 szklanki oleju,

– 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia.

Wszystko dokładnie mieszamy i wylewany na blachę, a na wierzch układamy owoce jakie sobie tylko zamarzymy i pieczemy do pół godziny, ale warto pilnować i sprawdzać patyczkiem.

Dostałam od Zięcia opieńki i musiałam coś z nimi zrobić. Mąż proponował, żeby obgotować i zamrozić, ale ja jestem uparta i zrobiłam tak:

– opieńki obgotowałam w solonej wodzie,

– kiedy ostygły, to zmieliłam je w blenderze,

– zeszkliłam 1 dużą cebulę i dodałam do grzybów,

– miałam 1 kilogram zmielonego mięsa i dodałam do grzybów,

– oczywiście potrzebne są jajka, a więc dodałam 3 sztuki,

– na oko dodałam kilka łyżek bułki tartej i wszystko porządnie wymieszałam,

– uformowałam kotlety i obtoczyłam w mące krupczatce i tak kotlety usmażyłam na rumiano.

– przełożone do garnka zalałam gorąca wodą, dodałam ziele angielskie i liść laurowy, oraz dwie łyżki jarzynki.

– ponownie podsmażyłam cebulę – dużą i dodałam do sosu.

Takie kotlety trzeba podgotować jakieś 20 minut i są gotowe i smaczne do ziemniaków z dowolną surówką.

Chyba jestem dobrą żoną,  bo Mężowi smakowało wszytko, ale to nie koniec mojego buszowania w  kuchni, bo usmażyłam jeszcze świeżego sandacza.

Dziś miałam bardzo pracowity dzień, bo przy gotowaniu i pieczeniu jest dużo do zmywania, ale czego się nie robi dla kochanego Męża – dla Nas.

 

 

Z katolickimi fanatykami trzeba rozmawiać krótko!

Uczestniczę w pewnym forum, gdzie odbywają się różne dyskusje, na tematy wszelakie.

Rozmawiamy też tam na tematy światopoglądowe i oczywiście lecą pióra jak na każdym forum zresztą.

Dziś przeczytałam wypowiedź zagorzałej zwolenniczki PiS-u i  katoliczki.

Wypowiedź tej pani brzmi:

„Ja tylko stwierdziłam fakt, że życie bez ślubu (w KK) to cudzołóstwo i chyba nikt temu nie zaprzeczy”.

No kurza twarz, ale się wkurzyłam, bo ci fanatycy widzą źdźbło w cudzym oku, a nie widzą belki w swoim.

Dlaczego oni są tacy zakłamani i nie potrafią przyznać się do tego, że w ich katolickich szeregach są osoby, które katolikami nie powinni się nazywać, bo sami łamią wszelkie, kościelne przykazania!

Owa katoliczka napisała też, że Donald Tusk cudzołożył ze swoją żoną Małgorzatą przez 27 lat, a potem wzięli ślub kościelny. Do głowy jej nie przyszło, że ludzie z wiekiem dorastają do pewnych spraw i podejmują takie, a nie inne decyzje. Ileż jest takich małżeństw, które po latach idą do kościoła w celu zalegalizowania związku, bo się  nawracają.

Ile  ludzi chorych śmiertelnie przyjmuje sakrament, choć całe życie nie chodzili do kościoła i mają do tego prawo. Ja takich ludzi rozumiem i nie potępiam.

Zatkałam dzioba tej kobiecie, bo spytałam, co myśli o polskiej katoliczce – córce Lecha i Marii Kaczyńskich, czyli o Marcie Kaczyńskiej.

Czy życie Marty Kaczyńskiej jest wzorem dla innych katolików? Wątpię, bo Marta Kaczyńska młoda już nie jest, a jej całe dotychczasowe życie, to jeden, wielki grzech!

Oszukała pierwszego męża, że to jego dziecko, na które ten łożył i wychowywał, a kiedy się zorientował, to z hukiem kobietę zostawił.

Potem związała się z Dubienieckim, który okradł osoby niepełnosprawne i siedział za to w kiciu. Nawet nie wiem dlaczego cwaniaczek jest na wolności, ale czuję tu rękę Jarosława Kaczyńskiego.

Następną zdobyczą Marty Kaczyńskiej jest facet, który z inną ściskał się na plaży i pił z nią alkohol!

Martę to nie przeraziło i z owym cwaniaczkiem się pokazuje i z nim sypia – bez ślubu!

Na jej rozwiązłe życie patrzą jej córki i tak oto matka wpaja swoim dzieciom wiarę katolicką. Jakie to typowe w tym, politycznym, katolickim światku, że modlą się pod figurą, a diabła mają za skórą.

I tak oto tej pani wbiłam szpilę, że ani „a”, ani ‚be”.

Może Marta Kaczyńska będzie polską Liz Taylor – czyli siedem ślubów i siedem rozwodów. 😀

Kurtyna!

 

Wypunktuj, co PiS zrobił dobrego dla Polski!

Jak właśnie wypunktować to, co PiS zrobił przez dwa lata dobrego dla Polski i Narodu?

Oprócz 500+ nie przypominam sobie nic więcej.

PiS ciągnie Polskę tylko w dół i na aut! Właśnie Morawiecki przyznał, że w budżecie jest dziura!

PiS kradnie więcej, aniżeli poprzednicy i PiS nie liczy się z niczym.

Protestują lekarze rezydenci już 3 tygodnie, ale nikt z nimi nie rozmawia i nie szuka kompromisu, by ten haniebny dla PiS protest/głodówkę zakończyć. PiS ma w nosie młodych ludzi i ich wykształcenie. Krzyczą z ław sejmowych – #niechjadą!

Przez dwa lata spadło na mnie, że jestem zdradziecką mordą, komunistką i złodziejką, niższą półką itp.

Niejaki poseł PiS mnie postraszył, że po wyborach będę miała tyle do gadania, co Żyd w gettcie!

A tymczasem w Polsce ludzie nie wytrzymują tego terroru na Polakach i dochodzi do samopodpalenia!

Tego czynu dokonał Polak, który nie godził się na to, co z Polską się wyrabia!

Nie jest to psychiczny Obywatel, a człowiek, który cierpiał, bo Jego wymarzona Polska pogrąża się i tonie.

To był Jego bunt, choć nie popieram tak drastycznych posunięć, ale rozumiem, bo sama popadam w stany depresyjne i bywają dni, że odcinam się od polityki, która staje się bolesna!

Pod PKiN jakiś człowiek dokonał samopodpalenia. Ten człowiek protestował w obronie wolności. Zostawił list oraz nagranie z prośbą aby go nie ratować oraz to nagrywać i upowszechniać. 

Obrazek
W liście mężczyzna m.in. zaapelował do Polaków, by przeciwstawili się temu, co robi obecna władza i przeciwko czemu on protestuje. Oto fragment listu:

1. Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władze wolności obywatelskich.

2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.

3. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji RP. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakikolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.

4. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z prezesem PiS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.

5. Protestuje przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.

6. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody, szczególnie przez tych, którzy mają ją bronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).

7. Protestuję przeciwko dzieleniu umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu „religii smoleńskiej” i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się „miesięcznice smoleńskie”, przeciwko językowi ksenofobii i nienawiści wprowadzanemu przez władze do debaty publicznej.

8. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.

9. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów, takich jak Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.

10. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.

11. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych i innych LGBT, muzułmanów i innych.

12. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i robieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite) Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.

13. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.

14. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, niekonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.

15. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych protestów służby zdrowia.

(…)

Natomiast chciałbym, aby prezes PiS i PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża, i że mają moją krew na swoich rękach.

I mają krew na rękach po dwóch latach demolki w Polsce!

Jedna z pisówek określiła tego człowieka skwarkiem, a druga, która przeżyła Oświęcim – fajerwerkami! Hańba!

Polowanie to tylko tchórzliwe określenie szczególnie tchórzliwego morderstwa na innym stworzeniu. Polowanie jest odmianą choroby umysłowej ludzi – Autor: Theodor Heuss

1 listopada 2017 roku Polacy wyruszą na cmentarze, aby pobyć ze swoimi bliskimi przy grobach. Będą zapalali znicze i kładli na grobach chryzantemy.

Będzie to dzień skupienia i zadumy, a tymczasem do lasów polskich 1 listopada wtargną mordercy z flintami i będą strzelać do łosi.

Będą strzelać jak leci, bo do samic i do młodych osobników – tak zadecydował ten nierząd!

Nie dość im Puszczy Białowieskiej i żubrów – chcą wytrzebić polskie lasy z narodowej zwierzyny i wytną stuletnie dęby – zdrowe drzewa.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi oczywiście o kasę!:

Zastrzel sobie łosia!

Cennik obowiązuje na okres od 1 kwietnia 2017 do 31 marca 2018 roku. Jeśli chodzi o łosie, zawiera on następuje pozycje:

  1. postrzelenie byka – 600 zł
  2. postrzelenie klępy (samicy) lub łoszaka (młodego łosia) – 500 zł

Myśliwy może również kupić trofeum – tzw. łopaty (potocznie: rogi) – ustrzelonego przez siebie zwierzęcia:

  1. o masie do 3 kg – 1200 zł
  2. o masie od 3 do 4,99 kg – 2200 zł
  3. o masie 5 kg i większej – 3200 zł

Przy czym za za każde 0,01 kg powyżej 5 kg należy zapłacić 12 zł. Można również kupić rapcie (racice) klępy i łoszaka. Kosztuje to 90 zł. Wszystkie ceny zawierają 23 proc. podatku VAT.

Znam z sieci osoby popierające PiS, które dadzą się za PiS pokroić. Biedne osoby, które ronią łzy nad dręczonym kotem, czy psem, ale te osoby znajdą każde wytłumaczenie dla draństwa tego nierządu. Nie robi na nich wrażenia, ani zabity żubr, ani stuletni dąb, który mógłby rosnąć w lesie dalsze 200 lat.

Tak sobie myślę, że to, co dzieje się w Polsce – dla normalnego Polaka jest niedopuszczalne, a przez fanatyka PiS jest tolerowane i nie ma tu żadnego oburzenia.

Te osoby są nienormalne i tylko im współczuć tego zimna wewnętrznego jakie mają w sobie.

Ja płaczę nad Polską, a nienormalni fanatycy przyklaskują niszczycielskim rządom, które ogałacają Polskę ze wszystkiego, co cenne.

Kochani! Przestawiam Wam stosunek do przyrody np. w Japonii.

Japonia kocha swoją przyrodę i Japonia wie, że przyrodzie nie wolno robić krzywdy, bo jeśli zginie przyroda, to zginie i ludzkość.

Ten nierząd idzie na chama i nie rozumie, co robi naszym przyszłym pokoleniom!

Oni kiedyś za to zapłacą – nam Polakom! Normalnym Polakom!

Japonia to dziwny kraj dla przeciętnego obywatela Europy. To kraj niezrozumiałych zwyczajów zupełnie innej kultury oraz, jak się okazuje – dziwnie zachowujących się zwierząt;)

Na poniższym wideo możecie zobaczyć sytuację, jaka miała miejsce niedaleko japońskiego Parku Nara. Na filmie utrwalono całkiem pokaźne stado jeleni, które traktuje chodnik i drogę, jak las. Zwierzęta wylegują się na drodze, oddają się odpoczynkowi i najwyraźniej nic nie robią sobie z przejeżdżających wkoło samochodów i przechodzących ludzi. Pełen relaks:)

Wyjaśnienie takiego zachowania zwierząt leży właśnie w japońskiej kulturze. Zwierzęta te traktowane są w Kraju Kwitnącej Wiśni, jako dobro kultury i ze strony Japończyków nie grozi im żadne niebezpieczeństwo.

 

https://www.youtube.com/watch?time_continue=33&v=gSxzTNcVezU

Niedzielna, jesienna wycieczka!

O poranku w niedzielę padła od Męża propozycja, że nie gotujemy obiadu, a wsiadamy w samochód i jedziemy do ulubionej restauracji.

Pogoda u nas dziś deszczowa, ale momentami przedzierało się słońce i po drodze podziwialiśmy kolorowe, jesienne drzewa.

Wyglądało to bajkowo i naprawdę nie dość mi było patrzenia na te barwy. Jechało się bardzo przyjemnie.

Zrobiliśmy błąd w logistyce, bo nie zamówiliśmy miejsca telefonicznie i kiedy dojechaliśmy, to okazało się, że cała restauracja była zarezerwowana na jakąś rodzinną imprezę i obeszliśmy się smakiem.

Pojechaliśmy nad jezioro i plażę w malutkim miasteczku i przetarłam oczy ze zdziwienia, bo plaża wielce zadbana i nawet w deszczu wyglądała pięknie. Widać było dobrą rękę gospodarza, który wiedział jak spożytkować unijne pieniądze.

Pomyślałam sobie, że szkoda, iż u mnie w mieście takiego obiektu brakuje – z zadaszonym paleniskami na grilla i  miejscem na wielkie ognisko i cudnie zagospodarowaną zielenią.

Postanowiliśmy, że jedziemy do innej restauracji i tak przejechaliśmy pół naszej gminy.

Pod drugą restauracją stały samochody z rejestracją z całej Polski.

Tymi samochodami jadą do pracy – na zachód młodzi mężczyźni po zjedzeniu obiadu w tej, właśnie restauracji.

Naliczyłam trzy starsze małżeństwa, które tak jak my – postanowiły miło spędzić czas w niedzielę.

To był miły dzień!